Jacek Hnidiuk

Historia literatury chyba nigdy nie jest sprawiedliwa i wcale nie dzieje się tak, że pisarze (celowo, ze względów najczęściej politycznych) zapomniani, zostają przywróceni czytelnikom. Bywa bowiem, że mijający czas zasypie kurzem dziesięcioleci twórców, ich dzieła i niewiele osób bywa później zainteresowanych ponownym odgrzebywaniem literackich artefaktów. Tak bez wątpienia jest w przypadku bohatera omawianej popularnonaukowej monografii, Ferdynanda Goetla.
Pierwsza część monografii ma charakter biograficzny, co wydaje się dosyć istotne w przypadku autora właściwie nieznanego. Pisarz popularny przed drugą wojną światową i w międzywojniu, który ze swym dorobkiem trafił nawet do lektur szkolnych, twórca płodny i różnorodny. Autor powieści, książek reportersko-podróżniczych, publicysta, dramaturg, współpracownik radia, scenarzysta (do 2006 r. uważanego za zaginiony filmu Pan Tadeusz z 1928 roku), a do tego postać „obdarowana” ciekawym życiorysem i świadek historii. W londyńskich „Wiadomościach” pisał, że nowa era w historii nastawała już dla niego wielokrotnie, po czym przytaczał wydarzenia, których był świadkiem, m.in. bolszewizm, wynalazek radia, obie wojny światowe, zrzucenie bomby na Hiroszimę etc. Po wybuchu tzw. wielkiej wojny został internowany w Warszawie przez władze cesarskie i jako Galicjanin i poddany austriacki trafił w charakterze jeńca cywilnego do Turkiestanu, gdzie pracował przy osuszaniu bagien i w roku 1917 był świadkiem rewolucji bolszewickiej. W 1939 współpracował m.in. z prezydentem Stefanem Starzyńskim oraz organizacjami podziemnymi, a także starał się na wszelkie sposoby wyjednywać u okupantów pomoc dla głodujących literatów. W roku 1943 był członkiem słynnej delegacji, której członków Niemcy zawieźli pod Smoleńsk w celu (rzecz jasna propagandowego) zobrazowania sowieckiego mordu na polskich oficerach. Po wojnie, jako jednostka nieprzychylna sowieckiej władzy, wyjechał na Zachód i ostatecznie osiadł w Londynie, gdzie zmarł i do śmierci, chociaż w bardzo skromnych warunkach materialnych, kontynuował swoją twórczość literacką. Nawiązał również współpracę z Radiem Nacional z Madrytu, w którym powołano sekcję polską zanim jeszcze powstało Radio Wolna Europa.
Po roku 1945 Goetel został objęty przez cenzurę całkowitym zakazem publikacji, jego nazwisko pojawiało się jedynie w kontekście oczerniających kampanii propagandowych PRL. Ten świadek zbrodni katyńskiej i jednocześnie orędownik rozliczenia sprawców nie mógł rzecz jasna liczyć na spokojny powojenny żywot, jako pupilek władzy. Nie bez znaczenia było zapewne jego chwilowe, przedwojenne zauroczenie faszyzmem jako ideą i chociaż nie sposób podawać w wątpliwość jego patriotyzmu i faktu pomocy, jakiej udzielał w czasie wojny kolegom po piórze, to na nic zdały się późniejsze kajania i tłumaczenia, że faszyzm był dla niego jedynie sposobem na przeciwstawienie się sowieckiemu komunizmowi, z którym przecież zetknął się w młodości.
Część druga monografii „prezentuje – w uporządkowany sposób i w możliwie całościowym ujęciu – bogatą twórczość pisarza. Zawiera omówienie jego dzieł, szerzej rozwijając interpretację utworów zamieszczonych w antologii”.
Jak widać, skupiłem się na życiorysie Goetla, gdyż wychodzę z założenia, że nieraz łatwiej zaciekawić czytelnika interesującą biografią autora, a ta powinna pobudzić czytelnika do dalszych literackich peregrynacji w postaci lektury jego książek. Chwała Krzysztofowi Polechońskiemu, że podjął się trudu napisania pierwszej monografii Goetla. Czasem warto sięgnąć po pozycje twórców niezasłużenie usuniętych z pamięci kolejnych pokoleń, a zapomnieć o tych, którzy tej czystki dokonywali. Wszak, cytując Norwida, „przeszłość to dziś, tylko cokolwiek dalej”.
Jacek Hnidiuk
Krzysztof POLECHOŃSKI, Kronikarz „czasów niepewnych”. O Ferdynandzie Goetlu i jego twórczości, Instytut Literatury, Kraków 2023, seria: Biblioteka Krytyki Literackiej Kwartalnika „Nowy Napis”.
Wróć