logo
FA 3/2026 okolice nauki

Jacek Hnidiuk

Viva la revolution

Viva la revolution 1

Książka podzielona została na dwie części: Minione rewolucje i Współczesne rewolucje. W ramach części pierwszej Zakaria omawia XVII-wieczną historię Niderlandów (dzisiejsza Holandia), rewolucję francuską oraz rewolucję przemysłową w Wielkiej Brytanii i USA. Jak to się stało, że niewielkie państewko, kojarzone dzisiaj chyba głównie z tulipanami, kanałami i flamandzkim malarstwem, stało się być może najbogatszym państwem świata? Przyznam, że podrozdział dotyczący Holandii szczególnie przypadł mi do gustu, zapewne z powodu mojej ograniczonej wiedzy w tym temacie.

Niejako tytułem wprowadzenia autor kreśli (tak w całej książce) ówczesne tło historyczne, bez którego obraz holenderskiej „rewolucji”, w sensie przemian gospodarczych i społecznych, nie byłby zrozumiały. Otóż w odróżnieniu od wielu europejskich państw XVII wieku, Holendrzy odrzucili monarchię absolutną, stawiając na ruchy oddolne i samoorganizowanie się społeczeństwa. Poszczególne miasta czy regiony funkcjonowały na zasadzie państw-miast, a problemy lokalne rozwiązywano na miejscu, unikając niepotrzebnej centralizacji. Do tego doszła tolerancja religijna oraz otwartość na wszystko, co nowe i przynosi pożytek szeroko pojmowanemu ogółowi. Teoretycznie ten niewielki kraj mógłby być jedynie wasalem wielkich potęg, a stał się hegemonem na polu gospodarki, finansjery i zamorskiego, kolonialnego handlu. Zakaria zestawia Holandię z dawną Republiką Wenecką, która po okresie świetności podupadła, stając się ofiarą własnego sukcesu.

Podobno rewolucja pożera własne dzieci, czego najlepszym przykładem jest Robespierre. Nie sposób było pominąć w tym zestawieniu Wielkiej Rewolucji Francuskiej, chociaż jej podłoże ideowe, rozwój i konsekwencje dla społeczeństwa były zgoła inne niż w Niderlandach. Można by rzec, że oprócz szczytnych haseł wniosła ona w życie Francuzów niewiele dobrego. Zdaniem autora tradycyjne społeczeństwo francuskie nie było jeszcze gotowe na postępowe hasła, jakie dyrektoriat starał się wdrażać siłą, a nie w wyniku powolnych reform i ewolucji społeczeństwa, jego samoświadomości, która legła u podstaw tak znakomicie zorganizowanego narodu holenderskiego.

Kolejnym rodzajem rewolucji musi być rzecz jasna ta przemysłowa, utożsamiana głównie z Wielką Brytanią, wiekiem pary i elektryczności, zmianą struktury społecznej, migracjami ze wsi do miast. Zakaria unaocznia czytelnikowi jak wydarzenia religijne, historyczne i gospodarcze wiążą się z każdą rewolucją, stanowią jej podglebie lub efekt końcowy.

Druga część książki to rewolucje XX-wieczne lub te, których obecnie jesteśmy świadkami: globalizacja – na płaszczyźnie kulturowej, gospodarczej, politycznej i społecznej; geopolityczna – rosnąca pozycja Chin; tożsamościowa – społeczeństwa dobrobytu, zamożne i stabilne często szukają własnego ja, co może prowadzić do rozmaitych rewolt (europejscy studenci roku 1968, wystąpienia przeciwko wojnie w Wietnamie w USA). Chyba jednak największa i najszybsza rewolucja dotyczy zmian technologicznych związanych z internetem, mediami społecznościowymi oraz rozwojem AI – jej ostatecznego wpływu na społeczeństwa świata nie jesteśmy chyba jeszcze w stanie przewidzieć.

Zakaria podejmując niezwykle poważną tematykę, syntetyzuje, wysnuwa wnioski, daje pole do głębszych rozważań i przede wszystkim zaciekawia tematem. Każda rewolucja ma ogromny wpływ na społeczeństwo, a jej dalekosiężne skutki mogą być odczuwalne nawet po kilku wiekach. Czas rewolucji nie wywraca do góry nogami dotychczasowego sposobu myślenia, nie powoduje intelektualnej rewolucji, ale nie mam wątpliwości, że jest jedną z ciekawszych pozycji, jakie dane mi było ostatnio czytać.

Jacek Hnidiuk

Fareed ZAKARIA, Czas rewolucji. Postęp i opór od 1600 roku do współczesności, tłum. Łukasz Muniowski, Wydawnictwo Prześwity, Warszawa 2025.

Wróć