logo
FA 11/2021 informacje i komentarze

Grzegorz Marzec

O algorytmie humanistycznie

O algorytmie humanistycznie 1

Potrzebna jest zmiana algorytmu podziału subwencji z perspektywy humanistycznych instytutów Polskiej Akademii Nauk.

Z dużym zainteresowaniem przeczytałem w ostatnim „Forum Akademickim” o możliwych zmianach w algorytmie wyliczania subwencji (Piotr Kieraciński, Algorytmiczne przymiarki). Humanistom daje to nadzieję, że przynajmniej niektóre fatalne rozwiązania wprowadzone w 2018 r. przejdą do historii.

Należy pochwalić władze MEiN, że chcą podjąć próbę bardziej istotowych zmian. Korekta algorytmu w 2019 r. była ledwie kosmetyczna, mimo że już wtedy duża część środowiska naukowego miała świadomość, że mechanizm nie wspiera projakościowości w sposób odpowiedni. W połączeniu z nowymi współczynnikami kosztochłonności, które poprzednia ekipa w MEiN uznawała za nienaruszalną świętość, prowadził on głównie do pauperyzacji humanistyki, nawet tej reprezentującej najwyższą jakość naukową, wyrażaną m.in. kategorią A+. W niniejszym tekście chciałbym przedstawić sprawę algorytmu zarówno z punktu widzenia nauk humanistycznych, jak i instytutów PAN. Środowisko IPAN, w porównaniu z szerokim środowiskiem akademickim, jest na tyle małe, że mogłoby autorom nowego algorytmu posłużyć za poligon doświadczalny przed wprowadzeniem zmian dla uczelni, nie mówiąc już o tym, że algorytm dla IPAN jest mechanizmem dużo prostszym, pozbawionym wielu elementów, które składają się na algorytm uczelniany. Innymi słowy, algorytm dla IPAN mógłby działać już w 2022 r. Gdyby zaś nie udało się stworzyć jednego algorytmu, który zadowoli wszystkich, to można by rozważyć współdziałanie co najmniej dwóch algorytmów, w tym jednego dla humanistyki.

Obecny algorytm dla IPAN, o czym nas informowano, powstał w oderwaniu od realnej struktury kadrowej, a także szeroko pojmowanej infrastruktury poszczególnych IPAN. Jeśli algorytm jest narzędziem kreowania polityki naukowej państwa, a nie musi uwzględniać zastanych realiów (tzn. realia powinny dostosować się do algorytmu), to wniosek jest oczywisty: twórcy obecnego algorytmu przyjęli, że z humanistyki można zrezygnować, w najlepszym razie okroić ją do roli nikomu niepotrzebnej wydmuszki. Algorytm wręcz alergicznie reaguje na takie jednostki, jak np. mój Instytut Badań Literackich, tzn. z najniższą kosztochłonnością, z dużą infrastrukturą, np. wielką biblioteką humanistyczną i kilkoma czasopismami, w tym za 100 i 70 pkt, przede wszystkim jednak z dużą liczbą dokumentalistów, którzy wykonują wieloletnie zadania słownikowe, bibliograficzne i edytorskie, a którzy dla algorytmu są właściwie niewidzialni. Dość powiedzieć, że algorytm wylicza nam realne spadki subwencji przekraczające rok do roku przeszło 20%. A to wszystko mimo kategorii naukowej A+! Jeśli zaś w założeniu reformatorów funkcję osłonową miałyby pełnić granty, to spieszę donieść, że granty w humanistyce, także europejskie, są w zdecydowanej większości niskonakładowe, a koszty pośrednie znikome. Wreszcie algorytm okazuje się mechanizmem dyskryminującym, ponieważ wbrew duchowi Ustawy 2.0 blokuje interdyscyplinarność, np. w zakresie tworzenia szkół doktorskich (instytuty humanistyczne PAN z najniższą kosztochłonnością są partnerem nieatrakcyjnym), a także przy ewentualnym otwieraniu drugiej dyscypliny, ponieważ jest to obarczone zbyt dużym ryzykiem finansowym.

Już w tym krótkim zarysie widać, jakie korekty powinny być wprowadzone do algorytmu dla IPAN, a może też i uczelni, jeśli mają przynieść pozytywny skutek dla humanistyki. Przede wszystkim zmianie muszą ulec współczynniki kosztochłonności, które dla humanistów są dewastujące. Nie może być w każdym razie tak, że najlepszą nawet kategorię naukową negatywnie równoważy się niską kosztochłonnością, w naszym przypadku absurdalną (1.0), ponieważ z układu algorytmu, gdzie jest ona mnożnikiem, wynikałoby, że uprawianie danej dyscypliny jest darmowe. Warto rozważyć też, czy kosztochłonność powinna dotyczyć nie dyscyplin z osobna, ale dziedzin grupujących pokrewne dyscypliny, bo obecne wyliczenia współczynników bliższe są niekiedy pewnym potocznym wyobrażeniom o konkretnej dyscyplinie i nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. W IBL mamy np. Centrum Humanistyki Cyfrowej, które tylko dzięki grantom może w ogóle funkcjonować i się rozwijać. Tak czy owak, przymiarki MEiN, by coś z kosztochłonnością zrobić, są godne uznania i odnotowania, podobnie jak chęć podniesienia znaczenia kategorii naukowej.

Po drugie, w algorytmie powinien się znaleźć dodatek na utrzymanie infrastruktury badawczej o fundamentalnej dla polskiej nauki i kultury znaczeniu, np. bibliotek, archiwów, zabytków, a także redakcji czasopism i wydawnictw. Wszystkie one pełnią w naukach humanistycznych funkcję analogiczną do laboratoriów w naukach eksperymentalnych.

Po trzecie, powinna zostać wprowadzona premia projakościowa rekompensująca najlepszym jednostkom niskie nakłady w grantach. Inaczej bowiem niż w humanistyce IPAN ścisłe i techniczne często utrzymują się czy to z komercjalizacji, czy z wysokonakładowych grantów, w których wysokie są również koszty pośrednie; subwencja z reguły stanowi tylko pewną część ich budżetu.

Po czwarte, algorytm powinien widzieć dyplomowanych bibliotekarzy, archiwistów, leksykografów i dokumentalistów. Pracownicy ci wykonują prace o fundamentalnym dla nauk humanistycznych znaczeniu, jednak nie są właściwie wyceniani przez algorytm. W efekcie osoby te zaniżają subwencję, a IPAN nie są w stanie podnieść ich rażąco niskich uposażeń. W naszym przekonaniu powinni oni mieć pensje na poziomie minimalnym adiunkta zgodnie z Ustawą 2.0 i ustawą o PAN, jednak na ten cel muszą być przekazane dodatkowe środki.

Oprócz wymienionej w Algorytmicznych przymiarkach propozycji zwiększenia stałej przeniesienia, warto by też pomyśleć o przywróceniu progu blokującego spadek subwencji dla wszystkich IPAN kategorii A+ i A w stosunku do roku poprzedzającego, tzn. minimum 100% poprzedniej subwencji przechodzi na rok kolejny. Tłumaczenie, że nie można tego zrobić, ponieważ przyznaje się środki na dyscypliny, dodatkowo świadczy na niekorzyść algorytmu, nie wspominając już o tym, że blokadę spadku stosuje się do uczelni realizujących program IDUB. Inny problem to finansowanie szkół doktorskich, które ze względu na mityczną już iterowalność algorytmu nie wiedzą, jaka część subwencji lidera przeznaczona jest na szkołę, co z kolei sprawia, że ministerstwo musi przekazywać liderom dodatkowe, celowane subwencje.

Twórcy obecnie obowiązującego algorytmu uważali, że ci, którzy zawsze byli niedofinansowani, mogą pracować, kosztem nawet niskich uposażeń i redukcji etatów, za jeszcze mniejsze pieniądze. Nowy algorytm będzie testem, czy ta optyka uległa zmianie.

Dr hab. Grzegorz Marzec, prof. IBL PAN, zastępca dyrektora Instytutu Badań Literackich PAN

Wróć