logo
FA 3/2022 życie akademickie

Krystyna Matuszewska

Studia z kirkutem w tle

Studia z kirkutem w tle 1

Lapidarium na podwórku przy ul. Głogowskiej

Spod zalanego betonem parkingu, spod luksusowych karoserii samochodów wykładowców prawa i marketingu zaczęła wyłaniać się inna rzeczywistość.

Artyści i policjanci to tytuł artykułu (FA 7-8/2014), w którym opisałam zaskakujące konfiguracje wątków edukacyjnych w uczelniach niepublicznych. „Przykłady można by mnożyć – okazuje się, że (…) grafika może sąsiadować z chemią, pielęgniarstwem, wychowaniem fizycznym, ekonomią, matematyką, ochroną środowiska i innymi kierunkami, które trudno byłoby nawet logicznie pogrupować (…)”. Niż demograficzny nieco zweryfikował ambicje rektorów, którzy pragnęli zmieścić w swojej ofercie edukacyjnej jak największą ilość kierunków. Po prostu zaczęło brakować kandydatów na studia. Niektóre przedziwne konfiguracje oparły się jednak upływowi czasu. Tytułowi artyści i policjanci nadal spotykają się w murach jednej poznańskiej uczelni, położonej w dodatku na terenie dawnego cmentarza żydowskiego. Wyższa Szkoła Umiejętności Społecznych, utworzona w 1997 roku uczelnia niepubliczna, od początku przyjmowała w swoje progi funkcjonariuszy służb mundurowych, którzy musieli uzupełniać wykształcenie, aby po transformacji ustrojowej zachować dotychczasowe stanowiska. W 2006 roku dołączyli do nich artyści z likwidowanej Scholi Posnaniensis – Wyższej Szkoły Sztuki Stosowanej. Odważna decyzja ówczesnego rektora, prof. Michała Iwaszkiewicza, o przyjęciu artystów okazała się jednocześnie świetnym przedsięwzięciem biznesowym. Na nowo otwartych kierunkach: wzornictwie i architekturze wnętrz, rozpoczęli naukę studenci wszystkich roczników, przeniesieni ze Scholi wraz z pełną poświęcenia kadrą artystyczną, dla której los studentów okazał się ważniejszy niż gratyfikacje finansowe. Uznani artyści – profesorowie tytularni pracujący za minimalną pensję krajową w uczelni o charakterze biznesowym – są z pewnością unikatowym zjawiskiem w skali całego szkolnictwa wyższego.

Na podwórzu nic nadzwyczajnego

I jakby mało było tych egzotycznych wątków, w tle mamy jeszcze żydowski cmentarz. Początkowo nic w otoczeniu nie zwiastowało jego istnienia. Teren, na którym znajduje się szkoła, należy do Międzynarodowych Targów Poznańskich. Studenci, idąc ulicą Głogowską w kierunku uczelni, mijali niepozorną, zdewastowaną bramę. Widać było przez nią podwórze kamienicy, na które wychodziły okna biblioteki i sal wykładowych rozmieszczonych w budynku szkoły. Na podwórzu nic nadzwyczajnego: blaszane garaże, nieutwardzona, po deszczu błotnista nawierzchnia, zaparkowane samochody lokatorów. W pewnym momencie nieefektowne miejsce zaczęło jednak przykuwać uwagę. Trudno w tej chwili odtworzyć, która z wirtualnych ścieżek doprowadziła do artykułu pt. Kirkut przy ulicy Głogowskiej, w każdym razie obok zwykłego zainteresowania tekst dotknął jakichś głębszych, trudnych do określenia obszarów. Spod szkolnego, zalanego betonem parkingu, spod luksusowych karoserii samochodów wykładowców prawa i marketingu zaczęła wyłaniać się inna rzeczywistość. Przecież cmentarz jest dla Żydów miejscem świętym.

Kirkut założony w 1803 r. miał ok 4 ha powierzchni, pochówki odbywały się do roku 1939. W czasie wojny Niemcy zdewastowali cmentarz, macewy wykorzystali do budowy dróg i przepustów wodnych, a wiele z nich utwardziło dna sztucznych, budowanych przez jeńców jezior – Maltańskiego i Rusałki. Do dziś ocalał tylko fragment muru cmentarnego od strony wspomnianego już podwórza. Pod ziemią wciąż jednak znajdowały się groby, wśród nich grób wybitnego uczonego rabina Akivy Egera. W końcu, z inicjatywy lokalnej gminy żydowskiej i Eliakima Schlesingera, przewodniczącego Komitetu Ochrony Cmentarzy Żydowskich, rozpoczęły się prace nad rekonstrukcją fragmentu kirkutu oraz macewy nad grobem rabina.

Akiva Eger urodził się w 1761 roku w miasteczku Eisenstadt, leżącym wówczas na terenie Węgier. Po studiach we wrocławskiej jesziwie, ślubie i przeprowadzce do Leszna poświęcił się studiowaniu Tory i kształceniu uczniów. Z zachowanych przekazów wynika, że jako młody nauczyciel nie narzucał swoim uczniom jednego schematu studiów, pozostawiając czasami ważne pytania bez odpowiedzi i pozwalając na własne poszukiwania. Po pewnym czasie Akiva Eger z oporami odpowiedział na zaproszenie gminy żydowskiej w Mirosławcu do przyjęcia godności rabina. Jak wyznał w liście do przyjaciela, wolałby sam utrzymywać rodzinę, pełniąc obowiązki stróża nocnego lub szamarza, niż pozostawać na utrzymaniu członków ubogiej gminy. Wkrótce jednak stał się znany jako sprawiedliwy, uczony, dbający o ubogich przywódca gminy religijnej. Jego sława dotarła do Poznania, skąd niebawem przyszło kolejne zaproszenie. W 1815 roku Egerowi powierzono urząd rabina poznańskiej gminy. Podobnie jak w Mirosławcu rabin Eger prowadził intensywną działalność nauczycielską, kształcił kolejne pokolenia późniejszych rabinów, studiował Torę, pisał komentarze, przy czym nie ograniczał się tylko do spraw związanych z religią. W 1831 roku, w czasie epidemii cholery, z ogromną energią nadzorował pracę szpitali, troszczył się o środki finansowe na opiekę medyczną i o potrzeby rodzin zmarłych. Brak osobistych wymagań, bardzo skromny tryb życia, rosnąca wciąż i przekraczająca granice Wielkopolski sława uczonego przyniosły Egerowi honorowy tytuł wielkiego gaona Poznania. Akiva Eger zmarł 12 października 1837 roku. Liczny kondukt pogrzebowy, do którego dołączyli także chrześcijańscy mieszkańcy miasta, odprowadził go na miejsce ostatniego spoczynku. Nad grobem umieszczono skromną macewę z napisem: „Tu spoczywa Rabin, nasz rabin Akiva Eger. Odszedł do sług Bożych w świętej gminie Markisch Friedland i w świętej gminie Poznań. I został zabrany do swego ludu w czwartek 13 dnia Tiszri w roku (5)598 według krótkiej rachuby”. Wizerunek rabina Akivy Egera możemy obejrzeć na obrazie Juliusa Knorra, znajdującym się w Muzeum Historii Miasta Poznania.

Jak książki w starej bibliotece

Studia z kirkutem w tle 2

Eugeniusz Matejko, Autoportret

Z autorem projektu upamiętnienia miejsca pochówku Akivy Egera, śp. Jackiem Wilczakiem, artystą plastykiem i architektem, absolwentem poznańskiej ASP, spotkałam się przed kilku laty, przed bramą prowadzącą na teren podwórka-cmentarza. Jacek Wilczak przyjął wówczas rolę przewodnika, wyjaśniając szczegóły realizacji: „Widzimy tutaj bramę ze stalowych prętów, ażurową, przez którą można zobaczyć wnętrze podwórza. Nowa brama zawiera elementy oznaczające istnienie pewnych sił, które emanują z dołu, i wykwitają w postaci gwiazdy Dawida. W 2002 roku otrzymałem propozycję zaprojektowania swoistego miejsca pamięci. Rabin Schlesinger nie chciał, aby powstało w tym miejscu muzeum, proponował odtworzenie fragmentu cmentarza. Pojawiła się pierwsza trudność: gmina nie posiadała szczegółowej dokumentacji cmentarza, dysponowała jedynie zdjęciem lotniczym, bardzo ogólnym. Kolejna trudność architektoniczna i projektowa – trzeba było pomyśleć o tym, aby przy wszystkich zmianach zostały zachowane funkcje podwórza, z którego mogą korzystać mieszkańcy kamienicy.

W tej chwili znajdujemy się w jedynym fragmencie cmentarza, który nie został rozkopany w czasie stawiania budynków targowych. Według rabina Schlesingera, który posługiwał się metodami radiestezyjnymi, mieści on ok. 200-300 grobów. Profesor Janusz Marciniak z UAP opowiadał mi, że obserwował działania Schlesingera z okna sąsiedniej kamienicy. Zrobiły na nim duże wrażenie. Profesor namalował później obraz nawiązujący do tej sytuacji. Muszę dodać, że rabin Eliakim Schlesinger przypomina postać Żyda znanego z polskiej literatury: długa siwa broda, kapelusz, charakterystyczny długi surdut.

W czasie ustalania ilości i lokalizacji poszczególnych grobów wydarzyła się ciekawa historia:

Rabin, posługując się różdżką, odkrył także groby w odległości 3-4 metrów przed dawnym ogrodzeniem cmentarnym. Dopiero po pewnym czasie, na podstawie informacji od mieszkańców, dowiedzieliśmy się, że w oficynach sąsiadujących z cmentarzem w okresie walk o wyzwolenie Poznania znajdował się radziecki szpital. Ranni żołnierze, którzy umierali, byli chowani na miejscu, pod płotem cmentarza.

Wracając do podwórka, chodziło o to, aby zagospodarować jego przestrzeń przy użyciu jak najprostszych środków. Rabin Schlesinger sugerował, by wykorzystać fragment dawnego ogrodzenia cmentarza, czyli mur z łukami i niszami, który został częściowo wyremontowany a częściowo odbudowany i przykryty dachówką. Stanowi on granicę cmentarza i jednocześnie jest pewnym ekranem – tłem dla kamiennych macew. Targi zdemontowały wcześniej dawne ogrodzenie ażurowe, jego przęsła chciałem wykorzystać w jednej z wersji projektu, lecz rabini stwierdzili, że obecność stalowych przęseł nad grobami nie jest korzystna dla spoczywających szczątków. W czasie projektowania starałem się uwzględniać życzenia rabinów, a także wnuków Akivy Egera mieszkających w Manchesterze i w znacznej części finansujących prace.

Studia z kirkutem w tle 3

Projekt Izby Pamięci Akivy Egera

Projekty macew… po pierwsze są symboliczne, forma jak najbardziej skrótowa. Jeżeli chodzi o napisy, w przypadku Akivy Egera został odtworzony oryginalny tekst. Liternictwo – hebrajskie. Każdą z liter trzeba było poddać „obróbce” komputerowej, potem na podstawie projektu wszystkie prace wykonał kamieniarz. Czarny granit został zaproponowany przez sponsorów, pierwotnie proponowałem szary – polski, ze Strzegomia bardziej zbliżony do oryginału.

W części cmentarza, zgodnie z życzeniem rabina Schlesingera, posiano trawę i poukładano na niej fragmenty starych, przedwojennych macew. Chciałbym, aby w przyszłości podwórze pełniło rolę lapidarium. Projekt zakłada poukładanie odzyskanych macew jedna obok drugiej, jak książek w starej bibliotece. Kilka oryginalnych macew, wykonanych z głazów polnych, odnalazłem w piwnicznych studzienkach budynków targowych.

Osobiście uważam, że sama idea upamiętnienia kilkusetletniej obecności Żydów w Poznaniu z ich oryginalną kulturą jest tak istotna, iż na pewno warto cierpliwie do niej dochodzić. Wszystkie formalności zajęły nam cztery lata.

Studia z kirkutem w tle 4

Portret Akivy Egera w Izbie Pamięci

W międzybramiu od strony ul. Głogowskiej wiszą trzy zaprojektowane przeze mnie tablice w trzech językach: polskim, angielskim i hebrajskim, które w największym skrócie opowiadają historię tego miejsca. Zaproponowałem umieszczenie napisu: »Dzięki życzliwości mieszkańców…«. Bo w istocie, pośród różnych trudności, spotykaliśmy się także z życzliwością i zrozumieniem. W czasie przygotowań odbyły się przynajmniej dwa spotkania z mieszkańcami dzielnicy Łazarz z udziałem rabina Schlesingera. Rozmawialiśmy o projektach przedstawionych w postaci rysunków i zdjęć. Reakcje mieszkańców były różne. Po wystąpieniu rabina, który charakteryzując postać Akivy Egera, wspomniał, że to szczególne miejsce będzie promieniować błogosławieństwem i przynosić powodzenie, pewna osoba ostentacyjnie prychnęła i wyszła z sali. Natychmiast jednak inni uczestnicy spotkania zaczęli przepraszać Schlesingera za jej zachowanie. Jeżeli chodzi o głosy krytyczne, nie wszystkim podobała się idea odtworzenia cmentarza pod ich oknami. Spokojnie tłumaczyliśmy, że teren będzie zielony, uporządkowany, a ogólny widok na pewno korzystniejszy niż obecny. Zarejestrowany przez „Gazetę Wyborczą” wątek antysemicki w wypowiedziach mieszkańców był raczej odosobniony.

Chcę powiedzieć, że jestem wierzącym i praktykującym katolikiem. Prace rozpoczynaliśmy akurat wtedy, gdy wybuchła sprawa książki napisanej przez Grossa. W pewnym momencie wydawało się, że zepsuje nam wszystko, co z trudem budowaliśmy. Na szczęście wzajemne relacje dosyć szybko się uspokoiły.

W czasie rozmów z członkami gminy żydowskiej z Polski czy zagranicy miałem okazję słyszeć jakiś żal do świata. Zawsze odpowiadałem: wierzę w to szczerze, że jesteście narodem wybranym do różnych sukcesów na niwie nauki – ilu noblistów, muzyków, wspaniałych artystów ma korzenie żydowskie. Ale również wybranym do największej próby, do cierpienia. Jak napisał Gombrowicz w dziennikach: »Ktoś, kto uświadamia sobie, że jest Żydem, musi mieć pełną świadomość co to znaczy, w czym bierze udział…«”.

Skromność posadzki

Studia z kirkutem w tle 5

Fragment Izby Pamięci z symboliczną bramą i stołem

Lapidarium zaprojektowane przez Jacka Wilczaka zostało otwarte w 2008 roku. W uroczystościach wziął udział prof. Eugeniusz Matejko z UAP, który jest także wykładowcą uczelni położonej na terenie kirkutu. Nie spodziewał się wówczas, że kilkanaście lat później rozpocznie pracę nad projektem uczelnianej Izby Pamięci poświęconej Akivie Egerowi.

„Propozycja przygotowania projektu, którą otrzymałem od władz uczelni, była dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Miejsce w sensie wnętrzarskim było raczej marne: strop i ściany nadwyrężone eksploatacją. Nie wiedziałem, jakie środki finansowe przeznaczono na ten cel, ale zaryzykowałem, postanowiłem pójść na całość i wykonać projekt, do którego w stu procentach będę przekonany. Koncepcja rodziła się długo, ponieważ nie wiedziałem do końca, co w tej izbie pamięci powinno się znaleźć, nie było żadnych artefaktów. Postanowiłem więc zrobić wnętrze symboliczne, wręcz plakatowe. Zacząłem czytać opracowania na temat kultury żydowskiej, przeglądać informacje dotyczące Akivy Egera. Szukałem znaków, znaczeń, symboli. Wcześniej w projektowaniu nie posługiwałem się takimi środkami, preferowałem zabiegi czysto formalne i byłem raczej przeciwnikiem narracyjnego projektowania. Tym razem skorzystałem z pewnej narracji, która jednak nie musi być dla każdego oczywista. Wydawało mi się ważne, żeby w przestrzeni pojawił się wizerunek Akivy Egera, dlatego dokonałem wyboru fragmentu obrazu Knorra, ukazującego rabina na poznańskim rynku, w otoczeniu innych Żydów. Dziekan, prof. Grzegorz Nowicki, opracował ten fragment, nadając mu postać czarno-białego zgrafizowanego zdjęcia. Wprowadziłem do wnętrza pewne elementy, które wydawały mi się dosyć oczywiste, a więc stół i krzesła. Jesteśmy przecież na uczelni, prowadzimy zajęcia dydaktyczne, akurat ja uczę projektowania nie przy sztalugach tylko przy stole, dookoła którego siedzą studenci. Akiva Eger także zajmował się pedagogiką, a uczniowie przyjeżdżali do niego nawet z innych krajów. Tak więc pojawił się znak w postaci stołu i dziewięciu krzeseł: jednego w kolorze czarnym, symbolicznie przeznaczonego dla rabina, i ośmiu zrobionych z szarzonego drewna sosnowego. Krzesła zostały na stałe przymocowane do posadzki, żeby utrzymać jakiś porządek we wnętrzu, a po drugie, aby pokazać pewien stały kontekst kształcenia, szkoły, uczelni. Zresztą można to sobie różnie interpretować. Następnym bardzo ważnym elementem w tym wnętrzu jest brama, która ma bogatą symbolikę: wejście, przejście – może też w inną czasoprzestrzeń. Jest to symbolika otwarta, można o niej dużo mówić, ale nie o to chodzi. Kolorystyka nawiązuje do ubioru żydów i do tałesu – szalu modlitewnego, choć jedna z moich studentek doszukała się tu nawiązań do twórczości Mario Botty. Jak widać, skojarzenia mogą być różne, a Mario Botta to akurat jeden z lepszych współczesnych architektów. Na ścianie bardzo dyskretnie pojawiła się gwiazda Dawida. Ważnym elementem jest posadzka, długo zastanawiałem się, z czego ją wykonać, w końcu postanowiłem wysypać istniejącą podłogę żwirem. Skromność posadzki odnosi się do osobowości Akivy Egera, ale też budzi skojarzenia z nawierzchnią cmentarza. Oczywiście ryzykowałem, nigdy wcześniej nie zastosowałem we wnętrzu takiej posadzki, ale chodziło mi również o efekt dźwiękowy – szelest. Pojawił się także bardzo współczesny element w postaci monitora, na którym wyświetlono interesujący film na temat Akivy Egera, autorstwa prodziekana dr. Michała Woźniaka. Strop podwieszony został wymieniony na gipsowy z umieszczonym dookoła, ale ukrytym oświetleniem, wprowadzającym odpowiedni nastrój. Ważną rzeczą była również jednolita, oliwkowa kolorystyka. W kulturze żydowskiej drzewo oliwne jest symbolem trwałości i długowieczności, a kolor oliwki oznacza sprawiedliwość.

Przy okazji projektu brałem udział w bardzo interesujących spotkaniach i konsultacjach z prof. Rafałem Witkowskim z Wydziału Historii UAM, panią Alicją Kobus, przewodniczącą Gminy Żydowskiej w Poznaniu i ks. dr. Jerzym Stranzem, dyrektorem Muzeum Archidiecezjalnego w Poznaniu, zaangażowanym w działalność ekumeniczną. Gdy dyskutowaliśmy o moich koncepcjach, upewniałem się, że one mają jakiś sens. O dziwo trafiłem w pewne oczekiwania rozmówców, co było dla mnie miłym zaskoczeniem. Do końca nie byłem pewny, czy dojdzie do realizacji projektu, na szczęście znaleźli się sponsorzy. Gdy zapadła decyzja, ucieszyłem się, gdyż wiadomo, że projekt jest projektem, ale to realizacja stanowi istotę sprawy. Uroczyste otwarcie Izby Pamięci rabina Akivy Egera nastąpiło 17 stycznia 2022 w czasie obchodów Dni Judaizmu, które zbiegły się z ekumenicznym Tygodniem Modlitw o Jedność Chrześcijan. Byłem zaskoczony ilością znamienitych gości, po otwarciu odbywały się dalsze spotkania z udziałem duchownych różnych wyznań. To było dla mnie bardzo mocne przeżycie, nie spodziewałem się, że będzie aż tak mocne. Wnętrze jest niewielkie, ale ma dla mnie niesamowite znaczenie”.

Wróć