logo
FA 11/2025 informacje i komentarze

artykuł sponsorowany

Dlaczego polskie firmy mają problem z przekształcaniem wyników badań w realne produkty i usługi?

Dlaczego polskie firmy mają problem z przekształcaniem wyników badań w realne produkty i usługi? 1

Dlaczego wyniki sprzedażowe decydują o sensie badań?

Choć nakłady na działalność badawczo-rozwojową w Polsce rosną, a na uczelniach powstają unikalne rozwiązania – jak opracowany na AGH sorbent do odzysku litu z solanek czy innowacyjny materiał recyklingowy z osadów ściekowych z Politechniki Rzeszowskiej – kraj nadal plasuje się nisko w europejskich rankingach innowacyjności. Widoczna jest szczególnie jedna, powtarzająca się luka: dystans między tym, co dzieje się w laboratoriach, a tym, co trafia na rynek w postaci komercyjnych produktów i usług. Badania naukowe generują wiedzę, wynalazki i prototypy – jednak zbyt rzadko przekształcają się one w rozwiązania, które realnie wpływają na gospodarkę.

A to właśnie zdolność do sprzedaży, wdrożenia i skalowania technologii decyduje o tym, czy badania mają znaczenie wykraczające poza środowisko akademickie. Wynik naukowy, który nie przełoży się na praktyczne zastosowanie, pozostaje potencjałem – wartościowym, ale niewykorzystanym. Nie zmienia procesów przemysłowych, nie buduje przewag firm, nie wzmacnia konkurencyjności gospodarki. Dlatego w dyskusji o innowacyjności kluczowe jest pytanie nie tylko o to, co powstaje w laboratoriach, lecz przede wszystkim, co z tych wyników potrafimy skutecznie skomercjalizować.

Największa luka kompetencyjna naukowców to ta, która decyduje o komercjalizacji

Kiedy patrzymy na to, dlaczego tak niewiele polskich rozwiązań badawczych przechodzi drogę od koncepcji do wdrożenia, problem nie leży ani w braku pomysłów, ani w jakości badań. Największa bariera znajduje się tam, gdzie proces naukowy styka się z biznesowym – w kompetencjach wdrożeniowych naukowców. To oni są autorami wynalazków, prototypów i patentów, ale w codziennej praktyce rzadko mają możliwość lub przygotowanie, by prowadzić te technologie dalej, do firm, inwestorów czy własnych zespołów projektowych. Część badaczy wskazuje brak czasu na działania okołobiznesowe, inni podkreślają, że po prostu nie wiedzą, jak przełożyć efekty prac B+R na język rynek-korzyść-produkt.

Aby tę sytuację uchwycić rzetelnie, Fundacja #Make Smart People Famous zrealizowała projekt „Identyfikacja i wsparcie rozwoju kompetencji kadry naukowej w inicjowaniu i realizacji projektów B+R” w ramach programu „Nauka dla Społeczeństwa II” finansowanego przez Ministra Edukacji i Nauki. Projekt obejmował pełną triangulację badań: ilościowe CAWI wśród 386 naukowców reprezentujących zróżnicowane dyscypliny i stanowiska, CAWI wśród 500 studentów z 77 uczelni, 40 indywidualnych wywiadów pogłębionych z przedsiębiorcami oraz naukowcami z doświadczeniem w zakresie B+R oraz pięć paneli eksperckich z udziałem 20 ekspertów ze świata nauki i biznesu. Ta skala i różnorodność danych pozwoliły odtworzyć rzeczywisty obraz kompetencji i oczekiwań po obu stronach.

Wyniki wszystkich tych etapów są spójne i nie pozostawiają złudzeń: polscy naukowcy to eksperci w swojej dziedzinie, którzy świetnie radzą sobie z komunikacją wewnątrz środowiska, ale tracą grunt pod nogami w zderzeniu z rynkiem. W samoocenie kompetencji naukowcy bardzo wysoko ocenili swoje kompetencje miękkie – średnia 74,8 punktu na 100 możliwych – oraz umiejętność pracy w zespołach interdyscyplinarnych, która uzyskała 54,2 punktu. To solidna podstawa do współpracy i wymiany wiedzy w środowisku akademickim.

Problem zaczyna się tam, gdzie kończy się nauka, a zaczyna biznes. Największe luki kompetencyjne naukowców znajdują się dokładnie tam, gdzie zaczyna się komercjalizacja. Najsłabsze oceny dotyczą umiejętności kluczowych dla wdrożeń: wiedza i umiejętności z zakresu komercjalizacji wyników badań uzyskały zaledwie 29,7 punktu – najniższy wynik w całym badaniu. Wiedza o wdrażaniu wyników na rynek została oceniona na 32,8 punktu, a pozyskiwanie finansowania i budżetowanie na 39,1 punktu. To kategorie, bez których żadna technologia nie opuści laboratorium.

Luka ta nie jest tylko kwestią subiektywnego „poczucia” naukowców – potwierdzają ją przedsiębiorcy uczestniczący w wywiadach pogłębionych. Przedstawiciele biznesu wskazywali wprost: naukowcom brakuje orientacji biznesowej. Potrafią opisać zjawisko teoretycznie, ale mają trudność z przełożeniem go na praktykę gospodarczą.

Niewystarczający poziom kompetencji wdrożeniowych prowadzi do paradoksu zdiagnozowanego w badaniu ilościowym: choć 67% naukowców uważa, że prace B+R są kluczowe dla rozwoju nauki, to ocenę realnego wpływu ich własnej pracy na rynek oszacowali na niespełna 29/100 punktu. Naukowcy czują więc, że ich praca ma sens teoretyczny, ale nie widzą jej przełożenia na gospodarkę – właśnie przez brak narzędzi wdrożeniowych.

Luki te mają charakter systemowy: powtarzają się niezależnie od dyscypliny, stopnia naukowego czy typu uczelni. A ponieważ dotyczą fundamentów procesu komercjalizacyjnego, to właśnie one w największym stopniu blokują przejście od badań do wdrożeń w Polsce.

Dlaczego ta luka jest tak dotkliwa

Problem staje się poważny w momencie przejścia ze sterylnego laboratorium do hali produkcyjnej. Jak trafnie zauważył jeden z badanych ekspertów: „Nikt w przemyśle nie robi tego [procesu] na odczynnikach czystych, tylko na surowcach technicznych”. To zderzenie powoduje powstanie „szklanego sufitu” skalowalności – naukowcy często traktują udany eksperyment jako gotowy produkt, nie uwzględniając, że koszt jego masowej produkcji może przekroczyć potencjalne zyski.

Dystans zwiększa też odmienna kultura pracy. W biznesie terminowość oznacza „być albo nie być”, w nauce czas bywa pojęciem płynnym. Wniosek z badań jest jeden: biznes nie kupuje wyśrubowanych parametrów, lecz rozwiązanie konkretnego problemu. Tymczasem naukowcy oceniają swoją znajomość potrzeb rynku na zaledwie 46/100 punktów. Z perspektywy biznesu ta luka oznacza ogrom niewykorzystanego potencjału współpracy. W obszarach, w których innowacje wymagają zaawansowanej wiedzy specjalistycznej, sprawne przejście od badań do rynku mogłoby znacząco skrócić czas wdrożeń, podnieść jakość rozwiązań i zwiększyć ich skalowalność. Lepsze przygotowanie naukowców do realiów biznesowych oznaczałoby dla firm możliwość szybszego sięgania po wiedzę naukową, a dla samych badaczy – więcej projektów realizowanych w logice rynkowej, zamiast pojedynczych, trudnych do powtórzenia sukcesów.

Dlaczego polskie firmy mają problem z przekształcaniem wyników badań w realne produkty i usługi? 2

Paradoks ewaluacji – punkty ważniejsze od wdrożeń

Problem luki kompetencyjnej jest wzmacniany przez systemowe kryteria oceny dorobku, które premiują aktywność wydawniczą kosztem realnych wdrożeń. Przeprowadzona w ramach projektu analiza regresji liniowej dostarczyła kluczowego dowodu: nie istnieje istotny statystycznie związek między liczbą publikacji w prestiżowych czasopismach a sukcesem rynkowym badacza. Innymi słowy, system nagradza naukowców za działania, które nie przekładają się na innowacyjność gospodarki.

Prowadzi to do zjawiska, które w badaniach określono mianem „zamykania drogi do komercjalizacji”. Presja na szybkie zdobywanie punktów ewaluacyjnych sprawia, że naukowcy publikują wyniki badań przedwcześnie, co w świetle prawa patentowego uniemożliwia ich późniejszą ochronę i sprzedaż. Nawet gdy dochodzi do zgłoszeń patentowych, często mają one charakter pozorny – są tworzone wyłącznie na potrzeby rankingów uczelni, bez weryfikacji ich potencjału rynkowego.

W obecnym modelu kariery innowatorzy znajdują się na straconej pozycji. Proces wdrożeniowy jest długotrwały i obarczony ryzykiem, podczas gdy publikacja artykułu daje szybki i pewny zysk w postaci punktów. Jak wskazują eksperci, badacz poświęcający czas na współpracę z biznesem często traci w wyścigu o awans naukowy względem osób koncentrujących się wyłącznie na teorii.

Co pokazał projekt o potrzebach naukowców

Analiza wyników uzyskanych zarówno w jakościowej, jak i ilościowej części badań ujawniła, że środowisko naukowe dzieli się na dwie wyraźne grupy o odmiennych potrzebach. Pierwsza to badacze „laboratoryjni”, którzy nie chcą być przedsiębiorcami. Są otwarci na wdrożenia, ale potrzebują profesjonalnego brokera technologii, który zdejmie z nich ciężar prowadzenia biznesu. Druga grupa to naukowcy chcący aktywnie komercjalizować, którzy jednak zderzają się z brakiem wsparcia na uczelniach. Skala tej luki jest alarmująca, nawet w przypadku przyszłej kadry badawczej – w badaniu studenci i doktoranci ocenili potrzebę networkingu na 73 punkty (w skali 1-100), podczas gdy wsparcie otrzymywane od uczelni ocenili zaledwie na 31 punktów.

Wspólny mianownik dla obu grup to zmęczenie teorią. Tradycyjne kursy prawne są oceniane jako nieskuteczne, czego dowodem są przywoływane przykłady szkoleń, na które z 500 zaproszonych przychodzi garstka osób. Naukowcy domagają się „narzędziownika”, wsparcia praktycznego, gotowych checklist, scenariuszy rozmów z inwestorami oraz analiz case studies – zarówno sukcesów, jak i porażek wdrożeniowych.

Największą zidentyfikowaną barierą pozostaje jednak brak wspólnego języka. Jak zostało to wielokrotnie podkreślone w badaniach, współpraca często upada, bo naukowcy i przedsiębiorcy funkcjonują w dwóch różnych porządkach rzeczywistości. Dlatego najbardziej palącą potrzebą nie jest kolejna dawka wiedzy akademickiej, lecz obecność „tłumacza” oraz budowa „praktycznego mostu”: mentoring przez praktyków i wizyty w zakładach produkcyjnych, które pozwalają zrozumieć realia przemysłu.

Dlaczego Fundacja wzięła ten temat na warsztat?

Fundacja #Make Smart People Famous powstała z bardzo konkretnej potrzeby: wspierania ludzi i zespołów, które tworzą wartościową wiedzę, przełomowe technologie i innowacyjne rozwiązania, ale często brakuje im narzędzi, by pokazać ten potencjał światu, przekształcić go w realne wdrożenia albo po prostu zostać zauważonymi przez odpowiednich partnerów. Na styku działalności naukowej i biznesowej działamy od 2019 roku, prowadząc szkolenia, pracując z zespołami B+R, wspierając laboratoria, inkubatory i twórców technologii w przechodzeniu od etapu pomysłu do praktycznych zastosowań. Nasze doświadczenie obejmuje doradztwo dla ponad stu startupów i przedsiębiorstw oraz realizację grantów badawczych o wartości ponad 20 milionów złotych. W tym codziennym kontakcie bardzo szybko zaczęliśmy widzieć powtarzający się schemat.

Do Fundacji trafiały zespoły z ogromnym potencjałem – świetnymi wynikami badań, znakomitymi prototypami, autorskimi metodami czy technologami na światowym poziomie, które jednak zatrzymywały się na podobnym etapie. Mimo istnienia licznych raportów, strategii i dokumentów, realne wdrożenia nadal trudno było „przepchnąć” dalej niż prototyp. Coś ewidentnie nie działało. Rozmowy z naukowcami pokazywały, że mają kompetencje badawcze, mają wiedzę, mają motywację, ale nie mają narzędzi pozwalających przejść od języka nauki do języka biznesu. Rozmowy z przedsiębiorcami potwierdzały to samo z drugiej strony: potencjał jest, ale brakuje ludzi, którzy potrafią poprowadzić projekt przez etapy gotowości technologicznej, zabezpieczyć własność intelektualną, opowiedzieć o wartości rozwiązania i nawiązać relację z partnerami.

Zauważyliśmy również, że dotychczasowe analizy rynku skupiały się głównie na barierach po stronie biznesu, pomijając perspektywę i braki kompetencyjne samych naukowców. To właśnie te obserwacje, powtarzające się w tak wielu organizacjach i projektach skłoniły nas, aby spojrzeć na problem systemowo, a nie intuicyjnie. Jeśli mimo dużej aktywności na poziomie raportów i strategii sytuacja się nie poprawia, oznacza to, że potrzebna jest rzetelna diagnoza źródeł. Dlatego Fundacja podjęła się realizacji projektu „Identyfikacja i wsparcie rozwoju kompetencji kadry naukowej w inicjowaniu i realizacji projektów B+R” w ramach programu „Nauka dla Społeczeństwa II”. Chcieliśmy nie tylko zrozumieć, dlaczego wdrożenia nie idą tak, jak powinny, ale także zbudować rozwiązanie, które realnie odpowiada na potrzeby środowiska i które można faktycznie wdrożyć na uczelniach.

Jako zespół łączący kompetencje naukowców – psychologów, ekonomistów – z praktyką brokerów innowacji, zrozumieliśmy, że sama diagnoza to za mało. Naszym celem nie było stworzenie kolejnego raportu „do szuflady”. Konsekwencją diagnozy było stworzenie programu rozwojowego, który krok po kroku prowadzi naukowców przez proces komercjalizacji i współpracy z biznesem. Program powstał w ramach projektu, ale wyrasta z naszego doświadczenia – zarówno badawczego, jak i biznesowego. Jest spójny z misją Fundacji: sprawiać, by wartościowe projekty były nie tylko widoczne, ale gotowe do wejścia na rynek i konkurowania na nim.

Jak wygląda realne wsparcie? (dzielimy się tym, co działa)

W naszej codziennej pracy z zespołami badawczymi widzimy, że skuteczne wsparcie nie polega na dostarczaniu kolejnych teoretycznych poradników, ale na dostarczeniu „narzędziownika”, który pozwala bezpiecznie przejść z laboratorium na rynek. Dlatego Fundacja #Make Smart People Famous skupia się na działaniach, które wynikają z wieloletniej praktyki pracy ze startupami i naukowcami:

Warsztaty z komercjalizacji i oceny gotowości (TRL)

Nie uczymy teorii zarządzania, lecz konkretów niezbędnych badaczowi. Bazując na doświadczeniach z programów takich jak „Future Leader”, prowadzimy warsztaty, które pozwalają naukowcom samodzielnie ocenić poziom gotowości technologicznej (TRL) swojego rozwiązania oraz zrozumieć mechanizmy ochrony własności intelektualnej przed publikacją naukową. Uczymy, jak przygotować ofertę, która nie jest opisem technicznym, lecz propozycją wartości dla inwestora.

Mentoring wdrożeniowy i walidacja rynkowa (data-driven)

Odchodzimy od podejmowania decyzji „na intuicję”. Oferujemy wsparcie oparte na twardych danych, wykorzystując m.in. autorskie narzędzia AI do analizy potencjału rynkowego i badania konkurencji. Pomagamy zespołom zweryfikować, czy ich pomysł ma rację bytu rynkowego, zanim wydadzą środki na wdrożenie. Opracowujemy wspólnie modele biznesowe i strategie wejścia na rynek, testując je na realnych grupach odbiorców.

Od makiety do MVP (wsparcie technologiczne)

Dla zespołów rozwijających rozwiązania cyfrowe oferujemy coś więcej niż doradztwo – pomoc w wytworzeniu produktu. W ramach naszych procesów inkubacyjnych przeprowadzamy zespoły przez projektowanie funkcjonalne, testy użyteczności (UX/UI) z potencjalnymi klientami, aż po zaprogramowanie i wdrożenie minimalnej wersji produktu (MVP). Dzięki temu naukowcy nie zostają z „papierową koncepcją”, lecz otrzymują działający prototyp gotowy do prezentacji inwestorskiej.

Platforma współpracy i networking

Odpowiedzią na barierę komunikacyjną jest tworzona w ramach projektu platforma webowa, która służy do bezpośredniego kojarzenia naukowców z partnerami biznesowymi. To cyfrowe narzędzie uzupełniamy działaniami „w terenie” – budowaniem sieci kontaktów i łączeniem twórców technologii z inwestorami oraz instytucjami otoczenia biznesu, co pozwala przełamać izolację środowiska akademickiego.

Wróć