logo
FA 2/2021 informacje i komentarze

Mariusz Karwowski

Trzymają rękę na pulsie

Jeszcze na początku listopada liczba zgłaszanych uczelniom tygodniowo nowych zakażeń wśród studentów i doktorantów była bliska 700. Trzy miesiące później – to niewiele ponad 100. U pracowników podobnie – ponad 4-krotny spadek . Systematycznie ubywa też kierunków prowadzonych w pełni zdalnie. Takie wnioski przynoszą raporty KRASP powstające na podstawie danych z kilkuset uczelni i instytutów PAN. – W uzgodnieniu z minister Anną Budzanowską stwierdziliśmy, że dobrze byłoby mieć sytuację pod kontrolą i obserwować, jak rozwija się ona na uczelniach – mówi prof. Arkadiusz Mężyk, przewodniczący KRASP.

Monitoring prowadzono jeszcze przed nadejściem drugiej fali epidemii. Wtedy jednak obejmował tylko uczelnie zrzeszone w KRASP (107 + 9 stowarzyszonych) i był prowadzony niejako „na piechotę”. Wraz z początkiem listopada objęto nim, na zasadzie dobrowolności, również inne szkoły wyższe. Z inicjatywy prof. Jerzego Duszyńskiego, prezesa Polskiej Akademii Nauk, dołączono także instytuty PAN. W szczytowym momencie (pod koniec listopada) raportowały 384 uczelnie i 75 instytutów.

Organizacja takiego przedsięwzięcia to spore wyzwanie logistyczne. Częściowo pomogły regionalne konferencje rektorów, jak KRUW w Warszawie, KRUWiO na Dolnym Śląsku czy RKRUA na Śląsku, które skupiają także uczelnie artystyczne, medyczne czy zawodowe. Problem wystąpił tam, gdzie takich formalnych struktur brakuje. Wspólnie z ministerstwem zadecydowano o powołaniu 16 regionalnych koordynatorów, do których ich odpowiednicy w każdej uczelni mieli przesyłać aktualizowane dane o liczbie potwierdzonych zakażeń, skierowań na kwarantannę oraz wszelkich innych niepokojących zdarzeniach związanych z epidemią. Wyznaczono ich w: Akademii Morskiej w Szczecinie, Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie, Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, Politechnice Białostockiej, Akademii Sztuki Wojennej w Warszawie, Uniwersytecie Zielonogórskim, Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu, Politechnice Łódzkiej, Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu, Politechnice Opolskiej, Uniwersytecie Humanistyczno-Przyrodniczym w Częstochowie, Uniwersytecie Jana Kochanowskiego w Kielcach, Uniwersytecie Medycznym w Lublinie, Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, Politechnice Rzeszowskiej i Politechnice Gdańskiej. Ta ostatnia uczelnia przygotowała arkusz kalkulacyjny oraz udostępniła swoje serwery, na których dane są gromadzone, agregowane i w oparciu o nie powstają cotygodniowe szczegółowe raporty.

Z ramienia KRASP pieczę nad wszystkim sprawuje prof. Tomasz Pietrzykowski, prorektor Uniwersytetu Śląskiego, który odpowiada też za przekazywanie analiz Ministerstwu Edukacji i Nauki, od początku aktywnie wspierającemu inicjatywę. Taki system to nie tylko podgląd aktualnej sytuacji, co przydaje się przy podejmowaniu decyzji odnośnie do obostrzeń, ale także łatwiejsza komunikacja z uczelniami. Tą drogą mogą one sygnalizować potrzebę np. modyfikacji rozporządzeń w zakresie studiów, zaś urzędnicy – szybko skonsultować się w jakiejś sprawie. Właśnie temu służą cotygodniowe, zazwyczaj w piątki, spotkania online z regionalnymi koordynatorami. – Kiedy jeszcze nie było wiadomo, jak zostanie zorganizowana dystrybucja szczepionek, jedna z opcji zakładała wykorzystanie infrastruktury akademickiej. Robiliśmy wtedy rozpoznanie, czy i w jakim zakresie uczelnie dysponują lodówkami o temperaturze – 70° C – podaje przykład wykorzystania systemu prof. Pietrzykowski.

System uwzględnia kilka podstawowych z punktu widzenia funkcjonowania uczelni wskaźników. Przede wszystkim liczbę kierunków prowadzonych w pełni zdalnie oraz w systemie hybrydowym. Tych pierwszych jeszcze pod koniec listopada było 4774, a w drugiej połowie stycznia już 4193. W tym samym czasie przybywało kierunków hybrydowych: od 855 na początku sprawozdawczości, przez ponad tysiąc w grudniu, aż po 1326 w końcu stycznia. Jak tłumaczy prof. Pietrzykowski, zmiana proporcji wynika zapewne z tego, że kończy się semestr i rośnie presja, zwłaszcza ostatnich roczników studiów, by zrealizować zajęcia zawieszone w oczekiwaniu na poprawę sytuacji.

Dane dotyczące nowych zakażeń wśród studentów i doktorantów pokazują, że w listopadzie odnotowano 2100, w grudniu już tylko 753, zaś w styczniu 575 przypadków. Na kwarantannie i w samoizolacji było ich odpowiednio 3597, 1432 i 1172. Podobne tendencje występują wśród pracowników (zakażenia: XI – 4826, XII – 2810, I – 1835; kwarantanna: XI – 6762, XII – 3856, I – 2795). Na ile te dane są wiarygodne? – Obraz, który otrzymujemy, jest bliski rzeczywistości, ale nie odczytujemy go 1:1. Chodzi nam bardziej o tendencje z niego wynikające – wyjaśnia prof. Pietrzykowski.

Studenci rzadko czują się zobowiązani do tego, by informować uczelnię o swojej chorobie. Nauka zdalna temu sprzyja, bo nawet z niewielkimi objawami mogą nadal uczestniczyć w zajęciach. W KRASP mają więc tego świadomość, ale mimo to nie przekreślają sensu całego przedsięwzięcia. Traktują to bardziej jak swego rodzaju reprezentatywną próbkę w skali czasu i rysujące się z niej trendy mają o wiele większą wartość niż konkretne liczby. Jak w październiku, gdy studenci masowo uczestniczyli w protestach. Były obawy, że spowoduje to skokowy wzrost zachorowań. W danych zbieranych przez KRASP nie zauważono nawet drgnięcia.

Diametralnie inna jest sytuacja w akademikach, które też objęto monitoringiem. W tym przypadku władze uczelni wiedzą nie tylko o zachorowaniach, ale nawet o kwarantannie i samoizolacji. Można zakładać, że te dane są o wiele bliższe rzeczywistości. W ciągu trzech miesięcy liczba ognisk zakażeń w domach studenckich spadła z 21 do zaledwie 6. – Dopiero „nałożenie” tych wartości pokazuje, na ile prawdopodobne są zbierane przez nas liczby. I patrząc już z dłuższej perspektywy czasowej, widać, że mamy do czynienia z systematycznym spadkiem zakażeń – wyjaśnia T. Pietrzykowski.

Raporty pokazują też sytuację w poszczególnych województwach. W ostatnim tygodniu stycznia Mazowsze dominowało w każdej z kategorii, za wyjątkiem jednej – najwięcej skierowań na kwarantannę było wśród studiujących w Lubelskiem (78).

Na razie nie wiadomo, do kiedy będą tworzone raporty. W dużym stopniu będzie to uzależnione tak od rozwoju sytuacji epidemicznej, jak i szczepień środowiska akademickiego. Niezależnie od tego wypracowane przy tej okazji know how warto byłoby wykorzystać w przyszłości. System okazuje się bowiem przydatny nie tylko do zbierania danych. Rozszerzono jego formułę i teraz stanowi także podstawę sieci wsparcia akademickiego. – Potencjał w szkolnictwie wyższym jest ogromny, bo przecież szkolimy w różnych obszarach i aż żal w takiej sytuacji tego nie wykorzystać – wyjaśnia prof. Mężyk i wylicza: technologie, logistyka, prawo, języki (np. przy przyjmowaniu obcokrajowców w szpitalach). Przydają się też humaniści, którzy wypełniają potrzebę kontaktu i rozmowy z osobami w trudnej sytuacji. W zasadzie studenci każdego kierunku znajdą swoje miejsce w systemie zwalczającym skutki epidemii koronawirusa. Włączyli się także przedstawiciele Parlamentu Studentów RP i Krajowej Reprezentacji Doktorantów. Koordynatorem tych działań jest prof. Jerzy Lis, rektor AGH. Jak to działa?

– Koordynatorzy regionalni reagują, jeśli tylko pojawi się ze strony służb kryzysowych czy inspektoratów sanitarnych zapotrzebowanie na studentów o określonych specjalnościach. I w drugą stronę: uczelnia może przez koordynatora wyjść ze swoją ofertą do odpowiednich służb – opisuje szef KRASP, przywołując sytuację z uruchomieniem przez NFZ infolinii. Jako wolontariuszy pozyskano właśnie chętnych studentów, którym umożliwiono w ten sposób odbycie praktyk.

W KRASP nawiązano też kontakt z siecią biur karier i na podstawie ich doświadczeń i kompetencji w zakresie budowania relacji między środowiskiem akademickim a otoczeniem społeczno-gospodarczym planowane jest stworzenie przy nich centrów wolontariatu.

Mariusz Karwowski

Wróć