Leon Gradoń

Adam Smith Źródło: Wikipedia
Podjęta przed laty decyzja o podwyższaniu współczynnika scholaryzacji społeczeństwa spowodowała wiele obecnych problemów szkolnictwa i nauki w Polsce. W roku 1990 mieliśmy ok. 390 tys. studiujących, w 2005 już 1,95 mln, obecnie około 1,2 mln. Ten niespotykany w świecie wzrost skutkuje trudnościami finansowania uczelni (jest ich 369, w tym 131 publicznych). Rozbudowana liczba konsumentów funduszy budżetowych przeznaczonych na kształcenie i naukę powoduje rzeczywiste odczuwanie niedostatków finansowania dla zrealizowania podstawowych celów statutowych jednostek. Kolejne reformy nie poprawiły w widoczny sposób jakości nauki i poziomu absolwentów, a może nawet je pogorszyły. Wciąż plasujemy się w końcówce listy innowacyjności, pracodawcy twierdzą, że brakuje im odpowiednio przygotowanych specjalistów po studiach, zaś rynek nie jest w stanie wchłonąć tak dużej liczby absolwentów zgodnie z wybranym przez nich kierunkiem kształcenia, co rodzi zrozumiałą frustrację.
Coraz więcej studentów kończy edukację po pierwszym stopniu i wchodzą na rynek pracy zupełnie nieprzygotowani do jego wyzwań. Większość powstałych czy przemianowanych „akademii” i „uniwersytetów” pozostaje zwykłymi szkołami wyższymi, których działalność sprowadza się do przekazywania wiedzy (na różnym poziomie potrzeb rynkowych) sprawdzanej w zdefiniowanym systemie testów i w konsekwencji przyznawania dyplomów ukończenia studiów.
Istotna i zdecydowana zmiana może zostać osiągnięta jedynie po głębokiej i gruntownej reformie. Kryją się pod nią: rozbudowane średnie szkolnictwo zawodowe, stopniowa redukcja liczby szkół wyższych, uruchamianie kierunków studiów potrzebnych do rozwoju gospodarczego i bezpieczeństwa kraju, zmniejszenie liczby studentów, bon edukacyjny z możliwością umorzenia, aby każdy zakwalifikowany student mógł podjąć naukę, system „płacę i wymagam”, który może pobudzić konkurencję w wyborze miejsca i kierunku studiów, skuteczna polityka elastyczności zatrudnienia nauczycieli akademickich (szkodliwa etatowość).
Aby studia były atrakcyjne, należy zaoferować studentom program nauczania gwarantujący osiągnięcie kreatywnych postaw z możliwością łatwego dostosowania się do wymogów rynkowych. Przecież to z uniwersytetów powinny się wywodzić nowe elity i idee skutkujące rozwojem państwa. Tymczasem duża część uczniów szkół ponadpodstawowych wybiera kształcenie zawodowe, zaś władze uczelni na siłę poszukują kandydatów na studia w dodatkowych jesiennych naborach. Taka sytuacja wskazuje na konieczność reformy szkolnictwa wyższego. Mając na uwadze korzyści społeczne i gospodarcze, należy znaleźć równowagę pomiędzy kształceniem egalitarnym i elitarnym. To drugie jest istotną składową rozwoju ekonomicznego kraju.
W Polsce pogarszają się okoliczności podejmowania aktywności przedsiębiorczej. Brakuje systemowego nagradzania osób decydujących się na taki krok. Zgodnie z najnowszym raportem GEM (Global Entrepreneurship Monitor) założeniem firmy zainteresowanych jest tylko 3% Polaków (w roku 2011 odsetek ten wynosił 23%). Jest to najgorszy wynik wśród 47 monitorowanych państw. Należy odwrócić ten trend, abyśmy nie stali się postkolonialnym zaściankiem. Ze strony środowiska akademickiego niezbędna jest inicjatywa reformy finansowania badań przez zmianę ich struktur, profilowanie celów i wymagań oraz kryteriów w ocenie wyników. Konieczne jest rozróżnienie tych elementów w trzech podstawowych obszarach działalności naukowej: naukach inżynierskich, przyrodniczych i naukach o życiu oraz naukach humanistyczno-społecznych.
Nowy system finansowania w dziedzinie nauk technicznych powinien doprowadzić do powstania kilku elitarnych uniwersytetów technicznych. Kryterium ich finansowania ze środków budżetowych powinien być program i jakość kształcenia, a nie liczba studentów. Umożliwi się w ten sposób budowanie systemu mentoringu, szczególnie efektywnego w przekazywaniu wiedzy i budowania postaw przedsiębiorczych studentów. Elitarny uniwersytet przedsiębiorczy wykształci liderów biznesu potrafiących łączyć podstawową wiedzę inżynierską w konkretnej dyscyplinie z wykorzystaniem osiągnięć w pokrewnych dyscyplinach nauk przyrodniczych i humanistyczno-społecznych. Z takiej wiedzy powstają innowacyjne pomysły, a uniwersytet pozyskuje dodatkowe środki zewnętrzne na swoją działalność. Dla wprowadzenia tych zmian niezbędna jest strategia państwa wyznaczająca perspektywę i drogę osiągnięcia dobrobytu, w której innowacyjność, nauka i kształcenie odgrywają kluczową rolę jako immanentne składniki rozwoju nowoczesnej gospodarki.
Dla każdego z wymienionych wyżej trzech obszarów należy zdefiniować osobne kryteria. Jeden element procedury oceniania powinien być wspólny: ostateczna ocena w wyniku dyskusji panelowej, w której recenzenci są tak samo ważnym elementem jak wnioskodawcy i ponoszą pełną odpowiedzialność za ocenę.
Osiągnięcia w obszarze nauk inżynierskich weryfikuje głównie rynek poprzez komercjalizację wyników badań. W pozostałych dwóch obszarach ważnym elementem oceny są publikacje i podejmowana tematyka badawcza. Moim zdaniem należy krytycznie podchodzić do „miękkich” kryteriów oceny wyników badań podstawowych na podstawie zakumulowanej liczby publikacji. Następuje bowiem gwałtowna inflacja wartości uzyskiwanych informacji zawartych zwłaszcza w naukach eksperymentalnych („mam nowe, dobre narzędzia pomiarowe – mam publikacje”). Potrzebne jest ograniczenie liczby publikacji przez nałożenie „cugli”. Badania eksperymentalne powinny być ukierunkowane przez określenie głęboko uzasadnionej hipotezy teoretycznej. Zbieranie danych bez programu i robienie na tej podstawie, na siłę, opisu ilościowego ma krótkotrwałe znaczenie. Dotarcie do prawdy jest ograniczone bowiem nie tyle przez fałsz, który jest łatwo rozpoznawalny, co przez grubą warstwę danych bez znaczenia.
W systemie edukacji w szczególny sposób należy uwzględnić ważną składową, którą jest wykształcenie akademickie, łączące nauczanie oraz badania naukowe prowadzone w warunkach konkurencji i rywalizacji. Wynikiem takich działań są elity zasilające firmy, przyczyniając się tym samym do wzrostu możliwości rywalizacji rynkowej w warunkach dużej konkurencyjności. Przy wspomnianym sposobie działania, kiedy przekroczony zostanie pewien poziom wartości PKB, zaczynają rosnąć nakłady na badania, również te o charakterze podstawowym. Dopóki nie zostanie wytworzony podobny mechanizm, pozostaniemy w zaklętym kręgu, w którym głównym żądaniem uzasadniającym podniesienie jakości badań będzie wzrost wartości środków budżetowych przeznaczonych na naukę.
Zgodnie z danymi Eurostatu, gospodarka Polski rozwija się stabilnie i jest szóstą co do wielkości w Unii Europejskiej. Bardzo wysoko oceniany jest jej potencjał rozwojowy dzięki szczególnej aktywności przedsiębiorców. Tempo rozwoju może być jeszcze większe pod warunkiem wzrostu udziału innowacyjności, przede wszystkim w istniejących i powstających małych i średnich przedsiębiorstwach. Zarządzane są one przez dobrze wykształconych menedżerów z dużym doświadczeniem. Struktura działań przedsiębiorstw, mimo niekwestionowanych sukcesów, nie jest korzystna w perspektywicznym rozwoju gospodarczym. Stanowi bowiem głównie komponent w systemie dostaw produktów dla dużych zagranicznych partnerów. Redukuje się w ten sposób istotny element niezależności gospodarczej. Niezbędna jest polityka kreowania i wzmacniania pozycji własnych marek produkcyjnych opartych na oryginalnych rozwiązaniach. Firmy potrzebują istotnego wsparcia w tym względzie ze strony instytucji naukowych. Siłą napędową innowacyjnej gospodarki, decydującej o poziomie rozwoju ekonomicznego, są głównie nauki inżynierskie inspirowane i rozwijane dzięki osiągnięciom badawczym z obszaru nauk przyrodniczych i o życiu wspomagane wynikami badań nauk humanistyczno-społecznych.
Dlatego uważam, że wprowadzenie nowych kryteriów oceny i finansowania uczelni technicznych mogłoby być swego rodzaju punktem wyjścia. Nowy, spójny system wymusi zmiany programowe i strukturalne prowadzące do powstania uniwersytetu przedsiębiorczego (UP), a więc uczelni mieszczącej się w obecnym systemie edukacyjnym, której działanie prowadzić będzie do kształtowania postaw przedsiębiorczych studentów i absolwentów.
Cel istnienia uniwersytetów przedsiębiorczych opierałby się na badaniach (innowacje i partnerstwo) i rozwoju (intensywne kontakty na poziomie gospodarczym z otoczeniem biznesowym). Realizacja wiodłaby przez organizację odpowiedniej struktury na poziomie dydaktycznym i badawczym oraz stworzenie kryteriów oceny jednostek i zespołów badawczych wymuszających projakościowe zmiany.
• Struktura wydziałowa odpowiedzialna za kształcenie na poziomie przeddyplomowym (undergraduate). Program studiów powinien być nastawiony głównie na przedmioty praktyczne, przygotowujące bezpośrednio do zawodu po zakończeniu I stopnia.
• Szkoły (kolegia) organizujące kształcenie i badania na poziomie II i III stopnia, integrujące nauki inżynierskie według stosowanych metod i narzędzi: chemiczna, mechaniczna, budowlana, elektryczna, informatyczna i inne wynikające ze specyfiki gospodarki i obecnej struktury uczelni.
• Podstawową jednostką badawczą jest specjalistyczne Laboratorium Badawcze (LB). Kształtuje ono poziom naukowy uczelni, którego wynikiem są rozwijane metody, narzędzia i nowe osiągnięcia badawcze udokumentowane patentami i publikacjami. Na tym szczeblu powstają start-upy oraz spin-offy.
• Wyższym stopniem integracji są multi- oraz interdyscyplinarne Centra Badawcze (CB). Ich celem jest opracowywanie rozwiązań służących programom gospodarczym i socjalnym kraju. Związane są one ze strategią państwa.
Postawy przedsiębiorcze łatwiej budować na fundamencie klasycznego kapitalizmu, którego idee stworzył Adam Smith, ilustrując tę koncepcję w podstawowych dziełach: Teoria uczuć moralnych i Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów. Bogactwo bierze się bowiem z pracy i oszczędności, a nie z zasiłków zniechęcających do przedsiębiorczości, zaś etyka leży nie poza gospodarką, lecz jest jej wewnętrzną zasadą. W teorii Smitha społeczeństwo stanowi zbiór racjonalnych jednostek, które w swoim działaniu kierują się zasadą własnej korzyści (homo oeconomicus), w zbiorze dostępnych danych i informacji optymalizują swoje postępowanie. Te zasady racjonalności w działalności gospodarczej ujawniają się w stanie zupełnej wolności i przenoszone są zwykle na działalność zbiorowości.
Nie jestem ekonomistą, ale jako inżynier mam przekonanie, że podstawowe zasady wynikające z wolnorynkowej koncepcji ekonomicznej Adama Smitha są wciąż aktualne i fundamentalne na poziomie tworzenia programu działań przedsiębiorstwa. Oparcie się na nich daje przedsiębiorcy poczucie bezpieczeństwa i pełnej klarowności działań, a przez to budzi zaufanie współpracowników. Współcześnie w niektórych środowiskach kontestuje się tę filozofię. Reguły działania giełdy i rynków finansowych zaburzają te zasady, wprowadzając do systemu nieprzewidywalne, sterowane z zewnątrz spekulacyjne zdarzenia. Nowe nurty, uzupełniające niepewność rynkową, są przedmiotem tzw. ekonomii behawioralnej.
Tymczasem mamy zanik struktur wolnorynkowych zamienionych w neofeudalizm wynikający z pazerności korporacyjnej. Takie niekorzystne, globalne zmiany są niestety łatwiejsze przez pogłębianie próżni aksjologicznej w zagubionym społeczeństwie ponowoczesnym. Utrudnia to m.in. tworzenie wspólnot podejmujących się realizacji postawionego celu.
Trudno spodziewać się systemowego programu zmian zainicjowanego przez polityków. Możliwe to będzie przez inicjatywy środowiskowe. Wprowadzenie w programach grantowych projektów wymagających nowego podejścia do badań, których wyniki powinny być w zdefiniowanej perspektywie komercjalizowane, uzdrowi zwłaszcza nauki inżynierskie i profile badań w naukach przyrodniczych. Ukierunkowanie finansowania, kryteria i wymogi spełniające postawy przedsiębiorcze, wymuszą zmiany organizacyjne i dydaktyczne w uczelniach. Zmiany te przyciągną młodych zdolnych, którzy obecnie wybierają studia zagraniczne.
Nowe nastawienie społeczne do takich działań jest już zauważalne. Obserwuje się nowe trendy w szkolnictwie ponadpodstawowym, gdzie ok. 60% uczniów wybiera kształcenie branżowe. Wzrasta prestiż fachowości. To zdrowy odruch rodziców rozumiejących, że efektywne szkolnictwo zawodowe jest kluczowym elementem nowoczesnej gospodarki i w konsekwencji „bogactwa narodów”. Na takiej bazie rozwinie się silna klasa średnia, odporna na niezdrowy gospodarczo korporacjonizm.
Leon Gradoń,Politechnika Warszawska