Justyna Jakubczyk

Zazwyczaj z dużą ostrożnością podchodzę do książek historycznych – a do takich możemy zaliczyć tę biografię – pisanych przez dziennikarzy bez specjalistycznego wykształcenia. Tu jednak dałam się ponieść i po prostu… czytałam. O średniowiecznej Europie, o walkach o władzę państwową i kościelną, wpływach, spiskach, donosach, wojnach i bitwach, zdobywaniu wykształcenia i wiedzy, sposobach leczenia, podróżach i odkrywaniu nowych lądów. Niemal o wszystkim, co mogło wpływać na życie Kopernika. Tylko Kopernika w tym „wszystkim” nie było za dużo. Ale czy to naprawdę przeszkadza? Wprawdzie miała to być jego biografia, ale co zrobić, skoro tak naprawdę nie mamy za dużo pewnych źródeł na temat jego życia. Pozostają więc domysły, a te Orliński ubiera w ciekawe opowieści, więc tekst czyta się bardzo dobrze.
Być może biografia Kopernika powstała jeszcze za jego życia, a jej odnalezienie oznaczałoby w końcu zerwanie z hipotezami. Miał ją pisać niejaki Retryk, a właściwie Georg Joachim Iserin. Niestety nie wiemy, czy została ukończona, czy zatrzymała się na poziomie notatek autora, jeśli one w ogóle istniały. Wspominają o nich Tiedemann Giese, biskup warmiński przyjaźniący się z astronomem, i Jan Brożek, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, który prawie sto lat po śmierci Kopernika zajął się jego biografią. Chociaż inny ślad po tekście Retryka zaginął, rozwój nauki i tak wiele zawdzięcza temu badaczowi. To dzięki niemu szersze grono poznało teorie polskiego astronoma, napisał on bowiem Relację pierwszą z ksiąg o obrotach Mikołaja Kopernika, czyli streszczenie niepublikowanej jeszcze pracy kanonika na temat heliocentryzmu. Odkrycia astronoma były już znane w Europie, ale on sam długo nie chciał ich wydawać drukiem. Być może obawiał się zarzutów o herezje, podobnych do tych, które w tamtych latach spotkały Aleksandra Scultetiego, historyka i kartografa. Scultetiemu po oskarżeniu ze strony Jana Dantyszka został wytoczony proces inkwizycyjny. Retryk nie bał się inkwizycji, ponieważ był luteraninem, ale to nie oznaczało, że w świecie protestanckim teorie Kopernika były przyjmowane chętniej. Sam Marcin Luter stanowczo się im sprzeciwił, twierdząc, że Pismo Święte wyraźnie mówi o wygranej Jozuego z pięcioma królami dzięki wstrzymaniu przez Boga ruchu Słońca.
Biblia długo była wystarczającym dowodem również w świecie naukowym. Relacja Retryka po wydaniu w 1540 roku wzbudziła jednak bardzo duże zainteresowanie, co prawdopodobnie doprowadziło do opublikowania przez Kopernika trzy lata później De Revolutionibus orbium coelestium, czyli O obrotach sfer niebieskich. Kopernika nie spotkał jednak za to los Scultetiego, więzionego i skazanego na banicję, ani procesy takie jak w późniejszych latach przeżyli Giordano Bruno, który został spalony na stosie, i Galileusz, który oficjalnie zaprzeczył, że Ziemia obraca się wokół Słońca, lecz podobno pod nosem mruknął „A jednak się kręci”. Kopernikowi udało się uniknąć rozpraw nie tylko za teorię heliocentryzmu, lecz także za goszczenie we Fromborku heretyków czy domniemane zbyt bliskie relacje z gosposią. Na szczęście dla niego i nauki miał zbyt duże poparcie, między innymi burmistrza von Werdena w Gdańsku i Andreasa Aurifabera, rektora uniwersytetu w Królewcu.
Można zarzucać Orlińskiemu, że w jego Koperniku jest mało Kopernika, ale nie można mu zarzucić, że jego książka jest nudna. Autor wykonał naprawdę niesamowitą pracę, przekopując źródła historyczne na temat czasów, w których żył astronom. Domysły Orlińskiego czyta się bardzo przyjemnie. Być może dlatego za tę książkę autor otrzymał Górnośląską Nagrodę Literacką „Juliusz” dla najlepszej polskiej biografii.
Justyna Jakubczyk
Wojciech ORLIŃSKI, Kopernik. Rewolucje, Wydawnictwo Agora, Warszawa 2022.
Wróć