logo
FA 11/2025 życie naukowe

Rozmowa z prof. Alicją Majewską, rzeźbiarką, nauczycielką akademicką na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, członkinią Komisji Ewaluacji Naukowej w latach 2019-2022

Ewaluacja u artystów

Ewaluacja u artystów 1

Prof. Alicja Majewska w pracowni
Prof. Alicja Majewska – rzeźbiarka, nauczycielka akademicka na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, członkini KEN–u w latach 2019-2022. W swojej twórczości odnosi się do fenomenu pamięci i towarzyszącego mu procesu wspomnienia. Interesuje ją przede wszystkim perspektywa indywidualnego doświadczenia, osadzona w realiach współczesności i kultury. W jej pracach materiał staje się nośnikiem znaczeń, budulcem wizualnych metafor. Wykorzystuje m.in. metal, beton, porcelanę, woski, żywice, tkaniny, a ostatnio także rośliny, głównie mchy.

Mam wrażenie, że nasze kryteria są zbyt akademickie. Proponowałabym większą akceptację dla dobrze udokumentowanych działań twórczych, które nie wpisują się w system instytucjonalny.

Czym charakteryzuje się ewaluacja działalności uczelni artystycznych na tle innych jednostek naukowych?

Uczelnie artystyczne funkcjonują w systemie szkolnictwa wyższego i podlegają podobnym zależnościom, sposobom zarządzania oraz ocenom jak uniwersytety czy politechniki, a jednocześnie różnią się tym, że ich obszary badawcze koncentrują się na specyficznej, często bardzo swobodnej i ekspresyjnej działalności twórczej, wykorzystującej proces artystyczny jako narzędzie badań. Pojęcie twórczości kojarzy się z wolnością, intuicją i eksperymentem, trudnymi kategoriami do zaksięgowania i sformalizowania, a tym bardziej do oceniania i punktowania.

Są dziedziny, które łatwiej jest sparametryzować.

Ewaluacja u artystów 2

Prace domowe, Centrum Sztuki Współczesnej Znaki Czasu w Toruniu, 2021 r.

W dziedzinach naukowych ewaluacja ma już swoją tradycję: wypracowano narzędzia bibliometryczne, odwołujące się do długo istniejących baz danych, które pozwalają statystycznie ocenić wartość osiągnięcia naukowego. Sprecyzowano kategorie, np.: monografie, artykuły w punktowanych czasopismach, wdrożenia, patenty itd. Mam wrażenie, że naukowcy są oswojeni z różnymi formami punktowania i oceny. W mojej dziedzinie, w dziedzinie sztuki, chyba jeszcze wiele przed nami, jeżeli chodzi o akceptację takich procedur i „oddolne” zrozumienie oceny punktowej. Wyodrębniono trzy – jakże pojemne – dyscypliny artystyczne: sztuki filmowe i teatralne, sztuki muzyczne oraz sztuki plastyczne i konserwacja dzieł sztuki, a w ostatnich latach środowiska akademickie wypracowały w dyskusji kategorie osiągnięć, które poddawane są ewaluacji i są specyficzne dla każdej z dyscyplin. Charakter tych osiągnięć jest bardzo różny, czasami wydaje się niemierzalny, skupię się więc na dyscyplinie, którą reprezentuję, o nazwie sztuki plastyczne i konserwacja dzieł sztuki. Długi spis kategorii osiągnięć stara się zadośćuczynić większości twórczych aktywności, obejmuje autorstwo dzieł z różnego zakresu, takich jak wystawy, kuratorstwo, czy realizacje projektowe i dzieła konserwatorskie, ale też autorstwo różnych form publikacji. Co typowe dla mojej dyscypliny, najwięcej jest osiągnięć wynikających z twórczości indywidualnej. Na pewno osiągnięcia artystyczne trudniej jest punktować i „ważyć” niż osiągnięcia innych nauk, które mają długą tradycję oceniania i wypracowane mierniki. Dla moich kolegów i koleżanek naukowców jest oczywiste, że istnieje np. oficjalnie ogłoszona lista wydawnictw, lista czasopism, które są mniej lub bardziej prestiżowe, w związku z czym ich osiągnięcia w postaci artykułów nabierają wagi punktowej w oparciu o prestiż czasopisma.

W przypadku sztuki ocena nie jest tak oczywista.

W naszym przypadku też jest trochę tak, że prestiż instytucji kultury, z którą współpracujemy, wpływa na wartość punktową, np. przy ocenie osiągnięcia w postaci wystawy indywidualnej. Wydawałoby się, że zmieniają się tylko okoliczności, a dzieło jest takie samo. Podam przykład: są artyści, których twórczość związana jest z określonym środowiskiem, szczególnym miejscem i siła ich sztuki wybrzmiewa w kontekście pozainstytucjonalnym. Tymczasem, zdarza się, że na potrzeby ewaluacji i punktacji zmieniają swoje strategie i wchodzą w przestrzenie galerii czy muzeów.

Ewaluacja u artystów 3

Niepamięć 2, 2022

Czasami można w przestrzeni instytucjonalnej przedstawić taką twórczość na zasadzie dokumentacji.

Tak, to jest możliwe, jednak bardziej chodzi mi o to, że wystawa dzieł artysty czy artystki w relacji z konkretnym miejscem, z jego tożsamością, ma siłę oddziaływania i wytwarza emocje, które są wartościami w sztuce. Natomiast przeniesienie tych obiektów do przestrzeni galerii czy muzeum pozbawia ich autentycznej wartości i często stają się one głównie elementami narracji kuratorskiej. A wracając do tematu ewaluacji: taka wstawa będzie korzystniejsza dla dyscypliny, ponieważ miejscem realizacji będzie instytucja kultury i jest wymieniony kurator jako osoba współpracująca. Dlatego w dziedzinie sztuki niezmiernie ważna jest ocena ekspercka dokonana z perspektywy twórcy-praktyka, który dzięki swojemu doświadczeniu i aktualnej wiedzy nie przeoczy cennych zjawisk artystycznych i nada im właściwą wartość. Mówiąc o twórczości w dziedzinie sztuki, przeważnie myślimy o malarstwie, rzeźbie, o szeroko pojętych sztukach wizualnych, ale mamy przecież także sztuki projektowe: architektów wnętrz, wzorników, scenografów, którzy czasami kilka lat pracują nad jednym projektem. Trzeba więc myśleć bardzo szeroko. Pamiętajmy też o konserwatorach dzieł sztuki, którzy działają w sposób niezwykle interdyscyplinarny. Biorąc pod uwagę samą istotę twórczości artystycznej, trochę buntujemy się i wyrażamy niezgodę na taką ewaluację, która chciałaby wszystko zmierzyć, zważyć i porównać, bo w sztuce tak się nie da. Dlatego znów podkreślę ogromną rolę twórców-ekspertów w ewaluacji.

Wyzwaniem dla ekspertów jest zapewne także duże zróżnicowanie jednostek prowadzących kształcenie w zakresie sztuki?

Dydaktyka artystyczna prowadzona jest w różnych ośrodkach, przede wszystkim w akademiach, ale też na uniwersytetach, na politechnikach i w rozmaitych uczelniach niepublicznych. Pracownicy tych jednostek prowadzą badania w zakresie twórczości artystycznej, tworzą zespoły w ramach odpowiednich dyscyplin, których liczebność jest naprawdę różna. Porównujemy więc osiągnięcia dużych jednodyscyplinowych akademii sztuk: muzycznych, plastycznych czy teatralno-filmowych, uczelni z ogromnymi tradycjami, z jednostkami prowadzącymi dyscypliny artystyczne o krótkiej historii, gdzie liczba pracowników sięga wymaganego minimum 12 osób, co w przypadku ewaluacji ma swoje matematyczne konsekwencje.

Czy uważa pani, że należałoby rozwinąć i doprecyzować system ewaluacji w ramach poszczególnych dyscyplin artystycznych?

Przede wszystkim, jak już wspomniałam, potrzebni są dobrze przygotowani eksperci. Ważna jest też współpraca wszystkich środowisk akademickich poddawanych ocenie, żeby wypracować jak najwłaściwsze kryteria i zrozumieć mechanizmy liczbowych porównań. Oczywiście najsilniejsze jest środowisko akademii, ale należy myśleć w sposób otwarty i włączać do dyskusji przedstawicieli różnych społeczności, także tych młodych, z jednostek niepodporządkowanych Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Rozmowa powinna koncentrować się na przyszłości i tworzeniu warunków do oceny, która bierze pod uwagę wiele czynników. Obecna ewaluacja koncentruje się na tym, żeby ustalić wartość poszczególnych osiągnięć, dokonać bilansu, by w rezultacie stworzyć ranking jednostek i odpowiednio podzielić ministerialne środki finansowe. Nie zapominajmy jednak, że tworząc kryteria oceny, formujemy też pewną filozofię ewaluacji i naszą akademicką przyszłość. Powiem przewrotnie: jeśli zaproponujemy takie kryterium jak „satysfakcja i wsparcie dla nauczyciela akademickiego”, to odtąd wszyscy kierownicy jednostek zaczną szczególnie dbać o dobrostan swoich pracowników, co byłoby wspaniałe. Niestety, takiego kryterium póki co nie ma i chyba nie będzie. Jeżeli jednak, jak ma to miejsce obecnie, tworzymy kryterium, w którym wartość osiągnięcia wyraża się poprzez współpracę z instytucjami kultury, to jego punktacja będzie zależna od oceny renomy galerii. Jeżeli dzieło pokażę w Muzeum Guggenheima, będzie to zapewne osiągnięcie wybitne, a jeśli tę samą pracę zaprezentuję na wystawie zbiorowej w galerii o małej rozpoznawalności, to osiągnięcie dla ekspertów nie będzie miało wysokiej punktowej wartości ze względu na brak okoliczności wartościujących, potwierdzających znaczenie.

Ewaluacja u artystów 4

Niepamięć 3, obiekt, wym. 98,5 x 75 x 13 cm, 2023

Autorzy artykułu Artyści wobec kultury audytu. Wpływ systemu ewaluacji nauki na uczelnie artystyczne („Nauka” 3/2022) zauważyli, że osoby przez nich ankietowane rzadko przyznawały się do wpływu ewaluacji na własną działalność, ale w swoim otoczeniu dostrzegały ten wpływ, określając go mianem „punktozy”. Pani także zdaje się dostrzegać to zjawisko. Czy wiąże się ono głównie z wyborem miejsca ekspozycji?

Wiemy o tym, że oceniana jest dyscyplina, a nie indywidualny pracownik, choć to on w procesie przygotowań do oceny przynosi swój dorobek, z którego wybierane są najbardziej wartościowe osiągnięcia. Nie musi być ich wiele, ważne, by miały rangę wyrażoną różnymi czynnikami typowymi dla dyscypliny. W swoich środowiskach dobrze rozpoznajemy to, co ma cechy wyjątkowości i kulturową wartość. Chyba my sami tworzymy atmosferę „punktozy” i potrzeby nadmiaru osiągnięć, nie do końca mając zaufanie do procesu ewaluacji. Sądzę, że mamy do czynienia ze zbytnią koncentracją na decyzji o miejscu upublicznienia jako czynniku potwierdzającym wartość osiągnięcia. I tu mam wątpliwości. Obecnie mamy wiele instytucji kultury, które stają się hermetyczne, w których kuratorzy kreują swoją rzeczywistość, a twórca znajduje się jakby na peryferiach, nieomalże jako petent. W związku z tym interesujące osobowości funkcjonujące poza głównym, aktualnym nurtem mają często drzwi zamknięte. Proponowałabym więc większą akceptację dla dobrze udokumentowanych działań twórczych, które nie wpisują się w system instytucjonalny. Mam wrażenie, że nasze kryteria są zbyt akademickie. Niby jesteśmy wolni, ale sami troszeczkę złapaliśmy się we własne sidła.

Załóżmy, że jest pani w zespole, który opracowuje nowe wytyczne do ewaluacji działalności artystycznej. Jakie miałaby pani propozycje?

Zacznijmy od pewnej refleksji. Obecny system ewaluacji w mojej ocenie jest zbyt mocno skoncentrowany na weryfikowaniu jednostek i tworzeniu rankingów, a więc na ocenie przeszłości. Chciałabym, aby służył nie tylko ważeniu i porównywaniu, lecz przede wszystkim kreowaniu przyszłości. Żeby stał się narzędziem wzmacniania potencjału zespołów i realnego planowania rozwoju, który faktycznie byłby wdrażany, a nie pozostawał jedynie w deklaracjach. Dodałabym więc kryterium czwarte.

Co byłoby istotne przy weryfikacji tego kryterium?

Myślę o przełożeniu osiągnięć naukowych/artystycznych na strategię rozwoju badań w ramach dyscypliny, do których zaangażowani są studenci i doktoranci. W takim ujęciu każda dyscyplina czy jednostka musiałaby odpowiedzieć sobie na pytania: Co nas wyróżnia? Jaki mamy potencjał? Co możemy rozwijać w sposób szczególny i jak przekłada się to na zmiany w programach studiów? Jak tę wiedzę wdrażać we współpracy ze środowiskiem zewnętrznym? Dla mnie kluczowe jest, aby w podstawowych kryteriach ewaluacji silnie wybrzmiewało powiązanie działalności badawczej z szerzej zakrojonym planowaniem, ze strategią rozwoju nie tylko indywidualnych karier pracowników, lecz przede wszystkim całych zespołów. Moja propozycja to dalekie echo rozumienia sensu Kryterium III w ewaluacji, szczególnie cennego dla naszej dziedziny, bowiem wreszcie możemy przedstawić, jak działania twórcze przekładają się na pozytywne zmiany, jak kształtują społeczeństwo i wpływają na jego rozwój.

Kryterium II, czyli efekty finansowe badań naukowych, nie jest brane pod uwagę w przypadku uczelni artystycznych.

Tak, bo często trudno takie efekty wykazać i je wyliczyć. Sądzę jednak, że jest świadomość społeczna. Widzimy przecież jak wydarzenia artystyczne potrafią wpłynąć na rozwój turystyki w regionie, co w konsekwencji przynosi rozwój, a to przekłada się na wymierne finansowe korzyści w gospodarce. Dzięki festiwalowi filmowemu, spektakularnej wystawie czy zrekonstruowanemu dziełu o wysokiej artystycznej randze pojawiają się tysiące osób, miasto tętni życiem, zapełniają się hotele i restauracje. Rozumienie tych zależności jest dla naszej dziedziny bardzo ważne. Kryterium III w ewaluacji wymaga w swojej istocie wykazania relacji między działaniami naukowymi/artystycznymi, a poprawą funkcjonowania społeczeństwa w różnych obszarach. Mamy w tym zakresie ogromny potencjał, wykorzystajmy go więc do opowiadania o tym co tworzymy i co przekłada się na poprawę życia, czasami wymierną wręcz finansowo. Możemy uczyć się od środowisk naukowych krajów anglosaskich mówienia prostym językiem o skomplikowanych dokonaniach w nauce i ich znaczeniu dla rozwoju cywilizacyjnego społeczeństwa. Wracając do nowej ewaluacji: w związku ze specyfiką obszaru sztuki uważam, że liczba ekspertów powinna się zwiększyć.

Ewaluacja u artystów 5

Równowaga, obiekt wym. 11 x 13 x 1,5 cm, materiał mech, beton, pleksi, libella, 2022

Jakie powinny być kryteria doboru ekspertów?

Ekspert powinien być pracownikiem samodzielnym, gdyż posiada większe doświadczenie, także odnoszące się do oceniania, bywa przecież recenzentem np. prac doktorskich. W procesie ewaluacji powinny uczestniczyć osoby reprezentujące daną dyscyplinę, z dobrym dorobkiem, ze środowiskowym autorytetem. Nie wyobrażam sobie, żeby zapraszać teoretyków sztuki, ponieważ ich kompetencje nie obejmują praktyki artystycznej, a także działań projektowych czy konserwatorskich. Swojego czasu pojawiały się pomysły, aby stworzyć listę galerii na wzór punktowanych list czasopism. Takie propozycje moim zdaniem są złe. Po pierwsze, jest problem ograniczonej dostępności do tych instytucji, a po drugie, prestiż i renoma to nie są stałe kategorie. Chyba najbardziej sensowna jest zasada, którą mamy obecnie, że to właśnie przedstawiciele dyscypliny oceniają sami siebie. Ważne jest też szerokie rozeznanie w ramach dyscypliny, gdyż wiem z doświadczenia, że zdarzają się sytuacje zawyżania wartości osiągnięć, np. typu wystawienniczego.

Jak, przykładowo, można je zawyżyć?

Opisując miejsca ekspozycji w sposób nie do końca prawdziwy, co świadczy nie tyle o złej woli, ile raczej o braku precyzji w stosowaniu pojęć i znajomości kryteriów. Jednak jako eksperci powinnyśmy mieć dostęp do dokumentacji. Jeżeli mamy podane linki do rozszerzeń informacji zawartych w opisach, to możemy osiągniecia szybko zweryfikować, a gdy jesteśmy osadzeni w temacie, to nawet często nie musimy wyszukiwać tych informacji, bo już wiemy, bo oglądaliśmy, czytaliśmy i dyskutowaliśmy na ten temat. Moim zdaniem ewaluacja jest działaniem na rzecz docenienia osiągnięć. Trzeba zawsze pamiętać, że nie oceniamy osób, tylko dzieła, chociaż z oddolnej perspektywy wygląda to inaczej.

Pojawiają się obawy, że jednostki będą prowadzić politykę kadrową pod kątem ewaluacji.

Ewaluacja rzeczywiście mogła czasami przynieść niepożądane skutki dla losów poszczególnych osób. Chciałabym jednak zauważyć, że jednocześnie uwidoczniła, że w naszym środowisku jedni pracują naprawdę intensywnie, twórczo i konsekwentnie, a inni – z różnych powodów – nie w takim samym stopniu. Zdarzały się więc sytuacje przenoszenia pracowników na stanowiska dydaktyczne, a osobom korzystającym z prawa do pracy na emeryturze, które uzyskały niską ocenę osiągnięć, proponowano rozwiązanie umów kontraktowych. Proszę jednak zauważyć, że ostatnia ewaluacja wypadła całkiem dobrze, większość uczelni z naszego obszaru otrzymała satysfakcjonującą kategorię, choć wiele z nich dopiero w wyniku odwołania. Zespoły uczelniane miały dzięki temu możliwość doprecyzowania zgłoszonych osiągnięć i nauczyły się, w jaki sposób formułować opisy, aby nie ograniczać się do zwykłej inwentaryzacji dzieł.

W 2023 roku, podczas konferencji organizowanej przez KRASP i Uniwersytet Łódzki, brała pani udział w panelu poświęconym ewaluacji działalności artystycznej. Padło wówczas kilka postulatów, które mogą być aktualne w kontekście kolejnej ewaluacji, np. aby rozbudować katalog osiągnięć związanych z obszarem konserwacji.

Ewaluacja u artystów 6

Aneksja, instalacja multimedialna, obiekt z mchu, film, 2025

Reprezentuję jednostkę, która ma ogromne tradycje w konserwacji dzieł sztuki, rozumiem specyfikę tej działalności i w mojej ocenie repertuar osiągnięć, które można sprawozdawać w ewaluacji, jest zawężony. Nie oddaje rzeczywistej poznawczej i twórczej wartości działań związanych z pracą nad zabytkowymi obiektami. Sądzę, że wyrażam opinię wszystkich środowisk akademickich w Polsce zajmujących się badaniami w tym zakresie. Dlatego też uważam, że należałoby wysłuchać wniosków płynących ze środowiska i uzupełnić ten katalog, wpływając w ten sposób na kierunki rozwoju polskiej konserwacji. Należy jednak pamiętać, że prace konserwatorskie, zwłaszcza w przypadku rozbudowanych, kulturowo istotnych obiektów o złożonej problematyce, mogą trwać kilka lat i są realizowane przez całe zespoły specjalistów. Trudno jest wyodrębnić takie dzieło, by poddać je ocenie, gdy ramy ewaluacji sięgają czterech lat. Praktyka jest taka, że wydziela się pewne obszary, nad którymi pracują zespoły albo pojedyncze osoby. Nazwa osiągnięcia w systemie nie może się pojawić kilka razy, więc trzeba je zapisać stosując odpowiednią perspektywę. Podobnie jest w przypadku dużych realizacji projektowych i z zakresu architektury wnętrz. Moim zdaniem to zagadnienie powinno być doprecyzowane w podręczniku dla ekspertów lub omówione na szkoleniach związanych z naszą specyfiką, ale nie tylko na jednym czy dwóch spotkaniach połączonych z prezentacją w formie pdf-u.

Podkreśla pani szczególną rolę ekspertów w ewaluacji.

Dziedzina sztuki jest oceniana wyłącznie w sposób ekspercki, co stanowi, ze względu na naszą specyfikę, uzasadnione rozwiązanie. Moim zdaniem, równolegle z przygotowywaniem się uczelni do procesu oceny, ministerstwo powinno rozpocząć szkolenia ekspertów, którzy pełniliby funkcję łączników między środowiskiem a samą instytucją. Zasadne byłoby również stworzenie bazy osób zaangażowanych w dotychczasowe procesy ewaluacyjne i wykorzystanie ich doświadczenia. Warto także rozważyć zwiększenie liczby ekspertów reprezentujących obszar sztuki, adekwatnie do liczby ocenianych jednostek.

W dyskusjach na temat ewaluacji sygnalizowany jest czasami problem braku „kultury feedbacku” w kontekście ankiet wypełnianych przez pracowników naukowych, co wiąże się z trudnością w planowaniu kariery naukowej. Czy ten problem dotyczy także pracowników uczelni artystycznych?

W przypadku dyscyplin artystycznych większość prac administracyjnych, takich jak wpisywanie osiągnięć, odbywa się ręcznie, bez możliwości przesłania danych z jednego systemu do drugiego. Proszę sobie wyobrazić, jaki to jest wysiłek administracji lub innych zespołów, a także praca poszczególnych osób dbających o jak najbardziej merytoryczne charakterystyki. Uczestniczymy w procesie poprzez wskazanie swoich najlepszych osiągnięć i zapewne większość z nas ma świadomość, że efektem tych działań są punkty, a zatem jest blisko do tworzenia list rankingowych najwyżej ocenionych osiągnięć, a tym samym autorów. W wielu jednostkach po zakończeniu ewaluacji dokonano podsumowań i zapoznano pracowników z wnioskami. A co do planowania kariery naukowej/artystycznej, to wydaje mi się, że my, twórcy, budujemy ją niezależnie od efektów ewaluacji i nie widzę wśród nas tego problemu.

W czasie wspomnianej konferencji zwrócono też uwagę na niebezpieczeństwo tworzenia zbyt wielu nowych kierunków studiów przez jednostki, które uzyskały kategorię A+. Co pani sądzi na ten temat?

Według mnie ten problem nie istnieje. Nie widzę niebezpieczeństwa, a biorąc pod uwagę dynamikę zmian cywilizacyjnych, zwłaszcza w zakresie nowych technologii, potrzebni są twórcy, którzy będą potrafili odpowiedzieć na te wyzwania. Dlatego pozwólmy jednostkom działać, tym bardziej, że dotyczy to tych z najwyższą kategorią. Pamiętam pewne spotkanie sprzed kilkunastu lat, gdy przyjechali do nas pracownicy z norweskiej uczelni. W tym czasie powoływaliśmy nową specjalność na jednym z artystycznych kierunków. Norwescy goście gratulowali nam dlatego, że u nich takie procesy nie tylko trwają bardzo długo, ale wymagane jest także potwierdzenie zapotrzebowania na przyszłych specjalistów. Poziom polskiego kształcenia artystycznego jest bardzo dobry, co widać chociażby w ocenach naszych absolwentów na rynkach pracy poza granicami kraju. Odwołam się jeszcze do artykułu o kulturze audytu, nawiązując do wyznaczonych ram czasowych oceny. Czteroletni cykl wydaje mi się zbyt krótki. W ramach dyscypliny, którą reprezentuję, wspomniałam o dużych realizacjach konserwatorskich czy projektowych, a także o ustalaniu wpływu działalności twórczej w ramach Kryterium III. Większy sens miałaby weryfikacja, która odbywa się np. co sześć lat, dałaby pewien oddech i możliwość zastanowienia się nad kierunkami rozwoju. Pracujmy spokojniej, by stworzyć nowe ramy dla ewaluacji. Brakuje nam także pewnej ciągłości, która w sztuce i nauce jest niezbędna.

Rozmawiała Krystyna Matuszewska

Wróć