logo
FA 2/2021 informacje i komentarze

Jacek Hilszczański

Przechytrzyć zmiany klimatu

Prof. Jacek Hilszczański, dyrektor Instytutu Badawczego Leśnictwa, mówi o wykorzystaniu polskich badań leśnych w praktyce ochrony lasów w Polsce.

Przechytrzyć zmiany klimatu 1

Naszym celem jest, aby wszystko to, co nauki leśne tworzą, czy to w zakresie hodowli lasu, urządzania lasu, ochrony lasu, czy jakichkolwiek innych aspektów, było wykorzystywane w praktyce leśnej.

W związku ze zmianami klimatycznymi, a zwłaszcza suszą oraz wynikającym z niej obniżeniem poziomu wód gruntowych, w różnych rejonach Polski, głównie na Lubelszczyźnie, obserwujemy zamieranie lasów, zwłaszcza sosny zwyczajnej. Sosna sobie z tym w dłuższej skali czasowej z reguły nieźle radzi, np. potrafi wytworzyć korzeń palowy, który umożliwia jej pozyskiwanie wody z głębokich pokładów. Jednak nagłe zmiany poziomu wilgoci jej nie służą. Osłabienie naraża ją na zagrożenia dotychczas nieistotne, np. atak kornika ostrozębnego. Owad ten jest dość pospolity, występował także wcześniej, jednak nie stanowił istotnego zagrożenia dla silnych drzew. W tej chwili jest porównywalny z kornikiem drukarzem, ale skala zagrożenia jest znacznie większa, gdyż sosna stanowi większość drzewostanów w Polsce (ok. 60%). Nauki leśne wychodzą naprzeciw leśnikom. Badamy biologię i ekologię tego gatunku i pracujemy nad metodami ograniczenia jego liczebności i skutków jego szkodliwej dla lasów działalności. Dzięki naszym badaniom leśnik wie, kiedy ma wyciąć drzewo z kornikiem, żeby ograniczyć jego rozprzestrzenianie się, co zrobić z tym drzewem, z resztkami pozrębowymi. Oczywiście, jakiś zażarty ekolog może powiedzieć: tak chce natura, zostawmy to jej. Żyjemy jednak w określonych czasach. Nie ma już w Europie lasów pierwotnych, które pokrywają cały strefę klimatyczną. To są fragmenty, które pozostały po lasach, jakie kiedyś tu występowały, głównie jednak są to lasy gospodarcze. Podlegają one zupełnie innym prawom niż ogromne przestrzenie lasów naturalnych.

Wielkie pożary, gradacje szkodników i inne wielkoskalowe zaburzenia wpisane są w życie lasów. Można je jednak obserwować tylko w wielkich naturalnych lasach, np. na Syberii. Powodując wielkie ograniczenie powierzchni leśnej w Europie, zaburzyliśmy ten naturalny cykl ewolucji ekosystemu leśnego. To ma wiele konsekwencji. Np. ochrona ekosystemu leśnego nie może być oparta na naturalnym cyklu, bo te zaburzenia nie funkcjonują tak, jak kiedyś. Zostawiając lasy samym sobie, ograniczamy występowanie pewnych siedlisk, które są zamieszkiwane przez gatunki preferujące las otwarty, ciepły. Taki las powstawał w wyniku pożarów bądź gospodarki pasterskiej człowieka lub naśladującej je gospodarki leśnej. Przykładem jest tutaj świetlista dąbrowa. To najbogatsze, najbardziej różnorodne zbiorowisko leśne w Polsce; żyje tam najwięcej gatunków roślin i zwierząt, np. owadów i ptaków. Lasy poddane zniekształconym procesom naturalnym, zarastają, a z krajobrazu leśnego znikają typy lasu, o których mówię. Dziś praktycznie już ich nie ma. Znikają też związane z nimi gatunki roślin i zwierząt. Jelonek rogacz czy kozioróg dębosz to typowe gatunki lasu otwartego, które w skali kraju wymierają. Nie dlatego, że nie ma starych, grubych dębów. One są, ale są zacienione i nie ma warunków do rozwoju tych owadów. Na szlaku dębów królewskich w Puszczy Białowieskiej wiele drzew zamiera, bo są zarośnięte. Obok na polanie mają się świetnie. Ochrona bierna, czyli pozostawienie spraw ich naturalnemu biegowi, na tak niewielkich obszarach, jak dzisiejsze lasy, nie spełnia swojej funkcji. Bez ochrony czynnej las zarasta i zmienia się bezpowrotnie.

Wbrew obiegowym opiniom, dziś w lasach nie tnie się więcej drzew niż kiedyś. Las w Polsce przyrasta i jesteśmy w stanie oszacować, ile go przybywa w ciągu roku. Wiemy, jak dużo drewna pojawia się w lesie, a zatem, ile go można pozyskać bez szkody dla lasu. Żelazną zasadą jest, że można wycinać nie więcej niż przyrasta. Na podstawie pomiarów prowadzonych w lesie na powierzchniach próbnych szacuje się przyrosty drewna w całym kraju. Kiedyś używaliśmy do tego klupy, teraz skaningu laserowego, lidarów; badania robimy z powietrza – z samolotów i dronów. Wyszukane metody pozwalają nam coraz dokładniej określić ilość drewna w lesie. Stąd wiemy, gdzie trzeba ciąć, a gdzie nie można. W Polsce, jak i w całej Europie, niewiele jest lasów naprawdę starych. Gdy las gospodarczy osiąga odpowiedni wiek, tj. ok. 80-100 lat, jest najlepszy z produkcyjnego punktu widzenia. Taki las się wycina. W skali kraju lasów jest jednak coraz więcej. Od czasów drugiej wojny światowej przybyło w Polsce ponad 10% powierzchni leśnej, rośnie też zasobność lasów w drewno, rośnie średni wiek drzew. W tej chwili wynosi on około 60 lat.

Krytykowane jest wycinanie starych drzew, jednak mamy wiele form ich ochrony. W Polsce w różnym stopniu i różnych formach chronimy ponad 50% powierzchni leśnych. Tam jest miejsce dla leśnych matuzalemów, które chronione są choćby jako pomniki przyrody. Generalnie w Lasach Państwowych coraz silniej akcentuje się ochronę przyrody. Lasy coraz częściej postrzegane są przez pryzmat swoich funkcji pozaprodukcyjnych. Jednak produkcja będzie zawsze miała znacznie, bo potrzebujemy drewna, gdyż jest to znakomity surowiec, przyjazny, funkcjonalny i odnawialny.

Wśród zagrożeń lasów są m.in. ostatnie słynne problemy gradacji, czyli masowego pojawienia się kornika drukarza, który żeruje na świerkach. Mamy różnego rodzaju doświadczenia z tym owadem. Niegdyś zniszczył lasy w Górach Izerskich i Karkonoszach. Później, na początku tego stulecia, dzięki sprawnej ingerencji leśników – wycince i wywózce zaatakowanych drzew – udało się przed nim w dużej mierze uratować lasy w Beskidach. Mogliśmy to samo zrobić w Puszczy Białowieskiej, ale rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Na pewno gdybyśmy w porę zareagowali, gradacja zostałaby zatrzymana.

Niewątpliwie również zmiany klimatu zagrażają naszym lasom. Drzewa mają zdolności adaptacyjne, także najpopularniejsza w naszych lasach sosna. Szkopuł w tym, że drzewa potrzebują do adaptacji sporo czasu, a obecne zmiany klimatyczne następują szybko. Drzewa nie nadążają. Tutaj także z pomocą przychodzą nauki leśne, które są w stanie przyspieszyć proces adaptacji, selekcjonując odporniejsze odmiany sosny pospolitej i wprowadzając je do lasu. Jesteśmy w stanie znacznie skrócić proces adaptacji sosny do zmian klimatycznych. Specjalne plantacje, gdzie prowadzimy selekcję drzew odpornych na susze, mają w Polsce ponad dwadzieścia lat. Mamy już pierwsze pozytywne wyniki tych prac.

Notował Piotr Kieraciński

Wróć