logo
FA 3/2021 okolice nauki

Marek Misiak

Fajny film wczoraj widzieliśmy

Fajny film wczoraj widzieliśmy 1

Jeszcze od czasów liceum prowadzę spotkania dyskusyjnych klubów filmowych – najpierw w szkole, potem w ramach koła naukowego, w duszpasterstwie akademickim, a po studiach na oddziale dziennym szpitala psychiatrycznego (znajomy organizował nawet DKF-y w więzieniu). Organizator takich spotkań staje przed dwoma problemami: jak dobrać film i jak animować dyskusję po projekcji. Jedno wynika zresztą z drugiego: jeśli wybierzemy film, który będzie podsuwał same gotowe odpowiedzi, zamiast zadawać pytania, nie będzie potem o czym rozmawiać. Można rzecz jasna oczekiwać, że ktoś uderzy pięścią w stół, wstanie i huknie: „A ja się nie zgadzam!”, ale taką sytuację widziałem tylko raz. Najczęściej zgromadzonych trzeba ciągnąć za język, a z reguły część w ogóle nie zostaje po projekcji.

Wykorzystanie filmu w edukacji nie jest pomysłem nowym, ale polska szkoła długo nie potrafiła (a po części do dziś nie potrafi) z tego narzędzia korzystać. Projekcja wielu uczniom kojarzy się z zapełnianiem godzin lekcyjnych na zastępstwach czy ogólnie z pójściem przez pedagogów na łatwiznę. Tymczasem film może być wymagającym tekstem kultury i dostarczać treści pomocnych w wychowaniu. Działając amatorsko i kierując się intuicją, przekonałem się, że nie wystarczą dobre chęci. Publikacja Katarzyny Krasoń jest propozycją narzędzi – i to niestandardową. Z zastosowaniem w edukacji najczęściej kojarzą się filmy prezentujące wyraziste konflikty i postawy moralne, rzadziej tzw. teacher movies, prezentujące dylematy nauczycieli. Autorka omawia trzy z tych ostatnich: francuskiego Pana od muzyki, amerykańskie Stowarzyszenie umarłych poetów i indyjskie Gwiazdy na ziemi, ale rdzeń jej propozycji to… Gwiezdne wojny. I nie chodzi o wdzięczenie się do uczniów poprzez uznanie ich popkulturowych zainteresowań, ale o realne wykorzystanie wzorców mistrz – padawan (uczeń) i kodeksu Rycerzy Jedi w praktyce szkolnej.

Saga George’a Lucasa z uwagi na kosmiczny sztafaż uważana jest często za eskapistyczną. Tymczasem to mistrzowie Jedi – Yoda, Obi-Wan Kenobi czy Qui-Gon Jinn – mogą być wzorcami nauczycieli-mistrzów, którzy umieją być wobec uczniów wymagający, a jednocześnie traktować ich z szacunkiem, prowadzić ich do wiedzy, ale nie manipulować nimi, a przede wszystkim potrafią uczyć się także od swoich uczniów i przyznawać się do błędów. Krasoń wyrywa czytelników z klimatu wyższościowego uśmieszku nad Brytyjczykami czy Amerykanami, którzy tak już zgłupieli, że dorośli ludzie uważają się za Rycerzy Jedi. Jeśli taką metodą można skłonić młodych ludzi do określenia się wobec wartości, to może warto spojrzeć na uniwersum Gwiezdnych Wojen jako na coś ważnego?

Jednocześnie autorka nie odsądza od czci i wiary tradycyjnych metod nauczania. Wskazuje na zasadniczy w pedagogice podział na didaskalocentryzm (transfer wiedzy przez nauczyciela) i pajdocentryzm (podążanie nauczyciela za uczniem czy raczej wraz z uczniem) i podkreśla, że ten pierwszy może być w niektórych sytuacjach bardziej wskazany. Jej książka nie jest publikacją metodyczną, nie zawiera zatem gotowych scenariuszy lekcji czy innych materiałów do bezpośredniego wykorzystania. W konfrontacji z praktyką szkolną wizja autorki wyda się zapewne zbyt idealistyczna – o konieczności wprowadzenia relacji mistrz – uczeń na wszystkich poziomach mówi się chyba odkąd pojawiło się masowe szkolnictwo, czyli od co najmniej dwustu lat. Chodzi jednak o to, by wyjść poza machanie ręką na wszystko, co wykracza poza przygotowanie uczniów do matury, a tak kwitowanych jest wiele propozycji unowocześnienia polskiej szkoły czy wprowadzenia metod aktywizujących uczniów. Jeśli szkoły mają opuszczać nie tylko maturzyści, ale też obywatele, to może warto zaprząc do tego także mistrza Yodę? Polska szkoła nudna być nie musi.

Marek Misiak

Katarzyna KRASOŃ, Padawanika. Przebudzenie mocy w doświadczeniu zapośredniczonym. Studium o filmie, wychowaniu i wsparciu rozwoju, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 2020.

Wróć