logo
FA 12/2020 informacje i komentarze

Nierówne szanse

Zbliżającej się ocenie działalności naukowej poświęcono jeden z paneli podczas konferencji LUMEN 2020. Uczestnicy odnieśli się do pomysłów rozróżnienia dorobku naukowego uzyskanego w szkołach wyższych i w instytutach PAN. Jak zauważył prof. Maciej Duszczyk, były prorektor Uniwersytetu Warszawskiego, członek Komitetu Polityki Naukowej, punkt startu nie jest ustawiony w tym samym miejscu. Większość pracowników zatrudnionych w uczelniach znaczną część czasu musi poświęcić na dydaktykę, podczas gdy instytuty PAN nastawione są na działalność badawczą. Prof. Arkadiusz Mężyk, rektor Politechniki Śląskiej, przewodniczący KRASP, zwrócił uwagę, że dwa podokresy w tej ewaluacji nie będą jednakowe. W roku 2020, a zwłaszcza w pierwszym semestrze, możliwość prowadzenia badań i publikowania wyników była mocno ograniczona. – W związku z pandemią i przejściem na kształcenie zdalne zakres obowiązków dydaktycznych znacznie wzrósł – podkreślał prof. Sławomir Wiak, były rektor Politechniki Łódzkiej.

Proponują dwa rozwiązania: albo wrócić do znanego z poprzedniej parametryzacji podziału na odrębne oceny dla uczelni, dla jednostek PAN i innych instytutów, albo przypisanie do liczby N różnych wag, w zależności od rodzaju etatu, np. pracownicy badawczy liczeni jako 1, natomiast badawczo-dydaktyczni z arbitralnym wskaźnikiem (przykładowo 0,7 lub 0,6).

Prof. Jan Pomorski z Komisji Ewaluacji Nauki dorzucił jeszcze jeden pomysł: różna liczba wymaganych slotów, co w praktyce sprowadziłoby się do zastąpienia 3 × N w przypadku uczelni innym mnożnikiem dla wyrównania szans. – System SEDN, który OPI lada dzień uruchomi, pozwoli na wykonanie odpowiednich symulacji. Pokaże nam, na ile zróżnicowanie na instytuty i uczelnie jest dyscyplinarnie istotne i może wymagać korekty w końcowym algorytmie, by nie zafałszować finalnego obrazu – wyjaśnił.

Dyskutowano też o kryterium III, czyli ocenie wpływu działalności naukowej na funkcjonowanie społeczeństwa i gospodarki. Prof. Krzysztof Zaremba, rektor Politechniki Warszawskiej, przyznał, że lektura raportu z pilotażowej oceny przeprowadzonej w ubiegłym roku na 5 uczelniach, nie napawa optymizmem. – Pojawiły się przypadki, w których jeden ekspert przyznał za opis wpływu 100 pkt, a inny – 0. Opisy jakościowe też się różniły: u jednego dany aspekt ma znaczący wpływ, u innego – nie ma żadnego. W dziedzinie nauk ścisłych i przyrodniczych średnia różnica ocen między ekspertami wyniosła… 54 pkt.

Wynika z tego, że jednostki nie bardzo wiedzą, jak opisywać swoje osiągnięcia, natomiast recenzenci nie wiedzą, jak je oceniać. Niepokoi go, że na ocenę wpływać ma nie osiągnięcie, tylko sposób, w jaki zostanie ono opisane.

Prof. Pomorski przyznał, że w KEN wnikliwie przeanalizowano wnioski z pilotażu. Do Komisji docierają sygnały ze środowiska, że waga 20% przypisywana do kryterium III jest zbyt duża i może mieć znaczący wpływ na końcowy wynik. – Pojawia się postulat, by zmniejszyć wagę do 10%, a wprowadzić w zamian dodatkowo kryterium IV – liczbę samodzielnej kadry naukowej ze zróżnicowaniem na profesorów tytularnych i doktorów habilitowanych.

Dodał, że wymagałoby to zmiany ustawy, a na to czasu chyba już nie ma. W KEN przygotowują na I kwartał 2021 duże akcje: informacyjną i szkoleniową, które będą miały na celu edukować, w jaki sposób dobrze sporządzać opisy wpływu. Szkolenia mają przejść także eksperci. Po to, by uniknąć sytuacji, w której dajmy na to uczelnia otworzyła swoją placówkę naukową np. w Niemczech i pokazuje to jako znaczący wpływ, bo międzynarodowy, i ekspert się do tego przychyla, podczas gdy drugi zaznacza, że żadnej współpracy tam nie było, bo pojawiali się tylko i wyłącznie przedstawiciele tej uczelni.

Podczas panelu zastanawiano się także nad doborem ekspertów. Skoro wszystkie uczelnie zaangażowane są w proces parametryzacji, jak uniknąć konfliktu interesów? – Decyzje będą z tego powodu podważane, możemy spodziewać się bardzo wielu odwołań. Najbliższa ewaluacja skończy się w 2025 roku – wieszczył prof. Duszczyk.

MK

Wróć