logo
FA 4/2024 informacje i komentarze

Zbigniew Osiński

Zmierzch starych paradygmatów?

Dr hab. Zbigniew Osiński, prof. uczelni z Instytutu Nauk o Kulturze Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, zwolennik humanistyki cyfrowej, pisze, jak nowe narzędzia informatyczne zmieniają paradygmaty umiędzynarodowienia publikacji i ich widoczności, nawiązując do podziału naukowców ze względu na język, w którym wydają swoje prace.

Jeden z zabiegów służących manipulowaniu wymianą poglądów polega na zasugerowaniu, że istnieje podział na lepszych i gorszych, z jednoczesnym określeniem zasad przynależności do obu grup. Kryteria są tak określone, by wszyscy, którzy nie zgadzają się z manipulantem, zostali zaliczeni do gorszych. Zabieg ten pozwala uniknąć merytorycznej polemiki, bowiem gorsi z natury nie mają racji. Ja jestem ten lepszy, więc to mi należy wierzyć. Niestety świat nauki nie jest wolny od takich metod. Wznowiona obecnie dyskusja o stanie polskiej nauki i niezbędnych reformach przyniosła kilka przykładów takich zabiegów.

Pojawił się podział na „zadowolone peryferia”, które w Polsce jakoby dominują kosztem „aspirującego centrum”. Gorsi, czyli „zadowolone peryferia”, to badacze ograniczający się do krajowego obiegu naukowego, zadowoleni ze swojej izolacji, skupiający się na wąskiej współpracy krajowej. Są gorsi, bowiem jakoby nie dorównują poziomem zawodowym międzynarodowym standardom uprawiania nauki. Lepsi, czyli „aspirujące centrum”, to badacze zorientowani międzynarodowo, dążący do publikowania w języku angielskim i współpracy z zagranicznymi kolegami.

Autorzy kolejnego podziału sugerują, że polska nauka dzieli się na dwie grupy. Społeczność lepszą, którą tworzą osoby rozumiejące, iż niezbędne są ściśle określone zmiany (tzw. umiędzynarodowienie), żeby w nauce było lepiej oraz gorszą, którą tworzą zwolennicy cementowania obecnego systemu. Druga grupa to tzw. równoległy model nauki, czyli nauka robiona „w ukryciu”, tylko po polsku.

Merytoryczna dyskusja ze wszelkimi podziałami na lepszych i gorszych nie ma sensu, bowiem nie po to zostały one stworzone. Jeżeli zabieram w tej sprawie głos, to jedynie w celu wykazania, że ich autorzy zasugerowali mi istnienie w środowisku naukowym innych podziałów. Po pierwsze, na tych, którzy rozumieją specyfikę metodologiczną nauk humanistycznych i społecznych, a także dostrzegają istotne różnice w uprawianiu tych dziedzin w porównaniu do pozostałych, oraz tych, którzy tego aspektu funkcjonowania nauki nie rozumieją. Po drugie, na tych, którzy dostrzegają wpływ nowoczesnych technologii informacyjno-komunikacyjnych na naukę oraz na tych, którzy mają z tym problem.

Specyfika humanistyki i nauk społecznych sprowadza się do języka, a raczej do ok. siedmiu tysięcy języków istniejących na świecie. Komunikacja międzyludzka, twórczość kulturalna, aktywność polityczna, prawna, medialna, edukacyjna i każda inna oraz utrwalanie śladów tejże aktywności odbywają się w konkretnym języku. Naukowiec, który chce rzetelnie zbadać dowolny obszar aktywności człowieka, w której kluczowym elementem jest język, musi ten język znać. Cały świat badaczy takiego obszaru zamyka się w obrębie znających język, w którym realizowana jest badana aktywność ludzi. Dlatego publikowanie w języku badanych społeczności nie oznacza zamykania się w „zadowolonych peryferiach” lub w „równoległej nauce”. Bowiem każdy, bez względu na miejsce pracy i zamieszkania, kto bada np. kulturę Lasowiaków, nie będzie miał problemu z przeczytaniem artykułu napisanego w języku polskim. Każdy, kto bada czeskie piwowarstwo, nie będzie miał problemu z przeczytaniem artykułu napisanego w języku czeskim.

Prawdziwym problemem nie jest więc język publikacji inny niż angielski. Prawdziwym problemem jest traktowanie badań nad kulturą Lasowiaków lub czeskiego piwowarstwa jako przejawów prowincjonalizmu i zaściankowości. Skoro twoje badania nie interesują świata angielskojęzycznego, skoro twoich artykułów nie publikują najlepsze czasopisma skoncentrowane na problematyce Zachodu, to znaczy, że jesteś gorszy.

Skąd taki wniosek? Z przeglądu artykułów opublikowanych w języku angielskim w czasopismach indeksowanych w bazie Scopus. W ostatnim ćwierćwieczu ustalono istnienie następujących zjawisk:

– stronniczość amerykańskich redaktorów i recenzentów, którzy deprecjonują inne paradygmaty i postępowania badawcze niż te, do których są przyzwyczajeni; odrzucają nieamerykańskie badania, modele, problemy i wartości z powodu ich nieznajomości;

– redakcje uprzywilejowują autorów z państw, w których mają siedzibę lub pracujących w ośrodkach o dużej renomie;

– wiedza tworzona przez naukę anglo-amerykańską traktowana jest jako uniwersalna teoria – chętnie publikowana, zaś wiedza z globalnego Południa jako lokalne studia przypadków; uczeni z globalnego Południa mają z góry przypisaną rolę outsiderów, ich zgłoszenia do wiodących czasopism często napotykają pytania ze strony redaktorów i recenzentów o „istotność” przeprowadzonych badań;

– głównym problemem blokującym uczonym rosyjskim dostęp do zachodnich czasopism są epistemologiczne i metodologiczne podstawy rosyjskiej szkoły nauk społecznych i humanistycznych, które różnią się znacznie od szkół zachodnich;

– niedostateczna reprezentacja badaczy politologów z Rosji ma podłoże nie merytoryczne, lecz ideologiczne – ich artykuły są odrzucane z powodu podważania fundamentów dominującego na zachodzie dyskursu naukowego, takich jak wiara w moralną wyższość i historyczną nieuchronność liberalnej demokracji i globalizacji oraz akceptacja przywództwa USA jako ich głównego gwaranta.

Badaczu kultury Lasowiaków lub czeskiego piwowarstwa, jesteś gorszy nie dlatego, że nie potrafisz prowadzić badań i pisać artykułów, lecz z powodu tematyki badań, która nie interesuje nauki zachodniej. Jesteś gorszy, bo publikujesz w języku zrozumiałym nie tylko dla badaczy tejże problematyki, lecz także dla innych grup potencjalnie zainteresowanych taką tematyką: nauczycieli, studentów, dziennikarzy, muzealników i różnych pasjonatów. Jesteś gorszy, bo każdy kto publikuje po polsku lub czesku, jest gorszy. Jesteś gorszy, bo sądzisz, że jako polski lub czeski humanista masz istotne obowiązki wobec własnego społeczeństwa, bo zapomniałeś, że dla światowych naukowców liczy się wyłącznie czytelnik angielskojęzycznych czasopism. To nic, że ważną rolę humanistyki wobec społeczeństwa podkreślali tacy myśliciele jak Odo Marquard, Martha Nussbaum, Richard Rorty, Stanley Fish i inni. Intelektualne pobudzanie ludzi, cementowanie wspólnot, kulturowe zaangażowanie, zaszczepianie wątpliwości, krytycyzm i stymulowanie wyobraźni nie przekładają się na punkty w ewaluacji. Ty masz publikować po angielsku, a o społeczną misję humanistyki niech dbają media i edukacja. Co tam jacyś naukowcy.

Nowoczesne technologie informacyjno-komunikacyjne, a zwłaszcza Internet i algorytmy sztucznej inteligencji, w sposób istotny zmieniają znaczenie takich pojęć jak międzynarodowa dostępność i zasięg obiegu naukowego (krajowy v. międzynarodowy). Obecnie publikacja naukowa udostępniona w internetowym zasobie (czasopismo, repozytorium, biblioteka cyfrowa, blog), który indeksowany jest w wyszukiwarkach specjalistycznych, takich jak Google Scholar, Google Books, BASE lub katalogach/bazach typu Baza Nauki, CEJSH, DOAB, DOAJ, OpenAIRE Catalogue, OAJI, OAlster, dostępna jest dla zainteresowanych na całym świecie. Traktowanie artykułów opublikowanych w polskich czasopismach i książek wydanych przez polskie wydawnictwa jako zamkniętego obiegu krajowego stało się bezzasadne. Oczywiście, o tyle, o ile wydawcy dbają o informatyczne standardy wydawnicze narzucone przez redakcje wspomnianych wyszukiwarek i katalogów. Ważne jest także stosowanie zasady otwartego dostępu (wyłącznie modele: zielony – autor sam umieszcza prace w repozytorium; diamentowy – koszty wydawania czasopism i utrzymania wydawnictw pokrywają uczelnie, instytuty, stowarzyszenia naukowe). Barierę językową likwidują systemy tłumaczenia maszynowego typu DeepL i Google Translate. W przypadku tekstów z nauk humanistycznych i społecznych jakość tłumaczeń jest obecnie wystarczająca.

Biorąc pod uwagę wspomniane rozwiązania informatyczne, w przypadku nauk humanistycznych i społecznych uczestnictwo w międzynarodowym obiegu naukowym, a także dostępność dla potencjalnie zainteresowanych zapewnione jest wtedy, gdy:

  1. publikacja po recenzjach rozpowszechniana jest z zastosowaniem diamentowego lub/i zielonego modelu open access, a także w czasopismach, które stosują nie dłuższą niż pół roku karencję na dostęp bezpłatny;
  2. wykorzystane do opublikowania pracy wydawnictwo, czasopismo, repozytorium, biblioteka cyfrowa, agregator blogów, serwis naukowy zapewniają indeksowanie w wyszukiwarkach Google Scholar, Google Books, BASE oraz zawarły umowy z katalogami/bazami typu Baza Nauki, CEJSH, DOAB, DOAJ, OpenAIRE Catalogue, OAJI, OAlster;
  3. tekst pracy w języku innym niż angielski rozbudowany jest o tytuł, słowa kluczowe i abstrakt w języku angielskim;
  4. autor pracy zadbał o zgodność tytułu i słów kluczowych z treścią;
  5. autor zadbał o udostepnienie swojej pracy w repozytoriach typu: Academia.edu, repozytoria i biblioteki uczelniane, ResearchGate.

Po zastosowaniu powyższych zabiegów zasięg terytorialny i językowy publikacji jest nieograniczony, a popularność pracy zależy głównie od jej tematyki i jakości naukowej. Szanowni naukowcy, w wieku XXI publikując w Polsce i po polsku, bez problemu można dotrzeć do całego świata, nie tylko naukowego, co w przypadku nauk humanistycznych i społecznych jest szczególnie ważne.

Wróć