logo
FA 12/2020 życie naukowe

Piotr Kieraciński

Nie chodzi o grę w kolory

Szanowny Panie Profesorze, Szanowni Państwo, Czytelnicy „Forum Akademickiego”,

Ta „gra w kolory” nie ma dużego znaczenia. To tylko wytłumaczenie, jak przebiegała korespondencja: kto kopiował, kto skanował, kto, jak i komu przekazywał dokumenty i kto popełnił błąd. Przyjmujemy to tłumaczenie z pewnym zdziwieniem. Rozumiemy, że jest to ważne z punktu widzenia dziekana Wydziału Zarządzania i prorektora UG. Dla nas ma mniejsze znaczenie, podobnie jak dla wyjaśnienia stanu dorobku habilitacyjnego Jerzego P. Gwizdały. Stan wiedzy redakcji na temat sposobu przekazywania nam recenzji i ich forma (opisana w artykule M. Wrońskiego w FA 11/2020) nasuwał nam, po prostu i nieodparcie, myśl o próbie ukrycia fragmentu recenzji, zwłaszcza gdy okazało się, że zniknęły zdania najważniejsze, w których recenzent opisał nieuprawnione zapożyczenia, dokonane także z jego prac. Może faktycznie nasze podejrzenia nie były słuszne. Nieważne.

Ważne jest to, że już na etapie recenzowania dorobku habilitacyjnego J.P. Gwizdały w 2011 r. wiadomo było, że są w nim nieuprawnione przejęcia tekstów innych osób. Mimo to recenzent, który to zauważył i opisał, prof. Maciej S. Wiatr z SGH, dziś już emerytowany wykładowca tej uczelni, nie uznał za stosowne zakwestionować tego dorobku i zakończył recenzję pozytywną konkluzją. Podobnie wydziałowa komisja habilitacyjna i Rada Wydziału Zarządzania UG nie widziały nic złego w tym, że w dorobku J. Gwizdały są wady, które dyskwalifikują habilitanta. Mówiąc krótko, w Polsce w dziedzinie nauk ekonomicznych w dyscyplinie finanse – w takiej habilitował się J.P. Gwizdała – plagiat nie przeszkadzał w uzyskaniu habilitacji. Czy to na pewno w porządku? Czy takie zwyczaje nadal są praktykowane i obowiązują w dziedzinie nauk ekonomicznych?

Piotr Kieraciński

Wróć