Jan Brzozowski

Rys. Sławomir Makal
Problematyka migracji międzynarodowych przez długi czas była przede wszystkim domeną geografów, socjologów, demografów, historyków, etnografów czy antropologów społecznych. Natomiast w mojej dyscyplinie – ekonomii i finansach – zaczęła zyskiwać na popularności dopiero od niedawna, bo w zasadzie od lat osiemdziesiątych XX wieku. Jest w tym pewien paradoks, ponieważ na kluczową rolę czynnika ekonomicznego w procesie migracji zwracał już uwagę pod koniec XIX wieku Ernst Georg Ravenstein, niemiecko-angielski… geograf, uważany za pioniera studiów migracyjnych i twórca pierwszej teorii migracji. Współcześnie, szczególnie w nauce światowej, już nikogo nie dziwią ekonomiczne badania nad migracjami, które weszły do głównego nurtu dyscypliny wraz z przyznaniem w 2021 roku Davidowi Cardowi Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii za wkład w ekonomikę rynku pracy, w tym analizy wpływu imigrantów na płace i bezrobocie. Obecnie badania ekonomiczne nad migracjami koncentrują się na szeregu problemów, w tym na roli migracji w akumulacji kapitału ludzkiego i mobilności międzynarodowej specjalistów (new economics of brain drain), poświęcone są relacjom między handlem międzynarodowym i przepływem kapitału finansowego a migracjami, transferom zarobków migrantów (remittances), migracyjnym transferom społecznym (social remittances), integracji ekonomicznej imigrantów i ich wpływowi na rynek pracy czy też przedsiębiorczości imigrantów i uchodźców. W niniejszym tekście skupię się na tym ostatnim obszarze.
Badania realizowane w najważniejszych krajach docelowych (np. USA, Kanadzie, krajach członkowskich Unii Europejskiej, Australii) wyraźnie wskazują, że imigranci na ogół wykazują się wyższą skłonnością do przedsiębiorczości niż przedstawiciele lokalnej społeczności. Wynika to najprawdopodobniej z selektywności procesu migracyjnego: wyjazd jest formą inwestycji, a więc wiąże się z ryzykiem i wymaga pewnych nakładów. Dlatego na ogół imigranci są osobami bardziej skłonnymi do podejmowania ryzyka, co przekłada się na wyższy odsetek przedsiębiorców w ich populacji. W rezultacie wkład imigrantów w gospodarkę kraju przyjmującego może być znaczący; oczywiście większość tworzonych przez nich firm to mikro– i małe przedsiębiorstwa, jednak przykłady takich imigrantów jak niegdyś Andrew Carnegie (pochodzący ze Szkocji magnat stalowy), Levi Strauss (żydowski przedsiębiorca odzieżowy, współtwórca słynnych jeansów), a obecnie Elon Musk (właściciel X i Tesli) czy Sergey Brin (współtwórca Google) pokazują, że mogą mieć oni znaczący wpływ na wzrost gospodarczy, konkurencyjność i tworzenie miejsc pracy w kraju, w którym się osiedlili.
Moje badania koncentrują się jednak nie na wielkich firmach założonych przez cudzoziemców, a raczej na związku między przedsiębiorczością imigrantów a procesem ich integracji ekonomicznej. Jest to o tyle istotne, że wiele krajów przyjmujących promuje przedsiębiorczość imigrantów, zakładając że wspiera ona proces integracji. Niestety, jak pokazują nasze badania, nie zawsze to się potwierdza z uwagi na wysokie ryzyko porażki biznesowej. W badaniach nad integracją ekonomiczną imigrantów zapomina się często o tych cudzoziemcach, którzy próbowali działalności gospodarczej i nie odnieśli sukcesu. W ich przypadku porażka biznesowa częstokroć przekłada się na trudniejszy awans ekonomiczny swój, a także swojej rodziny. Nowsze badania nad integracją ekonomiczną imigrantów wyraźnie wskazują, że nieudana próba prowadzenia biznesu w przeszłości pozostawia trwały ślad – tacy imigranci nawet po wielu latach osiągają niższe dochody, mają większy problem z utrzymaniem pracy na pełny etat i wykazują niższą satysfakcję z wykonywanej pracy niż pozostali imigranci.
Równie ciekawym aspektem podejmowanym w moich badaniach jest transnarodowość migrantów w kontekście podejmowanej działalności gospodarczej. Paradygmat transnarodowy w studiach migracyjnych zakłada, że współcześni imigranci dzięki rozwojowi technologii telekomunikacyjnej (głównie Internetu i komunikatorów internetowych) oraz transportu (rozwój tanich linii lotniczych) są w stanie utrzymywać aktywność społeczną, ekonomiczną, kulturalną, a nawet polityczną, zarówno w kraju osiedlenia, jak i dawnej ojczyźnie (kraju swojego pochodzenia), opierając się tradycyjnemu procesowi asymilacji (Asymilacja rozumiana jest tutaj jako stopniowe upodabnianie się imigranta do przedstawicieli społeczeństwa przyjmującego. Choć obecnie postrzegana jako proces dwukierunkowy, nadal zakłada się, że to bardziej imigrant dopasuje się społecznie, kulturowo i ekonomicznie do społeczeństwa przyjmującego niż na odwrót). W przypadku transnacjonalizmu ekonomicznego oznacza to potencjalnie scenariusz obopólnie korzystny dla krajów, z których emigrant pochodzi i tych, w których ma swoje centrum życiowe. Transnarodowa przedsiębiorczość migrantów może łączyć obie te gospodarki, stymulując handel, przepływ technologii, rozwój nowych produktów etc. Niestety do niedawna hipoteza o pozytywnych skutkach ekonomicznych transnacjonalizmu pozostawała w znacznej części niezweryfikowana z uwagi na brak reprezentatywnych badań sondażowych nad tą społecznością migrantów i dominację badań o charakterze jakościowym (metody biograficzne, wywiady pogłębione etc). Nasze wspólne badania z naukowcami z Włoch wykazały jednak, że transnarodowa przedsiębiorczość migrantów faktycznie występuje powszechnie, choć nie u wszystkich imigrantów prowadzących działalność gospodarczą. Na przykład wśród imigrantów mających firmy w sektorze ICT we Włoszech co trzecia osoba wykazywała transnarodową aktywność. Co istotne, transnarodowi przedsiębiorcy-imigranci byli w stanie uzyskiwać lepsze wyniki sprzedażowe niż imigranci prowadzący biznesy o charakterze lokalnym (a więc na tylko jednym rynku – w kraju osiedlenia), a ponadto – co ciekawe – byli w stanie podtrzymywać tę działalność w dłuższym okresie, faktycznie opierając się asymilacji. Te wyniki mają dość istotne implikacje dla wielu krajów słabiej rozwiniętych, a posiadających liczną diasporę. Aktywna polityka wobec diaspory może bowiem zachęcić do nawiązywania kontaktów gospodarczych z ojczyzną ku obopólnej korzyści.
Jak w tym kontekście wygląda sytuacja naszego kraju? Warto zauważyć, że jeszcze niedawno Polska była postrzegana jako tradycyjny kraj emigracyjny, z którego ludzie przede wszystkim wyjeżdżali. Również badania ekonomiczne koncentrowały się na wyjazdach Polaków po 2004 roku do Wielkiej Brytanii, Irlandii czy innych krajów Unii Europejskiej, a także na migracjach powrotnych po kryzysie w strefie Euro (2007-2009). Dopiero od 2014 roku zauważamy w Polsce początki transformacji migracyjnej. Nadal można obserwować procesy emigracyjne, jednak napływ imigrantów jest bardziej intensywny i stajemy się stopniowo krajem imigracji netto. Oczywiście największą grupą współczesnych imigrantów są obywatele Ukrainy. Początkowo ta grupa przyjeżdżała do Polski głównie z powodów ekonomicznych: dominowali ludzie młodzi, przeważnie byli to mężczyźni. Do 2022 roku Ukraińcy nie byli zainteresowani przedsiębiorczością, odsetek prowadzących działalność gospodarczą w tej grupie był niższy niż wśród innych grup imigrantów. Było to spowodowane co najmniej dwoma czynnikami. Po pierwsze, obowiązujące regulacje w znacznym stopniu uniemożliwiały zakładanie jednoosobowej działalności gospodarczej przez obywateli Ukrainy. Z kolei zakładanie spółek kapitałowych było problematyczne w przypadku małych firm w okresie rozruchu, bo wiązało się z utrudnieniami w uzyskaniu prawa pobytowego w Polsce (należało osiągnąć określony próg dochodowy). Ponadto Ukraińcy świetnie odnajdowali się na polskim rynku pracy. Przeprowadzone przez nas tuż przed wybuchem pełnoskalowej inwazji badanie sondażowe (styczeń 2022) wskazało nie tylko bardzo wysoki odsetek pracujących (75%), ale także niezwykle korzystną samoocenę w zakresie osiąganych dochodów i satysfakcji z wykonywanej pracy. Reasumując: imigranci ekonomiczni z Ukrainy byli świetnie zintegrowani w polskiej gospodarce i na krajowym rynku pracy.
Pełnoskalowa agresja Rosji na Ukrainę w lutym 2022 znacząco zmieniła sytuację diaspory ukraińskiej w naszym kraju. Do Polski w stosunkowo krótkim czasie napłynęła kolejna fala migrantów, a właściwie uchodźców (choć formalnie Ukraińcom została jedynie przyznana ochrona tymczasowa). Były to przede wszystkim kobiety z dziećmi, czasem przyjeżdżające w towarzystwie swoich rodziców, zaś mężczyźni musieli zostać w kraju. Szybko się okazało, że znaczna część tych przymusowych migrantów podjęła działalność ekonomiczną, przede wszystkim pracę zarobkową. Jednak, co ciekawe, w tej nowej grupie pojawiło się zaskakująco dużo przedsiębiorców. Wynikało to z jednej strony ze zmiany regulacji prawnych – wprowadzona przez rząd specustawa umożliwiała uchodźcom zakładanie jednoosobowej działalności gospodarczej – z drugiej wpłynęły na to czynniki ekonomiczne, w tym większa niezależność przedsiębiorców, możliwość samorealizacji czy brak możliwości znalezienia pracy zgodnej z kwalifikacjami.
W tym miejscu warto poczynić uwagę o charakterze teoretycznym. Począwszy od europejskiego kryzysu migracyjnego (2015), kiedy to do Unii Europejskiej zaczęły przybywać setki tysięcy uchodźców z Syrii i innych krajów Bliskiego Wschodu, ważnym tematem badawczym stała się przedsiębiorczość uchodźców. Faktycznie Syryjczycy okazali się wyjątkowo przedsiębiorczą nacją, która mimo dramatycznego kontekstu swojej mobilności w znacznym stopniu zainteresowana była prowadzeniem własnych biznesów, zarówno w pobliskich krajach regionu (Egipt, Turcja, Jordania, Liban), jak i w krajach Unii Europejskiej (przede wszystkim w Niemczech). Badania nad diasporą syryjską zainicjowały więc nowy nurt w analizie przedsiębiorczości cudzoziemców, a mianowicie przedsiębiorczość uchodźców. Oczywiście w tym przypadku prowadzenie działalności gospodarczej ma na celu przede wszystkim przetrwanie w nowym otoczeniu. Wielu uchodźców utraciło cały majątek, więc ich firmy są często jedynym źródłem dochodu i zatrudnienia dla licznych rodzin. Dotychczasowe analizy wskazują, że mimo stosunkowo niskiej dynamiki wzrostu przeżywalność tych firm jest o wiele większa niż w przypadku imigrantów ekonomicznych, głównie z uwagi na determinację samych przedsiębiorców, którzy najczęściej nie mają żadnego innego wyboru.
Dlatego ukraińska przedsiębiorczość w Polsce, choć mająca źródło w tragicznych wydarzeniach za naszą wschodnią granicą, jest tak ciekawa również pod względem badawczym. Pod wieloma względami sytuacja ukraińskiej diaspory jest bowiem wyjątkowa w porównaniu do innych znaczących społeczności uchodźców we współczesnym świecie. Po pierwsze, Ukraińcy przyjeżdżający do Polski wchodzili i wchodzą w interakcję z już osiedloną w naszym kraju społecznością imigrantów ekonomicznych z tego kraju. Jest to, jak już wspomniano, społeczność świetnie zintegrowana, przynajmniej w sensie ekonomicznym. Przed pełnoskalową inwazją większość Ukraińców pracowała w Polsce na pełny etat, będąc zadowoloną z osiąganych zarobków. Jak wykazały nasze badania sondażowe przeprowadzone wśród uchodźców wojennych w pierwszych miesiącach po inwazji (maj-czerwiec 2022), znaczna część uchodźców ukraińskich nie przyjechała do Polski „w ciemno”, miała tutaj kogoś ze swojej rodziny albo bliskich przyjaciół, którzy udzielili im pomocy. Również funkcjonujące sprawnie organizacje pozarządowe reprezentujące ukraińską diasporę odegrały kluczową rolę, szczególnie w początkowym okresie masowego napływu uchodźców. Zarówno syryjscy, jak i wenezuelscy uchodźcy na takie wsparcie liczyć nie mogli, nie wspominając o uchodźcach Rohingya, którzy są w jeszcze tragiczniejszym położeniu.
Po drugie, społeczność ukraińska w największych polskich miastach, szczególnie po napływie uchodźców wojennych, osiągnęła masę krytyczną, pozwalając na rozwój rynku etnicznego, ukierunkowanego na potrzeby typowego ukraińskiego klienta. Wzrósł popyt nie tylko na tradycyjne artykuły spożywcze i ukraińskie potrawy, ale także na usługi tłumaczeń, prawne, szkoły językowe, salony piękności etc. W rezultacie powstaje żyzny grunt dla inicjatyw biznesowych tej grupy.
Wreszcie, co najciekawsze, wybuch i trwanie wojny nie przekreśliły kontaktów Ukraińców ze swoją ojczyzną. W zdecydowanej większości uchodźcy są osobami, które zostały pozbawione nie tylko możliwości przebywania w kraju ojczystym, ale też efektywnych kontaktów z tymi, którzy w kraju zostali. Taki los jest wspólny zarówno dla dawnych społeczności uchodźczych, jak Kubańczycy czy Persowie, jak i dla nowszych, jak Afgańczycy, Syryjczycy czy Wenezuelczycy. Tymczasem Ukraina, mimo dramatycznej wojny, funkcjonuje w miarę sprawnie w sferze gospodarczej. Wielu uchodźców – zwłaszcza kobiety, których nie obejmują restrykcje wyjazdowe – bardzo często mimo zamieszkania w Polsce odwiedza Ukrainę w celach nie tylko rodzinnych, ale też ekonomicznych. W kontekście przedsiębiorczości ukraińskiej otwiera to dotąd praktycznie nieobecną w studiach nad przedsiębiorczością uchodźców perspektywę transnarodową.
Realizowany przez nas w Jagiellońskim Centrum Studiów Migracyjnych Uniwersytetu Jagiellońskiego projekt badawczy „Przedsiębiorczość uchodźcza i społeczno-ekonomiczna adaptacja: studium przypadku Ukraińców w aglomeracji krakowskiej” ma na celu właśnie wypełnienie luki badawczej w tym obszarze. Grant ten realizowany jest w ramach programu OPUS 23 i finansowany przez Narodowe Centrum Nauki (DEC-2022/45/B/HS5/02952). Ma on na celu dynamiczną analizę przedsiębiorczości uchodźców w kontekście procesu ich adaptacji w Polsce. W ramach projektu realizujemy jakościowe badanie panelowe: przeprowadzamy pogłębione wywiady z tymi samymi respondentami co pół roku, w okresie trzyletnim. Obecnie nasz zespół, w skład którego wchodzą również badaczki ukraińskie, realizuje drugą falę wywiadów. W oparciu o dotychczasowe, wczesne wyniki można już zauważyć, że w przestrzeni miejskiej Krakowa krystalizuje się etniczna enklawa ekonomiczna zagospodarowana przez Ukraińców. Składają się na nią przedsiębiorstwa społeczne (fundacje, NGO-sy) oraz firmy ukraińskie oferujące etniczne dobra i usługi: produkty i usługi kulturalne (platformy medialne, koncerty, wystawy, książki, muzykę, dzieła sztuki, stroje i ozdoby folklorystyczne), ukraińską kuchnię i żywność, jak również inne usługi skierowane do imigrantów: wynajem mieszkań, usługi prawnicze i administracyjne, tłumaczenia, szkolenia zawodowe, naukę języka polskiego. Specyficzną specjalnością biznesową stricte ukraińską jest tzw. branża beauty: salony kosmetyczne, fryzjerskie, masażu czy depilacji. Są one skierowane głównie na klientki ukraińskie, ale też korzystają z nich Polki i turystki z zagranicy. Wyróżnia je – co ciekawe – koncentrowanie się na jakości usług, co ma stanowić ważny element ich konkurencyjności. Powszechna jest bowiem opinia w diasporze ukraińskiej, iż branża beauty na Ukrainie jest bardziej rozwinięta niż w Polsce, jeśli chodzi o jakość oferowanych usług i produktów. Otwiera to bardzo ciekawe perspektywy dla działalności transnarodowej: wielu przedsiębiorców ukraińskich stara się korzystać z kosmetyków i urządzeń produkowanych na Ukrainie, współpracując z partnerami biznesowymi pozostałymi w kraju. Oczywiście czas pokaże, na ile ta konkurencja jakościowa na trudnym rynku kosmetycznym okaże się skuteczna. Polska jest jednym z krajów z największym nasyceniem zakładów fryzjerskich: jeden przypada średnio na 955 mieszkańców. Dla porównania w Niemczech jest to 1,7 tysiąca. Niezależnie od sukcesu lub porażki biznesowej naszych respondentów próbujemy jednak zrozumieć, jaką rolę przedsiębiorczość odgrywa w procesie przeniesienia centrum życiowego uchodźcy do Polski. Szczególnie ciekawym wyzwaniem metodycznym jest utrzymywanie kontaktów z respondentami, którzy albo decydują się na dalszą emigrację z Polski do Europy Zachodniej, albo zdecydowali się na powrót nie tylko na Ukrainę, ale także na terytoria okupowane przez Rosjan. W takim przypadku przeprowadzając kolejną rundę wywiadu, chcemy zrozumieć, w jaki sposób doświadczenie przedsiębiorcze w Polsce przekłada się na aktywność ekonomiczną w nowym miejscu. Czy pobyt w Polsce i działalność gospodarcza sprzyjały zgromadzeniu nowych umiejętności i doświadczenia, które procentują w obecnym miejscu zamieszkania? Pierwsze wyniki naszych analiz będą dostępne pod koniec 2024 roku w numerze specjalnym czasopisma „International Entrepreneurship Review” i będą opublikowane w otwartym dostępie.
Dr hab. Jan Brzozowski, prof. UJ, dyrektor Jagiellońskiego Centrum Studiów Migracyjnych, Uniwersytet Jagielloński