Adam Zemełka - artykuł sponsorowany

Dr Adam Zemełka – psycholog społeczny i historyk kultury, ekspert w zakresie neuromarktingu, menedżer edukacji. Wieloletni wykładowca oraz dyrektor uczelni poznańskich oraz warszawskich. Podwójnie doktoryzowany (w zakresie nauk o zdrowiu oraz nauk społecznych). Autor książek i artykułów związanych z historią i współczesnością neuronauki. Popularyzator psychologii oraz profilaktyki w ochronie zdrowia psychicznego.
Dyplom to akademicka świętość. Formalne zwieńczenie lat wysiłku pod okiem mistrzów. Wydawałoby się – rzecz unikatowa, tak jak i człowiek nim wyróżniony. Żyjemy jednak w czasach, w których bez trudu można nabyć falsyfikat dyplomu ukończenia studiów czy świadectwa ukończenia studiów podyplomowych. I to – o ironio – w sposób legalny. Mowa o, zjawisku dokumentów kolekcjonerskich imitujących te autentyczne. Serwisy aukcyjne przepełnione są ofertami dowodów osobistych, praw jazdy czy również dyplomów – możliwych do wystawienia na dowolnego posiadacza. I co zdumiewające, możemy taki dokument kupić nie łamiąc prawa. Nielegalne staje się dopiero posługiwanie się nim. Koszt kolekcjonerskiego dyplomu to około 1000 zł.
Tymczasem za cenę wielokrotnie niższą uczelnie mogłyby zagwarantować swoim absolwentom poświadczenie autentyczności dyplomów o bezbłędnej skuteczności. I to nie tylko uczelnie kształcące na kierunkach bezpieczeństwo wewnętrzne, bezpieczeństwo narodowe czy bezpieczeństwo międzynarodowe – będących jednymi z najchętniej wybieranych i wręcz domagającymi się, przez wzgląd na swój profil, dostępu do najlepszych technologii z zakresu cyberbezpieczeństwa. Rozwiązaniem dostępnym dla placówek edukacyjnych z uczelniami na czele, oferującym zabezpieczenie tej rangi dokumentów co dyplomy, świadectwa czy certyfikaty, jest przedstawiona mi do recenzji technologia cDiploma firmy Veriori. Rozwiązanie to wyprzedza o lata świetlne wszelkie próby fizycznego zabezpieczenia dyplomów, jak hologramy czy znaki wodne. Opiera się bowiem na zaawansowanym szyfrowaniu i technologii blockchain. Dyplom lub świadectwo zabezpieczone przez cDiploma zostają opatrzone specjalnym kodem, który po zeskanowaniu przez przeznaczoną do tego aplikację potwierdza w 100% autentyczność dokumentu. W praktyce rzecz mogłaby wyglądać następująco: absolwent przedkłada swój dyplom pracodawcy, ten zaś przy pomocy aplikacji może w mgnieniu oka uzyskać gwarancję, że oto nie ma do czynienia z „kolekcjonerem”, lecz z człowiekiem prawdziwie wykształconym.
Wydaje się, że polskie uczelnie coraz chętniej spoglądają w kierunku tego rodzaju technologii i powoli zaczynają je wdrażać, szczególnie że systemy te odpowiadają na wiele ich potrzeb. Rozwiązanie cDiploma nie przetwarza danych w sposób wymagający zachowania procedury RODO (a zatem nie podlega uciążliwej biurokracji) i jest systemem „lekkim”, tzn. jego wymagania pamięciowe i transferowe są w istocie nieodczuwalne dla systemu IT uczelni (szkoła nie musi więc inwestować w większe serwery czy szybszy transfer). Pobieranie kompletnego pliku z dyplomem/świadectwem, a następnie umieszczanie w blockchain może być o tyle ryzykowne, że w przypadku włamania się do systemu intruz zyskuje dostęp do całego pliku oraz wszystkich zawartych w nim informacji. W technologii cDiploma pobierane są wyłącznie selektywne dane z pliku (nie zaś cały dokument), następnie poddawane są szyfrowaniu i umieszczane w blockchain. Gdyby włamywacz zdołał dostać się do systemu, zyska dostęp jedynie do szyfrów (a nie dokumentu), których choćby był pracownikiem białoruskiego KGB, nie zdoła rozkodować (posiadają bowiem najwyższą kompatybilność wyłącznie z systemem Veriori).
Zabezpieczenia cyfrowe dyplomów i świadectw są również o tyle ważne, że pozwalają na dostęp do dokumentu i poświadczenia jego autentyczności z najdalszych zakątków świata. Dotyczy to zarówno studentów polskich, jak i ponad 80 tysięcy obcokrajowców studiujących w naszym kraju. Zwłaszcza dla studentów zza wschodniej granicy powinno to być ważne z tego powodu, że zdarza się, iż padają ofiarami nieuczciwych praktyk – jak choćby wystawianie przez jedną z poznańskich uczelni niepublicznych certyfikatów zamiast dyplomów, o czym w 2018 r. informował serwis money.pl (M. Madejski, Tajemnicza uczelnia z Poznania. Zamiast dyplomów certyfikaty, money.pl, data publikacji: 15.10.2018).
Naturalnym pytaniem, jakie zada każdy manager uczelni, jest kwestia kosztu. Powiedzmy więc wprost – sposób finansowania nasuwa się sam i mógłby stanowić zaledwie ułamek opłaty za dyplom, jaką uiszczają studenci. Skoro bowiem finalizując proces kształcenia, student dokonuje opłaty w wysokości około 100 zł, byłoby uczciwym, gdyby dokument, za którego fizyczną postać płaci, był niemożliwy lub chociażby trudny do podrobienia. Można powiedzieć więcej – student ma prawo oczekiwać, że dołożymy wszelkich starań, by świętość, jaką jest dyplom, został należycie zabezpieczony. Jeżeli całkowite uniemożliwienie sfałszowania dyplomu czy świadectwa opatrzonego kodem cDiploma to koszt zaledwie mniejszej cząstki opłaty za dyplom – wydaje się, że nie ma na co czekać. Warto wyróżnić się najwyższej klasy technologią. W obronie prawdy, czyli wartości w świecie nauki najwyższej.
