Artur Wolski

Terapeutyczny Ogród Zimowy – Zakład Pielęgnacyjno-Opiekuńczy im. Ks. J. Popiełuszki w Toruniu. Źródło: ogrodleczy.pl
Początki hortiterapii sięgają czasów antyku, wtedy zauważono pozytywny wpływ natury na zdrowie. Hipokrates, urodzony ok. 460 p.n.e. na wyspie Kos grecki lekarz, prekursor współczesnej medycyny, obdarzony przydomkiem „ojca medycyny” był pierwszym, który zauważył takie oddziaływanie, mówiąc „Medicus curat, natura sanat” – lekarz leczy, natura uzdrawia.
Początki terapii ogrodniczej odnajdziemy w starożytności, kiedy doceniono leczniczy wpływ natury na człowieka. Egipscy lekarze i kapłani zalecali członkom rodziny królewskiej cierpiącym na zaburzenia umysłowe spacery po ogrodach. Miały one uspokajać ich psychikę i przynosić ukojenie.
Staroegipskie ogrody zakładano na planie prostokąta, z budynkiem, świątynią, grobem lub domem ulokowanym naprzeciw monumentalnej bramy wejściowej. Centrum ogrodu wypełniał zbiornik wodny albo sztuczne jezioro, do którego wodę doprowadzały wybudowane akwedukty. Egipski ogród charakteryzuje się powtarzalną symetrią z dominacją linii prostych. Rośliny sadzono również w rzędach tworzących regularne kompozycje. Ten ład miał zapewniać harmonię a przebywającym w ogrodach spokój.
Jednak dopiero na przełomie XVIII i XIX w. dostrzeżono, że ogród może być miejscem prowadzenia terapii różnych schorzeń, zarówno u dorosłych, jak i u dzieci. W XVIII w. amerykański psychiatra Bejamin Rush odegrał ważną rolę w rozwoju hortiterapii. W tamtym czasie pacjent psychiatryczny najczęściej pozbawiony był praw ludzkich, a w tak zwanych klinikach bito chorych i poniżano. Rush całkowicie przeciwstawiał się takim praktykom. Był znany nie tylko z upuszczania krwi czy wynalezienia i stosowania w terapii chorób psychiatrycznych krzesła uspokajającego, na którym sadzano pobudzonego pacjenta, krępowano pasami, a na głowę zakładano drewniane pudło, odcinające go w ten sposób od otoczenia. Metoda pozwalała często uspokoić pacjentów. Był też pionierem wykorzystania ogrodnictwa w terapii osób chorych umysłowo. Zatrudniał ich na farmach ogrodniczych, a kontakt z przyrodą i praca przy sadzeniu, pielęgnacji a potem zbiorach warzyw przynosiły zauważalne skutki terapeutyczne. Na początku XIX w. zostało to wykorzystane w Hiszpanii, gdzie osobom z zaburzeniami umysłowymi zalecano prace ogrodnicze.

Ogród Hortiterapii w Jadownikach Mokrych w Ośrodku Opiekuńczo-Rehabilitacyjnym dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej Caritas Diecezji Tarnowskiej. Źródło: www.jadowniki.caritas.pl
Moda na hortiterapię zawitała również do Stanów Zjednoczonych. Wokół jednej z klinik psychiatrycznych w 1817 r. utworzono ogromny park z lasem i łąkami, a przebywających tam kuracjuszy zachęcano do pracy w ogrodzie. Zauważono również, że ogród i praca w nim może stanowić źródło stymulacji sensorycznej w procesie uczenia się dzieci z zaburzeniami umysłowymi.
W XX w. w Anglii, a konkretnie od 1936 r., ogrodnictwo uznane zostało za metodę terapii chorych psychicznie. Ogrodnictwo okazało się też rewelacyjnym narzędziem rehabilitacyjnym, które skutecznie wykorzystywano w Anglii i Ameryce do leczenia traumy pourazowej u wracających weteranów II wojny światowej.
W 1951 r. terapia ogrodnicza stała się oficjalną metodą leczenia w szpitalu geriatrycznym Michigan State Hospital. Lata 60. i 70. XX w. to złoty czas w rozwoju hortiterapii w USA. Szczególne zastosowanie znalazła w leczeniu żołnierzy powracających z wojny w Wietnamie.
A wczesne lata 70. XX w. to początki poważnego rozwoju hortiterapii w Europie. Używano jej np. we Włoszech do leczenia osób niepełnosprawnych, którym groziła marginalizacja życia społecznego. Dziś w Holandii różne rodzaje szkół specjalnych współpracują z gospodarstwami w ramach programu opiekuńczo-pedagogicznego „Green care” („zielona opieka”). Jet to forma wykorzystania gospodarstw komercyjnych do promowania zdrowia psychicznego i fizycznego.
„Zielona terapia” prowadzona jest zarówno w gospodarstwach dużych, nowoczesnych (Holandia, Belgia), jak i w gospodarstwach małych, rodzinnych (Norwegia, Włochy). Liczba gospodarstw oferująca ten rodzaj terapii stale wzrasta. Nie ma dokładnych danych, a jedynie szacunkowe oceny mówią, że jest ok. 1000 gospodarstw w Norwegii, 430 w Holandii, 300–350 we Włoszech, 300 w Niemczech, 250 w Austrii, 140 w Belgii, 14 w Słowenii. W Szwajcarii i Wielkiej Brytanii gospodarstwa nie są ewidencjonowane, dlatego ich liczba nie jest podawana. Gospodarstwa terapeutyczne istnieją też w Szwecji i Finlandii.
W Polsce dopiero zaczyna się rozwijać hortiterapia ogrodnicza. Powstają pierwsze ośrodki. Dla przykładu można wymienić: Terapeutyczny Ogród Zimowy w Zakładzie Pielęgnacyjno-Opiekuńczym im. ks. Jerzego Popiełuszki w Toruniu dla pacjentów przewlekle chorych oraz niepełnosprawnych, Ogród Terapeutyczny w DPS w Nasielsku funkcjonuje od 2011 r., Park Terapeutyczny na terenie zespołu pałacowo-parkowego przy DPS w Ruskich Piaskach (gm. Nielisz, woj. lubelskie), Ogród Hortiterapii w Jadownikach Mokrych w Ośrodku Opiekuńczo-Rehabilitacyjnym dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej Caritas Diecezji Tarnowskiej, Ogród Botaniczny Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie – zrealizowano tam pilotażowy projekt „Hortiterapia metodą wspomagania rehabilitacji dzieci z zaburzeniami narządów ruchu, pacjentów szpitala św. Ludwika w Krakowie” czy piękny ogród wzbogacony we wrześniu 2023 r. o nową szklarnię do zajęć ogrodniczych w Poradni Specjalistycznej – Młodzieżowy Ośrodek Profilaktyki i Psychoterapii „MOP” w Warszawie. Tu znajduje się ogród wykorzystywany do hortiterapii na rzecz nastolatków zmagających się z uzależnieniami. Przychodzą oni z nauczycielami, ale i z rodzicami, często przed lub po zajęciach, a ogród w postaci hortiterapii jest dla nich wyciszeniem.
Tak naprawdę hortiterapia jest adresowana do wszystkich. Może być czynna, polegająca na własnoręcznym sadzeniu, hodowli, pielęgnacji roślin, poznawaniu ich zapachu, co rozwija zmysły dotyku czy węchu. Jest też hortiterapia bierna, która polega na przebywaniu w ogrodzie, patrzeniu i słuchaniu odgłosów mieszkających tam ptaków. Można też obserwować w ogrodzie zmieniające się procesy związane z porami roku (wzrastanie, kwitnienie, owocowanie, usychanie). Organizowane autorskie warsztaty: Zasiane – zebrane, czyli od nasionek do rośliny w ramach czynnej hortiterapii uczą spokoju, pracy grupowej, odpowiedzialności. A w czasie pracy wytwarzają się różnego rodzaju neuroprzekaźniki, chociażby serotonina, co pozwala uczestnikom zrozumieć szczęście. Nikt nie jest wykluczony, tworzą się grupy, powstaje mała społeczność o podobnych celach. Można określić wspólny plan, jakim jest hodowla, której ukoronowaniem jest radość z otrzymanych plonów. Tu buduje się poczucie własnej wartości, bo uczestnicy grupy tworzą coś od zera. Dodatkowo dochodzi ruch fizyczny przy obróbce ziemi, pielenia czy skopania grządek.
Tak więc hortiterapia w ogrodzie czy w mini skali uprawiana na domowym parapecie może być bezpieczną i przyjazną człowiekowi przestrzenią, wolną od stresu i niepokoju. Przywraca poczucie ładu i bezpieczeństwa, chroni prywatność i jest doskonałym narzędziem wspomagającym terapię psychiatryczną czy zagospodarowującą czas dla seniorów.
Wróć