logo
FA 3/2021 na pograniczach nauki

Zbigniew Drozdowicz

Zachodni ezoteryzm

Rys. Sławomir Makal

Obawa przed negatywnymi reakcjami ze strony nieprzychylnego ezoterystom otoczenia społecznego sprawiała, że niejednokrotnie wybierali oni samoizolację i skupianie się na swoich wierzeniach i praktykach niż angażowanie się w działalność społeczną i takie upowszechnianie swoich przekonań, które mogłoby dotrzeć do tzw. szerokiego odbiorcy. Takie możliwości dawały w przeszłości m.in. uniwersyteckie katedry. Jednak raczej rzadko pojawiali się na nich w tamtych czasach zdeklarowani ezoteryści, a jeśli już, to uważano, że – jak to określił Hanegraaff – „zaśmiecają akademickie nauki”.

Niektóre formy ezoteryzmu usytuowały się w stosunkowo niedużej odległości od nauki, a nawet pretendowały do stania się jej integralną częścią. Innym bliżej było do religii. Były i są również takie, które bądź to zbliżały się do sztuki, bądź też nawet stały się jej siłą inspirującą. Warto zwrócić uwagę przynajmniej na te, które odegrały i odkrywają nadal pewne role kulturowe, nie tylko zresztą w kulturze zachodniej.

Czym był i jest zachodni ezoteryzm?

Potocznie ezoteryzm jest kojarzony z czymś tajemniczym, a nawet podejrzanym kulturowo. Jednak gdy przychodzi do konkretnych odpowiedzi na postawione pytanie, pojawiają się problemy, z którymi niełatwo się uporać nawet specjalistom od ezoteryzmu. Jednym z nich jest Antoine Faivre, były dyrektor sorbońskiej École Pratique des Hautes Études, autor wielu studiów nad ezoteryzmem zachodnim. W książce pt. L’ésotérisme wyróżnia on pięć znaczeń tytułowego określenia. W pierwszym z nich oznacza ono wszystko to, co można znaleźć na półkach w księgarniach specjalizujących się w upowszechnianiu literatury ezoterycznej. Jest w tym zapewne nieco żartobliwości. Oddaje to jednak w jakiejś mierze skalę problemu, przed którym stają badacze ezoteryzmu. Jedna z takich księgarni znajduje się w Dzielnicy Łacińskiej w Paryżu i konkuruje o czytelnika z tymi, które oferują publikacje stricte naukowe. Na jej półkach można znaleźć książki m.in. na temat okultyzmu, gnostycyzmu i hermetyzmu. W przywoływanej tutaj publikacji Faivre nie tylko podjął próbę uporządkowania obrazu różnych form ezoteryzmu, lecz także nakreślenia obrazu przechodzenia przez nie historycznych zmian, począwszy od przedchrześcijańskich tradycji religijnych, poprzez usytuowanie się „w sercu” średniowiecznej chrześcijańskiej myśli teologicznej oraz renesansowej myśli filozoficznej i naukowej, aż po współczesną teozofię i neognozę.

Analizę procesu historycznych przemian ezoteryzmu można znaleźć również w książce Woutera J. Hanegraaffa (profesora historii hermetycznej filozofii na Uniwersytecie w Amsterdamie) pt. Esotericism and the Academy. Jej autor wykazuje m.in., że zachodnie tradycje ezoteryzmu mają korzenie nie tylko w myśleniu religijnym, lecz także w neoplatonizmie. W okresie renesansu miało miejsce ponowne odkrycie starożytnych tekstów ezoterycznych. Przyczyniło się ono „do uczonego odrodzenia magii, astrologii, alchemii i kabały”. Z kolei reformacja „dała początek teozofii, różokrzyżowcom i masonerii, a współczesne odrodzenie okultystyczne poszerza znaczenie określenia ezoteryka na teozofię Heleny P. Bławatskiej, Rudolfa Steinera, Alice A. Bailey i George’a Gurdjieffa (Georgija I. Gurdżijewa) oraz na psychoanalizę Carla Gustawa Junga”.

Trudnym okresem funkcjonowania ezoteryzmu w kulturze zachodniej była epoka Oświecenia. Jednak nawet w tamtym czasie pojawiły się jego nowe formy wyrazu – tytułem przykładu wymienię mesmeryzm czy masonerię w rycie szkockim. W tym ogromnie zróżnicowanym towarzystwie byli zarówno tacy ezoteryści, którzy próbowali pozostać chrześcijanami, jak i tacy, którzy zgłaszali do chrześcijaństwa votum separatum. Do tych pierwszych Faivre zalicza m.in. iluminatów z Avinionu. Wierzyli oni nie tylko w moc Świętego Słowa, ale także w to, że ich lider Octavio Capelli odbiera wiadomości od samego archanioła Rafaela. Natomiast do drugich zalicza on mesmerystów. Ich lider (praktykujący medyk) Franz A. Mesmer głosił teorię istnienia siły, którą nazywał „magnetyzmem zwierzęcym”. Ma ona umożliwić zarówno zjednoczenie tego, co duchowe, z tym, co cielesne, jak i jasnowidzenie oraz nawiązywanie kontaktów z zaświatami.

W XX stuleciu różne formy ezoteryzmu nie tylko znajdowały kolejnych zwolenników i wyznawców, ale także przyciągały uwagę znaczących uczonych. W.J. Hanegraaff w swojej książce prezentuje m.in. grupę Eranosa, skupiającą zwolenników którejś z form ezoteryzmu i uczonych zainteresowanych jego funkcjonowaniem w kulturze. Od roku 1933 roku spotykali się oni najpierw w szwajcarskiej Asconie, a później również w innych miejscach, i dyskutowali o ezoteryzmie. W tym gronie byli m.in. Carl Gustaw Jung (współtwórca psychoanalizy), Henry Corbin (islamista) i Mircea Eliade (religioznawca). Zdaniem W.J. Hanegraaffa w poglądach każdego z wymienionych tutaj uczonych można znaleźć ezoteryczne założenia i wierzenia. Przykładowo: o poglądach Junga napisał on m.in., że „stanowią one późną formę niemieckiego romantycznego mesmeryzmu” (nie ma ona jednak „nic wspólnego z wiarą w cuda lub nadprzyrodzone moce”). Elementy ezoteryzmu w poglądach Junga znajduje również Faivre, a nawet zalicza jego psychoanalizę do „zachodniego korpusu alchemicznego” (Jung wybrał jednak w tym „korpusie” jedynie to, co było przydatne do potwierdzenia przeprowadzanych przez niego doświadczeń). W poglądach Eliadego wyrazem ezoteryzmu jest – zdaniem Faivre’a – m.in. próba pokazania i wykazania, że „świętość stanowi konstytutywny element natury ludzkiej”.

Badania akademickie

W spotkaniach dyskusyjnych grupy Eranosa brał udział również Max Weber (1864–1920), autor m.in. fundamentalnego dzieła pt. Etyka gospodarcza religii światowych. Wyszedł on od analizy taoizmu i konfucjanizmu i doszedł do analizy starożytnego judaizmu. W niejednej z tych religii znalazł nie tylko elementy ezoteryzmu, lecz także ich związki z rozpowszechnionymi wierzeniami i praktykami religijnymi (przykładem może być związek ezoterycznego taoizmu z mistycyzmem). Wskazał również na próby uwolnienia tych wierzeń i praktyk od ezoteryzmu (takie na przykład, jakie podejmowali żydowscy rabbi występujący przeciwko „nosicielom ezoterycznej wiedzy zbawczej”). Można nawet powiedzieć, że weberowska koncepcja „zaczarowywania” świata przez jednych liderów religijnych oraz jego „odczarowywania” przez innych jest w jakiejś mierze wpisana w to historyczne ścieranie się zwolenników którejś z form ezoteryzmu z jej przeciwnikami.

W latach sześćdziesiątych minionego stulecia pojawiły się na znaczących uczelniach zachodnich jednostki badawcze specjalizujące się w badaniach nad ezoteryzmem. Jedną z pierwszych była utworzona w 1964 roku sorbońska szkoła kierowana przez Faivre’a. W 1999 roku na Uniwersytecie w Amsterdamie powołany został Instytut Badań Hermetyzmu (jego częścią była Katedra Historii Ezoteryzmu kierowana przez Hanegraaffa). W 2002 roku na Uniwersytecie Lampetera (Wielka Brytania) powstało Centrum Badań Zachodniego Ezoteryzmu. W 2006 roku podobne centrum powstało na Uniwersytecie Exeter. Tego typu jednostki badawcze istnieją również na Uniwersytecie w Lozannie, Uniwersytecie Marcina Lutra w Halle-Wittenberdze, Uniwersytecie Ludwika Maksymiliana w Monachium oraz na kalifornijskim uniwersytecie w Davis. Wyniki prowadzonych w nich badań są prezentowane i dyskutowane m.in. na akademickich kongresach i konferencjach naukowych, takich m.in. jak kongresy organizowane przez American Academy of Religion czy kongresy organizowane przez International Association for the History of Religion (ostatni z nich odbywał się w 2019 roku w Rydze). Biorą w nich udział również polscy religioznawcy. O ile wiem, na naszych uczelniach nie ma jednak jednostki badawczej specjalizującej się w badaniach nad ezoteryzmem. Prowadzą je natomiast pojedynczy badacze. Takiego specjalistę od ezoteryzmu gnostycznego miałem w kierowanej przeze mnie (do 2019 roku) Katedrze Religioznawstwa i Badań Porównawczych UAM.

Popularyzowanie ezoteryzmu

W przeszłości znacznie trudniej przychodziło różnego rodzaju ezoterystom upowszechnianie ich wierzeń i praktyk niż ma to miejsce obecnie. Jednak aby odpowiedzieć na pytanie, z czego brały się te trudności i jak one wyglądały w praktyce, w każdym przypadku wymaga to odwołania się do konkretnej formy ezoteryzmu oraz czasu i miejsca jego występowania. Jeśli można w tej kwestii sformułować jakąś generalizację, to sprowadzałaby się ona do stwierdzenia, że z reguły ezoteryści stanowili stosunkowo nieliczne grupy, znajdujące się w opozycji do rozpowszechnionych wierzeń i praktyk religijnych oraz wspierających je instytucji kościelnych i politycznych. Obawa przed negatywnymi reakcjami ze strony nieprzychylnego im otoczenia społecznego sprawiała, że niejednokrotnie wybierali oni samoizolację i skupianie się na swoich ezoterycznych wierzeniach i praktykach niż angażowanie się w działalność społeczną i takie upowszechnianie swoich przekonań, które mogłoby dotrzeć do tzw. szerokiego odbiorcy. Takie możliwości dawały w przeszłości m.in. uniwersyteckie katedry. Jednak raczej rzadko pojawiali się na nich w tamtych czasach zdeklarowani ezoteryści, a jeśli już, to uważano, że – jak to określił Hanegraaff – „zaśmiecają akademickie nauki”. Przyczyniało się to bez wątpienia do pogłębiania wokół ezoterystów i ezoteryzmu aury tajemniczości oraz podejrzliwości.

Można oczywiście podać przykłady tajemniczych grup, które wprawdzie również nie były skłonne do publicznego ujawniania swoich wierzeń i praktyk, jednak niejedna z nich stawiała sobie szersze cele społeczne i była w opozycji do ezoteryzmu. Należeli do nich m.in. członkowie założonego w 1776 roku w Bawarii przez Adama Weischaupta Zakonu Iluminatów. Propagowali oni oświeceniowe idee (m.in. obywatelską wolność i równość) i występowali z politycznym programem uwolnienia społeczeństwa od różnego rodzaju tyranów. Jest kwestią dyskusyjną, czy można ich zaliczyć do masonów. Jednak bezdyskusyjne jest, że reprezentowali oni inną formę iluminizmu niż wspomniani tutaj iluminaci z Avinionu.

Czasy nowożytne przyniosły szereg kulturowych zmian, które pozwoliły ezoterystom na bardziej śmiałe popularyzowanie ich wierzeń i praktyk. Rzecz jasna nie od razu i nie tak otwarcie jak to ma miejsce obecnie. Jeszcze w XIX i na początku XX stulecia ezoteryści skupiali się głównie w jawnych, ale stosunkowo ekskluzywnych stowarzyszeniach (np. założone w 1875 roku Towarzystwo Teozoficzne), zakonach (np. Hermetyczny Zakon Złotego Brzasku) oraz grupach dyskusyjnych (wspomniany tutaj Eranos). Przyzwolenie na odmienności wierzeniowe w nowożytnej kulturze zachodniej jednak się pogłębiało. Dla ezoterystów i ezotyryzmu oznaczało ono m.in. prawo obywatelstwa w gronie oficjalnie zarejestrowanych i chronionych prawem związków wyznaniowych, w tym takich, które w przeszłości mogły budzić i budziły zgorszenie, a nawet grozę (by wymienić Kościół Szatana), a także na otwarte konkurowanie z instytucjami, które od wieków cieszą się w społeczeństwie sporym autorytetem. Przykładem może być popularny w Anglii i we Francji ruch druicki, odwołujący się do wierzeń i praktyk ludów zamieszkujących te tereny w okresie przedchrześcijańskim (ich materialnym świadectwem są m.in. kamienne kręgi Stonehenge w zachodniej Anglii). O tym, jak poważnie traktuje się w tych krajach druidyzm, może świadczyć m.in. zapraszanie przedstawicieli tego neopogańskiego ruchu do poważnych dyskusji w środkach masowego przekazu. Pamiętam wystąpienie takiego współczesnego „druida” (ubranego w odpowiedni kostium) przed kamerami I programu francuskiej telewizji, w którym wyjaśniał on tajemne znaczenie mającego wówczas miejsce zaćmienia Słońca.

Priorytetem środków masowego przekazu nie jest raczej stanie na straży naukowej poprawności wypowiedzi. Liczy się w nich przede wszystkim przyciąganie uwagi możliwie najliczniejszych odbiorców przekazu. Nie jest o to łatwo, gdy ma się do czynienia z liczną konkurencją i tak zróżnicowaną ofertą w objaśnianiu tego, co posiada znamiona tajemniczości. Do przeciętnego odbiorcy niełatwo dotrzeć nie tylko ze specjalistycznym przekazem naukowym, lecz także z bardziej ambitną literaturą czy przekazem filmowym. Znacznie łatwiej natomiast z takim, w którym główne role odgrywają różnego rodzaju avatary czy wampiry. Trzeba jednak dodać, że również te formy popularyzowania ezoteryzmu mają swoje bardziej wyrafinowane intelektualnie wersje, by wymienić Wahadło Foucaulta Umberto Eco.

Jednym z ambitniejszych sposobów jego popularyzowania jest również dokonywanie przekładów na różne języki dzieł znaczących ezoterystów. Rzecz jasna nie w każdym przypadku autorzy takich przekładów podzielają ich wierzenia. Jednak niektórzy są skłonni się pod nimi podpisać. W Polsce przykładem takiego tłumacza może być Jerzy Prokopiuk. W swoim bogatym dorobku translatorskim ma on tłumaczenia na język polski m.in. dzieł Goethego, Schillera, Webera, Junga oraz Rudolfa Steinera. Jest on nie tylko zdeklarowanym gnostykiem (założycielem Klubu Gnosis i redaktorem naczelnym czasopisma „Gnosis”), lecz także autorytetem dla tych, którzy prowadzą naukowe badania nad gnozą.

* * *

Sposób przedstawiania przeze mnie ezoteryzmu może być odebrany jako jedna z form jego popularyzowania. Powiem zatem otwarcie: nie sądzę, abym był pod jego urokiem. Nie uważam jednak również, że można go uznać za zaśmiecanie kultury, a jego analizowanie i ocenianie porównywać do „grzebania w kulturowym śmietniku”.

Prof. dr hab. Zbigniew Drozdowicz, filozof i religioznawca, Instytut Kulturoznawstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu

Wróć