Marek Misiak

Nie tylko biografie nieżyjących artystów, ale i studia o nich miewają w sobie coś z notatek z seansu spirytystycznego: można odnieść wrażenie, że autor był powiernikiem twórcy za jego życia (choć urodził się wiele lat po jego śmierci), że niemal niczym miniaturowy anioł na późnośredniowiecznych obrazach siedział mu na ramieniu, gdy ten pisał swe najważniejsze dzieła. Analizy, których autorzy lepiej od samego pisarza czy poety wiedzieli, co chciał powiedzieć, są już chyba szczęśliwie za nami, ale w sporach o „intencje” czy „przeżycia”, a ostatecznie „prawdę” o wybitnych jednostkach wciąż dostrzegam stanowczo zbyt dużo nieuzasadnionej pewności siebie. Katarzyna Kuczyńska-Koschany jest od tego całkowicie wolna: jeśli odrywa się od źródeł, wyraźnie podkreśla tryb warunkowy, a jednocześnie nie jest to popuszczanie wodzy fantazji, ale wypełnianie luk wciąż mające oparcie w dogłębnej znajomości życia i twórczości poety.
Autorka nie tylko ściśle wiąże ze sobą biografię i dzieło Tuwima bez popadania w biografizm, ale też precyzyjnie wyważa oba komponenty. Są twórcy, w przypadku których wychylenie w jedną lub drugą stronę byłoby uzasadnione, ale nie w tym przypadku. Ważne jest natomiast wykazanie związków między przemianami świadomości poety i jego dwoma wielkimi poematami – Balem w operze i Kwiatami polskimi. Przy tym pierwszym badaczka śmiało wychodzi poza szkolną interpretację fragmentów utworu jako satyry na sanację i powołując się na cenne publikacje, wskazuje na tajemniczą postać (czy tylko pojęcie?) Ideolo, odsyłającą do czegoś znacznie gorszego niż grupa żądnych władzy wojskowych. Wielu czytelników Balu w operze zwraca uwagę przede wszystkim na nastrój poematu: klimat narastającego chaosu, kalejdoskop elementów z różnych porządków funkcjonujących jako jeden coraz szybciej wirujący krąg, w którym wszystko się miesza, a pod tym wszystkim przeczucie nadciągania czegoś potwornego, co nie wiadomo czy zmiecie ten świat, czy też w to właśnie ten świat się wyrodzi. Kwiaty polskie zaś to utwór znany nawet wielu polonistom i miłośnikom polskiej poezji tylko z tytułu, ale jak, dlaczego i (co także ważne) gdzie powstał, pamięta już niewielu. Tymczasem Kuczyńska-Koschany pokazuje, dlaczego była to próba zapisania na zawsze w pamięci świata odległego (Tuwim pisał poemat podczas wojny, głównie w USA), ogarniętego pożogą i najprawdopodobniej na zawsze utraconego, a jednocześnie ostatnia próba wypowiedzenia czegoś autentycznie ważnego językiem polskiej poezji przedwojennej.
Zdaniem autorki tytułowe pęknięcie nastąpiło na obczyźnie i po powrocie z niej, gdy Tuwim zdał sobie sprawę, że jego poetycki głos w obcym środowisku po prostu by zgasł, a wobec ogromu zniszczeń (zrównana z ziemią Warszawa) i zbrodni (włącznie ze śmiercią matki poety, zamordowanej w 1942 roku w getcie w Otwocku) przedwojenna mowa wiązana wydaje się dziwnie blada i konwencjonalna – innego zaś głosu Tuwim nie miał. Takie wyjaśnienie faktu, że kilka ostatnich lat (do śmierci w 1953 roku) poświęcił głównie działalności przekładowej, nie wydaje mi się ze strony autorki uzurpacją wiedzy o duszy poety. Kuczyńska-Koschany zbiera w całość obfitą korespondencję i nie bez powodu mało obfitą twórczość Tuwima z tego ostatniego okresu, a wyłaniający się obraz jest aż nadto czytelny. Badaczka powołuje się na liczne wcześniejsze publikacje i jej książka stanowi kopalnię cennych wskazówek bibliograficznych, ale nikt przed nią nie zawarł tylu ważnych wniosków i hipotez na temat późnego dorobku autora Kwiatów polskich w jednym studium – skromnym objętościowo, cechującym się dyscypliną myśli i bogactwem treści jednocześnie. Naukowej monografii, a jednocześnie poruszającej emocjonalnie opowieści.
Marek Misiak
Katarzyna KUCZYŃSKA-KOSCHANY, Tuwim: Pęknięcie, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2021, seria: Egzystencja i literatura.
Wróć