logo
FA 3/2022 felietony

Leszek Szaruga

Pożytki pandemii

Pożytki pandemii 1

Fot. Stefan Ciechan

Od dwóch lat rujnowało to-to życie globalne, w szczególności zaś towarzyskie. Studenci pierwszego roku spotykający się na zajęciach online mówią do siebie per pan i pani, wielu rozstrzyga dylemat, szczepić się czy nie szczepić, jakby to była kwestia monologu Hamleta, kontakty międzyludzkie uległy poważnemu zaburzeniu, a maseczki utrudniają nawiązywanie bliższych znajomości, nie mówiąc już o innych atrakcjach związanych z pandemią, łącznie z daleko idącymi zaburzeniami w funkcjonowaniu gospodarki, a i to zależy gdzie – w Danii czy w Polsce, bo jedni wyszczepieni dostatecznie, drudzy nie.

Myślę jednak, że naukowcy, jeśli można się tu posłużyć takim terminem, cieszą się. Szybkie rozprzestrzenianie się wirusa pozwala na badanie wszelkich możliwych jego cech i możliwości, tym bardziej że znalazły się większe niż dotąd pieniądze na badania (choć te pieniądze są, ale dotąd lokowane w innej sferze – nikt mi bowiem nie wmówi, że laboratoria nie pracują pełną parą nad zakazaną bronią bakteriologiczną, ale w tym wypadku akurat kasa przeznaczona jest na osiąganie innych celów). Fakt wyprodukowania szczepionki w tak szybkim czasie – na początku pandemii zakładano, że trzeba będzie na to co najmniej dwóch lat – świadczy o istnieniu w tej dziedzinie potężnych rezerw. A i tu nie obyło się bez ostrej konkurencji o podłożu politycznym – Rosjanie i Chińczycy wyprodukowali własne antidotum na koronawirusa, bo i w ten sposób mogą zademonstrować swój potencjał.

Sama choroba, przy tej ilości danych i związanych z nimi publikacji naukowych na całym świecie, jest już chyba bardzo dobrze rozpoznana, choć oczywiście interesujące mogą być jej przebiegi w zależności od odmian i nowych mutacji wirusa. Ale jeszcze bardziej interesujące są długofalowe skutki choroby, których chyba za dobrze jeszcze nie znamy. Właśnie czytam obszerny artykuł temu poświęcony, a relacjonujący zaburzenia w funkcjonowaniu organizmów ozdrowieńców. I te zaburzenia wydają się równie groźne jak ciężki przebieg samej choroby: wyrwy w pamięci, niestabilność zmysłów smaku i zapachu, niekiedy dramatyczne. A to dopiero początek, wstępne rozpoznania.

Bez wątpienia specjalistów czeka huk roboty, zaś gromadzenie danych jest w tej chwili chyba jedną z najbardziej istotnych spraw, jakimi trzeba się zająć, zwłaszcza że zapewne w różnych grupach wiekowych następstwa zakażenia będą miały – czas przyszły jest tu jak najbardziej na miejscu – odmienny charakter. Na szczęście możemy już – inaczej niż to było sto lat temu w czasie pandemii hiszpanki – błyskawicznie przetwarzać spływające lawinowo informacje i opracowywać programy pozwalające na ich odpowiednią klasyfikację. Przy czym wszystkie te badania nie ograniczają się do kwestii medycznych czy, szerzej rzecz ujmując, biologicznych.

Ważne wydają się badania w sferze nauk społecznych. Co i jak trwale pandemia zmieniła w naszym życiu? Badania pewnie już trwają, ale na poważniejsze opracowania trzeba będzie poczekać. Przede wszystkim ważnym doświadczeniem wydaje się upowszechnienie pracy online. Czy i jak w przyszłości ten sposób organizacji się rozwinie, trudno przesądzać, lecz niewątpliwie pandemia stała się bodźcem pozwalającym przećwiczyć takie rozwiązania na dość dużą skalę. Podobnie ma się sprawa z organizowaniem konferencji czy spotkań z artystami, liczba takich wydarzeń online i ich stosunkowo duża popularność z pewnością może być impulsem do dalszego upowszechnienia tego typu kontaktów. A to przecież tylko pierwsze z brzegu przykłady przemian wymuszonych przez epidemię. I choć wiadomo już, że nauczanie online ma sporo niekorzystnych skutków, to przecież w niektórych wypadkach tego typu rozwiązania mogą okazać się korzystne. Choćby poprzez włączenie w system edukacji ludzi niepełnosprawnych: tu rozwiązania hybrydowe wydają się stwarzać interesujące perspektywy.

Przede wszystkim jednak pandemia powinna dać potężny impuls pracom nad przebudową służby zdrowia nie tylko w skali kraju, lecz także w skali globalnej. Charakter zagrożeń tego typu ma wymiar powszechny, nie da się całkowicie izolować, nie uznaje granic państwowych. Widać obecnie, jakie znaczenie ma tutaj współpraca międzynarodowa. Wciąż jednak nie sposób określić zasad owej współpracy, jak choćby sposobu finansowania walki z epidemią w krajach biednych, które mogą stać się ogniskami zarazy groźnymi dla wszystkich. Czy i jak możliwe jest stworzenie sieci medycznego zabezpieczania, wspierania krajów o słabo rozwiniętej służbie zdrowia przez kierowanie do nich lekarzy i służb pomocniczych? Podobnych pytań jest zapewne więcej, zaś szukanie na nie odpowiedzi może też przyczynić się do rozwoju współpracy w innych dziedzinach. Jedno nie ulega wątpliwości: pandemia może zostać wykorzystana jako doświadczenie o charakterze przełomowym – zagrożeni są wszyscy, bez względu na dzielące ludzi różnice. Czy to nas czegoś nauczy? Pewności w tej mierze mieć nie można, ale ostrożną nadzieję mimo wszystko – tak.

Wróć