logo
FA 12/2021 30 lat FNP

Leon Gradoń

Fundacja innowacyjności

Fundacja innowacyjności 1

Prof. Leon Gradoń, specjalista w zakresie inżynierii chemicznej i biomedycznej z Politechniki Warszawskiej, laureat Nagrody FNP z 2006 r., były przewodniczący Rady FNP, mówi o działalności Fundacji w kontekście przedsiębiorczości naukowców.

Z zasady nie występuję o granty. Wynika to ze stoickiej postawy, która każe mi unikać takich elementów życia, w których dominuje losowość, na które nie mam wpływu. W przypadku wszelkiego rodzaju konkursów element losowości jest zbyt duży, jak na moje inżynierskie przekonania, które każą mi poruszać się w takich obszarach, gdzie jasno definiuje się cel, wymagania i jest jeden lub dwóch rywalizujących ludzi, którzy chcą go rozwiązać. Wtedy wiem, dlaczego wygrałem. Nagrodę FNP dostałem, ponieważ ktoś inny mnie zgłosił; właściwie nie wiedziałem, kto to zrobił. To jedno z najważniejszych i najbardziej prestiżowych wyróżnień w polskiej nauce, a zatem cieszącym się dużym zainteresowaniem mediów. Ogromną zaletą nagrody FNP, o której rzadko się mówi jest to, że pozwala ona przedstawić publicznie nasze prace, osiągnięcia, te nagradzane, ale przy okazji także inne. Nośność nagrody jest ogromna. W mim przypadku chodziło o wyniki pewnych badań podstawowych, które doprowadziły do wdrożeń, w różnej skali, ale także jednego wdrożenia przez dużego gracza rynkowego, który w swoich fabrykach w Stanach Zjednoczonych – początkowo także w Polsce – produkuje filtry kancerogennych cząstek mgły olejowej do samochodów w silnikami diesla, oparte na rozwiązaniach moich i zespołu. Korzysta z tego społeczeństwo, bo mamy dzięki temu czystsze powietrze.

Skutkiem nagrody była także popularyzacja postaw innowacyjnych. To ważne, bo to coś innego niż tylko zwykły postęp techniczny. Innowacyjność to aktywność twórcza, nauka włączona w cały system gospodarczy. W każdym nowoczesnym państwie innowacja staje się siłą napędową rozwoju, pozwala zastąpić model odtwórczy, modelem innowacyjnym. To, co mi się dzięki Nagrodzie FNP udało, to pobudzenie w gronie moich współpracowników kreatywności, które wyzwala wolność twórczą, eliminację różnych ograniczeń wynikających z rutyny, z przyzwyczajeń. Chlubię się postawą, którą lansował niegdyś Adam Smith – postawą ekonomiczną (homo economicus), która wciąga jednostki w działalność innowacyjną, i bazuje na zasadzie własnej korzyści.

Od kilkunastu lat Fundacja wprowadza także programy, które mają pobudzić akademicką innowacyjność na wielu różnych polach, nie tylko ściśle technicznym. Mamy obecnie w uczelniach technicznych do czynienia z pewnym marazmem. W programie kształcenia nie ma czegoś takiego jak pobudzanie wśród studentów postaw przedsiębiorczych – gdzie łączy się wiedzę, doświadczenie, intuicję. Niestety, programy grantowe NCBR i NCN nie mają w kryteriach oceny elementu kreatywności. Fundacja, przez pewne zmiany w programach, ma szansę przełamać ten impas, polegający na zatrzymaniu badań na wynikach czysto teoretycznych. Moi studenci i doktoranci, którzy przebywają teraz w University of California czy ETH, z nadzieją przyglądają się tym nowym programom oraz kapitałowi, który przybywa do Polski, i zastanawiają się nad powrotem do kraju. Ewolucja programów Fundacji w tę stronę może przynieść bardzo interesujące i ważne korzyści dla nauki i gospodarki.

Pracowałem w Radzie NCBR, byłem członkiem Senatu PW, no i wreszcie w Radzie Fundacji. Ona pracuje trochę inaczej niż pozostałe organy kolegialne. Wydatnie wspomaga działania Zarządu FNP. Ta ścisła współpraca przynosi dobre rezultaty, a członkom Rady daje satysfakcję ze sprawczości. Byłem członkiem Rady FNP, a potem jej przewodniczącym w bardzo trudnym okresie. Fundacja znalazła się wówczas w sytuacji, gdy na podstawie umowy z NCBRem, z beneficjenta stała się instytucją wdrażającą programy unijne. Wskutek tego utraciła możliwość kreatywnego i bardziej swobodnego działania według własnych wyobrażeń, a musiała przyjąć wymogi, które określił fundator programów – Unia Europejska poprzez instytucje nadzorujące Program Operacyjny Inteligentny Rozwój. Fundacja poradziła sobie z tym ograniczeniem najlepiej, jak można było. Działalność kreatywna pozostała tam, gdzie większy wpływ miała Rada, czyli w MABach, w których Fundacja zachowała status beneficjenta i dwóch podstawowych programach: stypendiach START i Nagrodzie FNP, gdzie Rada ma szczególne plenipotencje, od wyłaniania kandydatów do zatwierdzenia laureatów.

Członkowie Rady to zespół silnych indywidualności o odmiennym przygotowaniu naukowym, o różnych spojrzeniach na to, co robimy. Zadaniem przewodniczącego jest doprowadzenie do pewnego konsensusu, bo tak właśnie działamy – nie przegłosowujemy się, ale szukamy wspólnego rozwiązania. Przewodniczący, dla zachowania czystego sumienia, własnych wartości i przekonań, musi minimalizować osobiste straty. To się w moim przypadku udawało robić. Czasami miewałem wiedzę, której nie mogłem ujawniać pozostałym członkom Rady, a jednak udawało mi się przekonać ich do rozwiązań z tej wiedzy wynikających. Dobrze wspominam współpracę z Zarządem Fundacji w realizacji programu Międzynarodowych Agend Badawczych. Nasze uwagi były zwykle uwzględniane, co na pewno pomogło rozwiązać najtrudniejsze sprawy MABów, które okazały się bardzo trudnym programem. To są duże pieniądze, wielkie indywidualności. To wielki eksperyment Fundacji. Bardzo jestem ciekaw jego rezultatów.

Notował Piotr Kieraciński

Wróć