logo
FA 11/2020 informacje i komentarze

W cieniu ostatnich wydarzeń

Październikowe posiedzenie Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich odbywało się w cieniu ulicznych demonstracji wywołanych orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego warunków przerywania ciąży. Rektorzy oburzeni działaniami ministra szkolnictwa wyższego żądającego wyjaśnień w sprawie godzin rektorskich i dziekańskich oraz udziału niektórych „naukowczyń” w dość niewybrednych manifestacjach, gdy wulgarne słowa były na porządku dziennym, postanowili przedstawić w tej sprawie stanowcze stanowisko. Rektorów bardzo ubodło stwierdzenie min. Przemysława Czarnka o wyciąganiu konsekwencji w stosunku do uczelni za ułatwienie członkom społeczności akademickiej udziału w manifestacjach. – Mamy świadomość, że ministerstwo jest organem nadzorującym, ale równocześnie jesteśmy ukształtowani przez ideał autonomii uczelni. Każdy z rektorów, podejmując takie, a nie inne stanowisko, ma pełną świadomość odpowiedzialności za to, co robi – mówił prof. Jacek Popiel, rektor UJ. Prof. Bogumiła Kaniewska, rektor UAM i szefowa KRUP, przypomniała budzące nadzieję na poprawę relacji z ministrem spotkanie z nim w dniu poprzedzającym posiedzenie, zwołane z inicjatywy prof. Zbigniewa Marciniaka, przewodniczącego RGNiSW – jeszcze kilkakrotnie w tym trudnym czasie okaże się on mistrzem zdrowego rozsądku i mediacji w sprawach beznadziejnych. Nadzieje te rozwiała opublikowana wieczorem wypowiedź ministra Czarnka. Stanowisko podkreślające znaczenie autonomii uniwersytetu oraz potrzebę jedności środowiska nauki, przygotowane przez KRUP, z niewielkimi modyfikacjami kilka godzin później przyjęło prezydium KRASP.

Podczas obrad rektorzy opisywali okoliczności podejmowania decyzji o ogłoszeniu godzin rektorskich lub dziekańskich. Okazało się, że nie tylko one, ale także procedury obowiązujące w różnych uniwersytetach są odmienne. Wiadomo też dziś, że przynajmniej w kilku wypadkach listy ministra w sprawie wyjaśnienia zasad i celu wprowadzenia godzin rektorskich spowodowane były interpelacjami poselskimi.

Zdaniem prof. Przemysława Wiszewskiego, rektora UWr, ogłoszenie godzin rektorskich spowodowane było troską o bezpieczeństwo studentów. Miało też służyć temu, żeby nikt nie czuł się wytykany palcem za udział w demonstracjach.

Prof. Krzysztof Bielawski, p.o. rektora UG, wiedząc o zamiarze udziału wielu członków społeczności akademickiej w demonstracjach, postanowił wyprzedzić czas. Ogłosił godziny rektorskie i wraz z zarządem UG wziął udział w manifestacji na terenie uczelni. Jak zapewniał: „Nie było wandalizmu i wulgaryzmów. Nasza obecność powodowała, że kultura tego spotkania była na wysokim poziomie”.

Prof. Ryszard Koziołek, rektor UŚ, mówił, że impet protestu i jego skala daleko przerosły konkretną ustawę; to procesy daleko wykraczające poza świat akademicki.

Prof. Waldemar Tarczyński, rektor US, mówił: „Jest dla mnie bolesne, że nasz minister nie działa z nami. Powinniśmy działać razem w celu zgaszenia pożaru. Pamiętam lata 70. (XX wieku – red.), płonące komitety PZPR; jako student strajkowałem, zakładałem związek zawodowy Solidarność na Uniwersytecie Szczecińskim. Wszystko, co się wówczas działo, było niezgodne z obowiązującymi wówczas przepisami. W US wspólnie z samorządem studentów i doktorantów ustaliliśmy, żeby tym, którzy chcą pójść na demonstracje, umożliwić odrobienie zajęć bez uszczerbku dla procesu kształcenia. W związku z tym studenci uczestniczyli w protestach, ale odbyły się one w przestrzeni publicznej poza murami uczelni”. Rektor wspomniał o „jednej z liderek protestów, wskazywanej w mediach za wulgaryzmy” i związanym z tym postępowaniem wyjaśniającym, wszczętym na wniosek ministra nauki. – Wątpliwości musi budzić forma protestów, w tym ataki na kościół – mówił W. Tarczyński. – Minister powinien rozmawiać, a nie wysyłać nam pism dyscyplinujących. To my powinniśmy pokazać, że trzeba i można rozmawiać, i że ulica jest ostatecznością, która powinna dotyczyć tylko tych, którzy nie potrafią normalnie funkcjonować w społeczeństwie – kończył.

Ks. prof. Mirosław Kalinowski, rektor KUL, powiedział: – My mamy odwrotną sytuację, bo protesty przychodzą pod naszą uczelnię, a godziny rektorskie wprowadziłem po to, by pracownicy uczelni i studenci mogli spokojnie opuścić uniwersytet i nie narazić się na spotkanie z protestującymi.

Około 70 osób złamało autonomię uniwersytetu i wkroczyło na jego teren przed Collegium Norvidianum. Rektor mówił też o manipulacjach medialnych na temat działań uniwersytetu: – Na portalach społecznościowych pojawiły się informacje, że rektor KUL zbiera informacje o studentach, którzy uczestniczą w protestach. To fake news. Nie robimy tego. Takie działania nie mieszczą się w swobodzie wypowiedzi i wolności słowa. Nas w ogóle nie interesuje, co ktoś robi po zajęciach.

Podczas obrad poruszono też szereg bieżących problemów dotyczących organizacji studiów. Prof. Przemysław Wojtaszek z UAM przedstawił rozbieżności w rozumieniu stypendium doktoranckiego i pozycji doktoranta w grantach między ustawą PSWN a przepisami NCN, co powoduje kłopoty z angażowaniem doktorantów w badania naukowe. – Nigdy nie udało się uzyskać takiej sytuacji, żeby ministerstwo wspólnie z NCN ustaliło jedną definicję stypendium doktorskiego, a także ekwiwalencję stypendium i subwencji badawczej – mówił. Jego zdaniem, zapewnienie stypendium doktorantom na czwartym roku, gdy skończą się środki grantowe, będzie kosztowało jego uniwersytet dodatkowe półtora miliona złotych.

Prof. Joanna Wójcik, prorektor ds. studenckich i kształcenia UAM, prosiła o odwołanie rekrutacji do udziału w programie MOST w semestrze letnim. Z powodu pandemii zainteresowanie ze strony studentów i doktorantów jest małe. Na semestr zimowy zakwalifikowanych zostało 51 osób, wobec ok. 350 osób w ubiegłych latach. Dlatego koordynatorzy są sceptycznie nastawieni do rekrutacji na semestr letni roku akademickiego 2020-2021. Może ją przeprowadzić w drugiej połowie stycznia z decyzjami do połowy lutego. Wtedy MOST w drugim semestrze mógłby działać. Rektorzy przychylili się do tej propozycji.

Dyrektorem MUCI pozostał prof. Marek Kręglewski z UAM. Zauważył on, że udział prorektorów uniwersytetów w radzie i zarządzie MUCI ma szansę poprawić skuteczność działania tej instytucji.

(p)

Wróć