logo
FA 12/2021 rozmowa forum

Rozmowa z Dominkiem Szczukockim, przewodniczącym Krajowej Sekcji Nauki NSZZ „Solidarność”

Zagłodzony system nauki

Zagłodzony system nauki  1

Jak pokazują badania, każda złotówka zainwestowana w naukę przynosi 5 zł wzrostu PKB. Wystarczy spojrzeć, jak szybki jest postęp gospodarczy w krajach, które dostatecznie wspierają naukę i szkolnictwo wyższe. Dlatego apelujemy, aby finansowanie tego sektora w Polsce było przynajmniej na poziomie średnim krajów UE.

Co było iskrą zapalną akcji protestacyjnej?

Krajowa Sekcja Nauki NSZZ „Solidarność” już od dłuższego czasu zauważa postępującą pauperyzację środowiska akademickiego, a co za tym idzie upadek prestiżu zawodu nauczyciela akademickiego oraz pracownika instytutu naukowego i badawczego. KSN kilkukrotnie skutecznie wynegocjowała podwyżki wynagrodzeń, ale one jedynie utrzymywały status społeczny badaczy na stałym, nie najwyższym poziomie. Jednym z warunków wprowadzenia w 2018 roku tzw. Konstytucji dla Nauki było wyrównanie wieloletnich zaniedbań w wynagrodzeniach. Rząd zobowiązał się wtedy do 30-procentowej podwyżki wynagrodzeń pracowników instytucji naukowych realizowanej w trzech kolejnych latach. W latach 2019 i 2020 zrealizowano tylko dwie podwyżki i to w bardzo okrojonej wysokości – odpowiednio 7% i 6%. Mimo że KSN już w sierpniu 2020 r., a następnie w czerwcu 2021 r. apelowała w liście do rządzących o realizację kolejnego etapu wzrostu wynagrodzeń, apele te pozostały bez odzewu. Również wspólny apel środowiska akademickiego w sprawie systemowego wzrostu finansowania szkolnictwa wyższego i nauki z budżetu państwa, sygnowany w lipcu 2021 r. przez KSN wraz z RSzWiN ZNP, KRASP i innymi gremiami, nie spotkał się ze zrozumieniem rządzących. Od listopada 2020 r. spotykaliśmy się z kierownictwem MEiN trzykrotnie, przedstawiając problemy nurtujące pracowników naszego sektora. Mimo to w roku 2021 zaniechano dalszych regulacji wynagrodzeń, a na 2022 rok brak jest prognoz wywiązania się ze złożonych zobowiązań. W związku z powyższym oraz uwzględniając nastroje pracowników szkolnictwa wyższego i nauki, po konsultacjach z organizacjami związkowymi w uczelniach i instytutach, 4 listopada Rada KSN przekształciła się w sztab protestacyjny i ogłosiła swoje żądania. NSZZ „Solidarność” podejmie wszelkie przewidziane prawem działania, aby skłonić rząd do właściwego finansowania uczelni i zapewnienia pracownikom uczelni godziwego wynagrodzenia.

O spełnienie jakich konkretnych postulatów walczycie?

Akcja informacyjno-protestacyjna Krajowej Sekcji Nauki skupiła się wokół trzech podstawowych postulatów. Po pierwsze żądamy pełnej realizacji zobowiązania strony rządowej z 2018 r. zwiększenia wynagrodzeń zasadniczych pracowników nauki i szkolnictwa wyższego o 30%. Taką obietnicę złożył minister nauki i szkolnictwa wyższego 3 października 2018 r. podczas inauguracji roku akademickiego w Politechnice Krakowskiej, a potem jeszcze wielokrotnie to społeczne zobowiązanie było powtarzane przez rządzących. Przypominam również, że w grudniu 2018 r. to sam wicepremier rządu mówił, że „poziom zarobków na uczelniach ciągle jeszcze rażąco odstaje od tego, ile naprawdę warta jest praca wykładowców akademickich i naukowców. Pracując nad Konstytucją dla Nauki, zapowiadaliśmy, że tym głębokim reformom towarzyszyć musi – jeśli mają się one zakończyć powodzeniem – zdecydowane zwiększanie nakładów na naukę i szkolnictwo wyższe, w tym podniesienie poziomu wynagrodzeń dla świata akademickiego”. Już 3 lata uczelnie funkcjonują w nowej rzeczywistości prawnej określonej przez Konstytucję dla Nauki. Niestety, rząd nie wywiązuje się ze zobowiązań, które wtedy publicznie ogłosił; ale również były one przedmiotem rozmów Krajowej Sekcji Nauki z ministerstwem. Rozumiemy trudną sytuację gospodarczą, ale obawiamy się, że jeżeli nie zostaną zrealizowane te obietnice rządu, to zagłodzony system nauki i szkolnictwa wyższego bezpowrotnie straci to, co najcenniejsze – ostatnich młodych wiążących swoją przyszłość z nauką, czyli pozbawi nasz kraj jakiejkolwiek szansy na rozwój i suwerenność. Jest to naprawdę racja stanu – dbać o rozwój nauki i szkolnictwa wyższego.

To jak rozumiem podstawowy postulat. Co oprócz tego?

Żądamy także wzrostu minimalnego wynagrodzenia zasadniczego profesora oraz powiązania wynagrodzeń zasadniczych wszystkich pracowników uczelni i instytutów z wysokością minimalnego wynagrodzenia zasadniczego profesora. Podczas wprowadzania reformy w 2018 r., po długich negocjacjach udało się doprowadzić do konsensusu, w wyniku którego wprowadzane rozporządzeniem ministra minimalne wynagrodzenie zasadnicze profesora będzie wynosiło trzykrotność płacy minimalnej w danym roku (w 2018 r. było to 6410 zł brutto, przy płacy minimalnej wynoszącej 2100 zł). Niestety również ta umowa społeczna nie została dochowana i mimo że płaca minimalna rośnie z roku na rok, to rozporządzenie ministra pozostaje niezmienne. Brak corocznej rewaloryzacji minimalnego wynagrodzenia profesora spowodował, że w roku 2022 przelicznik ten spadnie z 3-krotności w 2018 r. prawie do 2-krotności. To wyraźnie pokazuje spłaszczenie wynagrodzeń w uczelniach i zubożenie całego środowiska. Osobnym problemem pozostaje całkowite uwolnienie płac nienauczycieli. Tak jak przewidywaliśmy, jest to grupa, która najboleśniej odczuwa skutki braku środków finansowych, dlatego domagamy się powiązania wynagrodzeń zasadniczych pracowników niebędących nauczycielami akademickimi z wynagrodzeniem profesora. Oczekujemy takiego samego potraktowania pracowników instytutów naukowych i badawczych.

Trzecim postulatem jest żądanie wdrożenia systemowego wzrostu nakładów finansowych z budżetu państwa na naukę i szkolnictwo wyższe, tak by jak najszybciej osiągnąć finansowanie na poziomie średnim krajów UE. Stawiając ten postulat, nie tylko myślimy o zabezpieczeniu środków na realizację wcześniejszych żądań. Próbujemy ścigać się w światowych rankingach uczelni. Zapominamy przy tym, że finansowanie nauki w Polsce nie osiąga nawet 1% PKB, a kraje takie jak Izrael czy Chiny osiągają poziom 3% PKB. Ponadto społeczeństwo musi sobie uświadomić, zwłaszcza w czasach pandemii, że każdy z nas jest beneficjentem – w sposób bezpośredni lub pośredni – systemu szkolnictwa wyższego i nauki. Musimy pamiętać o społecznej odpowiedzialności nauki, o wpływie nauki uprawianej w Polsce na rozwój naszej gospodarki narodowej. To szkoły wyższe są kuźnią przyszłych kadr dla przemysłu i gospodarki, medycyny, oświaty, administracji, a prowadzone przez naukowców badania mają na celu poprawę bytu całego społeczeństwa, rozwiązywanie problemów trapiących ludzkość i środowisko oraz stałe podnoszenie stopnia rozwoju cywilizacyjnego. To w uczelniach i instytutach powstają nowe rozwiązania dla przemysłu, branży IT, nowe leki, szczepionki, to uczelnie przygotowują nauczycieli do pracy z naszymi dziećmi. Odpowiednie finansowanie tego sektora przyniesie wymierne korzyści dla całej gospodarki Polski, ale jest to proces długofalowy. Jak wyraźnie pokazują badania, każda złotówka zainwestowana w naukę przynosi 5 zł wzrostu PKB. Wystarczy spojrzeć, jak szybki jest postęp rozwoju gospodarczego krajów, które dostatecznie inwestują w naukę i szkolnictwo wyższe. Dlatego apelujemy, aby rządzący jak najszybciej doprowadzili do sytuacji, by finansowanie tego sektora było przynajmniej na poziomie średnim krajów UE.

Jak w tej chwili kształtują się wynagrodzenia dla poszczególnych grup zatrudnionych na uczelniach?

Wynagrodzenia zasadnicze nauczycieli akademickich balansują na granicy płacy minimalnej określonej ustawą dla poszczególnych stanowisk i tylko na niektórych uczelniach są nieco wyższe. Wysokość minimalnej płacy zasadniczej nauczyciela akademickiego uzależniona jest od minimalnego wynagrodzenia zasadniczego profesora (obecnie to 6410 zł brutto) i wynosi odpowiednio dla profesora uczelni 5320 zł, adiunkta 4680 zł, a dla asystenta/wykładowcy/lektora to 3205 zł brutto. Przypominam, że w 2022 roku minimalne wynagrodzenie za pracę wzrośnie do 3010 zł brutto. Takie wynagrodzenia nauczycieli akademickich powodują, że uczelnie kształcą zdolnych i bardzo dobrze przygotowanych absolwentów na potrzeby zagranicznych korporacji. Absolwenci nie chcą podejmować pracy naukowej, ponieważ pierwsza praca poza uczelnią zapewnia im wynagrodzenie wyższe niż to, które otrzymują ich promotorzy. Minister nauki i szkolnictwa wyższego sam mówił w 2018 r., że „podwyżki zapewne przyhamują rozglądanie się za innym niż nauczanie akademickie czy prace badawczo-rozwojowe zajęciem i spowodują, że część cennych dla szkół wyższych kadr zdecyduje się jednak w nich pozostać”. Czyli problem ten jest dobrze znany rządzącym. Mimo to wciąż mało mówi się o luce pokoleniowej, która jest w naszym sektorze. Najstarsi odchodzą na emerytury. Chcielibyśmy, żeby zastępowali ich najlepsi absolwenci. Jak można to osiągnąć przy tak marnych zarobkach? Nie wolno też zapominać, że praca na uczelni to nie tylko badania, ale również dydaktyka. Powinna ona być prowadzona na jak najwyższym poziomie, a taki młody pracownik musi przynajmniej kilka lat uczyć się pod okiem starszego kolegi, żeby nabrać wprawy w prowadzeniu zajęć.

Kadra pomocnicza, bez której żadna uczelnia nie może prawidłowo funkcjonować, otrzymuje wynagrodzenie, które często balansuje na granicy płacy minimalnej. Przypominam, że w większości są to osoby z wyższym wykształceniem, ze znajomością języków obcych, są specjalistami w swojej dziedzinie i do tego znają specyfikę pracy na uczelniach (np. różnice w interpretacji niektórych przepisów w naszej branży). To są również informatycy, bez których współczesna uczelnia czy instytut nie są w stanie funkcjonować, zwłaszcza w czasach pandemii. Wszyscy znamy rynek pracy informatyków, osób zarządzających projektami, finansami i zasobami ludzkimi, wiemy jak wysokie zarobki potrafią osiągać te grupy zawodowe na wolnym rynku. Więc jakie mamy mechanizmy, które pozwolą zatrzymać te wysoko wykwalifikowane kadry na uczelniach? Dzisiaj te osoby odchodzą z uczelni i przechodzą do sektora prywatnego, do gospodarki, tam, gdzie mogą za zarobione pieniądze godnie żyć. W ostatnim roku w dyscyplinie informatyka nadano jedynie jeden tytuł.

Niestety podobnie albo jeszcze gorzej wygląda sprawa wynagrodzeń zasadniczych wśród pracowników instytutów badawczych i jednostek PAN.

Z jakim odzewem spotkała się zapowiedź grudniowej akcji? W komentarzach daje się odczuć niewiarę w jej powodzenie.

Sztab protestacyjny KSN spotkał się 2 grudnia br. z przedstawicielami kilkudziesięciu organizacji zakładowych NSZZ „Solidarność” w uczelniach i instytutach z całej Polski. W dyskusji zostały zatwierdzone wspólne postulaty akcji informacyjno-protestacyjnej. Wymieniliśmy się również poglądami na temat sposobu przeprowadzenia protestu oraz problemów, jakie na co dzień napotykają nasi przedstawiciele w swoich macierzystych placówkach. Od tej pory codziennie wpływają do nas uchwały komisji zakładowych popierających ogólnopolski protest Krajowej Sekcji Nauki i deklaracje o przystąpieniu kolejnych uczelni i instytutów do akcji. Na znak protestu uczelnie zostały oflagowane, a plakaty informacyjne są rozwieszane we wszystkich budynkach. Biorąc pod uwagę istotę problemu, również Zarządy Regionów NSZZ „Solidarność” proszone są o włączanie się w protest.

Jakie planujecie dalsze kroki?

Akcja protestacyjno-informacyjna KSN w uczelniach i instytutach rozpoczęła się w pełni 2 grudnia i będzie trwała, dopóki strona rządowa nie zajmie się realizacją naszych postulatów. W grudniu chcemy skupić się na informowaniu naszego środowiska, ale również całego społeczeństwa o problemach, na jakie napotykamy w naszej pracy zawodowej. Wstępnie rozważaliśmy przeprowadzenie pikiet 20 grudnia, ale ten termin nie jest dla nas decydujący, chociaż wiemy, że jeżeli warunki epidemiczne na to pozwolą, część uczelni zamierza w tym dniu przeprowadzić pikiety. Chcemy wierzyć, że rząd pochyli się nad problemami szkolnictwa wyższego i nauki, usłyszy głosy płynące z całego środowiska i wreszcie przystąpi do rozmów o przyszłości naszego sektora. Jeśli Krajowa Sekcja Nauki NSZZ „Solidarność” nie zobaczy dobrej woli ze strony rządzących i wznowienia z nami konstruktywnego dialogu, będziemy zmuszeni do podjęcia bardziej radykalnych działań, również we współpracy z innymi sektorami. Bo należy pamiętać, że nauka i szkolnictwo wyższe są silnie powiązane z wieloma branżami, w tym z oświatą, przemysłem, medycyną i zdrowiem publicznym, ale również z kulturą i sztuką.

Rozmawiał Mariusz Karwowski

Wróć