logo
FA 4/2021 informacje i komentarze

Maciej Żylicz

Jak powstawało Narodowe Centrum Nauki

Z kilkunastoletniej perspektywy wyraźnie widać, że Narodowe Centrum Nauki nie mogłoby powstać, gdyby wcześniej w Polsce nie istniał Komitet Badań Naukowych, a w Europie nie zostałaby stworzona European Research Council. Żeby zrozumieć, jak udało się stworzyć NCN, trzeba przypomnieć czasy istnienia KBN, tj. lata 1991-2005.

Komitet stworzył pierwszy w Polsce system grantowy oraz rozdzielał środki na działalność statutową instytucji badawczych, dystrybuował także skromne środki przeznaczone na inwestycje i współpracę z zagranicą. Dzięki charyzmatycznemu pierwszemu przewodniczącemu, prof. Witoldowi Karczewskiemu, udało się stworzyć symbiozę między środowiskiem uczonych i administracją państwową (bardzo pozytywną rolę w tym zakresie odegrało Towarzystwo Popierania i Krzewienia Nauki oraz Towarzystwo Naukowe Warszawskie). Trwała ona jednak krótko i z czasem nie było już tak dobrze. Władza, jaka znalazła się w rękach członków KBN, okazała się trudna do zaakceptowania przez administrację (z drugiej strony, niektórzy członkowie KBN rzeczywiście jej nadużywali).

Przedstawiciele ówczesnego ministerstwa starali się nas przekonać, że jeśli KBN zostanie włączony w jego struktury, zwiększą się fundusze na naukę przekazywane przez rząd. W 2005 r. KBN włączono do Ministerstwa Nauki i przekształcono w Radę Nauki, która nie miała już roli decyzyjnej, ale opiniodawczą. Większych pieniędzy nie było. Środki przeznaczone na granty w początkowym okresie KBN stanowiły ok. 30% budżetu przeznaczonego na naukę, a w roku 2004 zmalały do 13%. Ostateczną formalną decyzję o przyznaniu grantu podpisywał teraz minister, co było ewenementem w skali Europy.

Uważałem, że KBN należało zreformować, eliminując patologie, ale jego likwidacja była błędem. Będąc członkiem KBN w latach 2001-2004 (przedtem, w latach 1997-2001, członkiem Zespołu KBN), wielokrotnie zwracałem uwagę ministrom, że trendy w Europie są całkowicie odwrotne – to sami naukowcy, stosując metodę peer review, decydują, komu przyznać grant, a nie urzędnik – minister.

Z dzisiejszej perspektywy trzeba przyznać, że gdyby KBN nie został wchłonięty przez ministerstwo, to pewnie nie powstałoby NCN, a już na pewno nie w Krakowie.

Jako członek Rady Europejskiej Organizacji Biologii Molekularnej (EMBO) wraz z wieloma innymi członkami tej organizacji, w tym z jej dyrektorem prof. Frankiem Gannonem, byłem zaangażowany w tworzenie ERC. Uczestniczyłem w licznych zebraniach organizowanych przez środowisko naukowe w Europie, w tym w słynnym spotkaniu w UNESCO w Paryżu (zaprosił nas wtedy dyrektor ds. Nauki w UNESCO prof. Maciej Nałęcz), w czasie którego została podpisana, m.in. przez wielu laureatów Nagrody Nobla, petycja do Parlamentu Europejskiego w sprawie stworzenia ERC. W politycznym środowisku europejskim dyskusja jednak nadal trwała. Kraje, które stworzyły już swoje własne dobre agencje grantowe (jak na przykład Wielka Brytania), nie były na początku zwolennikami idei tworzenia ERC. Również kraje, które, tak jak Polska, zrezygnowały lub chciały zrezygnować z udziału naukowców w decydowaniu o przyznawaniu grantów, były przeciwne powstaniu takiej organizacji. Jednak w 2007 roku, w czasie niemieckiej prezydencji UE, ERC wreszcie powstała. Byłem w Berlinie na jej inauguracji i słuchałem świetnego wystąpienia kanclerz Angeli Merkel (doktor fizyki) uzasadniającego powstanie Rady.

Początki były trudne, bo i w tym przypadku administracja, tym razem brukselska, chciała przejąć władzę w ERC. Dzięki kolejnym przewodniczącym: Fotisowi Kafatosowi, Heldze Nowotny i Jean-Pierre’owi Bourguignon, próby te pozostały nieskuteczne. Ale tarcia między ERC i Directorate-General for Reserach and Innovation Komisji Europejskiej trwały i nadal trwają. Byłem tego świadkiem jako przewodniczący panelu LS01 w ERC, członek zespołu selekcjonującego jego członków oraz zespołu selekcjonującego przewodniczącego Rady. Pierwszym członkiem ERC z Polski został prof. Michał Kleiber, później prof. Tomasz Dietl i prof. Andrzej Jajszczyk – ten ostatni rozpoczął w tym roku kadencję wiceprzewodniczącego ERC (wszyscy oni są laureatami Nagrody FNP).

Wracając do spraw polskich, w 2005 roku, po zmianie rządu, ministrem edukacji i nauki został prof. Michał Seweryński, były rektor Uniwersytetu Łódzkiego, świetny prawnik. Stworzył on, wraz z prof. Krzysztofem Kurzydłowskim, wiceministrem nauki, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju i pewnie dlatego nie bardzo chciał angażować się w tworzenie nowej agencji grantowej. Zaprosiłem prof. Seweryńskiego do udziału w organizowanej przez Fundację na rzecz Nauki Polskiej debacie telewizyjnej dotyczącej systemu finansowania nauki w Polsce, w której uczestniczyli też przedstawiciele czołowych europejskich organizacji grantowych: Ernst-Ludwig Winnacker (wtedy szef DFG), Wilhelm Krull (prezydent Fundacji Volkswagena) i Dieter Imboden (prezydent Swiss National Science Foundation i przewodniczący organizacji European Heads of Reserarch Council – Polski nie chciano początkowo przyjąć do tej organizacji, ponieważ działająca po likwidacji KBN Rada Nauki nie spełniała kryteriów niezależnej agencji grantowej w związku z tym, że ostateczną decyzję o wyborze beneficjentów grantów podejmował minister). W trakcie burzliwej debaty prof. Seweryński zgodził się przed kamerami telewizyjnymi, że powstanie w Polsce organizacji podobnej do ERC jest zasadne. Nie zdążył jednak tej deklaracji zrealizować, gdyż niedługo potem zmienił się rząd.

O potrzebie utworzenia niezależnej od ministerstwa agencji grantowej wspomagającej badania podstawowe prowadzone w Polsce nie trzeba było przekonywać prof. Barbary Kudryckiej, która została następnym ministrem nauki. Trzeba było „jedynie” napisać dobrą ustawę. A to nie było takie proste. Uczestniczyłem (jako jeden z wielu) w dyskusji mającej rozstrzygnąć ważne dla powstania nowej agencji kwestie: czy więcej władzy powinien mieć dyrektor przyszłego NCN, czy jego Rada? Jaki powinien być podział „dyscyplin naukowych” (od tego zależała struktura przyszłej Rady NCN), czy taki jak w ERC? Jak powinny być wybierane organy NCN? W końcu, z pomocą m.in. prof. Kazimierza Stępnia, byłego wiceprzewodniczącego Rady FNP, a wtedy przewodniczącego Rady Nauki przy ministerstwie, udało nam się osiągnąć konsensus i przyjąć techniczne rozwiązania na wzór stosowanych w ERC. Prof. Stępień zaproponował także, aby pracownicy merytoryczni zatrudnieni w każdym z działów dziedzinowych NCN, zajmujący się organizacją pracy danego działu i ponoszący odpowiedzialność za jego prace, posiadali przynajmniej doktorat, analogicznie do oficerów programowych w amerykańskiej National Science Foundation – NSF.

Dyskusje nie były proste, nie dlatego, że jej uczestnikom brakowało dobrej woli, ale dlatego, że administracja rządzi się innymi prawami niż organizacje składające się z naukowców. Powstała ustawa o NCN, która w wielu elementach naśladowała rozwiązania regulujące działalność ERC, a w zapisach dotyczących oficerów programowych – NSF. To Rada NCN decyduje o założeniach programów, wyborze członków poszczególnych paneli i całokształcie działalności merytorycznej NCN, a dyrektor Centrum administruje tą strukturą. Długa dyskusja dotyczyła tego, kto powinien reprezentować NCN na zewnątrz. Ministerstwo przekonywało nas, że dyrektor, a nie, jak przypadku ERC, przewodniczący Rady. Musieliśmy pójść na kompromis. Za to w sprawie procedury powoływania Rady i dyrektora NCN byliśmy zgodni: analogicznie do procedury w ERC minister powołuje zespół identyfikujący członków Rady NCN. Zostałem na pięć pierwszych lat przewodniczącym tego zespołu selekcyjnego, a jego członkami zostali profesorowie Adam Proń, Piotr Sztompka, Stanisław Woronowicz i Franciszek Ziejka. Bez żadnej ingerencji ministerstwa, na podstawie wniosków płynących ze środowiska naukowego, zespół identyfikujący zaproponował skład pierwszej Rady NCN. Minister Kudrycka zaaprobowała te propozycje w całości (był to czas, gdy zespół wskazywał tylko po jednej kandydaturze na członków NCN). Następnie Rada NCN sama wybrała swojego przewodniczącego – prof. Michała Karońskiego. Pierwszy dyrektor NCN, prof. Andrzej Jajszczyk, został wybrany w otwartym konkursie, który był rozstrzygany przez ciało, w którym Rada NCN miała większość w stosunku do reprezentantów ministra nauki. Tak dziesięć lat temu powstało NCN.

Z pewnością wiele osób doradzało minister Barbarze Kudryckiej w kwestii tworzenia Narodowego Centrum Nauki, ale trzeba podkreślić, że to ona podejmowała ostateczne decyzje i wzięła na siebie polityczną odpowiedzialność za stworzenie NCN w Krakowie, za co środowisko naukowe powinno być jej wdzięczne.

Prof. Maciej Żylicz prezes Fundacji na rzecz Nauki Polskiej

Wróć