logo
FA 2/2025 miasto w centrum uwagi 2

Maria Lewicka

Psychologia miasta jako psychologia miejsca

Psychologia miasta jako psychologia miejsca 1

To konserwatywne miejsce większość badanych chciała mieć w swoim mieście. Fot. Maria Lewicka

Nie wszystkie miejsca są znaczące, a więc mają znaczenie pozytywne. Są też miejsca o znaczeniu negatywnym: nadmiernie różnorodne, chaotyczne i pozbawione ciągłości lub nadmiernie zamknięte, stagnujące.

Miasto jest przedmiotem interdyscyplinarnych badań. Jest też naturalną przestrzenią życia dla rosnącej liczby mieszkańców. W 2007 roku świat przekroczył magiczną granicę urbanizacji, ponad 50% światowej populacji obecnie zamieszkuje miasta. W Europie ten procent jest znacznie większy, w Polsce przekracza 62%. W 2007 roku nieżyjący już wybitny socjolog miasta, profesor Bohdan Jałowiecki, zorganizował w Warszawie konferencję poświęconą interdyscyplinarnemu spojrzeniu na miasto. Była kolejną z cyklu konferencji o tym samym tytule („Miasto jako przedmiot badań naukowych”) ale po raz pierwszy do dyskusji, obok typowych badaczy miasta – socjologów, geografów czy ekonomistów – zaproszono przedstawicieli nauk humanistycznych, a także, w mojej osobie, psychologii. Był to wyraz uznania dla badań, jakie wraz z moimi studentami i doktorantami prowadziłam od kilku lat w Warszawie i w wielu innych miastach, również za naszą wschodnią granicą. Badania dotyczyły przywiązania do miejsca oraz roli pamięci miejsca w kształtowaniu tożsamości lokalnej. Program badawczy obejmował miasta, które w wyniku zmian granic po drugiej wojnie światowej zmieniły swój skład narodowy. Interesowało nas jaką rolę w tożsamości obecnych mieszkańców i ich przywiązaniu do miasta odgrywa pamięć wielonarodowej historii miasta. Pamięć ta okazała się zresztą niezwykle ułomna, większość obecnych mieszkańców przeceniała wkład swojej grupy narodowej: liczebność własnej grupy, jej osiągnięcia i wpływ na życie miasta. Ten etnocentryzm pamięci historycznej stał się ważnym tematem naszych badań. Badaliśmy go zresztą nie tylko w odniesieniu do pamięci całych miast ale też instytucji, na przykład uniwersytetów, które w wyniku powojennej zawieruchy zmieniły swoich gospodarzy. Zajmowaliśmy się też współczesnością, na początku obecnego wieku jak grzyby po deszczu zaczęły się w Warszawie mnożyć osiedla zamknięte, enklawy wygrodzonych bloków, mających zapewnić mieszkańcom komfort, a przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa. Objęliśmy badaniami wiele takich osiedli zarówno w Warszawie, jak i w innych miastach. Badaliśmy poczucie bezpieczeństwa, przywiązanie do miejsca w osiedlach grodzonych w porównaniu z tradycyjnymi. Wiele wyników tych pierwszych badań znalazło wyraz w monografii Psychologia miejsca mojego autorstwa, opublikowanej w roku 2012 nakładem Naukowego Wydawnictwa „Scholar”. Książka od początku cieszyła się dużą popularnością, nie tylko wśród psychologów, świadcząc o tym, że w naukach społecznych problematyka miejsca widzianego z perspektywy psychologicznej może cieszyć się zainteresowaniem.

Psychologia miasta jako psychologia miejsca 2

To progresywne wielkomiejskie miejsce nie podobało się naszym badanym. Fot. Maria Lewicka

Czym jest ta psychologiczna perspektywa w spojrzeniu na miasto? Takie pytanie zadawałam sobie przygotowując najpierw wystąpienie, a potem rozdział do pokonferencyjnej książki, podsumowującej wspomnianą konferencję. To samo pytanie zadawałam też sobie prowadząc kurs „Psychologia miasta” dla studentów kierowanej przeze mnie specjalizacji z zakresu psychologii środowiskowej. Literatura do tego kursu obejmowała prace socjologiczne, geograficzne, urbanistyczne – gdzie tu miejsce dla psychologii?

Nie tylko ja zadawałam sobie takie pytanie. Mniej więcej w tym samym czasie, na początku obecnego wieku, narodził się w psychologii światowej ruch zmierzający do utworzenia nowej dyscypliny – Urban psychology, psychologia miasta. Nazwa nawiązywała do szacownych dyscyplin o wieloletniej historii, socjologii, geografii i ekonomii miasta, ale obszar badań miał być inny. Liczący kilkadziesiąt stron manifest nowej psychologii miasta (Task Force on Urban Psychology), opracowany przez Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne, obejmował badanie zachowań ludzi w mieście oraz psychologicznych problemów obserwowanych w przestrzeni miejskiej, takich jak bezdomność, narkomania, przestępczość. Zbliżało to nową psychologię miasta do skądinąd nieźle ugruntowanej w badaniach dziedziny zwanej psychologią społeczności (community psychology). Nasza perspektywa była jednak zupełnie inna. I o tej perspektywie chciałabym tu napisać więcej.

Psychologia miasta jako psychologia miejsca

Terminy „miasto” i „miejsce” mają ten sam źródłosłów i jest tak nie tylko w języku polskim. Miasto jest zatem miejscem, i co więcej, biorąc pod uwagę procesy dynamicznej urbanizacji, coraz częściej jest traktowane jako naturalne miejsce do życia. Dlatego jako punkt wyjścia naszych badań potraktowaliśmy miasto tak właśnie rozumiane, koncentrując się na tym, jakie znaczenie ma ono dla swoich mieszkańców. Nawiązaliśmy tym samym do dziedzictwa geograficznego i filozoficznego, zgodnie z którym miejsce definiowane jest jako „znacząca lokalizacja”. Miejsce to nie jedynie lokalizacja w przestrzeni, nawet opatrzona nazwą, to nie tylko materialne wyposażenie – place, budynki, miejskie parki, ale przede wszystkim subiektywne znaczenie tej lokalizacji dla jednostki oraz społeczności je zamieszkującej. Psychologia miasta staje się zatem psychologią miejsca. Socjolog Thomas Gieryn pisał w artykule zatytułowanym Przestrzeń dla miejsca w socjologii (2000): „Punkt we wszechświecie z nagromadzoną w nim materią, staje się miejscem dopiero wtedy, gdy zawiera w sobie historię lub utopię, zagrożenie lub bezpieczeństwo, tożsamość lub pamięć. Miejsce to nie jest po prostu sceneria wydarzeń lub ich tło, ale aktywny gracz w grze – siła, która wywiera dostrzegalny i niezależny wpływ na życie społeczne” (s. 465-466).

Psychologia miasta jako psychologia miejsca 3

A ten niech sobie stoi w zieleni – toruńska Winnica: czy na tym miejscu powinien powstać wieżowiec? Fot. Maria Lewicka

Różne cechy miejsca mogą być źródłem pozytywnych znaczeń dla mieszkańców miasta. W naszych rozważaniach na temat znaczenia miejsca sięgnęliśmy do dwóch, wzajemnie konkurencyjnych, nurtów geografii człowieka – fenomenologicznego oraz konstruktywistycznego. Te dwa nurty zwracają uwagę na zupełnie inne cechy miejsc, które czynią je znaczącymi lokalizacjami. Pierwszy koncentruje się na pewnych stałych, esencjalnych właściwościach miejsc, dzięki którym człowiek czuje się w danym miejscu zakorzeniony i bezpieczny, staje się częścią miejsca, które go otacza, i które daje mu gwarancję stabilności i poczucie identyfikacji. Drugi zwraca uwagę na otwartość i zmienność miejsca, jego dynamikę i różnorodność. Umownie, bynajmniej nie wartościując tych cech, można je nazwać, odpowiednio, „konserwatywnymi” i „progresywnymi”. W mieście te dwa zbiory cech nieustannie się przeplatają, tworząc różne wizje miasta i jego dzielnic. Są zatem w mieście miejsca spełniające kryteria pierwszego nurtu: dające spokój, wyodrębnione z reszty tkanki miejskiej, dające poczucie ciągłości dzięki historycznemu dziedzictwu oraz miejsca tętniące życiem, dynamicznie się zmieniające i otwarte na różnorodność fizyczną i społeczną. Są też całe miasta spełniające w większym stopniu kryteria pierwszego nurtu oraz takie, które w większym stopniu odpowiadają miejscom drugiego rodzaju. Historyczny Toruń jest bardziej „konserwatywny” niż dynamiczna Warszawa, czy choćby wielkością bardziej odpowiadający Toruniowi Rzeszów. Wreszcie architektura, ta historyczna czy historycyzująca lepiej odpowiada kryteriom pierwszego rodzaju, modernizm czy postmodernizm – drugiemu. No i na koniec natura w mieście, ta uporządkowana, „parkowa”, lepiej odpowiada pierwszej wizji, ta dzika i bioróżnorodna – drugiej.

Należy też podkreślić, że nie wszystkie miejsca są znaczące, a więc mają znaczenie pozytywne. Są też miejsca o znaczeniu negatywnym: nadmiernie różnorodne, chaotyczne i pozbawione ciągłości lub nadmiernie zamknięte, stagnujące. Używając wprowadzonego przez antropologa Marca Augé (1995, tłum. polskie 2010) terminu, nazwaliśmy je nie-miejscami i posługując się wprowadzoną terminologią nie-miejscami progresywnymi lub konserwatywnymi. Należy też podkreślić, że terminy te nie opisują fizycznych cech w sposób jednoznaczny, lokalizacja, która dla jednej osoby będzie konserwatywnym miejscem, gwarantując jej spokój i dając poczucie zakorzenienia i ciągłości, dla innej będzie źródłem opresji i poczucia zamknięcia, a więc stanie się konserwatywnym nie-miejscem. Podobnie na drugim biegunie, nowoczesna wysoka konstrukcja w środku miasta może być przez jednych mieszkańców oceniona jako dynamiczne progresywne miejsce, przez innych jako przytłaczające progresywne nie-miejsce.

Rozróżnienie na cechy konserwatywne i progresywne miejsc stało się podstawową osią naszych badań w ostatnich kilku latach. Stworzyliśmy zestaw kilkudziesięciu kryteriów odpowiadających obu rodzajom znaczeń miejsca. Stały się one punktem wyjścia do opracowania dwóch rodzajów narzędzi badawczych: obrazkowej i słownej skali znaczenia miejsca. Skala obrazkowa to zbiór kilkuset zdjęć ocenionych na wymiarach odpowiadających obu grupom kryteriów, skala słowna to skala werbalizująca je w postaci odpowiednich twierdzeń. W obu przypadkach kryteria „konserwatywne” okazały się znacznie bardziej zróżnicowane wewnętrznie niż kryteria „progresywne”. W tej pierwszej grupie wyodrębniły się dwa rodzaje znaczeń: pierwsza grupa obejmowała historyczność i naturalność miejsca, subiektywne poczucie „klimatyczności” miejsca i zanurzenia w nim, podczas gdy druga grupa znaczeń odpowiadała stabilności, niezmienności i wewnętrznej spójności miejsca. Kryteria „progresywne” stworzyły jednolitą grupę.

Psychologia miasta jako psychologia miejsca 4

Dom Heleny Grossówny w Toruniu – wybitnej polskiej aktorki okresu międzywojennego. Fot. Maria Lewicka

Zaopatrzeni w różne narzędzia do badania znaczeń przypisywanych miejscom, a także różne słowne narzędzia diagnozujące przywiązanie do miasta, badaliśmy, które miejsca są przez mieszkańców preferowane, jakie znaczenia decydują o pozytywnym stosunku i przywiązaniu do miejsca, które miejsca w mieście są otwarte na przyjęcie nowych mieszkańców miasta, a także na ile podatne są na zachodzące w mieście zmiany. Sprawdzaliśmy też, które znaczenia częściej wykorzystywane są przez mieszkańców do pokazywania przewagi swojego miasta nad innymi miastami. Badaliśmy zarówno znaczenie przypisywane faktycznym miejscom w mieście, jak też idealne wizje miasta. Nasze narzędzia pozwalają też na identyfikację różnic indywidualnych: jedni bowiem wolą miejsca konserwatywne, inni skłaniają się ku progresywnym. Badaliśmy zatem, jak te preferencje przekładają się na akceptację zmian w mieście i na poczucie nostalgii za miejscem, które bezpowrotnie zostało utracone. Dzięki zakończonemu przed rokiem grantowi Narodowego Centrum Nauki udało nam się przeprowadzić kilkadziesiąt różnych badań sondażowych i eksperymentalnych na większych i mniejszych próbach obejmujących zarówno cały kraj, jak i poszczególne miasta. Wyniki składają się na dość spójny obraz, ale też wymagają kontynuacji. Jest to zresztą taki obszar badań, w którym kierunki przyszłych badań wyznacza z jednej strony teoria (tu: znaczenia miejsca) ale z drugiej obserwacja wydarzeń, jakie mają miejsce w przestrzeniach naszych miast. I to wzajemne przenikanie się teorii i obserwacji miejskiego życia jest chyba najciekawszym aspektem tych badań.

Jak wynika z naszych badań, konserwatywne cechy miejsc, zidentyfikowane przez pierwszych badaczy miejsca – geographów Edwarda Relpha, Yi Fu-Tuana, Anne Buttimer, Davida Seamona, architekta Christiana Norberga-Schulza – odgrywają szczególną rolę w kształtowaniu relacji ludzi z ich miejscem i miastem. Miejsca charakteryzowane jako posiadające klimat, historyczne, naturalne, wewnętrznie spójne są traktowane jako w większym stopniu spełniające definicję dobrego miejsca niż miejsca otwarte, dynamiczne – progresywne. Badani, którym pokazywano zdjęcia miejsc konserwatywnych i progresywnych z pytaniem, które miejsca chcieliby mieć w swoim miejscu zamieszkania, zdecydowanie częściej opowiadali się za tymi pierwszymi. Wyniki innych naszych badań, w których prosiliśmy mieszkańców kilku par miast o ocenę swojego i sąsiedniego miasta, pokazały, że mieszkańcy miast o przewadze cech konserwatywnych bardziej faworyzowali swoje miasto, porównując je z innymi niż mieszkańcy miast o przewadze cech progresywnych. Równocześnie jednak w bardzo wielu miastach, tych niewielkich, często stagnujących ekonomicznie, pojawia się – co zupełnie zrozumiałe – tęsknota za zmianą, a ta oznacza progresywność. Co więcej, deklarowane przywiązanie do miejsca zamieszkania nader często było wyznaczane przez takie cechy miast, których te miasta nie miały w nadmiarze (progresywne w miastach konserwatywnych, konserwatywne w progresywnych) niż przez ich typowe cechy.

Miasto jako miejsce zrównoważone

Dziewięć lat temu przeprowadziłam się z najbardziej progresywnego miasta Polski, Warszawy, do miasta o wyraźnie konserwatywnym charakterze, Torunia. I chociaż moje pierwsze zainteresowania psychologią miejsca i miasta zrodziły się w Warszawie, to jednak ich inspiracją był zawsze styk tych dwóch rodzajów znaczeń. Jest on bardzo widoczny właśnie w Toruniu. To miasto historyczne, nie tylko ze względu na datę jego założenia ale też widoczne w przestrzeni publicznej ślady owej – zresztą wielowątkowej i wielonarodowej – historii. Najbardziej charakterystyczną częścią miasta jest oczywiście toruńska Starówka o zachowanym od średniowiecza kształcie urbanistycznym i gotyckiej architekturze, miejsce, które corocznie przyciąga kilkumilionowe rzesze turystów. Ale poza gotycką Starówką, Toruń ma też inne ślady historii, pewnie w niemniejszym stopniu decydujące o jego genius loci, co ów osławiony „gotyk na dotyk”. Historia jest zatem dumą tego miasta i to widać w wypowiedziach mieszkańców. Emocjonalny związek z miastem widać też w bardzo wysokich miarach przywiązania do miasta. Ale obok zachwytów pojawiają się też wypowiedzi, których autorzy tęsknie spoglądają w kierunku bardziej progresywnej Bydgoszczy, szybciej rozwijającego się Rzeszowa czy też większych miast: Poznania, Gdańska, Warszawy. „Tylko historia i historia, mogłoby się bardziej rozwijać” – jak to sformułował jeden z naszych badanych. Inni, głównie anonimowi komentatorzy wpisów na lokalnych portalach, formułują tę myśl bardziej dosadnie.

Psychologia miasta jako psychologia miejsca 5

Przerwana ciągłość: po zburzeniu domu Grossówny – na tym miejscu obecnie znajduje się… parking. Fot. Szymon Bojarski

Od kilku lat toczy się w Toruniu spór o tzw. pierwszy toruński wieżowiec. Wprawdzie Toruń, podobnie jak inne polskie miasta tej wielkości, ma osiedla złożone z wielopiętrowych bloków mieszkalnych, dla zwolenników miasta progresywnego są one jednak co najwyżej symbolem archaicznej, PRL-owskiej zabudowy. Prawdziwym symbolem nowoczesności są bowiem wielopiętrowe, szklano-betonowe konstrukcje, wyrastające ponad horyzont miasta. „Pierwszy toruński wieżowiec” jest zresztą problematyczny nie tylko dlatego, że może nie wpisywać się w klimat konserwatywnego, historycznego miasta, ale też dlatego, że projektant umieścił go w niemniej kontrowersyjnym miejscu – na brzegu Wisły, w bezpośrednim sąsiedztwie obszaru Natura 2000, obszaru o wysokim poziomie wód gruntowych, podmokłym, z licznymi oczkami wodnymi. Oczywiście współczesne technologie są w stanie przesunąć jezioro gdzie indziej, „a ten niech sobie stoi w zieleni”, jak to proponował „inżynier” w kultowym filmie Stanisława Barei. Jak skończy się ten spór, zobaczymy. Niezależnie od wpływu na kształt miasta, interesujący jest aspekt teoretyczny tego sporu. Stał się on punktem wyjścia dla naszych kolejnych projektów badawczych dotyczących zmian miejsca, reakcji na zmiany i towarzyszącym tym zmianom poczuciom ciągłości i nieciągłości u mieszkańców miasta.

Jak osiągnąć konieczną równowagę między miastem konserwatywnym i progresywnym? Temat reakcji na architektoniczne i urbanistyczne zmiany w mieście, warunki ich akceptacji i konsekwencje psychologiczne, podejmujemy obecnie w jednym z projektów finansowanych przez Narodowe Centrum Nauki (Preludium Bis). Realizatorem badań i współtwórcą pomysłów jest doktorant Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Mateusz Strzałkowski. Pod lupę wzięliśmy trzy style architektoniczne: historyczny, modernistyczny i postmodernistyczny. Badamy z jednej strony ocenę budynków reprezentujących te style, stosując nasze kryteria znaczenia miejsc, z drugiej strony reakcję na zmiany w przestrzeni miejskiej, wprowadzające do przestrzeni zdominowanej przez jeden ze stylów budynki reprezentujące inny styl. Badamy, które zmiany są bardziej, a które mniej akceptowalne, na ile akceptacja zmiany zależy od przywiązania do miejsca, a także od indywidualnie zróżnicowanego kapitału kulturowego – wysokiego, popularnego czy też „wszystkożernego”. Nawiązujemy tu do bogatej literatury zainspirowanej teorią kapitału kulturowego francuskiego socjologa, Pierre’a Bourdieu. Interesuje nas zatem, czy osoby reprezentujące kapitał kulturowy „popularny” będą mniej otwarte na modyfikacje przestrzeni o cechach konserwatywnych niż osoby reprezentujące inne rodzaje kapitału kulturowego. A może odwrotnie? Może to właśnie osoby o wysokim kapitale kulturowym będą bronić historycznej przestrzeni przed „progresywną” rewolucją? To, że indywidualnie ukształtowane gusta mają znaczenie dla percepcji przestrzeni miejskiej, przekonaliśmy się w innym badaniu, w którym badaliśmy ocenę fasad budynków o zróżnicowanym natężeniu tzw. pastelozy, była ona znacznie bardziej akceptowana przez przedstawicieli kapitału „popularnego” i „wszystkożernego” niż tych o bardziej sprecyzowanych i wyrafinowanych gustach. Nadmieńmy przy tym, że prowadzone badania dotyczące reakcji na zmiany miejsc mają charakter eksperymentalny, a wszelkie eksponowane zdjęcia są uprzednio poddawane rygorystycznej kontroli.

Co dalej? Przewijający się przez współczesną urbanistykę postulat zrównoważonego i spójnego miasta wpisuje się doskonale w nasze projekty badawcze. Planujemy zatem kolejne projekty dotyczące reakcji mieszkańców na zmiany w ich miastach. Badaniami zamierzamy objąć różne miasta. Towarzyszy nam przekonanie, że dobre miasto to takie, z którym mieszkańcy się identyfikują i chcą w nim się zatrzymać na dłużej. Wszystkie nasze dotychczasowe badania pokazują, że konsekwentnym predyktorem silnej więzi emocjonalnej z miejscem jest poczucie ciągłości, a więc poczucie, że historia miejsca jest częścią mojej własnej historii, a moja osobista historia współtworzy historię miejsca. Jak zatem zachować ciągłość, wprowadzając zmiany? Jak nie zmienić miejsca w nie-miejsce? I jaką rolę w akceptacji tych zmian odgrywa indywidualnie zróżnicowane poczucie ciągłości osobistej i postrzeganej ciągłości miejsca? Jeżeli dostaniemy odpowiednie dofinansowanie, będziemy prowadzić badania zarówno w naturalnej przestrzeni miasta, jak i eksperymentalne, wykorzystując nowe technologie, symulujące zmiany w przestrzeni wirtualnej. Mamy nadzieję, że badania wzbogacą teorię miejsca, ale też będą mieć przełożenie na polityki miejskie i rozmowy z mieszkańcami. Obecny prezydent Torunia, z którym współpracujemy, często powołuje się na „psychologię miejsc”, traktujemy to jako ważny sygnał, że również władze naszych miast mogą myśleć o mieście w perspektywie psychologicznej, a nie tylko ekonomicznej i finansowej.

Aktualnie badania w psychologii prowadzi się zawsze w zespołach, na pomysły teoretyczne i sposób ich realizacji mają zatem wpływ wszyscy członkowie zespołu. Przedstawione powyżej badania były realizowane przez następujące osoby, którym niniejszym dziękuję: Anna Wnuk, Monika Prusik, Sabina Toruńczyk-Ruiz, Tomasz Oleksy, Agnieszka Kula z Uniwersytetu Warszawskiego, Bartłomiej Iwańczak z Instytutu Badań Edukacyjnych, Katarzyna Zaborska z Uniwersytetu Łódzkiego, Olena Dobosh ze Lwowa, Mateusz Strzałkowski, Alex Lubiński, Szymon Bojarski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz studenci z tegoż Uniwersytetu.

Badania dotyczące psychologii miasta jako miejsca były finansowane z kilku projektów badawczych, finansowanych przez Narodowe Centrum Nauki: (2012-2016): Odzyskiwanie pamięci: Tożsamościowa rola społecznej pamięci miejsca . Grant OPUS NCN Nr 2011/03/B/HS6/03320; (2018-2022): Spostrzeganie miejsc jako bytów esencjalnych: Implikacje dla poczucia identyfikacji z miejscem, pamięci miejsca oraz reakcji na różnorodność i zmianę miejsca. Grant OPUS NCN Nr 2017/25/B/HS6/00137; (2021-2025): Otwartość na zmiany architektoniczne w miastach: Rola kapitału kulturowego, przywiązanie do miejsca i cech miejsc. Grant Preludium BIS2. No: 2020/39/O/HSG/00082.

Prof. dr hab. Maria Lewicka pracuje w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Wróć