Natalia Bloch

Autorka artykułu z kobietami Lambani na uliczce w Hampi. Fot. Sunny James Francis
Badania antropologiczne to „trwająca całe życie nomadyczna podróż odkrywania, w trakcie której świat przynosi nam nieskończoną liczbę niezbadanych wcześniej zagadnień i niezliczone sposoby ich zgłębiania, podczas gdy każde studium wytwarza własne pytania i wymaga własnych metodologii”. W ten sposób Haim Hazan i Esther Hertzog piszą o serendipity w książce Serendipity in Anthropological Research. The Nomadic Turn (2012). Termin ten pochodzi od starej nazwy Sri Lanki – Serendip. Po raz pierwszy miał być użyty przez hrabiego Horacego Walpole’a w liście do przyjaciela w 1754 roku. Po przeczytaniu perskiej bajki The Three Princes of Serendip postanowił Walpole, by jej wątek przewodni, czyli przypadki prowadzące do szczęśliwych odkryć, zwłaszcza wtedy, gdy szuka się czegoś zgoła innego, nazwać serendipity. Moja droga do antropologii mobilności – uchodźstwa, migracji i turystyki – to splot przypadków i podążania za nimi. Michael Herzfeld, wybitny antropolog, w autobiograficznej opowieści zatytułowanej Passionate Serendipity dodaje: „Nauczyłem się nie ograniczać siebie przewidywaniami. Serendipity i działanie tego, co nieuświadomione, są bogatszymi źródłami możliwego wglądu”.
Mój pierwszy kontakt z uchodźstwem był właśnie wynikiem takiego nieprzewidzianego zbiegu okoliczności i innej formy przestrzennej mobilności ludzi – turystyki. Będąc jeszcze studentką politologii na specjalności dziennikarstwo, związałam się z polskim buddystą, który zawsze marzył, aby pojechać do klasztorów odtworzonych przez uchodźców tybetańskich w Nepalu. Przypadkiem realizacja tego marzenia przypadła na czas naszego związku. Pojechaliśmy razem. Spędziliśmy ponad miesiąc w dzielnicy tybetańskiej Boudhanath w Kathmandu, a następnie w obozie uchodźców Tashi Palkhiel pod Pokharą. To wtedy Tsewang, wówczas niespełna trzydziestolatek urodzony już na uchodźstwie, powiedział mi: „Bo widzisz, to nie jest tak, że nie mamy co jeść. Mamy. I mamy w co się ubrać i gdzie mieszkać. Minimum wszystkich świadczeń socjalnych zapewnione. Tylko że nic poza tym. Żadnej szansy na wybicie się, na pokierowanie swoim życiem. Najlepiej, żebyśmy siedzieli cicho w obozie, żeby nie drażnić Chin, i nie umierali z głodu, żeby organizacje broniące praw człowieka nie czepiały się władz Nepalu”. Po powrocie do domu napisałam reportaże Nie jesteśmy Buddami (2004) i Tsewang nie umiera z głodu (2006). Za pierwszy otrzymałam Pióro Nadziei – Dziennikarską Nagrodę Amnesty International za najlepszy tekst prasowy roku 2004 poświęcony problematyce praw człowieka.
W ten sposób odkryłam swój teren. Badania etnograficzne poświęcone uchodźczemu reżimowi tożsamości zrealizowałam wśród młodych uchodźców i uchodźczyń tybetańskich urodzonych w Indiach w ramach studiów doktoranckich już w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej (dzisiaj Instytut Antropologii i Etnologii) UAM, początkowo dzięki pracy pilockiej z turystami, a następnie grantowi promotorskiemu Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Gdy pierwszy raz zetknęłam się z uchodźczym Tybetem, przyszło mi zdekonstruować wyobrażenia, które przywiozłam ze sobą jako bagaż partycypacji w kulturze popularnej tzw. Zachodu. Poznałam Tybetańczyków, moich rówieśników, którzy nie mieli nic wspólnego z klasztorami, mnichami i buddyjską duchowością; ubierali się modnie, słuchali rocka albo hip-hopu i wcale nie uważali, że trzeba wybaczać wrogom. Zadałam sobie wówczas pytania: dlaczego oficjalny obraz diaspory tybetańskiej tak bardzo różni się od autoprzedstawień tworzonych przez młodych Tybetańczyków, których spotykam? Co to znaczy być Tybetańczykiem dla kogoś urodzonego już na uchodźstwie? Co tworzy taką wymiejscowioną (displaced) tożsamość? Rozprawa doktorska Urodzeni uchodźcy. Tożsamość pokolenia młodych Tybetańczyków w Indiach, będąca wynikiem 15-miesięcznych badań terenowych w obozach tybetańskich w Indiach, została wydana w serii Monografie Fundacji na rzecz Nauki Polskiej (2011).
Na krótko przed tym, gdy postawiłam ostatnią kropkę w doktoracie, z inicjatywy antropologów i antropolożek powstało Centrum Badań Migracyjnych UAM (CeBaM UAM, początkowo pod dyrekcją prof. Michała Buchowskiego, następnie prof. Izabelli Main), w którego działalność z entuzjazmem się zaangażowałam. Spojrzenie na polityki migracyjne i procesy integracyjne w Unii Europejskiej z perspektywy Indii i tamtejszych rozwiązań było dla mnie ciekawym, relatywizującym doświadczeniem. Początkowo – dzięki finansowaniu m.in. ze środków europejskich (EFI i ESF) – prowadziliśmy badania etnograficzne, które pomogły nam rozpoznać wcześniej niebadane kompleksowo zjawisko imigracji do Poznania i Wielkopolski oraz wyzwania integracyjne, przez jakimi stały osoby migranckie z krajów spoza Unii Europejskiej, zwłaszcza w obszarze rynku pracy, edukacji i opieki zdrowotnej. W ramach jednego z tych projektów i w odpowiedzi na zdiagnozowane problemy powołaliśmy do życia Migrant Info Point (MIP), punkt informacyjno-doradczy oferujący bezpłatne wsparcie integracyjne poznańskim imigrantom i imigrantkom. W tym eksperymentalnym projekcie – o ile mi wiadomo, pierwszym tego rodzaju w skali kraju – łączącym praktykę badawczą z konkretnymi działaniami na rzecz osób migranckich, streetworkerzy/asystenci migranta byli jednocześnie badaczami, co pozwalało im w dłuższej perspektywie czasowej obserwować nie tylko efektywność świadczonego wsparcia, ale i codzienne zmagania osób migranckich. Miałam przyjemność rekrutować i kierować pierwszym zespołem MIP. Dziś MIP jest już samodzielny, będąc ważnym i rozpoznawalnym miejscem na mapie Poznania kierowanym przez antropolożkę, dr Karolinę Sydow, co napawa nas dumą i daje poczucie sprawczości.

Bojkot chińskich produktów w obozie uchodźców tybetańskich w Byllakuppe. Fot. Natalia Bloch
Rok 2015 był trudnym rokiem dla badaczy i badaczek zjawisk uchodźczych i migracyjnych. Napędzana politycznym paliwem antyuchodźcza retoryka zdominowała debatę publiczną w Polsce. Pragnąc mieć wpływ na kształt tej debaty, zaangażowaliśmy się w CeBaM UAM (wspólnie z Migrant Info Point i Oxfam International, pod kierownictwem dr Karoliny Sydow) w realizację projektów edukacyjno-popularyzatorskich, których celem było podnoszenie społecznej świadomości i rozwijanie wrażliwości w stosunku do osób uchodźczych i migranckich. Kampania „Zaadoptuj kamizelkę” polegała na umieszczeniu w publicznej przestrzeni Poznania kamizelek ratunkowych, jakie mieli na sobie uchodźcy podczas przeprawy przez Morze Śródziemne, w celu wywołania dyskusji o nieobecności samych uchodźców wśród nas, podczas gdy „Galeria bez domu” była projektem skierowanym do uczniów i uczennic szkół podstawowych, którzy w ramach cyklu warsztatów o tematyce uchodźczej przygotowali rysunkowe i dźwiękowe pocztówki dla dzieci przebywających w obozach uchodźców we Włoszech, Grecji i Serbii; pocztówki złożyły się następnie na wirtualną oraz mobilną galerię podróżującą po Polsce i Europie.
W 2016 roku stworzyłam projekt interwencyjny „Wszyscy jesteśmy migrantami. (Od)zyskiwanie pamięci migracyjnej”, który miał na celu opowiedzenie o nas samych jako migrantach poprzez przywrócenie naszej zbiorowej pamięci o XIX-wiecznych migracjach z podzielonej zaborami Polski do Stanów Zjednoczonych (ok. 2,5 miliona ludzi) i Brazylii (ponad 100 tysięcy). Te masowe zamorskie wyjazdy chłopów „za chlebem z masłem” zostały wyparte ze zbiorowej świadomości, nie uczymy o nich w szkołach, co skutkuje redukowaniem figury migranta/uchodźcy do kategorii Innego. Na projekt złożyła się wystawa listów słanych przez tych XIX-wiecznych migrantów do bliskich pozostawionych w zaborze rosyjskim (a przez to zatrzymanych przez carską cenzurę). Skonstruowana przy pomocy tematycznej analizy treści z fragmentów korespondencji, opowiadała o doświadczeniu migracyjnym sprzed ponad wieku, jednocześnie ukazując motywy uniwersalne, niezależne od uwarunkowań czasoprzestrzennych. Wystawie towarzyszył cykl spotkań dyskusyjnych i program edukacyjny, w ramach którego ponad pół tysiąca poznańskich uczniów i uczennic wzięło udział w lekcjach „Świat migracji”. Drugim ważnym elementem projektu były etnograficzne badania terenowe zrealizowane w ponaddwudziestoosobowym zespole studencko-doktoranckim w wioskach pochodzenia tych emigrantów. Wcieliliśmy się w spóźnionych o 125 lat listonoszy, którzy wyruszyli w poszukiwaniu potomków adresatów niedostarczonych listów oraz indywidualnej i zbiorowej pamięci o tych migracjach. Całość zwieńczyła książka Wszyscy jesteśmy migrantami. (Od)zyskiwanie pamięci migracyjnej (2016), na którą złożyły się teksty-przewodniki po wystawie, eseje o XIX-wiecznych zamorskich migracjach i współczesności potomków tych imigrantów napisane przez czołowych badaczy Polonii w obu Amerykach oraz rezultaty badań etnograficznych przedstawione w formie 13 reportaży antropologicznych. Badania te i sama książka zdobyły nagrodę „Badanie antropologiczne roku 2017” Sekcji Antropologii Społecznej Polskiego Towarzystwa Socjologicznego. W uzasadnieniu zwrócono uwagę m.in. na publiczny i zaangażowany wymiar projektu.
Już w trakcie badań w obozach uchodźców tybetańskich dostrzegałam w nich obecność turystów (duchowych, wolontariackich, solidarnościowych), a podczas pracy jako pilotka zauważyłam, że wiele usług turystycznych jest świadczonych nie przez „miejscowych”, co sugeruje paradygmat „gości i gospodarzy”, swego czasu dominujący w antropologii turystyki, ale przez migrantów, równie mobilnych jak turyści. Postanowiłam przyjrzeć się ich wzajemnym relacjom osadzonym w kontekście postkolonialnych nierówności na przykładzie nieformalnego sektora turystycznego w dwóch niedużych, popularnych miejscowościach turystycznych w Indiach, których mieszkańcy znajdują się w sytuacji podporządkowania. Wioska Hampi (w południowym stanie Karnataka), położona na obszarze wpisanym na listę UNESCO, jest wysiedlana w imię ochrony materialnego dziedzictwa kulturowego, podczas gdy Dharamsala (w północnym stanie Himachal Pradesh) to obóz uchodźców tybetańskich przekształcony w turystyczną atrakcję. Blisko ośmiomiesięczne, wahadłowe i mobilne badania terenowe zostały zrealizowane dzięki grantowi OPUS NCN (nr UMO-2011/03/B/HS2/03488). W ich rezultacie powstała monografia Bliscy nieznajomi. Turystyka i przezwyciężanie podporządkowania w postkolonialnych Indiach (2018), która ukazuje możliwości przezwyciężania ograniczeń wynikających z przynależności do grup nieuprzywilejowanych w kontekście państwa postkolonialnego dzięki bliskim spotkaniom z turystami z tzw. globalnej Północy. Jest to opowieść o emancypacyjnym potencjale turystyki, wbrew bowiem częstej krytyce podróżowania do krajów tzw. globalnego Południa jako kontynuacji kolonialnych relacji władzy, osoby zaangażowane w obsługę sektora turystycznego, zwłaszcza uchodźcy i osoby wysiedlane, postrzegają turystów jako sprzymierzeńców w walce politycznej oraz, na bardziej indywidualnym poziomie, jako szansę na poprawę własnej sytuacji ekonomicznej, awans społeczny czy inne formy wzmocnienia. Amerykańskie wydanie książki przez Lexington Books – Encounters across Difference. Tourism and Overcoming Subalternity in India (2021) – zdobyło nagrodę „Badanie antropologiczne roku 2021” Sekcji Antropologii Społecznej Polskiego Towarzystwa Socjologicznego oraz nagrodę im. Bronisława Malinowskiego Komitetu Nauk Etnologicznych PAN za najlepszą publikację książkową w zakresie nauk etnologicznych opublikowaną w latach 2020-2021.
Odkrycie Hampi jako terenu badań w trakcie powyższego projektu też było efektem serendipity. Trafiłam do tej miejscowości w ramach etnografii mobilnej, towarzysząc turystom w ich podróży po południowych Indiach. Badania te kontynuowałam w ramach stażu FUGA przyznanego mi przez Narodowe Centrum Nauki (nr UMO-2016/20/S/HS3/00085). Dotyczyły one zagadnienia przymusowych wysiedleń i towarzyszących im wyburzeń na terenie wioski znajdującej się na obszarze pozostałości po hinduskim królestwie z okresu XIV-XVI wieku wpisanym na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Owo przestrzenne czyszczenie, w ramach którego swoje domy i małe turystyczne biznesy straciło dwie trzecie mieszkańców wioski (ponad 1600 osób), jest efektem z jednej strony antykolonialnego, okcydentalistycznego dyskursu o turystyce jako moralnej zmazie, wykorzystywanego przez hinduskich przywódców religijnych do legitymizacji wysiedleń. Jednocześnie przedstawianie mieszkańców Hampi – od trzech pokoleń żyjących w obiektach, które w pewnym momencie zyskały status zabytków – jako nielegalnych zasiedleńców i zagrożenie dla dziedzictwa jest wynikiem sposobu konceptualizowania materialnego dziedzictwa kulturowego przez rządowe agencje archeologiczne, będącego kolonialną spuścizną i rezultatem mechanizmu mimikry, czyli prób dostosowania się do wyobrażonego zachodniego wzorca ochrony zabytków. Sami mieszkańcy próbowali stworzyć alternatywną narrację, przeciwstawiając rządowej wizji Hampi jako martwego muzeum ideę żywego dziedzictwa. To w tej walce byli wspierani przez turystów.
Badania nad nakładaniem się różnych form przestrzennej mobilności ludzi nie tylko pozwalają nam uchwycić bardziej dynamiczny obraz ludzkich mobilności, których często nie da się jednoznacznie zakwalifikować – granice konceptualne rysowane między nimi (również przez nas, badaczy i badaczki, zamykających się w studiach uchodźczych, studiach migracyjnych czy studiach turystycznych) są bowiem płynne i tylko badania prowadzone pomiędzy nimi pozwalają te złożoności i niejednoznaczności dostrzec. Przede wszystkim jednak łączne spojrzenie na mobilności pozwala dostrzec nierówności w dostępie do prawa i możliwości bycia mobilnym, jakie narzucają globalne reżimy mobilności oparte nie tylko na kryteriach przynależności terytorialnej, ale też klasowej, rasowej czy genderowej. W celu zwrócenia uwagi środowiska naukowego na konieczność tego metodologicznego przesunięcia, wspólnie z antropolożką Kathleen M. Adams zredagowałyśmy tom Intersections of Tourism, Migration, and Exile, wydany przez Routledge (2023). Jest on zbiorem 12 głównie etnograficznych studiów przypadku, przedstawiających historie migrantów będących turystami w swoich krajach pochodzenia, migracji małżeńskich będących rezultatem podróży turystycznych, turystów odwiedzających obozy uchodźców i działających na rzecz uchodźców, międzynarodowych migracji emeryckich sytuujących się na pograniczu migracji i turystyki, uchodźców angażujących się w mobilność edukacyjną czy migrantów oprowadzających turystów. Fakt, że książka ta była potrzebna i została dostrzeżona, potwierdza przyznanie jej 2024 Ed Brunner Book Award przez Anthropology of Tourism Interest Group of the American Anthropological Association. Obecnie jestem w zespole redaktorskim Anthropological Handbook of Mobility, który ukaże się w 2025 roku nakładem Berghahn Books. Wspólnie z Fabiolą Mancinelli redagujemy sekcję „Moving People”, w której przedstawiona będzie antropologiczna perspektywa na mobilność nomadów, pielgrzymów, migrantów zarobkowych, osób przymusowo wysiedlonych (rozdział mojego współautorstwa), turystów, mobilności motywowanych stylem życia, mobilności edukacyjnych i codziennych mobilności.
Gdy po 24 lutego 2022 roku do Polski trafiły niespotykane wcześniej liczby osób uchodźczych z Ukrainy, z zadziwieniem – w obliczu raczej sceptycznego stosunku polskiego społeczeństwa będącego efektem wspomnianego powyżej antyuchodźczego dyskursu konstruowanego od 2015 roku – obserwowaliśmy, jak społeczeństwo obywatelskie, wyprzedzając państwo i organizacje międzynarodowe, udzieliło im ogromnego wsparcia. Obejmowało ono nie tylko darowizny pieniężne, dostarczanie żywności i odzieży czy wolontariat w punktach recepcyjnych, ale też udzielanie schronienia w prywatnych mieszkaniach i domach. Według badania Unii Metropolii Polskich, do maja 2022 roku mieszkańcy tylko 12 największych polskich miast przyjęli w ten sposób 525 tys. uchodźczyń i uchodźców. O ile wolontariat na dworcach, w miejscach zbiorowego zakwaterowania czy innych punktach pomocowych realizowany był w przestrzeni publicznej, był więc widoczny i dokumentowany, chociażby przez media, o tyle wciąż niewiele wiemy o tym, co działo się w prywatnych przestrzeniach domów, które stały się schronieniem dla osób uchodźczych z Ukrainy, zwłaszcza poza dużymi miastami – w miasteczkach i wioskach, gdzie osoby goszczące często nie miały żadnego aktywistycznego doświadczenia czy know-how w zakresie integracji osób uchodźczych ani też wsparcia instytucjonalnego w tym zakresie. Postanowiłam przyjrzeć się badawczo temu spontanicznemu, oddolnemu, improwizowanemu i niespotykanemu wcześniej na taką skalę zjawisku. Po przeprowadzeniu rekonesansowych badań w podpoznańskiej gminie wiejskiej, której mieszkańcy ugościli w ten sposób 97 osób, złożyłam do Narodowego Centrum Nauki w konkursie OPUS projekt „Prywatne goszczenie uchodźców z Ukrainy w polskich domach. Codzienny humanitaryzm i spotkania ponad różnicą”, który uzyskał pozytywną ocenę (nr UMO-2023/49/B/HS3/02706). Dzięki temu, w pięcioosobowym zespole rozpoczęliśmy we wrześniu 2024 roku etnograficzne badania w dużych miastach, miasteczkach i w gminach wiejskich w zachodniej Polsce zaplanowane na łącznie 32 miesiące. Będziemy docierać do osób, które gościły, osób goszczonych oraz osób z tzw. otoczenia społeczno-instytucjonalnego, które to goszczenie wspierały (lub nie). Dodatkowo jedna osoba w zespole przeprowadzi kwerendę źródeł zastanych na temat prywatnego goszczenia.
Projekt ma na celu wgląd w przyczyny, dynamikę i skutki prywatnego goszczenia. Kto gościł kogo? Czy można w tym przypadku mówić o wybiórczej empatii? Jaka była rola płci, rasy, pochodzenia etnicznego i religii w konstruowaniu figury „idealnej ofiary”? Czym motywowane było goszczenie? Jak osoby goszczące radziły sobie z kontrastującymi dyskursami o uchodźcach jako zagrożeniu i o kulturze gościnności? I co właściwie oznaczało goszczenie? Czy tylko zapewnienie dachu nad głową? A może wiązało się ono z innymi formami wsparcia: asystowaniem podczas wizyt u lekarza, umawianiem spotkań w urzędach, zapisaniem dziecka do przedszkola czy szkoły? Czy zdarzały się nieporozumienia lub konflikty, a jeśli tak, to w jakich obszarach (np. zwyczajów kulinarnych, sposobów wychowywania dzieci) i jak je rozwiązywano? Czy gospodarze w którymś momencie czuli wypalenie pomaganiem, a goszczeni uchodźcy paternalistyczne traktowanie?
Ta dynamika codziennych spotkań ponad narodowymi, kulturowymi i społeczno-ekonomicznymi różnicami prowadzi do szerszych pytań o rolę państwa, władz lokalnych, kościołów, organizacji pozarządowych i innych instytucji w prywatnym goszczeniu uchodźców. Czy osoby goszczące były wspierane czy pozostawiono je samym sobie? A może wsparcie, jakie otrzymały, pochodziło z ich własnych społeczności i sieci społecznych? I wreszcie, jakie skutki z perspektywy czasu przyniosło to doświadczenie zarówno osobom goszczącym, jak i goszczonym uchodźcom? Czy przekształciło się w znaczące i trwałe relacje? Czy pomogło w integracji osób uchodźczych ze społeczeństwem przyjmującym?
Odpowiedź na te pytania jest szczególnie ważna w kontekście toczącej się dyskusji nad możliwościami, jakie oferuje idea tzw. refugee sponsorship, czyli prywatnego goszczenia osób uchodźczych jako alternatywy dla miejsc zbiorowego zakwaterowania, które okazały się nieskutecznym sposobem na integrację. Refugee sponsorship ma miejsce wtedy, gdy osoba, rodzina lub społeczność (np. religijna) z kraju przyjmującego gości osobę lub rodzinę uchodźczą przez określony czas (od kilku miesięcy do nawet dwóch lat) na podstawie kontraktu, który określa obowiązki goszczących, goszczonych i państwa. Takie goszczenie, polegające na codziennym wsparciu i mentoringu, ma prowadzić do usamodzielnienia się osób uchodźczych. Model ten został zapoczątkowany pod koniec lat 70. XX wieku w Kanadzie i dopiero niedawno pojawił się w Europie pod postacią programów pilotażowych, głównie skierowanych do osób z Syrii po 2015 roku. W rezultacie badania nad nim w kontekście europejskim są stosunkowo nowe i często przyjmują formę krótkich raportów na potrzeby polityczne. Biorąc pod uwagę, że Unia Europejska planuje wypracowanie europejskiego modelu tej formy przyjmowania osób uchodźczych, a UNHCR wezwał państwa do tworzenia takich programów, dogłębne, etnograficzne badania zjawiska oddolnej, improwizowanej jego postaci, jaka miała miejsce w Polsce po 24 lutego 2022 roku, może dać nam wgląd w jej zalety i ograniczenia. Na publikację wyników przyjdzie czas po zakończeniu badań, o czym informacje będziemy zamieszczać na stronie internetowej projektu: hostingrefugees.eu.
Dr hab. Natalia Bloch, prof. UAM, Instytut Antropologii i Etnologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Centrum Badań Migracyjnych UAM