logo
FA 4/2026 informacje i komentarze

Agnieszka Zimmermann

Między pasją a przeciążeniem

Między pasją a przeciążeniem 1

Pracownik badawczo-dydaktyczny funkcjonuje w wielu rolach jednocześnie, często rozpiętych między różnymi, niekiedy nawet sprzecznymi, oczekiwaniami. Jest badaczem, od którego społeczeństwo spodziewa się przede wszystkim publikowania, pracodawca liczy na jak największą liczbę artykułów. Powinien być skuteczny w pozyskiwaniu grantów i prowadzeniu projektów. To również ktoś, kto wprowadza młodszych stażem w świat nauki. Równocześnie pozostaje dydaktykiem. Prowadzi zajęcia, pożądane jest, by prowadzić je w sposób nowoczesny i angażujący. Przygotowuje materiały, opracowuje egzaminy i zaliczenia. Jest promotorem prac dyplomowych, uczestniczy w ich obronach, bierze udział w pracach rad dydaktycznych, wydziałowych oraz zespołów zajmujących się jakością kształcenia.

Na tym nie koniec. W tej samej osobie mieści się także administrator zobowiązany do sprawnego raportowania swoich osiągnięć, uczestnictwa w procedurach akredytacyjnych, obecności na posiedzeniach komisji zajmujących się zarówno sprawami strategicznymi, jak i bieżącym funkcjonowaniem uczelni. To praca często niewidoczna, lecz czasochłonna i wymagająca. Nierzadko pracownik akademicki staje się również menedżerem: prowadzi zespoły badawcze i projektowe, koordynuje współpracę, opiekuje się kołami naukowymi, wspiera rozwój studentów i współpracowników. Bywa też popularyzatorem nauki i organizatorem wydarzeń, łącząc świat akademii z otoczeniem społecznym. W efekcie jedna rola rozszczepia się na wiele, a każda z nich domaga się pełnego zaangażowania.

Nakładanie się licznych, często sprzecznych zadań (badacza, dydaktyka, administratora i menedżera), przy ograniczonych zasobach, braku czasu i wsparcia systemowego, prowadzi do chronicznego konfliktu priorytetów. W konsekwencji spada jakość pracy naukowej i dydaktycznej, która wymaga przecież skupienia, czasu i intelektualnej przestrzeni. Równolegle erozji ulega dobrostan, czyli coś, co przez długi czas traktowane jest jako kwestia prywatna, choć w istocie jest bezpośrednio kształtowane przez warunki pracy. Na ścieżce zawodowej pojawia się poczucie chaosu i przeciążenia. Następnie doświadczamy frustracji, by na koniec ulec wypaleniu i braku poczucia sensu.

Ale źródłem tego napięcia nie jest człowiek. To nie indywidualna słabość, brak kompetencji czy niewystarczająca „odporność” prowadzą do spadku efektywności i wyczerpania. Te zjawiska są raczej symptomem. Cichym, ale uporczywym symptomem głębiej zakorzenionego problemu. Tym problemem jest konstrukcja samego systemu, w którym pracujemy.

Funkcjonujemy w rzeczywistości, która stawia przed nami wysokie wymagania, czasem nawet wzajemnie się wykluczające, nie oferując jednocześnie adekwatnych narzędzi do ich realizacji ani należytego wsparcia. Oczekuje się od nas doskonałości w wielu rolach jednocześnie, jakby czas i uwaga nie miały swoich granic. W tej logice przeciążenie przestaje być wyjątkiem i staje się normą.

Uniwersytet opiera się na zaangażowaniu i wewnętrznej motywacji pracowników i właśnie ta pasja sprawia, że łatwiej akceptujemy nadmiar obowiązków i brak równowagi. Praca akademicka przenika nasz czas prywatny. To nie człowiek zawodzi. To środowisko, w którym przyszło nam działać, staje się nie do wytrzymania.

Dlatego potrzebne są realne zmiany w organizacji pracy na uczelniach, by obowiązki były rozłożone racjonalnie. Trzeba dopuścić większą specjalizację ścieżek badawczej, dydaktycznej i organizacyjnej oraz oceniać jakość, nie tylko ilość pracy. Należy uwzględniać dobrostan pracowników jako istotny element funkcjonowania uczelni a w procesie oceny uczelni należy uwzględniać to, jaką kulturę pracy tworzy i promuje.

Prof. dr hab. Agnieszka Zimmermann

Wróć