logo
FA 4/2024 informacje i komentarze

Marek Kosmulski

Afiliacja – cenne dobro

Afiliacja – cenne dobro 1

Rys. Sławomir Makal

Prominentny hiszpański naukowiec został srodze ukarany przez swoją macierzystą uczelnię za fikcyjne podawanie dodatkowych afiliacji w swoich publikacjach. Ujawniono treść listu, jaki arabska uczelnia wysłała do wybitnych naukowców zagranicznych. Z pozoru jest to niewinna propozycja współpracy, ale łatwo dostrzec, że między wierszami proponuje się im fikcyjne dopisywanie afiliacji tejże uczelni, oczywiście za pieniądze.

Do 2008 roku w szanghajskim rankingu uczelni (ARWU) nie było ani jednej saudyjskiej. W 2009 roku Uniwersytet Króla Sauda pojawił się jako jedyna saudyjska uczelnia na miejscu 402-501. W 2010 roku były już dwie, w tym Uniwersytet Króla Sauda na miejscu 301-400. Obecnie (ranking 2023) mamy ich 12, w tym Uniwersytet Króla Sauda na miejscu 101-150. To jeszcze nie jest ścisła światowa czołówka, ale przypominam, że w tym samym zestawieniu polskich uczelni jest tylko 9, z tego najlepsza dopiero na miejscu 401-500, a więc wyprzedza ją 5 uczelni arabskich.

W WoS jest sporo saudyjskich publikacji, ale prawie 70% z nich ma zagranicznych współautorów. Jeżeli zaś spojrzymy na publikacje w „Nature” i „Science”, tak cenione w ARWU, to aż 94% saudyjskich publikacji ma zagranicznych współautorów. Jeszcze większy jest udział obcokrajowców w publikacjach o wielkiej liczbie cytowań. 58 najczęściej cytowanych saudyjskich publikacji ma współautorów z zagranicznymi afiliacjami. W trzech najczęściej cytowanych saudyjskich publikacjach występuje co prawda po jednym autorze z saudyjską afiliacją, ale ten sam autor podaje też dwie inne, niesaudyjskie afiliacje.

Te wszystkie historie łączy jeden motyw: możliwość podawania przez jednego autora wielu afiliacji w jednej publikacji. Zjawisko to jest stosunkowo mało znane, a może ono znacząco wpływać na rankingi i ewaluacje. W szczególnych sytuacjach uzasadnione jest podanie dwóch afiliacji, jednak widziałem na własne oczy publikacje, w których jeden autor podaje aż 7 różnych afiliacji w pięciu państwach. Polskim naukowcom raczej nie grożą niemoralne propozycje z Bliskiego Wschodu i bardziej obawiałbym się sytuacji odwrotnej. Przy obecnym systemie ewaluacji jednostek dużo bardziej opłacalne niż płacenie wydawnictwom typu MDPI i Frontiers za publikowanie poszczególnych artykułów może być zapłacenie hurtem prominentnym naukowcom za fikcyjne dopisywanie afiliacji. Swoją ofertą polskie uczelnie nie przebiją naftowych szejków, ale też do zdobycia kategorii A+ potrzeba o wiele mniej niż do wejścia do pierwszej dwusetki chińskiego rankingu. Przyszłe systemy ewaluacji jednostek naukowych powinny być skonstruowane w sposób zabezpieczający je przed ewentualną manipulacją polegającą na wpisywaniu fikcyjnych afiliacji.

Marek Kosmulski

Wróć