logo
FA 12/2021 30 lat FNP

Krzysztof Jóźwiak

Inspiratorka

Inspiratorka 1

Fot. FNP

Prof. Krzysztof Jóźwiak jest beneficjentem kilku programów FNP. Gdyby nie one, zapewne pracowałby dziś za granicą.

Nie sposób opisać w krótkim tekście wszystkich zasług Fundacji w dziele wspierania najlepszej nauki w naszym kraju. 30 lat temu zdarzyło się coś wyjątkowego, dla niektórych było to może nawet coś w kategoriach cudu. W przełomowym dla Polski okresie, kiedy z jednej strony permanentnie brakowało pieniędzy, a z drugiej na obrzeżach państwowego majątku nierzadko zdarzały się finansowe nieprawidłowości, udało się stworzyć rzetelną, profesjonalną i opartą na najlepszych światowych wzorcach agencję skutecznie wspierającą naukowców w Polsce. Od początku kluczem do sukcesu był bardzo dobrze przemyślany model działalności punktowo skupionej na identyfikowaniu najlepiej rokujących badaczy i wyposażaniu ich w narzędzia i fundusze, które najlepiej mogły pomóc w realizacji ich pasji naukowych. Zaczęło się od fundowania stypendiów dla naukowej młodzieży oraz staży podoktorskich u największych światowych mistrzów, z czasem oferta Fundacji poszerzała się na kolejne grupy bardziej doświadczonych badaczy. Dopiero od niedawna, dzięki wsparciu funduszy UE, skala działalności pozwala na wsparcie powstania zupełnie nowych instytucji naukowych skupiających wybitne i zróżnicowane międzynarodowo grupy badawcze.

Tak skonstruowana oferta Fundacji stała się ważnym argumentem dla naukowców pracujących za granicą do rozważenia możliwości kontunuowania badań naukowych w polskich instytucjach. Oczywiście w pierwszej kolejności dotyczy to naszych rodaków na obczyźnie, ale jest w tym gronie coraz więcej autentycznych obcokrajowców. Na pewno było tak w moim przypadku. Gdy w 2004 roku kończyłem post-doka w Narodowych Instytutach Zdrowia, bardzo ważna była świadomość, że w Polsce mogę znaleźć warunki do dalszych realizacji swoich pasji naukowych. Droga to oczywiście niełatwa, ale nieoceniona jest możliwość aplikowania w otwartych konkursach przeznaczonych dla osób takich jak ja. W tamtym czasie Fundacja na rzecz Nauki Polskiej była bodaj jedyną instytucją, która dawała gwarancję otwartej konkurencji zgłoszonych projektów badawczych. Z perspektywy czasu mogę przyznać, że przeczucie mnie nie myliło. Jestem dumnym laureatem kilku programów Fundacji, które odegrały olbrzymią rolę na mojej drodze do naukowej samodzielności.

Oprócz rysu osobistego chciałem zwrócić uwagę na moim zdaniem najważniejszy wymiar przełomowej roli Fundacji w ostatnich 30 latach. Jubilatka w wielu przypadkach była prekursorem rozwiązań, które wydatnie pomagały i nadal pomagają w przestawieniu naszej nauki z modelu odziedziczonego po PRL na model powszechnie przyjęty w krajach naukowo rozwiniętych. Najlepszy przykład to Program Kolumb, finansujący staże naukowe młodych doktorów w najlepszych instytucjach naukowych świata, był przecież pierwszą systemową próbą implementacji idei mobilności polskich naukowców. Niejednokrotnie też proponowane przez Fundację rozwiązania spotykały się z krytyką części środowiska. Trudno sobie to teraz wyobrazić, ale był czas, gdy kontrowersyjna była sama idea otwartych konkursów skierowanych nie do instytucji, ale do pojedynczych badaczy i to niezależnie od ośrodka, w którym pracują. Podobnie było z konsekwentnie realizowanym modelem oceny wniosków przez niezależnych (i anonimowych) ekspertów, z których duża część pochodziła z zagranicy. Fundacja od początku była też orędowniczką tego, aby najlepszym, wyselekcjonowanym w bardzo trudnych konkursach badaczom zapewnić godziwe wynagrodzenie pozwalające w całości skupić się na pracy w projekcie, a dotyczyło to zarówno laureatów, jak i ich doktorantów czy post-doków. Pamiętam, że wielu moich profesorów uważało za niesłuszne, gdy młokos w projekcie FNP potrafił zarobić więcej niż profesor.

Te i wiele innych kontrowersji udawało się rozbroić dzięki wytrwałej pracy i rosnącemu z roku na rok autorytetowi. Można chyba zaryzykować stwierdzenie, że przez długi okres czasu Fundacja była jedyną instytucją w Polsce realizującą politykę naukową opartą na najlepszych i najbardziej transparentnych międzynarodowych wzorcach. Gdy zaczęły powstawać inne, rządowe agencje, jak na przykład Narodowe Centrum Nauki, całymi garściami czerpały inspiracje i szczegółowe rozwiązania z wcześniejszych doświadczeń Fundacji. Wszystko to w imię zawsze aktualnej dewizy: warto wspierać najlepszych, aby mogli stać się jeszcze lepsi. Sto lat Fundacjo!

Krzysztof Jóźwiak, Uniwersytet Medyczny w Lublinie

Wróć