Marcelina Smużewska

Wilhelmina Iwanowska. Fot. Archiwum FA
Wilhelmina Iwanowska urodziła się w historycznej stolicy Księstwa Litewskiego 2 września 1905 roku. Była drugą córką Jana Iwanowskiego i Konstancji z Wasilewskich. Rodziny miały pochodzenie szlacheckie, ale ojciec nie dbał o takie sprawy. Był z zawodu mechanikiem, a jego poglądy polityczne były najbardziej zbliżone do socjalistycznych. Pracował w różnych fabrykach i na kolei. Kiedy przyszła astronomka była małym dzieckiem, doznał wypadku (uraz ręki) i nie był w stanie pracować. Wtedy rolę osoby utrzymującej rodzinę przejęła matka. Założyła pracownię krawiecką. Do zawodu powracała jeszcze kilkakrotnie w trudnych warunkach wojennych i powojennych.
Wilhelmina rozpoczęła formalną edukację w 1914 roku w rosyjskim gimnazjum w Wilnie. I wojna światowa zmusiła rodzinę do ucieczki w głąb kraju. Gdy pozostawali gdzieś na dłużej, dziewczynkę zapisywano do rosyjskich szkół. Wybuch rewolucji zastał ich w białoruskim Bobrujsku. W sierpniu 1918 roku wrócili do Wilna. Iwanowska trafiła do prywatnego gimnazjum Walerii Czarnockiej. Tam zdała maturę w 1923 roku. Szkoła dała jej dobre przygotowanie humanistyczne, ale dziewczyna przekornie jako przedmiot studiów wybrała matematykę. Jak wspominała, „decyzja przyszła nagle i nieodwołanie na zasadzie jakiegoś wewnętrznego nakazu i powrotu do dawnych zamiłowań. Wybrałyśmy wraz z jedną z koleżanek, Hanką Gierżodówną, matematykę z myślą o zawodzie nauczycielskim i z cichym (u mnie) marzeniem o studiowaniu równocześnie astronomii dla własnej przyjemności” (W. Iwanowska, Mój życiorys naukowy, „Kwartalnik Historii Nauki i Techniki”, r. XXVI-2/1981, s. 248).
Studentki początkowo miały pewne zaległości i mimo, że zaliczyły wszystkie kolokwia, postanowiły powtarzać rok, żeby je nadrobić. Kolejne lata studiów poszły gładko. W 1929 roku Wilhelmina Iwanowska uzyskała tytuł magistra filozofii w zakresie matematyki. Praca końcowa była przygotowana pod kierunkiem prof. Juliusza Rudnickiego (1881-1948) na temat odwzorowań podobnych z zakresu teorii funkcji analitycznych.
Iwanowska bardzo dobrze wspominała okres studiów. Zarówno młodzież, jak i profesorowie byli pełni entuzjazmu wobec odrodzonej polskiej uczelni. Uniwersytet Stefana Batorego miał wspaniałą historię sięgającą XVI wieku i opromieniał ją blask takich postaci jak Skarga, Poczobut, Śniadeccy, Mickiewicz, Słowacki czy Lelewel. Kadra, choć przybyła „ze świata”, szybko zasymilowała się z miastem. W okresie międzywojennym Wilno było widoczne na zjazdach krajowych i międzynarodowych. Z zakresu matematyki reprezentowali uczelnię wspomniany Juliusz Rudnicki i Antoni Zygmund (1900-1992), z astronomii: Władysław Dziewulski (1878-1962) i Kazimierz Jantzen (1885-1940), z fizyki: Wacław Dziewulski (1882-1938), Józef Patkowski (1887-1942), Jan Weyssenhoff (1889-1972), Szczepan Szczeniowski (1898-1979), z chemii: Marian Hłasko (1889-1940 lub 1941), Kazimierz Sławiński (1870-1941) i Edward Bekier (1883-1945). Wymieniona kadra w okresie dwudziestolecia przygotowała kolejne pokolenie młodych pracowników nauki.
Gdy Wilhelmina była na trzecim roku studiów, prof. Władysław Dziewulski zaproponował jej asystenturę w Obserwatorium Astronomicznym. Zaczął od słów: „Wiem, że pani nie będzie astronomem”… Była przecież studentką matematyki. Podobną propozycję profesor złożył dwóm kolegom – Jerzemu Jacynie (poległ 7 września 1939 roku) i Włodzimierzowi Zonnowi (1905-1975). Jak wspominała Iwanowska, „zgodziłam się bez wahania, a co przeżywałam trudno opisać: był to najszczęśliwszy dzień w moim życiu” (Mój życiorys…, s. 249). Od 1 stycznia 1927 roku rozpoczęła pracę na 1/3 etatu młodszego asystenta. Nie było to jej pierwsze zarobkowe zajęcie. Od czasów gimnazjum zarabiała na swoje utrzymanie korepetycjami z łaciny i matematyki. W 1928 roku ukazała się jej pierwsza praca z dziedziny astronomii pt. O wyznaczaniu ruchu Słońca metodą Bravais.
Obserwatorium Astronomiczne w Wilnie było najstarszą tego rodzaju placówką na ziemiach polskich. Zostało założone w 1753 roku dzięki fundacji księżnej Elżbiety z Ogińskich Puzyniny (1680-1767). Znaczne zasługi dla obserwatorium miał też jego trzeci w kolejności dyrektor – Marcin Odlanicki Poczobut (1728-1810). Zwiedził on wiele obserwatoriów poza granicami Polski, zapoznał się z najnowocześniejszymi ówcześnie instrumentami i metodami pracy w astronomii. Wiedzę tę wykorzystał do zmodernizowania według najlepszych wzorów placówki w Wilnie. Pracował w niej zresztą przez ponad 30 lat, gdzie zajmował się obserwacjami Merkurego. Poczobut był astronomem królewskim i Członkiem Royal Society of London oraz Akademii Paryskiej. Następcą na tym stanowisku był Jan Śniadecki (1756-1830), który także został zapamiętany jako sprawny zarządca. Pełnił także przez pewien czas funkcję rektora Uniwersytetu. Po zamknięciu uczelni, obserwatorium funkcjonowało jeszcze jakiś czas, potem przejęli je Rosjanie. W 1876 roku spłonęło, a jego wyposażenie zostało przeniesione do Pułkowa.
Po wskrzeszeniu Uniwersytetu Wileńskiego w 1919 roku rozpoczęto starania o wzniesienie nowego obserwatorium poza miastem. Inicjatywę podjął wspomniany prof. Władysław Dziewulski, jeden z pierwszych, którzy przybyli do Wilna. Udało mu się postawić budynek na przedmieściu, na wysokim brzegu Wilii. Nowa placówka była skromna jak na warunki światowe, ale na terenie kraju była jedną z nowocześniejszych i najlepiej wyposażonych. W tym właśnie miejscu Wilhelmina Iwanowska podjęła pracę w 1927 roku. Obok Dziewulskiego pracowali tam jeszcze prof. Kazimierz Jantzen z Warszawy, dr Stanisław Szeligowski (1887-1966) przybyły z Krakowa oraz starszy asystent Mieczysław Kowalczewski (1898-1943) także ze stolicy.
Zespół badawczy pod kierownictwem prof. Dziewulskiego interesował się w tamtym czasie zagadnieniami z zakresu astrofizyki. Duże teleskopy wyposażone w spektrografy pozwalały zajrzeć w głąb gwiazd, określać ich temperaturę, gęstość, skład chemiczny. O gwiazdach zaczynano myśleć jak o gorących kulach gazowych, pozostających we wzajemnej równowadze. W Wilnie prof. Szczepan Szczeniowski prowadził jedyne w Polsce wykłady z zakresu astrofizyki teoretycznej. W maju 1939 roku udało się zorganizować w tym obszarze konferencję w Wilnie, która była udanym zjazdem naukowym.
Dziewulski interesował się także astronomią gwiazdową, czyli statystycznym badaniem ruchów gwiazd w przestrzeni. Opracował własną metodę matematyczną wyznaczania parametrów elipsoidy prędkości. W tym właśnie obszarze Iwanowska stawiała swoje pierwsze kroki – wyznaczała ruch Słońca względem grup gwiazd o różnych cechach fizycznych i kinetycznych.
Trzecim nurtem badawczym w obserwatorium była fotometria fotograficzna gwiazd zmiennych, głównie cefeid. Było to zajęcie obserwacyjne. Do tego projektu Iwanowską włączono w 1930 roku, ku jej wielkiej radości. Wspominała: „obserwacje lubiłam zawsze, dawały one bowiem bezpośredni kontakt z tą największą Przyrodą, jaką jest Wszechświat – najbardziej naturalne środowisko człowieka. Do lunet i teleskopów odnosiłam się jak do żywych, przyjaznych istot” (Mój życiorys…, s. 252). Materiały z tych badań był podstawą do przygotowania pracy doktorskiej w 1933 roku. Opracowanie dotyczyło fotometrii fotograficznej gwiazdy zmiennej, cefeidy RX Aurigae. Iwanowska zdawała egzamin chora, z wrzodem w gardle i wysoką temperaturą, ale wszystko poszło pomyślnie. Promocja doktorska była uroczysta, co stanowiło element tradycji USB.
Bezpośrednio po obronie pracy doktorskiej prof. Dziewulski wysłał Iwanowską do Obserwatorium Sztokholmskiego w Saltsjöbaden. Chodziło o przyuczenie jej w dziedzinie spektroskopii gwiazd. W szwedzkim zespole polska astronomka podjęła się poszukiwania kryteriów typu widmowego i jasności absolutnej gwiazd – żółtych nadolbrzymów, zwanych też pseudo-cefeidami. Iwanowska wspomina ten czas bardzo dobrze. Personel był serdeczny, otwarty i bardzo kompetentny. Otoczenie przyrodnicze obserwatorium zachwycało. Urządzenia były ulokowane w kopułach na szczycie wzgórza. Astronomowie mieszkali w domkach na zboczach. Był to wspaniały teren do wędrówek, a zimą do uprawiania narciarstwa biegowego. Szwecja wydawała się Polce rajem, gdyż był to kraj dostatni, jednak po pewnym czasie zaczęła tęsknić do polskiego niedostatku, problemów i braku porządku. Do Obserwatorium Sztokholmskiego Iwanowska wróciła jeszcze parokrotnie: w 1938, 1947, w 1956 i w 1964 roku. Pokłosiem pierwszego pobytu były dwie publikacje w „Stockholms Observatoriums Annaler” i w „Arkiv för Astronomi, Kungliga Vetenskapsakademien”, z której autorka była szczególnie dumna. Obserwacje dotyczyły absorpcji ciągłej wodoru pseudo-cefeid. Polce udało się udowodnić, że ten rodzaj gwiazd chłonie więcej tego pierwiastka niż inne obiekty świecące własnym światłem.
Podstawą habilitacji był także materiał ze Szwecji. Iwanowska wykonała szereg zdjęć pseudo-cefeid w dużej i średniej dyspersji i postanowiła je porównać z widmami małej dyspersji. Aby uzyskać habilitację, trzeba było wygłosić wykład przed Radą Wydziału. Oceniono go pozytywnie, a astronomka uzyskała stopień naukowy docenta i veniam legendi. Pierwszym cykl wykładów Iwanowskiej dotyczył statystyki matematycznej. Sądzono, że astronomowie, którzy używają statystyki w praktyce, lepiej pokażą jej walory i zastosowania niż matematycy, którzy używają jej abstrakcyjnie.
W Wilnie Iwanowska podjęła się kolejnego projektu obserwacyjnego. Prowadziła dwubarwną fotometrię serii dziesięciu cefeid o różnych okresach. Celem było wyznaczenie przebiegu zmian ich temperatur, jasności oraz rozmiarów, co miało pomóc w obserwacji pulsacji tych gwiazd. Wymagało to wykonania kilku tysięcy zdjęć. Nad tym projektem, obok Iwanowskiej, pracowały także Aniela Dziewulska (córka profesora, 1916-2004) i Maria Mackiewiczówna. Wybuch II wojny światowej zastał je w momencie, gdy materiał obserwacyjny był już zebrany. Nad kliszami zespół pracował przez okres wojenny, a wyniki opublikowano w 1946 roku w pierwszym numerze „Biuletynu Astronomicznego UMK w Toruniu”. Udało się ustalić, że sfotografowane „pulsowanie” cefeid pokrywa się z obliczeniami statystycznymi.

Wilhelmina Iwanowska i prof. Władysław Dziewulski w Obserwatorium Astronomicznym w Piwnicach. Fot. Olgierd Gałdyński. Źródło: UMK`
Polski uniwersytet w Wilnie w zasadzie przestał istnieć po wkroczeniu do miasta wojsk radzieckich w nocy z 17 na 18 września 1939 roku. Przez kolejne lata, wraz ze zmianą układu frontów, miasto dostawało się pod różne rządy. Aby przetrwać, akademicy chwytali się wszelkich zajęć, także pracy fizycznej. Prowadzili tajne nauczanie, w szerszym zakresie na poziomie średnim, skromniejszy charakter miało kształcenie akademickie. Wielu znajomych Iwanowskiej poległo w trakcie walk lub zginęło w obozach. Latem 1944 roku, kiedy Wilno było znowu radzieckie, stało się jasne, że polscy uczeni nie mają tam już czego szukać. Władze PRL chciały, żeby wileńscy uczeni trafili do Łodzi, oni jednak marzyli o założeniu nowego ośrodka. W rezultacie personel Wydziału Humanistycznego, Matematyczno-Przyrodniczego i Sztuk Pięknych USB trafił do Torunia (około 200 osób). Pracownicy Wydziału Lekarskiego pojechali do Gdańska tworzyć tam Akademię Medyczną. Wydział Rolniczy udał się do Poznania, Wydział Prawa do Wrocławia, a Wydział Teologiczny do Białegostoku.
Do Torunia przybyło 3 astronomów: prof. Władysław Dziewulski, doc. Wilhelmina Iwanowska i dr Stanisław Szeligowski, który jednak wkrótce przeniósł się do Wrocławia. Utworzono 2 katedry: astronomii i astrofizyki. W założeniach ośrodek toruński, ze względu na związki z Kopernikiem, powinien mieć silny ośrodek astronomii. Iwanowska otrzymała tytuł profesora nadzwyczajnego astrofizyki w październiku 1945 roku. Oficjalna nominacja odbyła się w maju 1946 roku. Wykłady z zakresu astrofizyki rozpoczęła w grudniu 1945 roku. Brakowało wszystkiego: książek, narzędzi, materiałów, literatury fachowej. Nie było też wcale obserwatorium ani żadnych urządzeń. Pierwsze katalogi i atlasy Iwanowska zdobyła w Poznaniu. Pierwsza luneta przyjechała do Torunia w 1947 roku z Obserwatorium Harwardzkiego USA. Był to wysłużony astrograf Drapera o średnicy 20 cm z pryzmatami obiektywowymi. Obserwatorium ulokowano 12 km od Torunia w majątku Piwnice, który należał do uczelni i służył jako gospodarstwo pomocnicze. Dzięki temu podstawowemu wyposażeniu powstały pierwsze prace magisterskie i doktorskie z dziedziny astronomii.
W 1947 roku Wilhelmina Iwanowska wyjechała ponownie do Szwecji. Oficjalnie miał być to urlop zdrowotny, ale astronomka wykorzystała go na badania naukowe. W tym czasie zainteresowała ją praca Waltera Baade’ego (1893-1960) o dwóch populacjach gwiazd, które różnią się składem chemicznym, rozmieszczeniem i ruchami. Obserwacje Iwanowskiej potwierdziły spostrzeżenia niemiecko-amerykańskiego astronoma: gwiazdy, które rotowały wolniej, miały w swoim składzie mniej pierwiastków ciężkich. Ze Szwecji Iwanowska wyjechała nie tylko z nowymi wynikami badań, ale także ze sprzętem dla Obserwatorium Toruńskiego. Zdobyła dwie kolejne lunety.
W listopadzie 1948 r. nasza bohaterka wyjechała do Stanów Zjednoczonych, gdzie pracowała w 3 obserwatoriach: Yerkes Observatory Uniwersytetu w Chicago, w McDonald Observatory w Teksasie i w Obserwatorium w Cleveland w stanie Ohio. Tam miała możliwość zapoznać się z najnowszym sprzętem i poznać najwybitniejszych astronomów tamtych czasów, m.in. prof. Otto Struvego (1897-1963), prof. Subrahmanyana Chandrasekhara (1910-1995), prof. Jasona J. Nassau (1893-1965) i wspomnianego wcześniej Waltera Baadego. W trakcie swojego pobytu w USA Iwanowska odwiedziła także Uniwersytet Harwardzki, gdzie widziała pierwszy komputer. Przypominam: był to 1948 rok.
Wyniki amerykańskich obserwacji przedstawiła w dwóch oddzielnych tekstach. Jeden ukazał się w „Astrophysical Journal”, a drugi zaprezentowano na kongresie w Rzymie w 1952 r. (wyniki w zastępstwie zreferował prof. Struve). Choć prof. Iwanowska dostała szereg propozycji pracy za „wielką wodą”, nie zdecydowała się na żadną z nich. Wróciła do kraju w 1949 roku ze względów rodzinnych i patriotycznych, przekonana, że życie w Polsce, choć trudniejsze, jest ciekawsze. W tym samym czasie dostała także ofertę z Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie powstawało nowe obserwatorium. Pierwsze kroki zostały zrobione, Iwanowska omal nie przeniosła się do stolicy. O zmianie planów zdecydowały jednak czynniki polityczne.
Od początku lat 50. w Piwnicach badano struktury Drogi Mlecznej. Zajmowano się wyznaczeniem rozkładu przestrzennego w oparciu o dwubarwną fotometrię gwiazd i dwuparametrową klasyfikację widmową. Najwięcej uwagi poświęcono gwiazdozbiorom Orła, Strzały i Kasjopei. Było to aktualne zagadnienie astronomii gwiazdowej. W efekcie powstał szereg prac magisterskich i aż cztery doktorskie. Kolejny temat zespołowy, który podjęto pod kierownictwem prof. Iwanowskiej, to dwubarwna fotometria 20 wybranych gwiazd typu RR Lyrae z uwzględnieniem ekstynkcji międzygwiazdowej. Oba zrealizowano w ramach Zespołu Katedr Astronomii i Astrofizyki, którym od grudnia 1952 roku kierowała nasza bohaterka.
Okres stalinowski prof. Iwanowska wspomina przede wszystkim w kontekście utrudnionej mobilności. Wszak trudno o bardziej międzynarodową dyscyplinę niż astronomia, a brak zgody na spotkania w obrębie grupy fachowców to znaczne utrudnienie. Przez pierwszą połowę lat 50. astronomce odmawiano paszportu. Mogła natomiast jeździć na Wschód, do Związku Radzieckiego. Uczestniczyła w obserwacji zaćmienia Słońca na Kaukazie (nieudana za względu na warunki meteorologiczne) oraz w konferencji kosmogonicznej w Moskwie w 1954 roku.
Od lat 50. dyskutowano o stworzeniu centralnego ośrodka dla polskich astronomów. Naturalnym wydawało się umieszczenie go w strukturach PAN, powstały pierwsze wyceny, ekspertyzy, uformowały się zespoły potencjalnych pracowników. Jednak na początku lat 60. koncepcja Centralnego Obserwatorium Astronomicznego (COA) trafiła do rządowej zamrażarki. Zamiast tego powstał organizacyjny substytut, składający się z 3 pracowni: Stacji Szerokościowej w Borowcu k. Poznania, Pracowni Astrofizyki w Toruniu i Pracowni Astrofizyki w Warszawie. W ocenie prof. Iwanowskiej było to i tak pozytywne wydarzenie, bo oznaczało wzmocnienie kadrowe i otwierało możliwości pozyskania nowego sprzętu do Piwnic. W ten sposób do Torunia trafił teleskop Schmidta-Cassegraina. Uruchomiono go w sierpniu 1962 roku. Był to wtedy największy teleskop w Polsce. Dzięki niemu uzyskano materiał do wielu prac magisterskich i doktorskich, Używano go także do wykonywania zdjęć widmowych nieba do programu „SSS” – Spectroscopic Sky Survey. Zrobiono ich około 10 milionów.
Pod koniec lat 50. pojawił się w ośrodku toruńskim nowy nurt badań – radioastronomia. Polegał na badaniu promieniowania radiowego wysyłanego przez obiekty kosmiczne. W tym celu stosowano m.in. radioteleskopy i interferometry. Im większe anteny budowano lub łączono w sieć, można było „zajrzeć” dalej i dokładniej w głąb nieba. Zatem radioastronomia „widziała” więcej niż astronomia optyczna. W tym nurcie zajmowano się takimi zagadnieniami, jak obserwacje koron gwiazd, międzygwiazdowe chmury gazów, wybuchy gwiazd i jąder galaktyk, wreszcie – kwazary, pulsary i promieniowanie reliktowe.
Toruński ośrodek rozpoczął badania radioastronomiczne od obserwacji korony Słońca. Okazało się, że potrzeba do tego przeszkolonej kadry, w tym fizyków, dlatego postanowiono wysłać jednego z asystentów do Wielkiej Brytanii. Po jego powrocie badania radioastronomiczne nabrały tempa. W 1965 roku powstał oddzielny Zakład Radioastronomii, a na jego czele stanął doc. Stanisław Gorgolewski, ten sam, którego parę lat wcześniej wysłano za granicę po to, by przywiózł do Torunia umiejętności i nowości technologiczne.
W tym czasie nasza bohaterka, oprócz pracy organizacyjnej, zajmowała się zagadnieniem populacji i podsystemów gwiezdnych. Interesowała ją przede wszystkim kwestia relacji między ich rozmieszczeniem a cechami fizycznymi i chemicznymi. Polska astronomka ustaliła, że w tym samym zbiorze morfologicznym mamy gwiazdy obu populacji. Wszystkie typy morfologiczne gwiazd występują zarówno w dysku, jak i w halo galaktyki, choć w różnych proporcjach. O własnościach kinematycznych i składzie chemicznym gwiazd decyduje nie tylko wiek, ale też miejsce powstania (dysk lub sferoid) oraz masa obiektu. Im większy, tym mniej ruchliwy. Wobec czego także skład chemiczny gwiazd zależy ściśle od miejsce jej powstania. Powyższe ustalenia prof. Iwanowska przedstawiła na zjeździe Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego w Pittsburgu w 1960 roku i opublikowała w tekście pt. Subsystems, Populations and Masses of Stars (1958). W tym czasie pełniła funkcję Foreign Visiting Professor na Uniwersytecie w Ohio. Prowadziła tam wykłady i pracowała w Obserwatorium Perkinsa.

Wilhelmina Iwanowska przemawia w Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki podczas obchodów 500. rocznicy urodzin Mikołaja Kopernika. Warszawa, wrzesień 1973. Fot. PAP/Witold Rozmysłowicz. Źródło: naukawpolsce.pl
Ze swoich obserwacji prof. Iwanowska wyciągnęła następujący wniosek: „skoro każdy zbiór morfologiczny gwiazd jest mieszaniną dwóch typów populacyjnych, powinien dać się przedstawić statystycznie sumą dwóch rozkładów położeń i prędkości gwiazd” (Mój życiorys…, s. 269). Stąd krok do wyznaczenia statystycznego prawdopodobieństwa, do którego zbioru należy dana gwiazda, jeśli znamy jej położenie i ruch. Tak powstał „statystyczny indeks populacji” – w skrócie SPI. Dzięki temu narzędziu uczona mogła zlecać część zadań badawczych, sama będąc zaangażowana w sprawy organizacyjne, także te, które łączyły się z pięćsetną rocznicą urodzin Mikołaja Kopernika.
Rocznica urodzin Kopernika była niezwykłą okazją dla polskiej astronomii, żeby spopularyzować swój dorobek (przeszły i aktualny) oraz zwiększyć stan posiadania. Brak sprzętu był nadal czynnikiem ograniczającym prowadzenie badań. Iwanowska zaczęła od zorganizowania w Toruniu seminarium dla astronomów, które zapoznawało ich z De revolutionibus… Kopernika. Tylko dobrze przygotowani astronomowie mogli w kompetentny sposób komentować na arenie międzynarodowej dorobek naszego najsławniejszego astronoma. Sama badaczka w okresie okołojubileuszowym wygłosiła około 30 referatów na temat znaczenia prac Kopernika dla astronomii. Popularyzowała jego dorobek we Francji, Włoszech, w Czechosłowacji, Anglii, Kanadzie i Australii. Udanym przedsięwzięciem było także wydanie serii „Biblioteczka Kopernikańska”. Iwanowska była autorką tomu Astronomia współczesna. Zabiegała także o organizację kongresu Unii Astronomicznej w 1973 roku. Swoistym sukcesem było to, że odbyły się dwa kongresy – zwyczajny w Australii i nadzwyczajny w Polsce, dla uczczenia urodzin Kopernika. Kongres składał się z centralnych uroczystości w Warszawie i z sześciu sympozjów naukowych (3 w Warszawie, 2 w Toruniu i 1 w Krakowie) poświęconych współczesnym problemom dyscypliny. W tym samym roku Iwanowska została wybrana wiceprezesem Unii Astronomicznej na kadencję 6 lat.
Jeśli mowa o stanie posiadania polskiej astronomii, obchody rocznicowe przyniosły jej nowy budynek Zakładu Astronomii PAN, przemianowanego na Centrum Astronomiczne im. Mikołaja Kopernika (CAMK), któremu nadano kierunek teoretyczny i wyposażono w amerykański komputer. W Toruniu najpilniejszą potrzebą było zbudowanie pomieszczeń dla Zakładu Radioastronomii, co udało się z wykorzystaniem lokalnych środków tuż przed obchodami jubileuszowymi. Zaczęto też budować radioteleskop o średnicy 15 metrów. A w 1974 roku od Polonii Kanadyjskiej Toruń otrzymał spektrograf do największego teleskopu Schmitda-Cassegraina. Była to przyczyna wielkiej radości Wilhelminy Iwanowskiej.
Innym interesującym osiągnięciem okołorocznicowym toruńskiej astronomii był udział w projekcie „Interkosmos-Kopernik 500”. Wspomniany doc. Gorgolewski miał zaproponować eksperyment astronomiczny, jaki można by było przeprowadzić na satelicie radzieckim, który planowano wystrzelić w 1973 roku. W Toruniu przygotowano radiospektrograf do pomiaru promieniowania korony Słońca na falach hektometrowych, które nie dochodzą do powierzchni Ziemi. Urządzenie zostało ukończone na czas i z sukcesem zabrane w kosmos. Według Iwanowskiej był to najpoważniejszy polski eksperyment kosmiczny (poza lotem płk. Hermaszewskiego).
Za mrówczą popularyzatorską i organizatorską pracą pojawiły się zaszczyty. Uniwersytet Manitoby w USA przyznał Iwanowskiej honorowy doktorat, podobnie jak Uniwersytet w Leicester (Wielka Brytania) i toruńskie UMK. Otrzymała też medal od Polskiej Akademii Nauk i została członkinią towarzystw Royal Astronomical Society of Canada oraz Societé Royale des Sciences w Liège (Belgia). Od końca lat 60. uczona kierowała też Instytutem Astronomii UMK i jednym z jego Zakładów – Astrofizyki i Astronomii Gwiazdowej. Czuwała nad trzydziestoma pracownikami, wypromowała 17 doktoratów, recenzowała przynajmniej drugie tyle prac doktorskich i habilitacyjnych. Prowadziła nadal dydaktykę, choć te wszystkie obowiązki zaczynały jej powoli ciążyć. Na emeryturę przeszła w październiku 1979 roku.
Jak wspominała Iwanowska: „z chwilą przejścia na emeryturę poczułam się wolna jak ptak, podobnie jak przed pięćdziesięciu laty, gdy zaczynałam pracę w dziedzinie astronomii” (Mój życiorys…, s. 275). Następnego dnia wyjechała na Kaukaz. Tam uczestniczyła w sympozjum i szkole dla Młodych Astronomów, zlokalizowanej na zboczu góry Ararat. Po powrocie zajmowała się sprawami Instytutu Astronomii UMK, który przechodził kryzysy kadrowe i organizacyjne. Jednocześnie wróciła do wcześniej podjętego zagadnienia związanego ze statystycznymi indeksami populacji. Wyniki ukazały się w „Biuletynie Informacyjnym” Centrum Danych Gwiazdowych w Strasbourgu. Iwanowska ustaliła, że rozrzut (dyspersja) prędkości zależy od wieku i masy gwiazdy. W pełniejszej wersji wyniki omówiła w czasopiśmie „Astrophysics and Space Science”. Oprócz tego recenzje i opinie, rozumiejąc, że jest taka potrzeba środowiskowa.
Podsumowując swoje dokonania, Wilhelmina Iwanowska napisała, że nie żyła tylko nauką, ale też wiarą, odziedziczoną po rodzicach, a zwłaszcza po matce. „Źródłem i motywem mojej wiary była z jednej strony Przyroda – Wszechświat – tak ciekawy w poznawaniu, a wciąż niepojęty, z drugiej – ideał etyczny zawarty w Ewangelii, słowem to, co wypowiedział Kant w słowach: »gwiazdy nade mną i prawo moralne we mnie«” (Mój życiorys…, s. 277). Z perspektywy astronomki nauka i etyka powinny wspierać się wzajemnie, choć nie zawsze w życiu naukowym tak jest. Wspominała także, że nie założyła rodziny, gdyż widziała w niej (słusznie) zagrożenie dla pracy naukowej. Podsumowując swoje życie, naznaczone także osobistymi tragediami (dwie wojny, śmierć rodziców, siostry i siostrzenicy, konieczność opuszczenia Wilna), uznała je jednak w ostatecznym rozrachunku za szczęśliwe i „ludzkie”.
Wilhelmina Iwanowska zmarła 16 maja 1999 roku w Toruniu. Rok 2025 ma być w tym mieście rokiem jej imienia.
Wróć