logo
FA 12/2021 informacje i komentarze

Kiedy „lamparci skok” polskiej nauki?

Finansowanie nauki i szkolnictwa wyższego było przedmiotem jednego z paneli dyskusyjnych w trakcie konferencji LUMEN. Sebastian Skuza, sekretarz stanu w Ministerstwie Finansów, a wcześniej wiceminister w resorcie nauki, podkreślił, że algorytm zapisany w Ustawie 2.0 powoduje rokroczny wzrost nakładów na szkolnictwo wyższe. Przyznał jednak, że jego konstrukcja odbiega od pierwotnych założeń – miała być podobna jak w przypadku obronności czy zdrowia, a więc opierać się na udziale procentowym w stosunku do PKB. Wybrano rozwiązanie, które łączy ten wskaźnik z poziomem inflacji.

– Mechanizm finansowania, który obecnie funkcjonuje, będzie bardzo korzystny dla uczelni także w dłuższej perspektywie. Przez ten algorytm są one chronione przed inflacją – przekonywał i zaapelował do środowiska akademickiego, by prowadziło starania o zwiększenie mnożnika w zakresie badań, gdyż jego zdaniem jest na to szansa.

Z przedstawionych wyliczeń wynika, że w roku 2022 kwota minimalna wynikająca z tego algorytmu wynosi 26,45 mld zł. W projekcie ustawy budżetowej zapisano jednak 27,71 mld, a więc 1,26 mld zł ponad limit wynikający z algorytmu. Jest to jednocześnie o 1,99 mld zł więcej niż w budżecie na rok 2021. – Poziom wzrostu o 7,7% powinien być zauważalny – przyznał Skuza.

– To „dobry program zachowawczy”, w dużym stopniu równoważący inflację. Najwyższa pora na „lamparci skok”. Naukowcy są już gotowi, widać to po lawinowym wzroście aplikacji o granty – odparł Zbigniew Marciniak, przewodniczący Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Przedstawiciel MF dodał, że w wyniku tegorocznej nowelizacji budżetu omawiany sektor otrzymał dodatkowo 1 mld zł, z czego 900 mln zł przekazano uczelniom. Ważnym elementem systemu są ministerialne agencje, które od tego roku rozdzielone zostały pomiędzy dwa resorty. Pozostające pod nadzorem MEiN Narodowe Centrum Nauki otrzyma w 2022 r. dotację podmiotową i celową zwiększoną o 12%, z kolei Narodowa Agencja Wymiany Akademickiej dostanie o 38% więcej. – Umiędzynarodowienie polskiej nauki, tworzenie wspólnych zespołów, realizacja wspólnych projektów to kierunek naszych działań na dalsze lata, który daje szansę na większą dynamikę rozwoju i obecność na arenie światowej. Wierzymy, że w 2022 roku nastąpi intensyfikacja tych kontaktów – mówił Wojciech Murdzek, sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji i Nauki.

Uzupełnił, że „przejęte” przez resort rozwoju i technologii Narodowe Centrum Badań i Rozwoju dostanie dotację większą o prawie 13%, zaś w przypadku Sieci Łukasiewicz planowany jest wzrost nakładów o ponad 40%, co ma dać dodatkowe środki w kwocie 170 mln zł. Z symulacji wynika, że efekty inwestycji w Łukasiewicza przekładają się na szacunkowy zwrot dla gospodarki na poziomie 2 mld zł. – Wyliczenia pokazały, że jedna złotówka subwencji daje efekt dla gospodarki w wysokości 6 zł – przyznał Murdzek. Jego ministerstwo finansuje też doktoraty wdrożeniowe, które budują zależność między nauką a gospodarką.

Zbigniew Marciniak zwrócił uwagę, że świat coraz bardziej zaczyna nam uciekać. Jego zdaniem, widać to szczególnie w dwóch obszarach. Po pierwsze kuleje innowacyjność. Polska nauka mogłaby dużo lepiej pomagać gospodarce, gdyby miała ku temu możliwości. Rzecz w tym, że innowacje to działalność ryzykowna – część pomysłów wypali, a część nie. Przedsiębiorcy tego się boją, a w Polsce trudno o środki na badania przedwdrożeniowe, czyli z obszaru tzw. Doliny Śmierci. Innym problemem jest mała atrakcyjność sektora dla młodych ludzi. Konkurencja rynkowa powoduje, że wybierają oni każdą opcję, byle nie uczelnię. Nic dziwnego, skoro płaca minimalna stanowi dziś 47% minimalnej pensji profesora. – Będziemy mieć wkrótce odwróconą piramidę, czyli więcej profesorów niż młodych pracowników nauki. To bardzo źle wróży na przyszłość – przestrzegał Marciniak, przywołując Danię czy Austrię jako kraje, w których nakłady na badania naukowe na 1 mieszkańca są dziesięciokrotnie wyższe niż w Polsce.

W podobnym tonie wypowiadał się dr hab. Stanisław Mazur, prof. Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie i rektor tej uczelni, przewodniczący Komisji ds. Ekonomicznych KRASP. W jego ocenie zapowiadana subwencja dla uczelni IDUB zwiększona o 1% ponad to, co w ustawie, jest dalece niewystarczająca. – To są uczelnie, które mają przesądzać o zmianie technologicznej, innowacyjności polskiej gospodarki i z tego punktu widzenia środki są za małe. Za szczególnie istotną uznał dywersyfikację sposobu finansowania nauki. Pozytywnie odbiera zwłaszcza dodatkowy miliard na inwestycje zapisany w projekcie budżetu. – Ta ustawa jest racjonalnie i dobrze skrojona, ale wydaje mi się, że niewystarczająca z perspektywy potrzeb sektora – podsumował prof. Mazur, dodając, że wprowadzone rozwiązania istotnej zmiany w systemie finansowania nie spowodują. Wspomniał również o bardzo silnej presji płacowej, która jest prostym odbiciem tego, co dzieje się na rynku, a z którą rektorzy coraz częściej muszą się mierzyć.

Uczestnicy dyskusji skupili się też na zagranicznych źródłach finansowania. W Krajowym Planie Odbudowy na szkolnictwo wyższe, naukę oraz badania i rozwój zapisano 1,46 mld euro, w tym 400 mln na nowoczesne kształcenie zawodowe i rozwój e-kompetencji, 375 mln na instytuty Łukasiewicza, prawie 200 mln na kształcenie w obszarze ochrony zdrowia. S. Skuza zachęcał uczelnie do ubiegania się o granty unijne, które w kontekście ewaluacji mają dużą wartość. W. Murdzek wspomniał, że jego resort poszukuje rozwiązań, które zwiększą partycypację w środkach zewnętrznych, np. w Horyzoncie Europa, gdzie w perspektywie siedmiu lat dostępnych jest ogółem ponad 90 mld euro. – Nie jesteśmy do końca usatysfakcjonowani z wysokości pozyskanych przez naukę polską środków w poprzednim programie Horyzont 2020. Musimy powalczyć o więcej, dlatego chcemy, aby nasi naukowcy liczniej uczestniczyli w dużych międzynarodowych projektach – mówił min. Murdzek. Dodał, że w ministerstwie trwają właśnie prace nad nowym elementem do kolejnej ewaluacji: oceną uczelni i instytutów pod względem zdolności do transferu wiedzy i technologii. Przyznał też, że większą dynamikę w tym obszarze spowodują zmiany w ustawie o innowacyjności, o których rozmawia z Ministerstwem Rozwoju.

– Brakuje „sprzęgła” między maszyną badań, która kręci się coraz szybciej, a gospodarką – skonstatował Z. Marciniak.

MK

Wróć