Andrzej Młodak

Książka emerytowanego profesora historii gospodarczej i społecznej Uniwersytetu Johannesa Keplera w Linzu (Austria), członka Austriackiej Akademii Nauk stanowi cenne i wszechstronne kompendium wiedzy na temat ojca wodza III Rzeszy, środowiska, w jakim dorastał, meandrów jego życia oraz wpływu podejmowanych przezeń decyzji i działań na kształtowanie się osobowości jego syna.
Znajdujemy w publikacji szczegółową charakterystykę miejsc, społeczności i instytucji miejscowości, w których mieszkał i pracował Alois, w tym rzut oka na struktury mieszkańców, ich organizacje oraz różnorodność postaw i poglądów. Dowiedzieć się można nie tylko o służbie celno-podatkowej, organach samorządowych czy warunkach naturalnych, ale także o kultywowanych tam zwyczajach pracy w gospodarstwach rolnych, a nawet o lokalnej kuchni.
Książka jest przykładem wyjątkowo rzetelnego i wartościowego krytycyzmu w ocenie rozmaitych źródeł wiedzy historycznej. Jednak można w niej znaleźć pewne niejasności, niepełne lub sprzeczne informacje. Autor nie ustrzegł się np. subiektywizmu. Uważa bowiem, że obszerność listów Aloisa do Josefa Radleggera jest „na zewnątrz uprzejma wobec adresata, w istocie zaś świadcząca o braku szacunku dla innych osób”. Jednak w treści prezentowanej w książce korespondencji ów brak szacunku nie jest widoczny. Raczej daje się zauważyć dbałość o precyzję. W niektórych przypadkach widać też pewną natarczywość wymuszoną okolicznościami, ale na pewno nie brak uszanowania wobec adresata.
Trudno też znaleźć tam wyraźną pogardę dla służby i podwładnych. Autor listów żył w czasach wyraźnej hierarchii społecznej, w której wymienione grupy lokowały się bardzo nisko. Zatem nic dziwnego, że miał on naturalnie ukształtowane realiami poczucie wyższości. Jednak zamieszczona korespondencja ukazuje wyraźnie, że ostra – to przyznajmy – krytyka pod adresem parobków i służących dotyczyła ich postępowania: oszustw, nielojalności, lenistwa i niedbalstwa, a nie ich samych jako ludzi. Z pism i innych informacji wynika, że Alois miał wielki szacunek do uczciwej i rzetelnej pracy, bez względu na to, kto ją wykonywał.
Przypisuje się Aloisowi autorstwo listu potępiającego radę gminną Lambach za krytykę rozporządzeń pozwalających na dwujęzyczność w urzędach (czyli stosowanie tam obok języka niemieckiego także czeskiego), podczas gdy kilka zdań dalej autor utrzymuje, że „dla urzędnika państwowego Aloisa nie do pomyślenia był inny język urzędowy niż niemiecki”. Wygląda na to, że Hitler senior w tej kwestii wyłączności był za a nawet przeciw.
Brakuje w książce szczegółowych wyjaśnień dotyczących jednostek miar pojawiających się na kartach książki. W zakresie jednostek monetarnych wymienia się tutaj bowiem: floreny, grajcary, guldeny i korony (z halerzami). Nie ma natomiast żadnej informacji o relacjach między nimi, o tym kto je stosował oraz jaką miały siłę nabywczą. Nie bardzo wiadomo też, jakiej dokładnie definicji morgi jako miary powierzchni tu użyto. W samej monarchii austro-węgierskiej stosowano co najmniej cztery warianty. Z myślą o polskim czytelniku warto również wspomnieć, że w niemieckich i austriackich szkołach jedynka oznacza ocenę najlepszą, szóstka – najgorszą.
Wskazane niedociągnięcia nie umniejszają wartości omawianej książki i wkładu, jaki wnosi ona do wiedzy historycznej. Stanowią jedynie sugestie ewentualnych kierunków dalszej dyskusji lub elementów do uwzględnienia w kolejnych wydaniach, jeżeli są przewidywane.
Na zakończenie pozwolę sobie na pewnego rodzaju refleksję będącą wyrazem ironii historii. Jeśli celnikowi z Górnej Austrii rzeczywiście zależało na tym, aby jego syn został funkcjonariuszem państwowym (czemu ten ostatni stanowczo się sprzeciwiał), to można powiedzieć, że marzenie ojca się spełniło w sposób, który jemu samemu zapewne nawet w najczarniejszych snach nigdy nie przyszedł do głowy.
Andrzej Młodak
Roman SANDGRUBER, Tyran. Ojciec Hitlera, tłum. Maria Janssen-Czaja, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 2024.
Wróć