logo
FA 2/2021 informacje i komentarze

Adam Proń

Spojrzenie szeregowego członka

Spojrzenie szeregowego członka 1

Członkiem Centralnej Komisji – w ostatniej jej kadencji – zostałem na starość, po ukończeniu 65. roku życia. Poprzednio moje kontakty z tą instytucją były sporadyczne; raz na kilka lat byłem „superrecenzentem” wniosków profesorskich, a w zamierzchłych czasach – habilitacji. Pracowałem w Sekcji V (Nauki Matematyczne, Fizyczne, Chemiczne i Nauki o Ziemi). Przypomnijmy w największym skrócie jej zadania. To przede wszystkim procedowanie wniosków o tytuł naukowy profesora, ustalanie składu komisji habilitacyjnych oraz rozpatrywanie wniosków różnych instytucji naukowych o przyznanie uprawnień do nadawania stopnia naukowego doktora i doktora habilitowanego. Ostatnie dwa lata (2019 i 2020) były szalone ze względu na liczbę wniosków profesorskich i habilitacyjnych. Duża część pracowników naukowych postanowiła bowiem rozpocząć procedurę uzyskania stopnia lub tytułu naukowego jeszcze za „starej” Centralnej Komisji, jakby obawiając się Rady Doskonałości Naukowej. Spowodowało to nadmierne obciążenie nie tylko członków Sekcji V, ale również pracowników administracyjnych Komisji. W ciągu ostatniego półrocza ostatniej kadencji Sekcji V musieliśmy podwoić liczbę spotkań, aby przekazać Radzie Doskonałości Naukowej jak najmniej spraw nie do końca załatwionych.

Członkowie Komisji reprezentowali nie tylko nauki bardzo różniące się między sobą, ale również stosujące inne kryteria aprecjacji osiągnięć naukowych. Dobór recenzentów ma w takim przypadku kluczowe znaczenie. Klarowność recenzji (superrecenzji) i dobre udokumentowanie merytoryczne wniosków z niej wypływających ułatwia bowiem podjęcie jednoznacznej decyzji podczas głosowania. Należy tutaj podkreślić, że podczas jednego spotkania Sekcji należało wybrać kilkuset recenzentów. Spowodowało to konieczność pracy poza oficjalnymi godzinami spotkań, w nieformalnych grupach, tzn. matematycy wybierali matematyków, fizycy fizyków etc. Wybrane kandydatury były potem prawie automatycznie zatwierdzane podczas spotkania Sekcji. Recenzentów wybierano więc z wielką skrupulatnością, co nie znaczy, że otrzymane recenzje były zawsze odpowiedniej jakości. Niejednokrotnie zauważyć można było nadmierne eksponowanie danych bibliometrycznych kosztem merytorycznej analizy dorobku naukowego ocenianych naukowców. Recenzji nie można traktować równoważnie, bo często nie są jednakowej jakości. To nierównoważne traktowanie opinii recenzenckich jest źródłem częstych pretensji do Centralnej Komisji, szczególnie mocno artykułowanych w odwołaniach od decyzji negatywnych.

Sekcja V była zazwyczaj dosyć łagodna w ocenie wniosków o tytuł naukowy profesora. Jednoznacznie negatywnych głosowań było niewiele. Znacznie więcej negatywnych decyzji dotyczyło wniosków o przyznanie uprawnień do nadawania stopni naukowych. Wynikało to najczęściej z niedostatków kadrowych słabszych ośrodków naukowych, w tym z powszechnej dwu–, a nawet wieloetatowości. Od prawie wszystkich decyzji negatywnych odwoływano się, przy czym postępowania odwoławcze ciągnęły się niekiedy przez kilka lat.

Należy zadać pytanie, czy często krytykowana Centralna Komisja odgrywała pozytywną rolę w racjonalizacji awansów naukowych w Polsce i zapewnieniu odpowiedniego poziomu kształcenia kadr naukowych na polskich uczelniach. Nie mam żadnych wątpliwości, że tak. CK, chociaż łagodna, pełniła bowiem rolę odstraszającą wobec prób składania wniosków niespełniających wymagań merytorycznych. W przypadku habilitacji nie powstrzymała jednak, bo nie mogła, „tsunami” często słabych wniosków, ale przynajmniej przyczyniła się do wyboru właściwych recenzentów.

Śp. Centralna Komisja miała dwukrotnie więcej członków niż jej sukcesorka Rada Doskonałości Naukowej. Np. w przypadku chemii ich liczba została zredukowana do trzech. Nie wiem jak ta trójka daje sobie radę z licznymi wnioskami habilitacyjnymi, profesorskimi i dotyczącymi uprawnień, skoro uprzednio szóstka cierpiała na nadmiar pracy. Wydaje się, że zwiększenie liczby członków do poprzedniego stanu mogłoby odbyć się praktycznie bezkosztowo przy wykorzystaniu połączenia on line. Należy również jak najszybciej wycofać się z losowego wyboru recenzentów, który w wielu przypadkach nie zapewnia kompetentnej oceny dorobku naukowego habilitantów i kandydatów do tytułu profesora.

Dbając o jakość recenzji, muszę być zajadłym przeciwnikiem losowania recenzentów, jak to ma miejsce w procedurze, którą zmuszona była przyjąć Rada Doskonałości Naukowej. Sprawiając wrażenie większej obiektywności, w większości przypadków prowadzi ona do wyboru wielu recenzentów, którzy nie są w stanie kompetentnie ocenić wniosku profesorskiego lub habilitacyjnego. Wynika to z hermetyczności niektórych kierunków badawczych, szczególnie w matematyce. W efekcie wśród „piętnastki”, z której wg. nowej procedury losuje się recenzentów, tylko kilku jest naprawdę kompetentnych, a reszta stanowi konieczne dopełnienie. Ślepy los może spowodować, że wśród pięciu wybranych recenzentów żaden nie będzie kompetentny. Z takim przypadkiem miałem niedawno do czynienia. Wydaje się więc, że problem ten można rozwiązać poprzez zwrócenie się o opinię do recenzentów zagranicznych. Jest to jednak pobożne życzenie, gdyż obcokrajowcy proszeni o recenzję prawie w 100% odmawiają, zgadzając się tylko w takich przypadkach, gdy dobrze znają opiniowanego. Nie może to dziwić, jeśli zna się obciążenia zawodowe, w tym recenzenckie, wybitnych naukowców. Nie odmówią oni recenzji na prośbę instytucji szwedzkich, bo ciągle tli się w nich nadzieja na otrzymanie nagrody Nobla. Nie odmówią też szwajcarskim, niemieckim czy holenderskim instytucjom naukowym ze względu na potencjał badawczy tych krajów, ale bez wahania odmówią Radzie Doskonałości Naukowej.

Adam Proń

Wróć