logo
FA 3/2022 życie naukowe

Wojciech Czakon

Szybka nauka, makdonaldyzacja i drogi na skróty

Szybka nauka, makdonaldyzacja i drogi na skróty 1

Rys. Sławomir Makal

Ujemne efekty szybkiej nauki są pod wieloma względami podobne do ujemnych efektów fast-foodów. Pierwszym z nich jest poszukiwanie ilości, a warunkiem trafienia do szerokiego grona odbiorców jest trafianie w przeciętne gusta. Słowem, wyrafinowanie, komplikacja, zaawansowane modele i nowe koncepcje mają niższe szanse trafić do szerokiego grona odbiorców (recenzentów, wydawców i czytelników).

Badania naukowe to zajęcie długotrwałe, trudne, związane z wielokrotnie liczniejszymi porażkami niż sukcesami, kosztowne zarówno pod względem materialnym, jak i emocjonalnym. Ogłaszanie sukcesów, tj. publikowanie uzyskanych wyników, również jest procesem o podobnej charakterystyce. Reguła double-blind peer-review, wielokrotne tury poprawek manuskryptów, zwłaszcza w naukach społecznych, prowadzą do wydłużania się cyklu publikacyjnego do wielu miesięcy, a nierzadko i lat. A może nie trzeba tak długo czekać, może da się ten proces przyspieszyć?

Właśnie to pytanie doprowadziło do powstania fast-food w gastronomii. Historia McDonalds, globalnej ikony szybkiego jedzenia, przedstawiona m.in. w filmie The Founder, ujawnia podstawową zasadę tego systemu: otóż podanie posiłku powinno zająć nie 20-30 minut, jak w tradycyjnej restauracji, ale dokładnie 29 sekund. Aby to było możliwe, niezbędne okazało się sięgnięcie po wiedzę z zakresu nauk o zarządzaniu: standaryzacja menu, specjalizacja stanowisk pracy, harmonogramowanie, projektowanie przepływu procesu produkcji, likwidacja wszystkich kosztownych składników i produktów, wykorzystanie efektu skali przy zaopatrzeniu, rozbudowana logistyka i agresywny marketing. Bardzo niewiele miejsc na świecie pozbawionych jest obecności McDonalda, a nawet jeśli tej firmy nie ma w jakimś miejscu, to system funkcjonowania znajduje wielu lokalnych naśladowców.

Słowo fast-food bywa różnie tłumaczone na język polski, jako „szybkie jedzenie”, ale też „śmieciowe jedzenie”. Jest zjawiskiem gastronomicznym, gospodarczym, organizacyjnym i kulturowym. Ma tylu zwolenników, ilu zażartych przeciwników. Wprawdzie osiąga wielką popularność, ale dzieje się to kosztem zjawisk negatywnych, budzących gorącą debatę publiczną, m.in. o: ujemnych skutkach zdrowotnych ze względu na wysoki stopień przetworzenia; zanieczyszczeniu środowiska przez dostawców masowo produkujących wołowinę, frytki, napoje; zanieczyszczeniu środowiska powszechnym użyciem plastiku; zanieczyszczeniu miast powszechnym śmieceniem wokół punktów sprzedaży; wykształcaniu szkodliwych nawyków żywieniowych zwłaszcza wśród młodej klienteli. Szybkość fast-food kojarzy się z taniością, a nie z jakością czy pożytkiem publicznym.

Pożytki naukowe, społeczne, ekonomiczne i emocjonalne szybkiej nauki, analogicznie do szybkiego jedzenia, powinny być znaczące. Chyba że szybka nauka to droga na skróty, wówczas zamiast pożytków spodziewać się należy raczej znaczących strat. Tymczasem w instytucjach naukowych wielu badaczy, wiele zespołów czy całych ośrodków ochoczo wdraża makdonaldyzację. To pojęcie zawdzięczamy Ritzerowi (The McDonaldization thesis: Is expansion inevitable?, „International sociology”, 11(3)1996), który krytycznie odnosił się do ślepego pędu ku efektywności, policzalności, przewidywalności i kontroli, towarzyszących makdonaldyzacji społeczeństwa. Do nauki również przenika makdonaldyzacja, towarzyszy presji instytucjonalnej ewaluacji jednostek, o której pisałem w tekście Krótkowzroczność badacza (FA 4/2021). Zjawisko fast science jest tak powszechne, że zasługuje na analizę. Budzi niepokój i krytykę, a manifest „slow science”, zgłoszony w prestiżowym „Nature” w roku 2006, jest coraz bardziej aktualnym sprzeciwem wobec szybkiej nauki, wymuszanej instytucjonalnie, ale też chętnie podejmowanej przez pracowników uczelni (Leite, L., & Diele-Viegas, L. M. (2021). Juggling slow and fast science. „Nature Human Behaviour”, 5(4)). Tym bardziej że lapidarne prawo Kopernika-Greshama, mówiące, iż „pieniądz gorszy wypiera pieniądz lepszy”, ma ponurą sprawdzalność. Obawiać się więc można, że całą przestrzeń aktywności naukowej wypełni fast-science, spychając tradycyjne standardy w niebyt.

Wzorce fast science

Szybka nauka podporządkowana jest kryterium czasu, a nastawiona wyłącznie na maksymalizację liczby publikacji w jednostce czasu. Typowymi jednostkami czasu są: rok, bowiem w takim cyklu przyznawane są zwykle nagrody wydziałowe czy uczelniane; terminy rozliczenia grantów badawczych; ewentualnie okres czteroletni, bowiem pokrywa się z okresem ewaluacji. Dla początkujących naukowców jednostkę czasu wyznacza umowa o pracę na czas określony, czyli popularny post-doc (2-5 lat), lub okres studiów doktoranckich (3-4 lat). Typowym efektem szybkiej nauki są publikacje w czasopismach uznawanych w danym środowisku za liczące się. Uroda określenia „liczące się” sprowadza się do policzalności wyrażonej punktami (MEiN), gwiazdkami (ABS), liczbą (IF czy citescore). Innymi słowy, szybka nauka porusza się wyłącznie w instytucjonalnie sparametryzowanej przestrzeni publikacyjnej, ignorując całkowicie odbiorcę, tj. czytelnika. Celem jest bowiem publikować dużo, a droga do tego celu to publikować szybko.

Tradycyjnie nauka to proces wyrażony sekwencją etapów: projektowanie badania, realizacja badania (gromadzenie i analiza danych), interpretacja wyników, redagowanie artykułu/rozdziału/monografii, złożenie do czasopisma/wydawcy, uzyskanie recenzji, poprawki (wielokrotne), akceptacja i publikacja. Aby skrócić czas do publikacji, szybka nauka podejmuje typowe wyzwanie optymalizacyjne, tj. polegające na poszukiwaniu takich rozwiązań, które zminimalizują czas publikacji. Uwagę obserwatorów przyciągają takie szeroko stosowane rozwiązania jak: ograniczanie czasu trwania każdego etapu, pomijanie niektórych etapów, równoległa realizacja niektórych z nich, równoległa realizacja wielu projektów badawczych. Najbardziej spektakularne efekty daje kombinacja tych wzorców zachowań.

Optymalizując tradycyjną naukę, fast-science unika wszystkiego, co długo trwa: konceptualizacji, pogłębionych badań literaturowych, projektowania badania, gromadzenia danych, redagowania, wielokrotnych iteracji recenzja – poprawki, czasopism z długim czasem oczekiwania na recenzje i decyzje. Skuteczny wzorzec szybkiej nauki polega na tworzeniu zespołów czy dołączaniu do zespołów dysponujących gotowym projektem badania, ewentualnie bazą danych, ewentualnie draftem publikacji. Ten wzorzec działania jest korzystny, pod warunkiem że przyczynia się do przyspieszenia pozostałych etapów pracy. Standaryzacja tekstów, kompetencji badacza, technik analitycznych – te wszystkie standaryzacje sprzyjają pierwszemu wzorcowi szybkiej nauki. Idealnym przejawem tego wzorca jest „lego-nauka”, w której ograniczoną liczbę standardowych klocków łączyć można w nieskończenie wiele zestawów. W wymiarze organizacyjnym oznacza to specjalizację pracowników i zespołów, szkolenie się w zakresie wybranych kompetencji oraz wybór liderów zespołów. Słowem, makdonaldyzacja nauki w wymiarze organizacyjnym.

Drugi wzorzec szybkiej nauki to poszukiwanie tych wydawnictw, które realizują szybki cykl publikacyjny, a unikanie wszystkich tych, które realizują długi cykl publikacyjny. Idealną postacią tego wzorca jest „nauka instant” – złożenie tekstu prowadzi do natychmiastowej i pewnej publikacji. W tradycyjnej nauce długość cyklu publikacyjnego zależy w największym stopniu od procesu recenzji: im dłuższy czas oczekiwania na recenzję i im większa liczba iteracji recenzja – poprawki, tym dłuższy cykl publikacyjny. Mimo donośnej krytyki, ironicznie uosabianej negatywną postacią „reviewer 2”, model peer-review znacząco poprawia jakość publikacji, ożywczo wpływa na dyskusję naukową i przyczynia się do rozwoju dyscypliny. Tymczasem pojawiło się wiele „drapieżnych” czasopism, które oferują bardzo szybki, jednokrotny proces recenzji, liczony w dniach. Trudno uwierzyć, że czasopisma te są w stanie zgromadzić i zmotywować tysiące kompetentnych recenzentów, podczas gdy tradycyjne wydawnictwa tego wcale nie potrafią. Wskazuje to raczej na organizacyjne różnice, w których standard recenzji znaczy co innego dla czasopism szybko publikujących, a co innego dla tradycyjnych. Słowem, szybka nauka to makdonaldyzacja w wymiarze standardów jakości.

Trzeci wzorzec szybkiej nauki to udział w wielu różnych zespołach badawczych, realizujących jednocześnie różne projekty. Pozwala to równolegle prowadzić proces badawczy, zamiast przechodzić do kolejnego badania dopiero po zakończeniu poprzedniego. Wymaga to zwykle skupienia się na pojedynczych etapach procesu badawczego, a nie na całości. Wymogiem jest specjalizacja i standaryzacja, ale także zdolność współdziałania w większej skali, międzyorganizacyjnej. Zaletą tego wzorca działań jest rozproszenie ryzyka odrzucenia tekstów, czyli aktywne zarządzanie ryzykiem publikacyjnym. Idealnym przejawem tego wzorca fast-science jest „nauka nomadów”, nieprzywiązanych do żadnego tematu, programu czy zespołu, a jedynie poszukujących miejsc do koczowania. Słowem, makdonaldyzacja w wymiarze sieciowym, bowiem razem osiągamy znacznie więcej niż osobno.

Czwarty wzorzec polega na tym, aby podejmować się badania wyłącznie tematów „modnych”, tj. takich, na które istnieje pilne zapotrzebowanie, bowiem przekłada się ono na skłonność redaktorów czasopism do szybkiego procedowania artykułów, a dalej szybkiego znajdowania im miejsca w wydaniach online czy tradycyjnych czasopism. Podobnie jak na rynku dóbr konsumpcyjnych, w nauce istnieją mody, charakteryzujące się szybkim przyrostem zainteresowania, wyrażonym liczbą publikacji, ale także nietrwałością. Szybka gastronomia ma swoje mody, które to mody trzeba maksymalnie wykorzystać. Idealna postać tego wzorca fast-science to „nauka-ścianka”, polegająca – analogicznie do świata celebrytów – na obecności w przestrzeni medialnej wyrażonej pozowaniem do fotografii na tzw. ściankach. Słowem, makdonaldyzacja w wymiarze mody trwa krótko, dlatego należy maksymalnie wykorzystać przejściową modę, zanim samoistnie wygaśnie, a następnie przejść do kolejnej.

Piąty wzorzec polega na unikaniu ryzykownych, kosztownych i długotrwałych procesów badawczych, ponieważ absorbują one znaczne zasoby oraz koncentrują ryzyko w pojedynczym, nierozpoznanym kierunku aktywności naukowej. Jak podpowiada ekonomia behawioralna, awersja do ryzyka jest naturalną skłonnością człowieka przy podejmowaniu decyzji o alokacji zasobów. Kieruje to uwagę szybkiej nauki na łatwo dostępne dane, gotowe bazy danych, meta-analizy, analizowane pod kątem znanych kategorii i solidnie ugruntowanych w literaturze hipotez. Idealna postać tego wzorca fast-science to „zbieractwo”, polegające na gromadzeniu łatwo dostępnych owoców. Ryzyka procesu badawczego i publikacyjnego są w ten sposób znacząco ograniczone. Makdonaldyzacja oznacza w tym przypadku niechęć do eksperymentowania, skupienie się na znanych smakach i pozycjach jadłospisu, a także trwałość w długim okresie.

Dwa oblicza makdonaldyzacji

Dodatnie skutki szybkiej nauki są widoczne na wszystkich poziomach analizy: pojedynczego badacza, zespołu, jednostki, a nawet kraju. Pojedynczy badacz, wykazując liczne publikacje, uzyskuje mierzalny, ilościowy poklask wszędzie tam, gdzie wyłącznie naukometryczna ocena ma znaczenie. Zespół uzyskuje prestiż i atrakcyjność, ponieważ staje się miejscem intensywnej aktywności publikacyjnej, daje obietnicę łatwiejszego publikowania. Jednostka awansuje w rankingach i ewaluacjach, otrzymuje nagrody wydawnictw, jej widoczność w określonym środowisku rośnie. W skali kraju szybka nauka daje szybkie awanse w rankingach, budując wiarygodność reform podejmowanych przez polityków w szybkim terminie. Szybka nauka to nie tylko szybkie publikacje, to także zdolność mobilizacji wielkich zasobów i koncentracji wysiłku na wąskim problemie, dzięki standaryzacji i specjalizacji. Pokazała to dokładnie mobilizacja środowisk farmaceutycznych i medycznych przy okazji prac nad szczepionką na COVID-19. Pokazują to także przełomowe postępy prac nad sztuczną inteligencją, technologiami kosmicznymi czy półprzewodnikami. Szybka nauka otwiera także rynek pracy przed talentami z całego świata, bo makdonaldyzacja to także standardy profesjonalne, wzajemne uznawanie kompetencji, szybka weryfikacja umiejętności czy szybka rotacja na stanowiskach pracy.

Urok makdonaldyzacji wzmacniany jest agresywnym marketingiem, widocznością i obecnością tej korporacji w dziesiątkach tysięcy lokalizacji. Gdyby jednak bliżej przyjrzeć się tej firmie, to okaże się, że odnotowywała wzrost przez ponad 50 lat, aż do 2013 roku. Później ten wzrost zatrzymał się ze względu na nasycenie rynku, dojrzałość modelu biznesu, a także zmianę preferencji klientów. Społeczne zainteresowanie przyciągnęły filmy i reportaże podejmujące problem szkodliwości szybkiego jedzenia. Nawet o lojalność klientów jest trudno. To przestroga dla zwolenników szybkiej nauki: żadna strategia nie jest wiecznie skuteczna, potrzeby odbiorców się zmieniają, kryteria oceny strategii ulegają modyfikacjom, a kompromisy niezbędne do uzyskania szybkości w nauce mogą wywoływać oburzenie.

Ujemne efekty szybkiej nauki są pod wieloma względami podobne do ujemnych efektów fast-foodów. Pierwszym z nich jest poszukiwanie ilości, a warunkiem trafienia do szerokiego grona odbiorców jest trafianie w przeciętne gusta. Słowem, wyrafinowanie, komplikacja, zaawansowane modele i nowe koncepcje mają niższe szanse trafić do szerokiego grona odbiorców (recenzentów, wydawców i czytelników). Dobitnie dowodzą tego ścieżki kariery laureatów Nagrody Nobla, bowiem cytowalność ich prac jest zwykle niska do momentu ogłoszenia przyznania tego najwyższego wyróżnienia naukowego. Wobec tego mozolne i ryzykowne dążenie do przełomowych odkryć w ogóle nie mieści się w polu zainteresowania szybkiej nauki. Natomiast podążanie za tematami modnymi, chwilowo atrakcyjnymi, w centrum bieżącej debaty, jest wskazane. Zwolennicy szybkiej nauki wskazują, że opracowanie szczepionki na covid-19 odbyło się w rekordowym tempie. Zapominają jednak przy tym, że przełomowe odkrycia dla rozwoju technologii mRNA były udziałem Katalin Kariko już 40 lat temu, a brak sukcesu w pozyskiwaniu grantów spowodował zahamowanie jej kariery naukowej. Droga do przełomowych odkryć jest zwykle bardzo długa, poprzedzona licznymi porażkami, zwykle też niezrozumieniem otoczenia. Jednocześnie jednak trudno nie zauważyć, że bez przełomów sama strategia fast-science szybko prowadzi do wyeksploatowania znanych kierunków badań.

Strategia w nauce

Uprawianie szybkiej nauki to decyzja strategiczna, ma swoje skutki, nie jest uniwersalnie najlepsza, a już na pewno nie jest jedyną opcją. Niewiele jest normatywnych praw w zarządzaniu strategicznym, ale potrzeba dostosowania się do wymogów otoczenia jest jednym z nich. Oznacza to wielkie wyzwanie dla każdego naukowca, polegające na zrozumieniu wymogów otoczenia: charakterystyki zmienności tych wymogów, ewentualnych regularności tej zmienności oraz jej tempa. Trudno zakładać, że jeden wzorzec nauki jest najlepszy bez względu na okoliczności, świadczy o tym choćby ewolucja organizacji uniwersytetów w ostatnich trzystu latach. Dzisiejsze wymogi zdają się premiować szybką naukę, podobnie jak makdonaldyzacja miała swój okres świetności. Krótkowzroczne byłoby jednak przekonanie, że inaczej niż w przypadku szybkiej gastronomii, szybka nauka jest rozwiązaniem idealnym, bez skazy i powszechnie akceptowanym społecznie.

Dostrzegam regularność w zmienności stawianych nauce oczekiwań, a obecne parcie do szybkiej nauki odbieram jako wyraz uznawanych obecnie za ważne wymogów, które jednak w średnim okresie przeminą. Szybka nauka sprzyja niektórym standardowym produktom publikacyjnym, ale nie sprzyja przełomowym odkryciom, pogłębionej refleksji czy rozwijaniu programów badawczych. Maraton wymaga innego przygotowania niż sekwencja sprintów, to dwie różne konkurencje, choć w tej samej dyscyplinie. Gdyby odbierać obecną popularność szybkiej nauki pozytywnie, to można w niej dostrzec poszukiwanie nowego modelu uprawiania nauki. Taki zamysł byłby chwalebny i społecznie potrzebny, bo wiele problemów wymaga pilnego rozwiązania. Czas się bardzo liczy dla potrzebujących, liczy się także dla rozwoju społeczno-gospodarczego. Stąd zyskujące na zainteresowaniu w niektórych dyscyplinach nauki platformy publikowania wyników badań bez formalnego procesu recenzji, oparte na natychmiastowym dostępie całej społeczności badaczy do uzyskanych wyników, cedujące na nich krytykę, replikację i testowanie uzyskanych postępów. Istotne jest to, by zachować rygor, kontrolę wiarygodności oraz poziomu etycznego w tym procesie. Droga do przełomów i odkryć nie może być drogą na skróty.

Jednocześnie warto tworzyć warunki instytucjonalne, m.in. ewaluacji, finansowania i awansów do nauki wolnej, ponieważ to ona prowadzi do skokowego rozwoju ludzkiej wiedzy. Wbrew idealistycznym przekonaniom zwolenników wolnego rynku brak regulacji prowadzi do prawa silniejszego, któremu towarzyszą liczne społecznie szkodliwe zjawiska. Dlatego potrzebna jest regulacja uwzględniająca rozbieżne interesy wielu stron, a także dobro wspólne. Obecne regulacje nauki, nie tylko w naszym kraju, premiują szybką naukę. Warto uczestniczyć w debacie o lepszych rozwiązaniach. Wszak niewielu z nas chciałoby codziennie żywić się w fast-foodach, trudno więc uwierzyć, że wielu pragnie uprawiać szybką naukę.

Prof. dr hab. Wojciech Czakon, kierownik Katedry Zarządzania Strategicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie

Wróć