Marek Wroński
Postępowanie dyscyplinarne prowadzone od stycznia 2023 roku – a zatem już dwa lata – w sprawie o naruszenie rzetelności akademickiej przez dr Olgę Witkowską-Piłaszewicz przebiega z błędami proceduralnymi. Jego końca nie widać, choć sprawa wydawała się stosunkowo prosta. Dowiedziałem się o niej półtora roku temu i mógłbym ją opisać od razu. Nie zrobiłem tego, gdyż dotyczyła zwykłego adiunkta z dobrej uczelni, który ma drobny – w porównaniu z plagiatami i fałszerstwami danych – zarzut nierzetelności akademickiej. Sprawa przestała być błahą, gdy min. Przemysław Czarnek w połowie listopada 2023 r. powołał dr Witkowską-Piłaszewicz na przewodniczącą Rady Młodych Naukowców.
Postępowanie dyscyplinarne wszczęto 24 stycznia 2023 roku, a orzeczenie Uczelnianej Komisji Dyscyplinarnej uniewinniające dr Witkowską – Piłaszewicz ogłoszono 1 lipca 2024. Zespół orzekający obradował w składzie: dr hab. Paweł Obstawski, prof. SGGW i kierownik Katedry Podstaw Inżynierii i Energetyki (przewodniczący); dr Małgorzata Herudzińska, adiunkt w Katedrze Socjologii oraz student Bartosz Korba – przewodniczący Rady Uczelnianej Samorządu Studentów SGGW. Komisja uniewinniła obwinioną dr Olgę Witkowską-Piłaszewicz. Na ustnym ogłoszeniu orzeczenia w dniu 1 lipca 2024 r. (już po zamknięciu rozprawy dyscyplinarnej, co nastąpiło 17 czerwca 2024 r.), przewodniczący prof. P. Obstawski w 45 minutowej wypowiedzi podał motywy i argumenty przemawiające za uniewinnieniem. Różnią się one zasadniczo od tych, które pojawiły się w wydanym 29 lipca 2024 r., a wiec dopiero cztery tygodnie później, pisemnym uzasadnieniu.
Przy zbieraniu materiałów do artykułu spotkałem się z blokadą informacyjną. Odpowiedzi na moje zapytania odmówiła zarówno rzecznik dyscyplinarna, jak i rektor SGGW. Z kolei przewodniczący Uczelnianej Komisji Dyscyplinarnej SGGW, prof. Jan Rozbicki z Katedry Agronomii odmówił udostępnienia orzeczenia kilku innym zainteresowanym profesorom SGGW, którzy mieli w tym interes prawny jak i faktyczny. Zatem formalnie nikt nie wie, dlaczego zarzuty postawione Obwinionej zostały oddalone.
Rzeczniczka dyscyplinarna ds. nauczycieli akademickich, dr hab. Iwona Kowalska, prof. SGGW, 9 sierpnia 2024 r. złożyła od uniewinniającego orzeczenia odwołanie na niekorzyść dr Olgi Witkowskiej-Piłaszewicz. Skierowała je do Komisji Dyscyplinarnej przy Ministrze Nauki i Szkolnictwa Wyższego, która jest II instancją (odwoławczą) w sprawach dyscyplinarnych. Dotyczyło ono tylko części zarzutów, a mianowicie „uchybienia godności zawodu nauczyciela akademickiego polegającego na nieuczciwości naukowej oraz wykorzystaniu w sposób niewłaściwy cudzych dokonań”. Konkretnie chodzi „o przypisanie sobie przez Obwinioną w 2021 r. roli głównego pomysłodawcy fakultetu „Perspektywy zawodowe lekarza weterynarii”. Jak się okazało, znajdował się on już znacznie wcześniej, bo od 2019 r., w ofercie programowej Katedry Patologii i Diagnostyki Weterynaryjnej. Rzecznik zarzuciła orzeczeniu UKD SGGW „obrazę przepisów postępowania mogącą mieć wpływ na treść orzeczenia i polegającą na nieuwzględnieniu wszystkich dowodów ujawnionych w postępowaniu oraz błędy w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia”. Wniosła o uchylenie orzeczenia w części zaskarżonej oraz przekazanie jej do ponownego rozpatrzenia w SGGW.
Pismo z odwołaniem wpłynęło do sekretariatu KD przy ministrze nauki 13 września 2024 roku – przekazywane jest zawsze przez przewodniczącego lokalnej uczelnianej komisji dyscyplinarnej. Przewodniczący Komisji Dyscyplinarnej przy ministrze, dr hab. Janusz Sawicki, prof. UWr. dość szybko, bo po tygodniu, powołał zespół orzekający. Jego przewodniczącą została prof. dr hab. Jadwiga Glumińska-Pawlic z Katedry Prawa Administracyjnego i Finansowego Uniwersytetu Jana Długosza w Częstochowie, która jednocześnie jest profesorem prawa na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Członkami zespołu są też: dr Marta Czakowska – prawniczka i rzecznik akademicki Akademii Kujawsko-Pomorskiej w Bydgoszczy oraz dr Krzysztof Czarnecki – prawnik z Uniwersytetu WSB Merito w Toruniu i wieloletni pracownik Państwowej Akademii Nauk Stosowanych we Włocławku.
Już po 6 tygodniach, 7 listopada 2024 r. na posiedzeniu niejawnym Zespół Orzekający Komisji Dyscyplinarnej przy Ministrze Nauki wydał orzeczenie, w którym uchylił uniewinniające orzeczenie Uczelnianej Komisji Dyscyplinarnej SGGW i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. Oznacza to, że opisane powyżej argumenty Rzeczniczki Dyscyplinarnej, prof. Iwony Kowalskiej, zostały uwzględnione i Uczelniana Komisja Dyscyplinarna SGGW w nowym składzie orzekającym musi do sprawy podejść jeszcze raz.
Od tego orzeczenia komisji ministerialnej dr Olga Witkowska-Piłaszewicz i jej obrończyni, mecenas Katarzyna Witkowska-Malinowska (nota bene Jej rodzona siostra) odwołała się do Sądu Apelacyjnego – III Wydziału Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Warszawie. Moim zdaniem, błędnie, mimo, że jest on trzecią i finalną instancją odwoławczą w systemie akademickiego sądownictwa dyscyplinarnego.
W końcowej części orzeczenia dyscyplinarnego zawarte jest pouczenie, że „Od prawomocnego orzeczenia komisji dyscyplinarnej przy ministrze stronom przysługuje odwołanie do Sądu Apelacyjnego w Warszawie – Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. Do odwołania stosuje się przepisy ustawy z dn. 17 listopada 1964 r. kodeks postępowania cywilnego (Dz.U. z 2024, poz. 1568) dotyczące apelacji. Od orzeczenia sądu apelacyjnego nie służy skarga kasacyjna”.
Jednak od tego konkretnego orzeczenia ministerialnej komisji dyscyplinarnej z 7 listopada 2024 r. prawnie nie służy odwołanie do Sądu Apelacyjnego. Rozpatruje on bowiem tylko końcowe, czyli zakończone w dwóch instancjach, sprawy, pełniąc rolę swoistego „kasacyjnego Sądu Najwyższego” dla spraw dyscyplinarnych nauczycieli akademickich. Sąd Apelacyjny orzeka w oparciu o prawną procedurę cywilną, a nie karną (kodeks postępowania karnego,) o którą opiera się postępowanie dyscyplinarne. Jak zapewne zobaczymy za kilka miesięcy, przydzielona do sprawy o sygnaturze III APo 4/25 sędzia Renata Szelhaus – jak to bywało w podobnych sprawach – wyda postanowienie odrzucające odwołanie dr Witkowskiej-Piłaszewicz, wskazując na to, iż tryb instancyjny nie został wyczerpany.
Do odwołania stosuje się przepisy ustawy Kodeks postępowania cywilnego dotyczące apelacji, zaś od orzeczenia Sądu Apelacyjnego nie służy skarga kasacyjna. Powyższe jest zawarte we wspomnianym pouczeniu, zawartym na druku każdego orzeczenia dyscyplinarnego przy komisji dyscyplinarnej ministra. Zostało ono błędnie tam umieszczone, gdyż takowe odwołanie w tym przypadku faktycznie nie przysługuje,.
W utrwalonej już judykaturze III Wydziału SA w Warszawie przestrzega się zasady prawnej, że przyjmowane są do orzekania tylko finalne, prawomocne orzeczenia Komisji Dyscyplinarnej drugiej instancji, kończące postępowania dyscyplinarne. Takie końcowe orzeczenie powinno orzekać o istocie sprawy, czyli o winie i karze obwinionej/obwinionego. Tymczasem dr Witkowska-Piłaszewicz odwołała się od nieprawomocnego i nie końcowego orzeczenia, które uchyla orzeczenie komisji uczelnianej pierwszej instancji i zwraca sprawę do ponownego rozpatrzenia. To nie jest ostateczne rozstrzygnięcie dyscyplinarne. Nie rozstrzyga ono bowiem o karze lub uniewinnieniu osoby obwinionej, ale i nie kończy postępowania dyscyplinarnego w inny sposób. Stąd nie może ono być poddane kontroli sądowej zgodnie z trybem wskazanym w art. 295 ust. 2 PSWN. Wręcz przeciwnie – ono to postępowanie od początku zaczyna! Z tego powodu Sąd Apelacyjny powinien odrzucić odwołanie. Jednak w tej sytuacji dokumenty postępowania utkną w miejscu na dobrych kilka miesięcy
Ta sytuacja pokazuje, że nowa przewodnicząca Komisji Dyscyplinarnej przy Ministrze Nauki, prof. Jadwiga A. Glamińska-Pawlic, powinna dopilnować, aby w orzeczeniach, które zwracane są do ponownego rozpoznania, było pouczenie, że odwołanie w takich przypadkach nie przysługuje, zaś będzie ono możliwe, gdy sprawa ewentualnie z powrotem wróci z niższej instancji, czyli z uczelnianej komisji dyscyplinarnej, i zostanie przez komisję odwoławczą przy ministrze nauki rozpatrzona i zakończona orzeczeniem.
Chcę zwrócić uwagę, że Komisja Dyscyplinarna przy Ministrze Nauki w swoim orzeczeniu podkreśliła, że w postępowaniu uczelnianym nie pouczono o przywileju osoby pokrzywdzonej (była nią prof. Anna Cywińska). Tymczasem zgodnie z przepisami w art. 334 § 3 i art. 54 § 1 kodeksu postępowania karnego (reguluje on postępowania dyscyplinarne) osoba pokrzywdzona może wnosić o status oskarżyciela posiłkowego, co daje jej status strony i możliwość zaskarżenia orzeczenia. Tej zasady nie przestrzega zdecydowana większość uczelnianych rzeczników dyscyplinarnych i uczelnianych komisji dyscyplinarnych! Stąd w uzasadnieniu orzeczenia napisano, że „Brak stosowanego pouczenia pozbawił Pokrzywdzoną możliwości realizowania swoich uprawnień i wykluczył ją z grona uczestników współdziałających z rzecznikiem, ograniczając Jej rolę jedynie do występowania w charakterze świadka”.
Powrót do rozpatrzenia sprawy od początku oznacza, że przy ponownej rozprawie dyscyplinarnej na SGGW, osoby poszkodowane będą mogły na początku nowego postępowania (np. pierwszego dnia przed rozpoczęciem rozprawy) złożyć pisemny wniosek o chęci/zamiarze zostania oskarżycielem posiłkowym. O tej możliwości powinien je powiadamiać zawsze rzecznik dyscyplinarny, ale i bez jego informacji ta możliwość jest zagwarantowana w kpk, jednak w praktyce nikt tego nie przestrzega. Trzeba jasno powiedzieć: uczelniane komisje dyscyplinarne w całym kraju odmawiają pokrzywdzonym tego prawa. Dlaczego? Bo nikt nie chce mieć kłopotów poprzez fakt, że pokrzywdzony jest na sali rozpraw, słucha, notuje i zwraca uwagę na ewentualne naruszenia prawa, a na końcu złoży odwołanie np. od zbyt niskiej kary. Konieczne musi to być jasno stwierdzone w nowym rozporządzeniu ministra nauki i szkolnictwa wyższego dotyczącym prowadzenia postępowań dyscyplinarnych nauczycieli akademickich, doktorantów i studentów.
Dr hab. Marek Wroński jest emerytowanym profesorem Uniwersytetu Kaliskiego. Zajmuje się patologią nauki od połowy 1997 roku.
Wróć