Paweł Hochstim

Izabela Marcisz. Fot. P. Skraba
Największą gwiazdą Akademickiej Reprezentacji Polski była Izabela Marcisz, która w biegach narciarskich zdobyła cztery medale, w tym dwa z najcenniejszego kruszcu. Studentka krakowskiej Akademii Wychowania Fizycznego miała znaczący wpływ na to, że Polska zakończyła udział w zawodach w ścisłej czołówce klasyfikacji medalowej. Zajęliśmy wysokie 6. miejsce, za Francją, Koreą, Finlandią, Japonią i Niemcami.
Polacy zdobyli w sumie czternaście krążków, w tym sześć złotych. Oprócz Marcisz, dwukrotnie na najwyższym stopniu podium stanęli: biathlonistka Barbara Skrobiszewska (AWF Katowice) i paranarciarz alpejski Michał Gołaś (AWF Kraków), który na stoku rywalizował w parze z przewodnikiem Kacprem Walasem.
Odkryciem polskiej kadry była biathlonistka Amelia Liszka (AWF Kraków), na której medale nikt specjalnie nie liczył, a wywalczyła aż trzy srebra. Drugi z tych medali był dwusetnym zdobytym przez polskich sportowców-studentów w historii startów w zimowych uniwersjadach. Do polskiego worka trafiło też pięć brązowych medali: dwa wywalczyła parabiegaczka narciarska Aneta Kobryń (AWF Warszawa), a po jednym biathlonowa sztafeta mieszana Anna Nędza-Kubiniec (Uczelnia Korczaka Akademia Nauk Stosowanych w Warszawie) i Jakub Potoniec (Karkonoska Akademia Nauk Stosowanych w Jeleniej Górze), sprinterska drużyna mieszana Izabela Marcisz (AWF Kraków) i Łukasz Gazurek (AWF Katowice) oraz Marcisz indywidualnie w biegu ze startu masowego na 20 km.
– Bez wątpienia ten start należy uznać za bardzo udany, bo choć w poprzedniej uniwersjadzie w Lake Placid wywalczyliśmy siedemnaście krążków, to tam mieliśmy nasze mocne dyscypliny sportu, jak skoki narciarskie i łyżwiarstwo szybkie na długim torze. Włoscy organizatorzy, którzy mają wpływ na wybór dyscyplin, prawdopodobnie z przyczyn infrastrukturalnych nie zdecydowali się na wpisanie do programu skoków i łyżwiarstwa szybkiego, ale nasi reprezentanci w innych sportach pokazali, że też są mocni – mówi Andrzej Burzyński, zastępca szefa polskiej misji uniwersjadowej.
Tegoroczna uniwersjada była nietypowa, bo sportowcy byli porozrzucani niemal po całym Piemoncie, np. łyżwiarze figurowi i zawodnicy w short tracku rywalizowali w Turynie, hokeiści w Torre Pelice i Pinerolo, biegacze i biathloniści w Pragelato, a narciarze alpejscy i snowboardziści w Bardonecchii. Była też historyczna – po raz pierwszy rywalizowali w niej sportowcy z niepełnosprawnościami.
– Dla mnie to naprawdę historyczna chwila i bardzo się cieszę, że dzięki Polce, pani Zofii Kiełpińskiej, FISU zdecydowała się na ten krok, który daje nam prawo udziału w największym sportowym święcie sportu studenckiego – mówiła Aneta Kobryń, dwukrotna medalistka w parabiegach narciarskich.
W polskiej kadrze odnotowano dwa ważne powroty: po 24 latach na uniwersjadę wrócili hokeiści, a po 14 żeńska drużyna w curlingu.
W 32. Zimowej Uniwersjadzie wzięło udział ok. 2 tys. sportowców z ponad 50 krajów, w tym ponad 80-osobowa ekipa biało-czerwonych.
Paweł Hochstim
To była nietypowa uniwersjada, która odbywała się w czterech różnych lokalizacjach. Takie rozproszenie nie służyło spójności miejsca i czasu, ale mieliśmy bardzo dobrą młodzież, zdobyliśmy 14 medali. To bardzo dobry wynik, a na podkreślenie zasługuje fakt, że po raz pierwszy była to uniwersjada integracyjna, w której razem ze studentami sportowcami pełnosprawnymi startowali sportowcy z niepełnosprawnościami. Oczywiście w swoich kategoriach, ale w tym samym miejscu, na tych samych trasach. Nasi reprezentanci w tej grupie, Aneta Kobryń, narciarka klasyczna, i Michał Gołaś w narciarstwie alpejskim – wraz ze swoimi przewodnikami, gdyż oboje mają kłopoty ze wzrokiem – zdobyli po dwa medale: Aneta dwa brązowe, a Michał dwa złote. Złote medale Izabeli Marcisz w biegach narciarskich i Barbary Skrobiszewskiej w biathlonie przypominają nam dawne sukcesy Justyny Kowalczyk i Tomka Sikory, którzy swoje wielkie kariery sportowe rozpoczynali w Akademickim Związku Sportowym, a medale zdobywali na zimowych uniwersjadach. Po raz pierwszy od 24 lat mieliśmy reprezentację hokejową. To efekt pracy, którą wykonujemy w obszarze tego sportu, dzięki nowemu projektowi Ligi Akademickiej. Wielkich sukcesów nie było, ale nasi nie oddawali meczów bez walki i było trochę emocji. Potencjał jest duży.
Materiał powstał we współpracy z Akademickim Związkiem Sportowym.