logo
FA 11/2021 życie akademickie

Stanisław Bednarek

Zarys patologii covidogenicznych

Zarys patologii covidogenicznych  1

Rys. Sławomir Makal

Technologie informacyjne stwarzają nie tylko wiele nowych możliwości i ułatwiają życie, ale również powodują szereg niekorzystnych zjawisk społecznych i mają istotne wady. Jednym z tych zjawisk jest pojawienie się nowej grupy przestępstw popełnianych przy użyciu tych technologii, nazywanych cyberprzestępczością. Przykładem jest włamanie dokonane przez hakerów do jednego z portali edukacyjnych i zamieszczenie tam treści o charakterze pornograficznym.

Czwartego marca 2020 r. w Zielonej Górze został wykryty tzw. „pacjent zero”. Tę datę przyjmuje się w Polsce za początek epidemii koronawirusa, która wywarła i nadal wywiera znaczący wpływ na gospodarkę oraz wszystkie dziedziny życia społecznego. To stwierdzenie nie budzi najmniejszych wątpliwości, a wskazujące na jego prawdziwość spektakularne przykłady można podać bez trudu. Nic więc dziwnego, że również w szkolnictwie wyższym pojawiły się negatywne zjawiska i patologie spowodowane przez pandemię, a ich skutki będą trwały jeszcze długo. Celem tego artykułu jest przedstawienie w zarysie przeglądu tych zjawisk.

Zgodnie ze sformułowanym celem będzie podana lista negatywnych zjawisk wraz z ich krótką charakterystyką i przykładami. Tych zjawisk udało mi się doświadczyć lub zaobserwować je, gdy występowałem w podwójnej roli: studiowałem zaocznie oraz obroniłem pracę dyplomową i jednocześnie byłem zatrudniony na stanowisku pracownika badawczo-dydaktycznego w oddalonej o kilkaset kilometrów uczelni. Skutkiem tego zmagałem się z problemami organizacji i prowadzenia zajęć oraz sam odczułem konsekwencje zajęć prowadzonych przez innych nauczycieli akademickich w warunkach pandemii.

Załamanie się sytemu planowania zajęć

Podczas kolejnych fal pandemii, szczególnie w początkowych okresach, zachodziła duża dynamika zmian liczby zachorowań. Z tym wiązała się szybka reakcja władz państwowych i wydawanie kolejnych zarządzeń, tzw. obostrzeń, ograniczających kontakty społeczne i funkcjonowanie gospodarki. Za ograniczeniami nie nadążały zmiany form i planów zajęć na uczelniach. Osoby w administracji odpowiedzialne za planowanie zajęć nie były w stanie przewidzieć, czy zajęcia, które normalnie odbywają się w formie stacjonarnej, np. laboratoria, ćwiczenia terenowe, będą mogły odbyć się w tej formie za 2-3 dni. Dlatego w planach zajęć pojawiały się informacje „zajęcia do uzgodnienia z prowadzącym”. Prowadzący nie zawsze sprostali temu zdaniu i nie informowali odpowiednio wcześnie studentów o swoich zamiarach i decyzjach. Bywało więc, że studenci, szczególnie studiów zaocznych, przyjeżdżali z miejscowości odległych o kilkaset kilometrów na zajęcia, które tymczasem prowadzący odwoływali. Raz jeszcze sprawdziło się znane powiedzenie, że „plany są niczym, planowanie to potęga”.

Brak lub nieadekwatność środków technicznych do prowadzenia zajęć w zaistniałej sytuacji

Przed pojawieniem się pandemii prowadzący zajęcia w różnym stopniu korzystali z technologii informacyjnych i środków multimedialnych. Niektórzy wręcz nadużywali prezentacji, nagrań audio, wideo, odsyłaczy do stron w Internecie, podręczników online, symulacji komputerowych i ograniczali w ten sposób swoją bezpośrednią aktywność. Innym prowadzącym zwykle wystarczała kreda, tablica i przysłowiowy „plik pożółkłych kartek”. Gdy zajęcia mogły się odbywać już tylko zdalnie, ta druga grupa prowadzących i ich studenci znaleźli się w szczególnie niekorzystnej sytuacji. Prowadzący z pierwszej grupy też nie raz mieli poważne problemy, bo do realizacji niektórych tematów nie mieli odpowiednich aplikacji i środków multimedialnych. Do tego prawie wszyscy odczuli ogólne problemy z brakami infrastruktury informatycznej, jak za mała szybkość transmisji danych, ograniczenia zasięgu, zwłaszcza w małych miejscowościach, zlokalizowanych w niekorzystnych warunkach, np. na wsiach, wśród lasów czy na terenach podgórskich. Nawet w wielkich miastach dotychczasowa szybkość transmisji sieci komputerowych okazała się dalece niewystarczająca z powodu dużej liczby pracujących jednocześnie użytkowników. Zdalne prowadzenie lub udział w zajęciach stawały się wtedy niemożliwe albo wymagały ryzykownych działań. Prowadzący musieli dojeżdżać na uczelnie, a studenci do kolegów, gdzie mieli lepszy dostęp do Internetu.

Niedostateczne przygotowanie uczestników procesu nauczania do używania dostępnych środków technicznych

Różny stopień wykorzystania technologii informacyjnej, przedstawiony w poprzednim punkcie, ściśle wiąże się z różnym poziomem umiejętność ich użytkowania. To stwierdzenie dotyczy zarówno prowadzących zajęcia, jak i studentów. Niektórzy z nich wcześniej nie mieli nic wspólnego z aplikacjami stosowanymi do prowadzenia zajęć i zlecanymi przez władze, jak np. MS Teams czy Zoom. Osoby, które wcześniej ich używały, też nie znały wszystkich możliwość tych aplikacji. Do tego dochodziły problemy z niekompatybilnością różnych aplikacji, np. osławiony MS Teams źle współpracuje z niektórymi przeglądarkami internetowymi, co uniemożliwia transmisję dźwięku. Z tego powodu i ze względu na wcześniej wspomniane ograniczenia pojawiła się grupa uczestników procesu nauczania dotknięta bardzo przykrym w skutkach tzw. wykluczeniem cyfrowym.

Nieumiejętność organizacji zajęć w nowych warunkach

Pandemia w Polsce była zaskoczeniem prawie dla wszystkich. Stąd wynikło ogólne nieprzygotowanie do zaistniałej oraz szybko zmieniającej się sytuacji zarówno pod względem materialnym, organizacyjnym, jak i społecznym. Jednym z przejawów tego zjawiska było nieprzygotowanie nauczycieli i brak umiejętności wielu z nich do organizowania zajęć w warunkach, o których kilka tygodni wcześniej nikt nie myślał.

Nieosiągnięcie celów nauczania zakładanych w programach studiów

Pandemia wymusiła zdalną realizację zajęć. Ponadto niektóre zajęcia nie odbywały się z różnych przyczyn, np. z powodu choroby prowadzącego. W tej sytuacji część celów nauczania zapisanych w programach studiów nie mogła być realizowana. Dotyczy to przede wszystkim celów z grupy umiejętności. Dla przykładu, podczas udziału w zajęciach zdalnych studenci nie mogli nabyć umiejętności wykonywania pomiarów multimetrem bądź niwelatorem, czy nauczyć się montażu układów elektronicznych. Gdyby nawet korzystali z odpowiednich programów symulacyjnych, to i tak nabycie takich umiejętności byłoby możliwe tylko częściowo. Nieosiągnięcie zakładanych celów nauczania najprawdopodobniej będzie widoczne w postaci gorszego przygotowania absolwentów, którzy studiowali w czasie pandemii.

Niedostosowanie celów nauczania i poziomu wymagań do zaistniałej sytuacji

Niestety sytuacja zarysowana w poprzednim punkcie często nie powodowała doraźnego dostosowania celów nauczania zapisanych w programach studiów do zaistniałych możliwości ich osiągnięcia. Nie spowodowała też w wielu przypadkach oficjalnego i widocznego na stronach internetowych kierunków studiów, ani nawet podanego przez prowadzących zajęcia do wiadomości studentów, dostosowania poziomu wymagań niezbędnych do zliczenia przedmiotów w nowych warunkach. (Takie dostosowanie miało miejsce w przypadku sprawdzianu dla ośmioklasistów, przed którym ministerstwo podało komunikat o ograniczeniu listy lektur i zakresu materiału z matematyki). Na sprawdzianach i kolokwiach przeprowadzanych zdalnie studenci otrzymywali często te same zadania, które mieliby podczas zajęć stacjonarnych. Na studiach technicznych otrzymywali te same tematy i założenia projektów. Bywały też przypadki odwrotne, w których prowadzący przedmiot na prośbę studentów o zmianę lub dostosowanie tematu projektu polecił, żeby… studenci sami go sobie sformułowali. To powodowało dodatkowe trudności wśród osób niemających szerszej znajomości przedmiotu albo prowadziło do kolejnych patologii, takich jak bardzo różny poziom prac, plagiaty i niewspółmierność ocen.

Dezorganizacja życia rodzinnego i zawodowego części uczestników procesu kształcenia

Cytowane na początku sformułowanie „zajęcia do uzgodnienia z prowadzącym” było wygodne dla administracji uczelni, ale często okazywało się w praktyce fatalne dla studentów i prowadzących zajęcia. Wskutek trudności porozumienia między prowadzącymi oraz sprzecznych preferencji grup studentów skutkowało wyznaczaniem zajęć zdalnych lub co gorzej stacjonarnych w terminach niedogodnych dla wielu osób. Studenci studiów zaocznych mieli np. zajęcia zdalne późno wieczorem, gdy było mniejsze obciążenie sieci komputerowej, albo musieli dojeżdżać po kilkaset kilometrów na dwie, trzy godziny zajęć stacjonarnych co tydzień, żeby odbyć ćwiczenia terenowe, bo prowadzący chciał wykorzystywać okres mniejszych obostrzeń albo po prostu miał wtedy czas. Takie zdarzenia prowadziły z kolei do komplikacji w miejscu pracy i dezorganizowały życie rodzinne. Nie było weekendów, w które studenci mogliby odpocząć. W wielu przypadkach zaliczenia i egzaminy albo oficjalnie – poprzez zarządzenia władz uczelni, albo mniej oficjalnie – przez umowy między prowadzącymi i studentami, zostały przesunięte na wrzesień. Studenci musieli się do nich przygotowywać w lecie i zostali przez to pozbawieni wakacji.

Zaburzenia i pogorszenie stanu zdrowia psychicznego i somatycznego uczestników procesu nauczania

Zachorowanie na covid o średnio ciężkim przebiegu powodowało dwie grupy dolegliwości. Do pierwszej należały dolegliwości typu somatycznego, m.in. gorączka, trudności z oddychaniem, zaburzenia układu krążenia. Te dolegliwości miały różne nasilenie i czas występowania – zwykle od kilku dni do kilku tygodni. Mogły minąć bez trwałego uszczerbku na zdrowiu albo spowodować jego długotrwałe pogorszenie o różnym stopniu i czasie utrzymywania się liczonym nawet w miesiącach. Druga grupa to dolegliwości ze strony układu nerwowego, powodujące objawy o charakterze psychicznym, takie jak zaburzenia pamięci, zanik węchu, smaku, obniżenie nastroju, trudności z koncentracją uwagi, depresja. Te dolegliwości zazwyczaj utrzymywały się znacznie dłużej i trwały co najmniej kilka miesięcy. Z punktu widzenia możliwości uczenia się i pracy umysłowej szczególnie uciążliwe były problemy z pamięcią („mgła pokowidowa”) i koncentracją uwagi. Trzeba jednak zauważyć, że problemy somatyczne znacząco wpływają na stan psychiczny człowieka, więc w sumie obie grupy dolegliwości negatywnie odbijały się na procesie nauczania. Jednym ze skutków tego było przekładanie terminów zaliczeń i egzaminów przez całe grupy studentów, skrócenie przerwy międzysemestralnej i brak czasu na odpoczynek. Inny spektakularny przykład to nieumieszczenie wykładu fakultatywnego w planie zajęć przez osobę odpowiedzialną za układanie planu. Brakujący do zaliczenia semestru wykład musiał zostać „odrobiony” w ekspresowym tempie i niekorzystnych dla studentów oraz wykładowcy terminach.

Naruszenia praw autorskich nauczycieli i prywatności uczestników procesu nauczania

Zdalne nauczanie i sprawdzanie jego efektów wymagały identyfikacji uczestniczących w nim studentów i kontroli ich zachowania, m.in. samodzielności pracy w aktualnym miejscu pracy, np. w ich prywatnych mieszkaniach, podczas rozwiązywania zadań, pisania testów i sprawdzianów. Z tym związane było okresowe udostępnianie wizerunku studentów i ich otoczenia na żądanie prowadzących zajęcia. Podczas zdalnych wykładów i innych zajęć była konieczna transmisja głosu i wizerunku prowadzących zajęcia. Łatwość zapisu tych danych przy użyciu technologii cyfrowej i przesyłania osobom niepowołanym lub upublicznienia stwarzały okazje do nadużyć w tej dziedzinie. Oto dwa kuriozalne przykłady. Prowadzący zajęcia wymagał od studentki ze śladami choroby na twarzy, która mimo dolegliwości zdecydowała się pisać sprawdzian, żeby wielokrotnie zdejmowała maseczkę w celu sprawdzenia jej tożsamości. Inna studentka, która miała przesłać prowadzącemu zajęcia fotografię napisanej pracy, wysłała zdjęcie pokazujące również wygląd jej dłoni i przedmiotów na stole, ponieważ nie umiała wykonać cyfrowego kadrowania. Niektórzy prowadzący zajęcia, chcąc ułatwić naukę studentom, wysyłali im skany lub fotografie wstępnych wersji swoich rękopisów i szkiców materiałów dydaktycznych. Niestety nie zawsze studenci rozumieli, że te materiały nie powinny być jeszcze szeroko rozpowszechniane i nie zachowywali ich tylko do własnego użytku.

Wzrost cyberprzestępczości i patologii związanych z wykorzystaniem technologii informacyjnej

Technologie informacyjne stwarzają nie tylko wiele nowych możliwości i ułatwiają życie, ale również powodują szereg niekorzystnych zjawisk społecznych i mają istotne wady. Jednym z tych zjawisk jest pojawienie się nowej grupy przestępstw popełnianych przy użyciu tych technologii, nazywanych cyberprzestępczością. Do takich przestępstw należą m.in. włamania hakerskie na strony różnych instytucji lub osób i niszczenie lub zmiana zbiorów zawartych tam informacji. Wykorzystywanie w większym zakresie technologii informacyjnych musiało też spowodować wzrost ilości przestępstw popełnianych w tej dziedzinie. Przykładem jest włamanie dokonane przez hakerów do jednego z portali edukacyjnych i zamieszczenie tam treści o charakterze pornograficznym.

Frustracje i konflikty wśród uczestników procesu nauczania

Niejako naturalną konsekwencją patologicznych zjawisk omówionych w poprzednich punktach jest uczucie frustracji, zarówno wśród studentów, jak i prowadzących zajęcia. Dodatkowymi czynnikami pogłębiającymi to negatywne uczucie były: przedłużająca się deprywacja kontaktów społecznych, poczucie zagrożenia i niepewności, szczególnie w początkowym okresie pandemii, niepowodzenia podczas zajęć prowadzonych zdalnie, ograniczenia możliwości nauki i pracy spowodowane stanem zdrowia. Zakończenie kolejnych fal pandemii i poprawa sytuacji epidemiologicznej nie oznaczały ustąpienia tych frustracji, które nie zostały odreagowane i mogły przetrwać w formie ukrytej. Zgodnie ze znanym z psychologii twierdzeniem, że „kumulacja frustracji prowadzi do wybuchu agresji w sytuacjach obiektywnie niestresujących”, te frustracje bywają przyczyną różnych konfliktów i napięć między studentami i prowadzącymi zajęcia, np. z powodu zaniżenia oceny z egzaminu zdawanego zdalnie czy konieczności powtarzania testu, podczas którego przerwała się łączność internetowa.

Nieliczne skutki pozytywne

Podsumowując trzeba stwierdzić, że podana lista zapewne nie zawiera wszystkich patologicznych zjawisk w szkolnictwie wyższym spowodowanych przez pandemię koronawirusa. Różnego rodzaju patologie są nieodłącznym składnikiem ludzkiej działalności w każdej dziedzinie i występowały w edukacji, gdy o pandemii jeszcze nikt nie myślał. Dla przykładu, patologie w edukacji były tematem XIII Międzynarodowej Konferencji Naukowej z serii „Edukacja XXI wieku”, zorganizowanej w 2015 przez Wyższą Szkołę Nauk o Bezpieczeństwie z siedzibą w Poznaniu. Podając przykłady zaobserwowanych patologii, celowo pominąłem nazwę miejsca, w którym wystąpiły, ponieważ przykłady te miały służyć jedynie pokazaniu zjawiska, a nie krytyce jednostki organizacyjnej w określonej uczelni.

Osobnym problemem badawczym jest zakres występowania tych patologii, gdyż na wydziałach kształcących m.in. informatyków poziom umiejętności sprawnego posługiwania się odpowiednimi technologiami informacyjnymi był wysoki, co niewątpliwie ograniczyło niekorzystne zjawiska. W niektórych uczelniach opracowano nawet własne, znacznie lepsze od rekomendowanych przez władze, aplikacje do nauczania zdalnego i to pozwoliło uniknąć wielu kłopotów.

Wydawać się może paradoksalne, że pandemia miała też zapewne nieliczne pozytywne skutki. Poprzez zdalne nauczanie i pracę w domu oraz ograniczenie bezpośrednich kontaktów społecznych przyczyniła się do przyspieszenia rozwoju technologii informacyjnych i wymusiła wzrost poziomu umiejętności ich wykorzystania. Zawieszenie lub ograniczenie godzin zajęć stacjonarnych spowodowało też zmniejszenie liczby dojazdów i oszczędności na kosztach transportu, zwłaszcza na studiach zaocznych. Niestety efekty kształcenia osiągane podczas zajęć zdalnych często były znacznie gorsze niż na zajęciach stacjonarnych. Udało się też spotkać nieliczne osoby, które stwierdziły, że wskutek izolacji mogły bardziej skoncentrować się na pracy nad problemami, którymi wcześniej nie mogły się dokładniej zająć z powodu braku czasu.

Wymienione zjawiska patologiczne będą zapewne przedmiotem szczegółowych badań. Niewątpliwie będą również podejmowane przedsięwzięcia i badania mające na celu eliminacje skutków tych zjawisk i poszukiwania zabezpieczeń w przypadku pojawienia się w przyszłości kolejnych nawrotów pandemii i podobnych zagrożeń zdrowotnych o zasięgu globalnym. Jednym z przykładów jest konferencja na temat odbudowy gospodarki po pandemii, której zorganizowanie planuje Wyższa Szkoła Bankowa w Poznaniu pod koniec 2021 r.

Dr hab. Stanisław Bednarek, prof. UŁ, pracuje na Wydziale Fizyki i Informatyki Stosowanej Uniwersytetu Łódzkiego

Wróć