Tomasz Pietrzykowski
Wpływ pandemii COVID-19 na życie środowiska akademickiego jest dewastujący. Zdalne kształcenie, pustoszejące kampusy, odwołane konferencje, wstrzymywane mobilności, a przede wszystkim niepewność, utrudniająca planowanie zarówno indywidualnej aktywności naukowej, jak i zbiorowej organizacji spraw uczelni czy instytutów. W tych warunkach integracja i współdziałanie całego środowiska nabiera szczególnego znaczenia. Z tego przekonania zrodził się w ubiegłym roku pomysł ustanowienia grupy koordynatorów regionalnych KRASP, którzy na bieżąco zbieraliby i analizowali dane na temat sytuacji pandemicznej w uczelniach, wymieniali informacje pomiędzy środowiskiem, samorządem studenckim a Ministerstwem Edukacji i Nauki oraz innymi instytucjami publicznymi zaangażowanymi w walkę z pandemią. Powołany w tych celach zespół koordynatorów KRASP stał się w praktyce także stałym forum dyskusji środowiskowej dotyczącej działań podejmowanych przez uczelnie w obliczu zagrożenia epidemicznego.
Podstawą działania zespołu są cotygodniowo zbierane dane na temat stanu zakażeń i kwarantann, trybu kształcenia, ognisk pandemii w domach studenckich, istotnych decyzji podejmowanych przez władze poszczególnych uczelni oraz dostrzeganych przez nie problemach. Wyłaniający się z nich obraz sytuacji stanowi ważny punkt odniesienia, dzięki któremu decyzje podejmowane przez uczelnie, a także polityka MEiN mają szansę opierać się na względnie dokładnej znajomości faktów, a dzięki temu być znacznie bardziej racjonalne. Pozwoliło to ograniczyć ryzyko niespójności i nieskoordynowania reakcji i decyzji poszczególnych – autonomicznych w końcu – wspólnot uczelni. Bieżący monitoring pozwolił m.in. sfalsyfikować artykułowane przed rozpoczęciem roku akademickiego 2021/2022 obawy o to, czy uczelnie nie staną się – obok szkół – jednym z głównych rozsadników zakażeń w jesienno-zimowej fali pandemii. Ze spływających danych wynika, że poziom zagrożenia zakażeniem w środowisku akademickim pozostaje istotnie niższy niż w całej populacji kraju.
W okresie największego wzrostu zakażeń – w listopadzie i grudniu – łączna liczba zakażeń tygodniowo sięgała 1600-1700 przypadków wśród studentów oraz 1250-1350 wśród pracowników. Odniesienie tych liczb do ok. 1,4 mln populacji studentów, doktorantów i pracowników uczelni w Polsce wskazuje, że w środowisku akademickich dochodzi do zakażeń rzadziej niż wśród ogółu Polaków. Liczba ta jest przy tym wielokrotnie niższa wśród studentów niż wśród pracowników. Wynika to zapewne w jakieś mierze z niedokładności pomiaru. W monitoringu nie biorą udziału wszystkie uczelnie w kraju, pewna (niewielka) liczba studentów i pracowników nie jest w tych danych uwzględniona. Ponadto studenci, jako osoby stosunkowo młode i przeciętnie zdrowsze, zapewne częściej przechodzą infekcje bezobjawowo. Jednakże nawet przy uwzględnieniu tych okoliczności nie wydaje się, by istniało wysokie zagrożenie w kształceniu prowadzonym kontaktowo, a takie w tym okresie odbywało się na znacznej większości kierunków. To efekt wyższego niż średnia dla ogółu Polaków odsetka osób zaszczepionych, nieco przynajmniej wyższego poziomu świadomości co do zasad bezpieczeństwa sanitarnego, a także trudniejszych warunków namnażania się wirusa wśród osób stosunkowo młodych o nieosłabionej odporności. Dane te są silnym argumentem przeciwko zawieszeniu zajęć kontaktowych na uczelniach.
Trudno zatem się dziwić, że zdecydowana większość szkół wyższych i kierunków pozostaje przy systemie hybrydowym. Tymczasowe lub punktowe przechodzenie na kształcenie zdalne stanowi raczej reakcję na pojawiające się sytuacje szczególnego zagrożenia niż podstawowy środek mający stanowić systemowe zapobieżenie rozprzestrzenianiu się pandemii. Nie odbiega to zresztą od sytuacji w innych krajach.
Jedną sprawą jest jednak obiektywny poziom zagrożenia, a inną subiektywne poczucie członków wspólnot uczelni. Każdy bowiem zna w swoim środowisku osoby, które uległy zakażeniu lub słyszał o takich przypadkach. Tworzy to atmosferę obaw przed udziałem w zajęciach, a także podejrzeń, że władze uczelni „lekceważą” stwarzane przez nie zagrożenie. Co przy tym istotne, w większości krajów europejskich wstęp na uczelnie ograniczony jest jedynie do osób zaszczepionych, okazujących aktualny test lub mających status ozdrowieńca (tzw. zasada 3G lub jej jeszcze bardziej rygorystyczne odmiany). Brak takiej możliwości w polskich uczelniach nie tylko nie pomaga dodatkowo obniżyć rzeczywistego poziomu zakażeń, lecz dodatkowo przyczynia się do wzrostu subiektywnego poczucia zagrożenia osób przebywających na kampusie. Nawet znacznie ostrożniejsze kroki, jak próby wprowadzania zasady 3R jako warunku kwaterowania w domach studenckich lub kierowania na praktyki do oczekujących tego pracodawców, spotkały się ze zdecydowanym protestem i wysypem oskarżeń o segregację, dyskryminację, bezprawie etc.
Zespół koordynatorów KRASP ds. przeciwdziałania COVID-19 współpracuje z Parlamentem Studentów RP w organizowanej przez środowiska studenckie ogólnopolskiej akcji „Tygodnia Szczepień”. Jednakże doświadczenie innych krajów wskazuje w sposób wyraźny, że bez wprowadzenia znacznie silniejszych mechanizmów motywujących do poddania się szczepieniu same akcje perswazyjne napotykają na pewien naturalny limit skuteczności. Wsparciu wysiłków na rzecz skutecznego przekonywania do szczepień tych członków społeczności akademickiej, których przekonanie jest jeszcze możliwe, służyła także ankieta przeprowadzona w środowisku, której celem było oszacowanie, w jakim stopniu poszczególnego rodzaju argumenty odgrywają rolę w decyzjach o poddaniu się lub odmowie poddania się szczepieniu. Wskazuje ona, że najistotniejszą rolę odegrały w nich przekonania na temat realnego poziomu zagrożenia COVID-19, skuteczności szczepionki oraz związku pomiędzy zaszczepieniem a bezpieczeństwem innych. Zdecydowanie mniejsze znaczenie miały kwestie bezpieczeństwa szczepionki, dostępu do punktów szczepień czy odczuwanego wpływu otoczenia.
W poprzednim roku akademickim współpraca PSRP z koordynatorami KRASP umożliwiła stworzenie szansy odbycia przez dużą liczbę studentów w całej Polsce praktyk w instytucjach najintensywniej zaangażowanych wówczas w walkę z pandemią, w tym przede wszystkim NFZ. Miało to pomóc zarazem tym instytucjom, jak i studentom w zaliczeniu obowiązkowej praktyki przed zakończeniem studiów w sytuacji, gdy większość podmiotów, w których miały być one odbywane, zawiesiło lub znacząco ograniczyło swoją działalność. Przede wszystkim jednak miały być – i były – dla nas wszystkich lekcją solidarności społecznej w obliczu zagrożenia, prawdziwym wcieleniem w życie owej słynnej „trzeciej misji” uczelni – zaangażowanej społecznie i zdolnej do oddziaływania na otoczenie tym, co ma najlepszego. Przy wszystkich tragicznych skutkach pandemii ujawniła ona także ogromne pokłady odpowiedzialności i kooperatywności środowiska akademickiego. To także jest ważna lekcja płynąca z ostatnich kilkunastu miesięcy.
prof. Tomasz Pietrzykowski, koordynator krajowy KRASP ds. COVID-19