logo
FA 12/2023 w stronę historii

Marcelina Smużewska

Niezwykłe historie akademickich gmachów

Niezwykłe historie akademickich gmachów 1

Collegium Maius UJ Fot. Stefan Ciechan

Czy pochodziły z donacji, czy budowano je specjalnie na potrzeby uczelni? Czy w polskim systemie szkolnictwa wyższego możemy się pochwalić jakimiś obiektami o szczególnie ciekawej historii? Zaczęłam poszukiwania według klucza chronologicznego.

Uczelnia to przede wszystkim ludzie – wspólnota magistrorum et scholarium. Czasem określa się ją mianem „matki” (Alma Mater), co wskazuje także na aspekt wychowawczy w podejmowaniu studiów i emocjonalne zaangażowanie. Jednak, choćby nie wiem jak bardzo skupiać się na ideale nauki i wspólnoty, uczelnia potrzebuje także fizycznego zaplecza. Mówiąc w uproszczeniu: dachu nad myślącymi głowami. Używa się sformułowania „mury uczelni”. Nauka w tym kontekście jawi się jako twierdza nie do zdobycia albo warownia dla tych, którzy już jakieś cegiełki do jej gmachu dołożyli. Uczelnie raczej nie wyglądają jak zamki obronne (już częściej zdarzają się pałace). Pomijając jednak te konotacje, chciałabym w tym miejscu zastanowić się nad owymi „murami”, a nie tym, co się za nimi skrywa. Jaka była ich historia? Skąd się brały? Czy pochodziły z donacji, czy budowano je specjalnie na potrzeby uczelni? Czy w polskim systemie szkolnictwa wyższego możemy się pochwalić jakimiś obiektami o szczególnie ciekawej historii? Zaczęłam poszukiwania według klucza chronologicznego.

Akademia w kamienicy

Zacznijmy od Collegium Maius Uniwersytetu Jagiellońskiego, ponieważ to najstarszy element infrastruktury pierwszej polskiej uczelni. Collegium powstało, gdy w 1400 roku król Władysław Jagiełło podarował uczelni kamienicę kupioną od ławnika krakowskiego Piotra Gerhardsdorfa. Szybko się okazało, że jest ona za ciasna na potrzeby tworzącego się uniwersytetu, dlatego była kilka razy przebudowywana i modyfikowana. Jej najdawniejsze ślady zachowały się w narożniku obecnego budynku Collegium od strony ul. Jagiellońskiej. Przez kolejne 100 lat budynek ulegał kolejnym przebudowom. Zwiększenie powierzchni uzyskano poprzez zakup sąsiednich domów. Większość zabudowań spłonęła pod koniec XV wieku, ale odbudowano je, tworząc bardziej przemyślaną całość. Między innymi z tego czasu pochodzą charakterystyczne krużganki. Na parterze znajdowały się sale wykładowe, raczej ciemne i wilgotne. Na pierwszym piętrze była biblioteka, Izba Wspólna profesorów (Stuba Communis), skarbiec oraz lektorium teologów (obecnie Aula). W Collegium znajdowały się także mieszkania profesorów. Do połowy XIX wieku układ wewnętrzny nie ulegał większym zmianom. W latach 1840-1870 zaadaptowano Collegium na bibliotekę i dodano neogotyckie elementy. Po II wojnie światowej z inicjatywy Karola Estreichera przywrócono oryginalny wygląd Collegium. Od tego czasu mieści się tam Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie gromadzone są pamiątki związane z uczelnią, dzieła sztuki i instrumenty naukowe.

Niezwykłe historie akademickich gmachów 2

Pałac Kazimierzowski UW Fot, Stefan Ciechan

W bogatym katalogu budynków użytkowanych przez uczelnie można znaleźć także tak stare albo nawet nieco starsze jak wspomniany budynek Muzeum UJ. Przykładem niech będzie średniowieczna baszta o wdzięcznej nazwie „Koci Łeb” wykorzystywana przez polonistów a później psychologów Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Zbudowana około XIV wieku była częścią murów obronnych miasta. Nie powstała z myślą o żadnej szkole czy uczelni. Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu założono dopiero po II wojnie światowej. Zatem można powiedzieć, że w infrastrukturach współczesnych uczelni zdarzają się obiekty wiekowe jak Collegium Maius, ale bierze się to z przejmowania przez uczelnie obiektów, które wcześniej pełniły inne funkcje.

Szkoła po/w szkole

Aula Leopoldyńska to najprawdopodobniej najbardziej ozdobne wnętrze, jakim dysponują polskie szkoły wyższe. Znajduje się na pierwszym piętrze gmachu głównego Uniwersytetu Wrocławskiego przy Placu Uniwersyteckim. Sam budynek z zewnątrz prezentuje się okazale. Kiedyś mieściło się tam kolegium jezuickie. Ma dwa piętra, kwadratową wieżę w centralnym miejscu nad głównym wejściem, zdobiony rzeźbami duży balkon i efektowną bramę wejściową. Wnętrze samej auli jest utrzymane w stylu barokowym. Pochodzi z pierwszej połowy XVIII wieku, a nazwa wzięła się od imienia fundatora, cesarza Leopolda I, który założył niemiecki uniwersytet we Wrocławiu w 1702 roku. W auli znajdują się kolorowe freski, rzeźby i ornamenty, które mają tworzyć harmonijną całość. Jest miejsce dla audytorium, podium i chór.

Od początku pomieszczenie było pomyślane jako reprezentacyjna sala uczelni. W centralnym miejscu auli, czyli za podium, znajduje się kilka rzeźb: cesarz Leopold I i jego synowie Józef I i Karol VI, figura uosabiająca mądrość (starzec z lustrem), kobieta z ulem (symbolizująca zapobiegliwość), kobieta z włosami w nieładzie (personifikacja waśni) i młodzieniec z uszami jak u osła (reprezentujący głupotę). Na suficie znajduje się fresk przedstawiający poświęcenie uczelni Matce Boskiej. We wnękach okiennych umieszczono wizerunki różnych uczonych od starożytności po nowoczesność. Na ścianach wiszą także portrety osób zasłużonych dla zakonu jezuitów. Przy ścianach stoją loże profesorskie. Wejście do auli jest także ozdobne. Podium chóru zdobią alegoria Śląska, Odry i Wrocławia. Aula Leopoldina miała to szczęście, że nie ucierpiała w wojnach. W ostatnich latach przeszła gruntowny remont i obecnie jest częścią muzeum uczelnianego. Nadal bywa wykorzystywana do uroczystości uniwersyteckich, np. immatrykulacji.

Uniwersytet w teatrze

Jeśli mielibyśmy uwzględniać wiek uczelni, powinniśmy teraz wspomnieć co nieco o budynkach Akademii Muzycznej w Warszawie (obecnie: Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina), którą założono w 1810 roku jako Szkołę Dramatyczną. Sęk w tym, że obecny gmach uczelni nie ma nic wspólnego z jego pierwszą siedzibą, ponieważ szkoła została początkowo uruchomiona w… Teatrze Narodowym. Sam teatr też początkowo nie miał stałego miejsca. Często zmieniał siedziby. Od 1779 roku funkcjonował w oddzielnym gmachu przy Pałacu Krasińskich. Obecnie znajduje się tam gmach Sądu Najwyższego. W tym miejscu Teatr Narodowy był ulokowany przez pięćdziesiąt lat, a więc także w 1810 roku, w momencie powstania szkoły. Kształcenie muzyczne znalazło miejsce w teatrze dzięki przychylności dyrektora Wojciecha Bogusławskiego.

Niezwykłe historie akademickich gmachów 3

Aula Leopoldyńska UWr Fot, Stefan Ciechan

Obecny budynek Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina znajduje się przy ulicy Okólnik i jest przykładem zabudowy modernistycznej, ponoć jednym z ciekawszych w całej Europie. Powstawał w latach 60. XX wieku, a w 2019 r. został wpisany do rejestru zabytków. Mimo że dokonywano modernizacji w latach 80. i 90. XX wieku oraz w dekadach ostatnich, pierwotny zamysł architektów jest nadal widoczny. Według projektantów gmachu budynek miał łączyć funkcje uczelni i przestrzeni koncertowej. W sumie sal koncertowych i operowych jest kilka, a w piwnicy budynku znajduje się nawet studio nagraniowe. Z zewnątrz budynek jest obudowany jasnym kamieniem. Ma tylko jedno piętro, a więc ciągnie się wzdłuż ulicy. W pamięć zapada wystająca, pozbawiona okien bryła o prostokątnym kształcie, która znajduje się nad głównym wejściem.

Uniwersytet w pałacu króla

Pałac Kazimierzowski, bo o nim mowa, to obecnie rektorat Uniwersytetu Warszawskiego i jednocześnie gmach o najdłuższej historii. Jego losy są zawiłe, jak samej uczelni i stolicy. Pierwsza zabudowa pałacowa stanęła w miejscu rektoratu już w XVI wieku jako letnia rezydencja Władysława IV, tzw. Villa Regia. Król chętnie w niej przebywał. Powstała w stylu renesansowym z dziedzińcami i ogrodami, w których można było znaleźć nawet lwy i tygrysy. Następny władca Jan Kazimierz przebudował rezydencję i po dziś dzień nosi ona jego imię.

W XVII wieku pałac zniszczyli Szwedzi, ale szybko go odbudowano. Potem właścicielem był Jan III Sobieski, ale nie podzielał zachwytu poprzedników nad pałacem. Rzadko w nim zresztą przebywał. Budynek spłonął w 1695 roku i przez długi czas pozostawał w postaci okopconych ruin. Pałac odbudował hrabia Aleksander Józef Sułkowski w stylu późnego baroku. W latach 60. XVIII wieku Stanisław August Poniatowski zainicjował adaptację budynku na potrzeby Szkoły Rycerskiej. Obok pałacu pojawiły się też budynki koszarowe. Jednak spłonęły na początku XIX wieku. W 1816 roku, po wcześniejszej rozbudowie (dobudowa skrzydeł), pałac stał się siedzibą Szkoły Głównej, przekształconej potem w Uniwersytet Warszawski.

W latach 20. XIX wieku budynek przeszedł kolejną renowację, tym razem w stylu klasycystycznym. Front budynku ozdobiono portykiem i kolumnami. Na portyku znalazła się płaskorzeźba Apolla w otoczeniu muz Poezji i Astronomii. W kolejnych latach powstawały budynki wokół pałacu i charakterystyczna brama wjazdowa. Zaczęło się wykształcać coś w rodzaju kampusu. Podczas II wojny światowej Pałac Kazimierzowski mocno ucierpiał i to dwukrotnie – w kampanii wrześniowej i w czasie powstania warszawskiego. Po raz kolejny jednak został odbudowany i służy jako rektorat Uniwersytetu Warszawskiego do dziś.

Niezwykłe historie akademickich gmachów 4

Budynek Główny KUL Fot, Stefan Ciechan

Uczelnia w lazarecie

Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II (kiedyś po prostu Katolicki Uniwersytet Lubelski) powstał w 1918 roku jako prywatna uczelnia kościelna. Niedługo potem otrzymał swój gmach główny, którego historia sięga początku XIX wieku. Został zbudowany jako koszary dla wojsk, głównie strzelców i piechoty. W gmachu mieściły się biura komisariatu wojskowego. Pierwotnie otaczały je liczne budynki typu gospodarczego: szopy, stajnie, magazyny. Wojska wykorzystywały go aż do I wojny światowej. W 1915 roku rząd rosyjski zdecydował o utworzeniu lazaretu w tym miejscu. Austriacy utrzymali w gmachu szpital. Także Polacy po odzyskaniu przez Polskę niepodległości prowadzili tam początkowo szpital zakaźny. Potem budynek przekazano nowemu uniwersytetowi. Od tego czasu określa się go mianem Gmachu Głównego i pozostaje własnością KUL-u.

Budynek zbudowano na planie kwadratu. W środku jest dziedziniec. Charakterystyczne półokrągłe okna powtarzają się przez dwa piętra (nie licząc parteru). Spacerując korytarzami uczelni, ma się wrażenie, że znajdujemy się w krużgankach kościelnych. Wzdłuż okien ciągnie się bowiem korytarz, a pomieszczenia zaczynają się dalej. Korytarz ten sprzyja spacerom i rozmowom. Podobnie jak wewnętrzny dziedziniec. Być może budynek nie powstał z myślą o uczonych i studentach, ale świetnie spełnia swoją funkcję. Szczęśliwie podczas II wojny nie ucierpiał. Niemcy zrobili tam szpital. KUL był pierwszą uczelnią, która wznowiła działalność po wojnie. Stało się to już w sierpniu 1944 roku. Do Lublina przyjechało wtedy wielu profesorów z utraconych ziem wschodnich i znaczna ich część znalazła tu nowe miejsce pracy i dom.

* * *

Na podstawie tych kilku zaledwie przykładów widać, że nie ma jednego stałego sposobu zdobywania przez uczelnię budynków. Niektóre były budowane celowo, inne przystosowywane do potrzeb, choć pełniły wcześniej inne funkcje. Wiele z nich to zabytki, choć nie brakuje też obiektów budowanych w ostatnich latach. Nie ma też reguły co do lokalizacji. Niektóre obiekty położone są w centrach miast, inne na obrzeżach. Z pewnością ile uczelni, tyle ciekawych historii do opowiedzenia. Warto im czasem poświęcić chwilę uwagi.

Wróć