Juliusz Gałkowski

Zbiór dwunastu szkiców profesora Bałusa jest kolejną propozycją skierowaną do czytelników zainteresowanych refleksją nad tym, czym zajmuje się historia sztuki. Nie o jej przedmiot chodzi, ale o metodę oraz swoiste podejście „meta”. W gruncie rzeczy łatwo jest odpowiedzieć, że historia sztuki jest nauką na temat dzieł sztuki w ujęciu historycznym. Ładnie brzmi, ale nie da się ukryć, że taka definicja jest tautologiczna. Ponadto bez autorefleksji i namysłu jak prowadzić takie rozważania, dosyć szybko stoczymy się na poziom banału i opowiadania o wrażeniach oraz emocjach autora. A przecież jest to dziedzina wymagająca nie tylko erudycji wzrokowej oraz tekstowej, lecz także szerokiego humanistycznego horyzontu. Bez nich historii sztuki po prostu nie da się uprawiać. Czego doskonałym dowodem jest książka Wojciecha Bałusa.
W szeregu tekstów autor poddaje analizie terminy bardzo często używane – a nawet można odnieść wrażenie, że nadużywane – przez historyków sztuki. Jak się okazuje pojęcia „wpływu” oraz „kryzysu”, „przełomu”, „historycyzmu” lub „nastroju”, były przedmiotem analiz wielu uczonych, autor nie tylko referuje ustalenia, lecz dokłada do nich własne refleksje, budując w swoich dosyć krótkich tekstach interesujące „monografie” metodologiczne stanowiące dla czytelnika wstęp do dalszych, już własnych rozważań. Ale będące niewątpliwie pomocnymi dla tych autorów, którzy może są mniej zainteresowani metodologicznymi rozważaniami, niemniej poprawność metody badawczej jest dla nich ważna.
Ciekawym zagadnieniem jest swoista pułapka, jaką zastawił na zwiedzających Kraków profesor Estreicher przy renowacji Collegium Maius. W tekście znajdujemy odpowiedź na pytanie, na ile była to rekonstrukcja, a na ile świadoma kreacja. Jednakże celem autora nie było opisywanie ciekawostek, lecz zaproszenie do namysłu, jaki powinien być cel pracy rekonstruktorów architektury. Na ile powinni dążyć do wierności pierwowzorowi, a na ile wpasowywać swoją pracę w tkankę urbanistyczną. Czym jest „dawność” zabytku, skoro nawet tak wybitny historyk sztuki nie wahał się przed fałszerstwami, aby tylko wzmocnić wrażenie „starodawności i historyczności” budynku. Jeżeli jednak przyjąć, że koncepcja Estreichera, którą on sam nazywał „wskrzeszaniem przeszłości”, nie jest oszustwem, lecz uprawnioną kreacją, to stawia nas to przed interesującym pytaniem o dopuszczalność współczesnych ingerencji w strukturę zabytku. Warto się nad tym zastanowić chociażby w kontekście wzbudzającej wszak wielkie kontrowersje odbudowy katedry Notre Dame w Paryżu. A na dodatek uświadommy sobie, że jest to pytanie, którego jeszcze nie tak dawno temu nikt sobie nie zadawał.
Oczywiście trudno zreferować w krótkim szkicu całość tak rozbudowanej i wielowątkowej publikacji. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na ciekawe zagadnienie związane z kwestią wykorzystania wcześniejszych ustaleń. Erudycja autora robi ogromne wrażenie, jednakże nie stara się on zasłonić nią ani omawianych zagadnień, ani osobistego zdania. Rzeczywistość wyabstrahowana nie jest książką o tym, co pisali inni autorzy, lecz prezentacją istotnych zagadnień, które – jak się okazuje – towarzyszą historii sztuki od samego początku. A taka perspektywa czasowa nakazuje poważnemu autorowi, jakim jest niewątpliwie prof. Bałus, umieszczenie swoich rozważań w kontekście wcześniejszej literatury, nawet jeżeli autor ma odmienną opinię. Ale warto zwrócić uwagę, że nie jest to zwykłe ukazanie „stanu badań”. W pewien, aczkolwiek bardzo dyskretny sposób mamy do czynienia z szeregiem wycinkowych rozważań o kulturze i samopoznaniu człowieka, jakie dokonuje się dzięki tworzeniu i kontemplacji sztuki.
Juliusz Gałkowski
Wojciech BAŁUS, Rzeczywistość wyabstrahowana oraz inne szkice z dziejów obrazu i teorii sztuki, Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych UNIVERSITAS, Kraków 2024.
Wróć