logo
FA 11/2023 okolice nauki

Marek Misiak

Razem i osobno

Razem i osobno 1

Pojawienie się internetowych narzędzi tłumaczących, bezpłatnych i dostępnych bez ograniczeń, a przynajmniej w rozbudowanych darmowych wersjach, umocniło u wielu osób przekonanie, że przekład jest czynnością mechaniczną, polegającą na zamianie pojedynczych słów w języku wyjściowym na słowa w języku docelowym w stosunku jeden do jednego. Najważniejszą zaletą książki Matthew Reynoldsa jest wskazanie na mocne strony i kierunki rozwoju takich instrumentów. To nowoczesne wprowadzenie do teorii przekładu, jednak jasno podkreślające, że teoretyczna refleksja translatologiczna rozwija się na wyższym poziomie ogólności; jak dotąd cyfrowe ułatwienia wpływają raczej na praktykę niż teorię.

Kluczowe jest podkreślenie, że tłumaczenie to nie po prostu przejście z jednego języka na drugi, ale stworzenie komunikatu (ustnego, pisemnego, audiowizualnego) w pełni zrozumiałego w języku docelowym, a jednocześnie przenoszącego do niego pewne cechy – czasem trudno uchwytne – mowy autora (a w każdym razie języka, z którego tłumaczymy). Reynolds oddaje istotę tłumaczenia za pomocą metafor – to wkroczenie na „ziemię niczyją” między dwoma językami albo most nad takim obszarem, spinający dwa języki. Nie poprzestaje na oczywistych już dziś stwierdzeniach, że przekłada się nie tylko z języka na język, ale z kultury na kulturę, wskazuje, jak złożone może to być zagadnienie. Czy uprzystępnienie komunikatu lub całego większego dzieła uzasadnia zastąpienie obecnych w nim odwołań do jednych realiów kulturowych innymi, bliższymi odbiorcom? Jeśli tak, w jakiej sytuacji jest to dopuszczalne czy wręcz wskazane? Rozważania autora nie rozwijają się w próżni, już w pierwszym rozdziale wykazuje on znaczenie kontekstu, w którym dochodzi do aktu przekładu: dla kogo tłumaczymy, jaki jest cel tej czynności i jej zakładany rezultat?

Z odpowiedzi na powyższe pytania wynika z kolei głębsze potraktowanie drugiej oczywistości często obecnej w wypowiedziach (nie tylko fachowców) o przekładzie: prymatu oddania sensu tłumaczonego tekstu/komunikatu. Czy mówimy o sensie całości, czy także każdym sensie cząstkowym – każdego zdania, każdego słowa? I przede wszystkim kto będzie decydował o tych sensach? Tłumaczenie nie tylko literatury, ale także np. dokumentów państwowych czy aktów prawnych, wiąże się z ogromną liczbą decyzji, jakie sformułowanie wybrać, aby sens był jak najbardziej zbliżony, ale Reynolds podkreśla, że tłumaczenie zawsze jest do pewnego stopnia interpretacją, i że także kodeksy etyczne formułowane przez stowarzyszenia profesjonalistów nie sprawią, że praca ich członków stanie się wolna od dylematów.

Wszystkie te zagadnienia poruszane są w naturalnym toku wywodu, widać, że stanowią system naczyń połączonych, a nie odrębne problemy, które można raz na zawsze uregulować. Przykłady z wielu języków – najczęściej rzecz jasna z angielskiego, ale także z włoskiego, niemieckiego i mandaryńskiego – pozwalają z kolei zademonstrować, że podobny problem może się różnie manifestować w zależności od tego, z jakiego języka na jaki tłumaczymy. Mimo skromnych rozmiarów książki autor znajduje też miejsce, aby zasygnalizować mniej typowe, a wcale nie tak rzadkie sytuacje, np. tłumaczenie tekstów stworzonych w języku, który nie był ojczystą mową samego autora (Samuel Beckett piszący po francusku czy Vladimir Nabokov po angielsku). Warto też zauważyć, że publikację przełożył z angielskiego Łukasz Bogucki, sam będący cenionym przekładoznawcą. Niektóry teoretycy przekładu podkreślają, że tłumacz powinien „przeżyć” (cokolwiek to w tym kontekście oznacza) przekładany tekst; tu można mówić raczej o przemyśleniu (na równie profesjonalnym co u autora poziomie) prezentowanej teoretycznej refleksji. Aby oddać sens, trzeba go najpierw uchwycić, tu nie ma co do tego wątpliwości.

Marek Misiak

Matthew REYNOLDS, Przekład, tłum. Łukasz Bogucki, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2023, seria: Krótkie Wprowadzenie.

Wróć