logo
FA 12/2020 w stronę historii

Piotr Hübner

Siły pomocnicze

Fot. Stefan Ciechan

„Jeżeli pomagają profesorowi w jego badaniach, to niechże będą jawnymi jego współpracownikami i dzielą z nim w pewnej mierze zasługi naukowe”.

Stanowiska pomocniczych sił naukowych nie prowadziły do stabilizacji naukowej i życiowej, miały z założenia charakter przejściowy. Adiunktów i asystentów nie wliczano do grona nauczycieli akademickich. Jan Tur (Nauka i uczony, 1917) stwierdził: „stanowisko asystenta należy uważać zawsze za coś tymczasowego, przejściowego – jest to rodzaj posady, na którą co kilka lat nowy powinien wchodzić kandydat (…). »Asystent wiekuisty« jest zawsze niemal postacią równie nieszczęsną, jak »wieczny student«: jest to ten sam typ na wyższym stopniu. (…) nigdy nie widziałem, aby długoletnia asystentura szła w parze z prawdziwie wydajną pracą naukową. Nie ulega wszakże wątpliwości, że typ osiwiałego w danej pracowni asystenta może być bardzo pożyteczny dla pracowni samej, w której jednak staje się on z biegiem lat czemś w rodzaju starszego woźnego. Jedynie w zakładach olbrzymich, o złożonej machinie administracyjnej, postać taka może być tolerowana”. Jeśli asystent miałby brać udział w pracach kierownika zakładu, „o ile wprost nie zejdzie do roli pracownianego famulusa – w razie jeszcze najlepszym – straci dużo czasu i sił na czysto techniczną pracę, zawsze tylko rękami będąc, podczas gdy kierownik będzie mózgiem”. Jednak Adam Wrzosek oceniał (pisząc pod pseudonimem Adam Skibiński) w pracy Myśli o reformie wydziałów lekarskich (1919), że nawet „asystenci mają moralne prawo do samodzielnej pracy naukowej; a jeżeli pomagają profesorowi w jego badaniach, to niechże będą jawnymi jego współpracownikami i dzielą z nim w pewnej mierze zasługi naukowe. Najlepiejby było, gdyby profesorowie nie używali asystentów do pomocy w swoich pracach naukowych”.

Stanowiska asystenckie były w uczelniach rzadkością, zwyczajowo każdy z profesorów mógł ubiegać się o jednego zaledwie asystenta. Jednak w realiach niepodległego państwa, gdy powołano sieć szkół akademickich o statusie państwowym, pojawiła się tendencja do etatyzacji drogi awansowej „pracowników nauki”. Przyrost etatów i wyodrębnienie prawne kategorii pomocniczych pracowników nauki sprawiły, że organizacje asystenckie przeszły na formę działania związków twórczych, będących specyficzną „nadbudową” organizacji tworzących ruch związków zawodowych. W roku 1919 powstał Związek Stowarzyszeń Asystentów Wyższych Uczelni Rzeczypospolitej Polskiej z siedzibą we Lwowie. Obejmowano wszystkie kategorie pomocniczych pracowników nauki. II Zjazd Związku (Lwów, IV 1921) uchwalił między innymi: „Ilość pomocniczych sił naukowych przy każdej katedrze powinna być dostosowana do ilości pracy. W zakładach, gdzie jest b. dużo pracy wewnętrznej, należy wprowadzić pomocniczy personel nienaukowy (mechanicy, laboranci, rysownicy, preparatorzy, pisarze itp.). Przyjęcie pomocniczych sił naukowych (asystentów i adiunktów) może nastąpić tylko w drodze konkursu, ogłoszonego publicznie we wszystkich wyższych uczelniach Polski. Wakanse winny być ogłaszane bezzwłocznie. Obsadzanie stanowisk stypendystów odbywa się drogą konkursu publicznego w obrębie danej wszechnicy. Asystenci nie są stałymi urzędnikami państwowymi. Korzystają jednak z wszelkich praw, przysługujących urzędnikom stałym (odpowiedniej klasy), z wyjątkiem praw emerytalnych, które im zostają przyznane, z zaliczeniem lat służby, dopiero na innych stanowiskach państwowych (…). Adjunktom i asystentom przysługuje prawo do mieszkania służbowego”. Dodawano do tego prawo do sześciotygodniowego urlopu, zwrotu kosztów podróży, diet, ubezpieczenia przez pracodawcę oraz bezpłatnego leczenia.

Praktyka odbiegała od założeń

W roku 1933 ograniczono działalność związku do uczelni państwowych, organizacja przyjęła nazwę Związek Stowarzyszeń Asystentów Państwowych Szkół Akademickich Rzeczypospolitej Polskiej. Utrzymano formułę profesjonalnego związku twórczego. Charakterystyczny był dystans wobec wykładowców i lektorów zatrudnianych na uczelni – też spełniali funkcje pomocnicze, ale nie przy katedrach. Zajęcia zlecone spełniała rozproszona kategoria, licząca przed wojną około 1200 osób. Wśród nich blisko 40% stanowili docenci. Praca „pomocnicza” obejmowała też liczne obowiązki organizacyjne, w praktyce zastępujące działalność nielicznych w uczelnianych zakładach urzędników.

Od 29 października 1932 roku wprowadzono dla każdego mianowanego asystenta tzw. wykaz służbowy, zawierający dane osobowe i dane o przebiegu służby. Gromadzono odpowiednie odpisy dokumentów. Tekst ślubowania pomocniczych sił naukowych powielał sformułowania ślubowania profesorów. Praktyka odbiegała od założeń normatywnych. Ernest Maydell wskazywał (Sprawa asystentów w uniwersytetach, „Szkoły Akademickie” z. 6 i 7, 1928/9) na „anormalny stan bytu asystenckiego”, w tym „wypadki, gdy pełnoprawni asystenci, tzn. posiadający dyplom uniwersytecki i kilkuletnią praktykę, odbierają w całym szeregu zakładów gaże asystentów młodszych lub nawet płatni są z ryczałtu, wedle norm pomocniczych sił, rekrutujących się ze studentów”. Gaża asystenta starszego powinna być według autora „2-3 razy większa od gaży asystenta początkującego”. Stanowisko Małego Senatu UJ (z 10 II 1933) zawierało ustalenie: „posady pomocniczych naukowych należy raczej uważać za stypendia dla kształtowania przyszłych sił naukowych, a nie jako stałe posady urzędnicze”. Podczas XVI Walnego Zjazdu Związku Stowarzyszeń Państwowych Szkół Akademickich RP (Kraków, 6 i 7 IV 1935) ustalono, że egzekwowanie pełnego pensum pociągnie redukcję etatów starszych asystentów oraz pozbawienie „skromnych środków utrzymania” około 40% asystentów młodszych. Ci od roku 1922 otrzymywali połowę stawki wynagrodzenia asystentów starszych. Zróżnicowanie obowiązków między dwoma kategoriami asystentury zależało od profesora.

W uczelniach państwowych w roku ak. 1937/1938 zatrudniano 964 starszych asystentów i 289 młodszych, a ogółem 1939 pomocniczych pracowników nauki. W uczelniach prywatnych zaledwie 168. Przed wojną ogółem było ich ponad 2200. Na każdego przypadało w uczelniach państwowych po 20 studentów, a w prywatnych po 65.

Dodatkowe zajęcie zarobkowe

W nowych, powojennych realiach ustrojowych Władysław Pol w pracy Seminarium wyższej szkoły (1947) wyjaśniał: „Ujemne strony praktyki asystenckiej nie wypływają z przemyślanego nastawienia profesorów, wywołuje je raczej nieuświadamianie więzów, jakie w codziennym kontakcie narzucają. Zastanawianie się nad tą wstydliwą bolączką odda młodym adeptom naukowym rzetelną usługę”. Stefan Straszewicz wskazywał (Aktualne zagadnienia w organizacji studiów wyższych technicznych w: „Sprawozdanie Rady Szkół Wyższych”, 1948): „Większość asystentów, to inżynierowie zajmujący różne stanowiska poza politechniką i traktujący asystenturę jako dodatkowe zajęcie zarobkowe, na które poświęca się trochę czasu w godzinach pozabiurowych”. Proponował powołanie nowej kategorii „asystentów naukowych przydzielanych do pomocy profesorom w ich pracach badawczych a zwolnionych z obowiązków dydaktycznych”. Sąsiedni tekst Marcina Kacprzaka (Co medycyna państwu dać może) zawierał podobną refleksję: „Stanowiska asystentów są niestety zajmowane bardzo często przez młodzież, która bierze te zajęcia li tylko dlatego, żeby ułatwić sobie bytowanie przed skończeniem studiów lub bezpośrednio po skończeniu”.

Wróć