logo
FA 3/2021 życie naukowe

Andrzej Pilc

PAN w analizie Stanford University

Ranking opracowywany przez badaczy z Uniwersytetu Stanforda bierze pod uwagę 2% najwyżej na świecie ocenianych badaczy we wszystkich dyscyplinach nauki. 726 naukowców z listy Stanforda pochodzi z Polski. Jest to 0,89% z 81.500 zatrudnionych u nas naukowców. Kraj nasz umiejscowił się dzięki nim na 27 miejscu na świecie.

Analiza liczby cytowań to ważny miernik jakości prac naukowych, czy to w odniesieniu do poszczególnych publikacji, czy oceny twórczości badacza. Ponieważ staje się to popularne i istotne, niektórzy naukowcy starają się zwiększać liczbę cytowań w rozmaity sposób, poprzez nadmierne autocytowania czy tworzenie spółdzielni naukowych publikujących prace z udziałem setek czy nawet tysięcy badaczy z równie wielu ośrodków naukowych. Wszystko to wypacza obraz działania pojedynczego naukowca. Dlatego pojawiły się próby ograniczenia tych zjawisk.

Najważniejsze bazy danych, Scopus czy WOS, oferują opcje wyłączania autocytowań. Allen Institute for Artificial Intelligence stworzył powszechnie dostępną wyszukiwarkę cytowań o „dużym wpływie” („highly influential citations”) i nazwie „Semantic Scholar” (patrz A. Pilc, FA 7-8/2019). Jak z niej wynika, jedynie niewielki procent cytowań można uznać za „wpływowe”.

PAN w analizie Stanford University 1

Tabela 1.

Ranking opracowywany przez badaczy z Uniwersytetu Stanforda bierze pod uwagę 2% najwyżej na świecie ocenianych badaczy we wszystkich dyscyplinach nauki. Dyscypliny są wzięte z klasyfikacji ASJC (All Science Journal Classification) i jest ich 307. Nie zastosowano archaicznego systemu zaproponowanego przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), który został niestety użyty w obecnej parametryzacji (2017-2021), jego zastosowanie prowadzi do tego, że samochód formuły jeden porównywany jest z dorożką konną. W systemie OECD nie istnieją najbardziej dynamicznie rozwijające się gałęzie nauki, jak choćby biologia molekularna czy popularna ostatnio wirusologia. W systemie tym wirusolog pracujący na wydziale biologii będzie nazywany biologiem, na wydziale nauk medycznych – medykiem, na wydziale nauk weterynaryjnych – weterynarzem, na wydziale biochemii – biochemikiem, a na wydziale farmacji – farmaceutą. W klasyfikacji ASJC wirusologów znajdujemy bez trudu.

Ranking jest przedstawiony według rozbudowanego indeksu bibliometrycznego, analizującego 46 wskaźników naukometrycznych. Uwzględniane są m.in. indeks Hirscha (z autocytowaniami i bez nich), liczba cytowań (z autocytowaniami i bez nich), Impact Factor, miejsce i rola na liście autorów (pierwsze i ostatnie miejsce daje więcej punktów niż miejsca w środku). Każdy badacz analizowany jest w trzech dyscyplinach badawczych. Podawana jest liczba badaczy w danej dyscyplinie na świecie i miejsce danego badacza. Przykładowo dyscyplinę Nuclear & Particle Physic uprawia 110.499 osób, dyscyplinę Neurology & Neurosurgery – 227.881 a Geography – 12.879, dlatego na liście znajdzie się kolejno około 2200, 4500 i 240 badaczy z tych dyscyplin.

PAN w analizie Stanford University 2

Tabela 2.

Wśród 159.684 naukowców z listy Stanford 726 pochodziło z Polski. Jest to 0,89% z 81.500 naukowców zatrudnionych w kraju (patrz Tabela 1; cała lista badaczy z PAN – na końcu tekstu). Kraj nasz umiejscowił się na 27 miejscu na świecie (na pierwszym miejscu USA – 68.016 badaczy, Rosja jest na 28 miejscu – 709 naukowców). Analizując placówki naukowe, w których zatrudnieni są badacze z listy Stanford, widzę, że 141 pracuje w PAN, która stanowi łącznie najszerzej reprezentowaną jednostkę naukową w kraju (patrz Tab. 1), w świecie byłoby to 43 miejsce na równi z Tajlandią. Z 32 instytutów PAN najwięcej osób na liście pracuje w Instytucie Farmakologii im. Jerzego Maja w Krakowie (13 osób) oraz w Instytucie Chemii Fizycznej (też 13 osób). Trzynastu badaczy to 81 miejsce w skali światowej na równi z Urugwajem. Jedenaście osób zatrudnia Instytut – Centrum Badań Molekularnych i Makromolekularnych, a po dziesięć osób pracuje w Instytucie Fizyki Jądrowej im. Henryka Niewodniczańskiego oraz Instytucie Niskich Temperatur i Badań Strukturalnych im. Włodzimierza Trzebiatowskiego. Pięć instytutów zatrudnia od 5 do 9 osób, dziewięć jednostek od 2 do 4 badaczy, a w dwunastu pracuje po jednej osobie z listy.

Jak widać (Tab. 1) badacze z PAN znajdują się na liście trzykrotnie częściej niż wynosi średnia krajowa, ponaddwukrotnie częściej niż badacze z dwóch prestiżowych uczelni – UJ i UW. Badacze z dwóch instytucji PAN z największą liczbą osób na liście przewyższają średnią dla całego PAN prawie trzykrotnie.

Najwięcej osób zatrudnionych w PAN obecnych na liście zajmuje się fizyką (21), potem (dwukrotnie mniej) jest farmakologów czy osób zajmujących się polimerami (Tab. 2).

Wynik uzyskany przez badaczy PAN należy uznać za znakomity w skali kraju i podkreśla on znaczenie tej instytucji dla rozwoju naszej nauki. Gdyby Polska miała średnią uzyskaną przez badaczy PAN, to na liście Stanford byłoby 2.025 Polaków (13 miejsce w skali świata na równi z Hiszpanią), a gdyby miała średnią dwóch najlepszych instytutów PAN, to z 5.662 badaczami zajmowałaby szóste miejsce na świecie – tak jak Austria.

Prof. dr hab. Andrzej Pilc, Instytut Farmakologii PAN im. Jerzego Maja oraz Collegium Medicum UJ

PAN w analizie Stanford University 3

Wróć