logo
FA 3/2022 informacje i komentarze

Wojciech Załuska

Wyraźny sygnał sprzeciwu

Wyraźny sygnał sprzeciwu 1

Prof. Wojciech Załuska, rektor Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, przedstawia sytuację uniwersytetu i wyzwania stojące przed uczelnią w obliczu wojny na Ukrainie.

Jesteśmy ogromnie zaniepokojeni agresją rosyjską. Nasza społeczność akademicka, także studenci, już w drugim dniu inwazji rozpoczęła zbiórkę rzeczy niezbędnych Ukraińcom. Do akademików przyjęliśmy ponad 52 uchodźców, a pracownicy Uniwersytetu Medycznego w Lublinie przyjęli w prywatnych domach 90 osób.

Staramy się na bieżąco reagować na potrzeby uchodźców. Wielu z nich wymaga opieki medycznej. W naszych klinkach jest coraz więcej osób z Ukrainy potrzebujących pilnej specjalistycznej pomocy. W klinice hematologii dziecięcej mamy bardzo dużo pacjentów z Ukrainy, liczni pacjenci są dializowani, wiele osób zgłasza się do wszystkich szpitali w regionie, a stamtąd część jest kierowana do naszych klinik jako szpitali o wyższym poziomie referencyjności. Prosiliśmy szpitale położone w głębi Polski o przejecie części tych pacjentów, bo przecież mamy też pod opieką naszych, że tak powiem, typowych pacjentów.

Ważna jest przyjęta przez Parlament specustawa, która pomoże pokryć koszty leczenia uchodźców, zapewniając im normalne ubezpieczenie zdrowotne, ale także umożliwi nam przyjęcie polskich studentów, którzy kształcili się na kierunkach lekarskim i lekarsko-dentystycznym na Ukrainie. W bardzo dużej liczbie zgłosili oni chęć przeniesienia się do polskich uczelni. Wiemy o kilkuset zgłoszeniach do ministra zdrowia. Musimy zadecydować o tym, jak sensownie rozdysponować tych studentów, żeby to nie zdekomponowało naszego cyklu kształcenia. Grupy wykładowe i ćwiczeniowe, sale wykładowe, laboratoria mają określoną pojemność. Wiemy też o dużej liczbie studentów zagranicznych, którzy kształcili się na ukraińskich uczelniach medycznych, w tym np. o 14 tys. studentów z Indii. Kto wie, czy nie zechcą kontynuować studiów w Polsce. Jakoś to wszystko musimy po gospodarsku ogarnąć.

Szykujemy się też na rozwój sytuacji na Ukrainie. Być może zaistnieje nawet potrzeba przyjęcia do naszych szpitali rannych. A trzeba pamiętać, że mamy kłopoty z odpowiednim leczeniem naszych pacjentów. Wiemy, że na terenie Ukrainy wiele obszarów medycyny nie nadąża za rozwojem tej dziedziny na świecie. Zapewne wraz z uchodźcami odpowiedzialność za tych pacjentów spadnie na nas. Będziemy działać w miarę naszych możliwości. Liczymy na pomoc państw unijnych, ale to my, z powodu ulokowania tuż przy granicy z Ukrainą, jesteśmy na pierwszej linii.

Mam wątpliwości, co do całkowitego zerwania kontaktów z rosyjską nauką, zwłaszcza kontaktów indywidualnych. Mój ojciec spędził pięć lat na zsyłce na Syberii. Opowiadał, że czym innym jest sowiecki czy rosyjski totalitarny reżim, a czym innym zwykli Rosjanie, którzy często nam w tych trudnych warunkach zesłania pomagali. Nie wiem też, na ile instytucje, z którymi współpracujemy, są winne wojnie. Przy tych wszystkich zastrzeżeniach, musimy jednak wystosować bardzo stanowczy i wyraźny sygnał oporu i sprzeciwu wobec tego, co się dzieje, wobec putinowskiego reżimu. Na pewno dostosujemy się do wszystkich nakazanych form sprzeciwu, bo tego wymaga nasza racja stanu.

Ta wojna stanowi zagrożenie dla całego kraju i wszystkich instytucji. Zdajemy sobie sprawę, że uderzy także w uniwersytety, w tym i mój. Będziemy mieć teraz kłopoty z naborem studentów zagranicznych. Miałem okazję się o tym przekonać podczas niedawnej wizyty w Ameryce, gdzie rodzice naszych studentów pytali o bezpieczeństwo swoich dzieci w Lublinie. Oni są u nas bezpieczni, ale nie wiemy, jak się sytuacja rozwinie. Również na Tajwanie są ogromne obawy o bezpieczeństwo ze względu na działania potężnego sąsiada. Jesteśmy tu i staramy się odpowiedzieć należycie na zmiany sytuacji. Współpracujemy z Wojskami Obrony Terytorialnej. Wielu naszych ratowników medycznych z Centrum Symulacji Medycznej należy do tej formacji. Będziemy uruchamiali szkolenie dla żołnierzy WOT właśnie z zakresu pierwszej pomocy i ratownictwa.

Notował Piotr Kieraciński

Wróć