logo
FA 2/2021 okolice nauki

Marcin Lutomierski

Kolędnicy – dawniej i dziś

Jedną z tradycji najczęściej kojarzonych z okresem świąt Bożego Narodzenia jest kolędowanie. Warto się więc zastanowić, co ono oznacza, skąd się wzięło i czy na pewno jest zwyczajem stricte bożonarodzeniowym. Wydana niedawno publikacja Akwizytorzy szczęścia… ukazuje różne formy kolędowania wśród wielu grup etnograficznych i etnicznych na ziemiach polskich i sąsiednich.

Książka jest obszerną monografią napisaną przez troje etnografów: H. Czachowskiego, A. Kostrzewę i H.M. Łopatyńską. Naukowe eseje zawarte w opracowaniu zostały wzbogacone licznymi fotografiami – bardzo dobrej jakości i w starannym opracowaniu. Autorzy w pogłębionych syntezach opisują rozmaite aspekty wyjątkowego zwyczaju, jakim jest kolędowanie, które ze względu na uroczysty, symboliczny i zrytualizowany charakter można uznać za obrzęd.

Brodacze, draby, dunajniki, dyngusiarze, dziady, gwiazdki, gwiazdory, herody, jukace, kozeboki, kozy, kurcarze, kusaki, mikołaje, muradyni, paneszki, podłaźniki, pucheroki, szczodraki, szlachcice, szopkarze, śmigustniki, turki, żandary – to tylko niektóre nazwy dawnych i współczesnych polskich kolędników. Te różne obrzędy kolędnicze mają jednak wspólny rodowód wynikający ze zmian pór roku, choć odbywają się o różnej porze, tzn. od późnej jesieni aż do wczesnej wiosny.

Akwizytorzy szczęścia są swoistym przewodnikiem po meandrach wielowiekowego kolędowania rozumianego przede wszystkim jako obchodzenie domów „w celu zapewnienia odwiedzanym ludziom szczęścia, często poprzez składanie życzeń, np. w formie pieśni”. Wprawdzie pierwsze pisane wzmianki o przebierańcach w maskach pojawiają się na terenie Polski między XIII a XV wiekiem, jednak większość współczesnych badaczy wskazuje na starosłowiańskie i przedchrześcijańskie źródła kolędowania. A zatem kolędy o narodzeniu Jezusa mają – znane do dziś – poprzedniczki w postaci m.in. kolęd winszujących (noworocznych), gospodarskich czy dla panien i kawalerów – połączonych z przymówkami o datki. Dawne zwyczaje kolędowania ściśle wiązały się z magią agrarno-wegetacyjną i płodnościową oraz kultem przodków, a zasadą spajającą zabiegi kolędnicze i zapewniającą spełnienie wypowiadanych (wyśpiewanych) życzeń była wymiana darów. Właśnie dlatego przyjmowano kolędników z radością i nadzieją, ofiarowując im różnego typu poczęstunek lub pieniądze.

Autorzy wskazują na wiele nieoczywistości związanych z kolędowaniem, m.in. wieloznaczność słowa „kolęda”, kłopoty z kalendarzem i wyznaczeniem początku nowego roku, zastępowanie dawnych form kolędowania nowymi (chrystianizacja). Było więc, i gdzieniegdzie jest jeszcze, tzw. chodzenie z gaikiem (maikiem), gwiazdą, koniem (konikiem), kozą, kuligiem, niedźwiedziem, rajem, szemlem, szopką, turoniem (turem). Kolędnicy pojawiają się w Adwencie, okresie świąt Bożego Narodzenia, pod koniec zapustów (karnawału), a także przed i po Wielkanocy. W tym długim okresie wędrowali i wciąż wędrują niezwykli goście – według tradycji uprawnieni do kontaktów z sacrum – tzn. anioły, baba z dziadem, Cyganka (Cygan), diabły, kominiarz, królowie, muzykant, policjant, śmierć, żołnierze, Żyd, a także nieokreślone postacie ni to duchów, ni to dziadów (żebraków). Tym kolędnikom towarzyszyły maszkary wyobrażające wybrane zwierzęta mające znaczenie przy zaklinaniu urodzaju: bocian (szczęście dobrobyt, pobudzenie wegetacji), koń (czas, siła, zdrowie), koza (płodność, ruchliwość, urodzaj), niedźwiedź (urodzaj, bogactwo), tur/turoń (urodzaj i zabezpieczenie plonów przed klęskami).

Opracowanie jest rzeczową i zarazem fascynującą lekturą, która porządkuje znaczenia słów i zwyczajów związanych z różnorodnymi obchodami kolędniczymi, a także ukazuje zaskakującą żywotność tego obrzędu.

Marcin Lutomierski

Hubert Czachowski, Agnieszka KOSTRZEWA, Hanna M. ŁOPATYŃSKA, Akwizytorzy szczęścia. O dawnych i współczesnych kolędnikach, Muzeum Etnograficzne im. Marii Znamierowskiej-Prüfferowej, Toruń 2020.

Wróć