logo
FA 11/2025 okolice nauki

Marek Misiak

Wszyscy nadal są odwróceni

Wszyscy nadal są odwróceni 1

To wspaniała rzecz, gdy autor przyłapuje czytelnika na niewiedzy, wiedzy powierzchownej, pozornej wiedzy bazującej na stereotypach. Lektura najczęściej odbywa się indywidualnie i w ciszy, zatem takie ujawnienie nie obejmuje publicznego zawstydzenia – można w komfortowych warunkach przyznać się przed samym sobą do błędu, a potem po prostu dać się poprowadzić. Bogdan Rudnicki przyłapał mnie na płytkim i sztampowym rozumieniu twórczości Marka Hłaski, okazałem się jednym z tych, którzy wciąż są odwróceni, choć wydaje im się, że widzą.

Marek Hłasko to pisarz, którego wielu współcześnie czytać nie chce, gdyż albo są przekonani, że kiedyś przeczytali już wszystko istotne, co stworzył, albo obiegowe opinie o nim powtarzane w mediach budują taki obraz jego życia i dorobku, że wydaje się kimś antypatycznym, a jego proza zjawiskiem ważnym głównie w kontekście historii literatury, niekoniecznie zaś godnym lektury dla niej samej. Rudnicki wskazuje na paradoksalny, smutny fakt: mimo iż Hłasko został przywrócony do kanonu (przynajmniej oficjalnie), jego obraz w oczach czytającej publiczności często jest bliższy temu, który w czasie, gdy pisarz żył na emigracji, a potem po jego śmierci przedstawiała PRL-owska propaganda. Ten wyobrażony Hłasko niepokojąco przypomina wzorowanego na nim fikcyjnego literata Jana Barda (Janusz Zakrzeński) z zakłamanego filmu Mieczysława Waśkowskiego Epizod Berlin-West (1986). Rudnicki nie tyle go odkłamuje, co poszerza spojrzenie czytelnika, a eseistyczna, dygresyjna forma znakomicie pozwala mu na zbudowanie szerokiego kontekstu dla rozumienia utworów Hłaski. Dopiero gdy pisarz jawi się już jako ważny dla polskiej literatury sam w sobie, a nie jedynie z uwagi na czas i miejsce, w którym się pojawił, przychodzi moment na pokazanie skali jego talentu na przykładzie, poprzez bardziej już zdyscyplinowaną analizę roli groteski w jego twórczości.

Najciekawszym kontekstem przywołanym w pierwszej części publikacji jest Władimir Wysocki. Rudnicki wskazuje, jak on także wprowadzał do kultury (tu: radzieckiej) motywy związane z ludźmi funkcjonującymi na marginesie społeczeństwa i choć stanowiły one tylko jeden z wątków w jego dorobku, z czasem głównie z tym zaczęto go kojarzyć (do tego stopnia, że gdy pierwszy raz usłyszałem żartobliwą piosenkę o alpinistce, nie od razu poznałem go po głosie). Jego wizerunkiem także manipulowano pośmiertnie, gdy można go było prezentować jak owada zatopionego w bursztynie, jak w filmie Piotra Busłowa Wysocki (2011). Także współcześnie twórczość Wysockiego jest znana (poza wąskimi kręgami) dość wybiórczo, wciąż tych samych kilkanaście piosenek. Rudnicki zwraca uwagę, że podobnie jest w przypadku Hłaski, którego emigracyjne utwory, zwłaszcza Nawrócony w Jaffie (1966), Opowiem wam o Esther (1967) i Sowa, córka piekarza (1968) bywają podsumowywane jako „mniej istotne” przez ludzi, którzy wyraźnie ich nie czytali (są do tego stopnia nieuważni, że potrafią przekręcać tytuły czy popełniać podstawowe błędy, omawiając fabuły).

Rudnicki jasno wyraża dość kategoryczne opinie, np. regularnie przypomina zaangażowanie Mrożka i Szymborskiej w stalinowski komunizm; jego sympatie światopoglądowe (nie mylić z politycznymi) także są w miarę jasne. Można się z nim nie zgadzać, warto jednak zauważyć, że nie są to wtręty czy uwagi na stronie, ale integralny element wywodu. Zdaniem autora trwające do dziś przekłamania w wizerunku Hłaski są także konsekwencją podziałów we współczesnym świecie literackim i cząstkowych jedynie rozliczeń z przeszłością (przede wszystkim własną). Hłasko jest nie-współczesny, gdyż wciąż jest odległy, nieznany, pozornie znajomy, mimo starannych wydań jego twórczości po 1989 roku.

Marek Misiak

Bogdan RUDNICKI, Hłasko. Nasz nie-współczesny, czyli nowy wspaniały żywot starej manipulacji, Wydawnictwo Universitas, Kraków 2024.

Wróć