logo
FA 4/2026 informacje i komentarze

Piotr Kieraciński

Kapitał żelazny po amerykańsku

Kapitały uczelni amerykańskich są świadome budowane od kilkudziesięciu lat. Fundusze są aktywnie inwestowane, zatem ich wartość zmienia się z roku na rok, czasami niestety spada. Jak dziś (na 30 czerwca 2025 r.) wyglądają pod tym względem najzamożniejsze uniwersytety w USA? Dane są zaczerpnięte z zestawienia opracowanego przez National Association of College and University Business Officers (NACUBO), organizację zrzeszającą urzędników odpowiedzialnych za finanse uniwersytetów. W pierwszej dziesiątce najbogatszych amerykańskich uniwersytetów jest 6 instytucji prywatnych i 4 stanowe, czyli publiczne. Dwie z nich to systemy uniwersyteckie stanów Teksas i Kalifornia.

Uniwersytet Harvarda jest najbogatszą instytucją naukową i edukacyjną na świecie. W 2025 roku dysponował funduszem żelaznym o wartości 55,7 mld dolarów. Przychody z inwestycji zapewniły uniwersytetowi 2,5 mld dolarów na działalność operacyjną, czyli pokryły 40% rocznych kosztów. Na drugim miejscu jest Uniwersytet Yale z 44,1 mld dolarów endowmentu, który wygenerował roczne przychody w wysokości 4,5 mld dolarów, z czego 2,1 mld przeznaczono na bieżącą działalność uniwersytetu. Na trzecim miejscu plasuje się Uniwersytet Stanforda, który posiada fundusz o wartości 40,8 mld dolarów. Roczna stopa zwrotu z inwestycji w roku fiskalnym 2025 wyniosła 14,3%, co dało 1,9 mld dolarów, czyli 21% kosztów operacyjnych uczelni. Dalej mamy Uniwersytet Princeton z funduszem wynoszącym ok. 36,4 mld dolarów, a 1,8 mld zysków przeznaczono na działalność uniwersytetu. Endowment MIT wynosi 27,4 mld dolarów ze stopą zwrotu 14,8%. Szóste miejsce należy do Uniwersytetów stanu Teksas (to pierwsza publiczna instytucja w tym zestawieniu), których endowment ma wartość 27,2 mld dolarów. Uniwersytet Pensylwanii ma 24,8 mld dolarów kapitału żelaznego, który w poprzednim roku budżetowym przyniósł 12,2% zwrotu z inwestycji. Z tej kwoty 1,12 mld dolarów przeznaczono na wsparcie działalności uniwersytetu. Na ósmym miejscu jest Uniwersytet Texas A&M, który łącznie (sam uniwersytet i jego fundacja) dysponuje funduszem w wysokości 22,2 mld dolarów. Dalej jest prywatny Uniwersytet Michigan z endowmentem o wartości 21,2 mld dolarów, który przyniósł aż 15,5% zwrotu. Fundusz przeznaczył 538 mln dolarów na działalność uniwersytetu. Na 10 miejscu znalazły się Uniwersytety Kalifornijskie (cały system, podobnie jak w Teksasie) z funduszem o wartości 20,1 mld dolarów. Łącznie 10 najbogatszych uczelni w USA dysponuje kapitałem żelaznym o wartości 320 mld dolarów. Daje to średnią 32 mld na uniwersytet.

Trochę skromniej wygląda to w gronie wszystkich 678 uczelni uwzględnionych w tabeli, choć ich łączny kapitał żelazny ma wartość 954 mld dolarów (to nieomal równowartość polskiego PKB). Średni kapitał jednej uczelni wynosi 1,4 mld dolarów, a mediana to 260 mln dolarów. To wskazuje, że większość z nich ma kapitały znacząco niższe od czołówki. Warto dodać, że poprzedni rok obrachunkowy (do końca czerwca 2025) był bardzo korzystny dla uniwersyteckich finansów. W roku 2024 ta sama grupa uczelni miała kapitał o wartości 880 mld dolarów. Oznacza to wzrost rok do roku o 8,4%.

Powyżej wskazałem najbogatsze uniwersytety i stanowe systemy uniwersyteckie, jednak w gronie 678 uczelni na samym dole tabeli są oczywiście te najbiedniejsze, których nazwy nikomu w Polsce nic nie mówią. Ostatni jest American Baptist College z funduszem o wartości 2,8 mln dolarów, przedostatni jest Western Governors University z kapitałem 3,7 mln dolarów, a na trzecim miejscu od końca Florida Polytechnic University z 3,7 mln dolarów kapitału. Można te „drobne” sumy pomnożyć przez 3,7, żeby sprawdzić, jak to wygląda w złotówkach. Może zwłaszcza informacja o tempie wzrostu kapitałów tych niedużych uczelni – odpowiednio o 127,5%, 12,6% i 31,3% – będzie zachętą do podjęcia wysiłku zbudowania własnego kapitału żelaznego przez polskie uczelnie.

Piotr Kieraciński

Wróć