logo
FA 11/2020 rozmowa forum

Rozmowa z dr. hab. inż. Zbigniewem Kruszewskim, profesorem Szkoły Wyższej im. Pawła Włodkowica i prezesem Towarzystwa Naukowego Płockiego

Trzymam kciuki za tych, którzy próbują to załatwić

Dr hab. inż. Zbigniew Paweł Kruszewski (ur. w 1949 r.), prof. uczelni w Szkole Wyższej im. Pawła Włodkowica, jest współtwórcą i rektorem tej uczelni. Absolwent Wydziału Samochodów i Maszyn Roboczych Politechniki Warszawskiej. Prezes Towarzystwa Naukowego Płockiego. Zasiada w Radzie Towarzystw Naukowych PAN, której przewodniczył w latach 2007-19. Był senatorem i posłem do Parlamentu RP. Profesor Honorowy Jarosławskiego Państwowego Pedagogicznego Uniwersytetu im. K.D. Uszyńskiego w Jarosławiu (Rosja), Złoty Honorowy Inżynier „Przeglądu Technicznego”, rzeczoznawca Techniki Samochodowej i Ruchu Drogowego PZMot, egzaminator kandydatów na kierowców, rzeczoznawca Maszyn Rolniczych Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Mechaników Polskich, członek korespondent Russian Academy of Natural Sciences, członek Zarządu Głównego SiMP, członek Rady Głównej NOT, członek Komitetu Techniki Rolniczej PAN, członek Stowarzyszenia Nowoczesna i Innowacyjna Edukacja, członek Zarządu Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego.

Dzisiaj Towarzystwo Naukowe Płockie od władz państwowych i samorządowych nie uzyskuje żadnych, powtarzam: żadnych środków finansowych na działalność, nawet na utrzymanie niezwykle cennych zbiorów specjalnych. Możemy aplikować do ministerstwa o granty na zadania, które spodobają się rządzącym, natomiast nie o środki, które ułatwiłyby prowadzenie biblioteki, archiwum czy muzeum; nie wspominam już o towarzystwie jako instytucji, która jest, moim zdaniem, niezwykle potrzebna społeczeństwu jako ogólnonarodowe dobro.

Dwieście lat to kawał czasu. Jak to się stało, że właśnie w 1820 roku w Płocku powstało towarzystwo naukowe?

Okres od powstania Królestwa Polskiego, tj. od roku 1816, do wybuchu powstania listopadowego w 1830 roku w tej części Mazowsza można uważać za jeden z najlepszych w czasach zaborów. Królestwo Polskie miało dużą autonomię, własną administrację, dwuizbowy parlament, język urzędowy polski, wojsko i system monetarny. Na czele Komisji Rządowej Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego stał światły człowiek, Stanisław Kostka Potocki, reformator polskiej oświaty. Jego celem było wnoszenie oświecenia i zbliżenie szkoły do życia. Płock w latach dwudziestych dziewiętnastego wieku liczył ponad sześć tysięcy mieszkańców, był miastem wojewódzkim z dobrze rozwiniętą oświatą i kulturą. Funkcjonowała tu Szkoła Wojewódzka Płocka, której tradycje sięgają 1180 r. Jej rektorem w roku 1819 został Kajetan Morykoni, przybyły ze Szkoły Wojewódzkiej w Lublinie, gdzie w 1818 r. powstało Towarzystwo Przyjaciół Nauk. Morykoni 19 marca 1820 r. podczas uroczystości szkolnej przedstawił „Pierwsze myśli względem utworzenia Towarzystwa naukowego przy Szkole Wojewódzkiej Płockiej”. Zebranie założycielskie odbyło się 3 czerwca 1820 r. Morykoni uważał, że na czele towarzystwa powinna stać osoba bardziej niż on utytułowana. Na prezesa wybrano biskupa ordynariusza płockiego Adama Prażmowskiego, senatora, członka Królewskiego Warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, a sam Morykoni został sekretarzem towarzystwa.

Kim był Morykoni?

Kajetan Morykoni ukończył Akademię Krakowską. Był wychowany w duchu najlepszych tradycji polskiego oświecenia. Osobiście znał Stanisława Potockiego, którego żegnał swoją mową na pogrzebie. Był też wolnomularzem, a w Płocku działało wówczas pięć lóż masońskich. Morykoni był faktycznym liderem, twórcą i zarządzającym towarzystwem: opracował jego statut, przedstawiał memoriały, występował do władz o powołanie biblioteki i muzeum, przydzielał obowiązki członkom towarzystwa, angażował młodzież w jego działania, organizował zebrania i posiedzenia. Jego przedwczesna śmierć w wieku 56 lat w grudniu 1930 r. faktycznie spowodowała zahamowanie działalności Towarzystwa Naukowego w Płocku po pierwszym okresie jego funkcjonowania.

Jakie były wówczas cele towarzystwa i co pozostało z ówczesnej działalności?

Celem towarzystwa było „upowszechnianie oświecenia i wzrostu powszechnej pomyślności”, jak napisano w odezwie informującej o zawiązaniu organizacji. Miało się to odbywać przez opis województwa, spotkania naukowe, powołanie biblioteki i muzeum, zbieranie obiektów historycznych, rozwijanie i umacnianie polskości i patriotyzmu. Trzeba przyznać, że zaangażowanie w pracę towarzystwa było dalekie od oczekiwań Morykoniego. Aktywnie uczestniczyło w niej kilkoro członków i młodzież Szkoły Wojewódzkiej. Uczniowie wypełniali ankiety i opisywali miejscowości, dostarczali książki do biblioteki, jak też stare dokumenty, monety i inne przedmioty do muzeum.

Co pozostało po tamtym okresie działalność TNP? Otóż, na wniosek sekretarza już 21 września 1821 roku została wydana zgoda na utworzenie Biblioteki Publicznej i Szkolnej Województwa Płockiego oraz Muzeum Publicznego i Szkolnego Województwa Płockiego. Obie te instytucje przetrwały do dziś. Są to Biblioteka im. Zielińskich oraz Muzeum Mazowieckie w Płocku, które będzie w 2021 roku obchodziło swoje dwóchsetlecie. W krótszej perspektywie skutkiem pierwszego okresu funkcjonowania towarzystwa było rozbudzenie uczuć patriotycznych, podtrzymanie kultu narodowego w sytuacji wzrostu ucisku zaborcy i braku własnego, niepodległego państwa. Do naszych czasów ostało się, oprócz dwu wspomnianych instytucji, pobudzenie szeregu osób w Płocku do działań i myślenia na rzecz kraju i własnej małej ojczyzny – najbliższej okolicy, regionu. Należy pamiętać, że wolność, równość, państwowość i demokracja nie są dane raz na zawsze, ale jest to coś, o co ciągle trzeba zabiegać, co warto pielęgnować i czego strzec. Zawsze może pojawić się zło, które te wartości będzie chciało odebrać, podeptać, zniweczyć. Sądzę, że są to wartości, które pozostały z okresu narodzin najstarszego obecnie funkcjonującego towarzystwa naukowego w Polsce.

Z tych dwustu lat spora część, niemal połowa, to czas, gdy TNP nie działało…

Towarzystwo zawiesiło swoją działalność w 1830 roku, po wybuchu powstania listopadowego i wzroście terroru ze strony zaborcy, carskiej Rosji. Na fali odwilży po rewolucji 1905 roku, już w 1906 roku, zaczęto mówić i pisać o odrodzeniu się towarzystwa. W Płocku powstało Gimnazjum Męskie Polskie – dzisiejsze Liceum Ogólnokształcące im. Władysława Jagiełły – z polskim językiem nauczania. Jednym z jego twórców był Aleksander Maciesza, który był prezesem Macierzy Polskiej na region płocki. Tenże Maciesza, wraz z innymi społecznikami, 28 grudnia 1906 roku zgłasza do rejestracji u ówczesnych władz statut Towarzystwa Naukowego Płockiego, oparty w dużej mierze na statucie z 1820 roku. Pierwsze zebranie towarzystwa odbywa się 23 marca 1907 roku. Już 2 kwietnia 1907 roku konstytuuje się zarząd i na prezesa zostaje wybrany Aleksander Maciesza. Przewodzi on towarzystwu do swojej śmierci 10 października 1945 roku. Towarzystwo miało zatem przerwę w działalności od 1830 roku do 1907 roku, tj. przez 77 lat. Odrodziło się wcześniej niż państwo polskie.

Jakie jest dzisiaj TNP? Kogo skupia? W jaki sposób i w jakich formach działa? Czy jest raczej towarzystwem popularyzatorskim, czy stricte naukowym?

Dzisiaj TNP jest dostojne, odpowiedzialne, dumne, autonomiczne, majętne, acz nie bogate, stoi na straży wartości człowieka, dba o powierzone dziedzictwo narodowe, nie mając żadnej stałej pomocy od władz państwowych, samorządowych, przemysłu i donatorów prywatnych. Kogo skupia? Idealistów, miłośników wiedzy i postępu, ludzi, którzy służą nauce, jej upowszechnianiu, stoją na straży dóbr kultury i dziedzictwa narodowego, które im zostało powierzone i które pomnażają. Organizacja liczy 335 członków zwyczajnych oraz 12 członków honorowych, wybitnych Polaków, którzy wspierają działania towarzystwa i są jego chlubą. Organizujemy odczyty, konferencje, sympozja, wystawy, prezentacje. Prowadzimy działalność wydawniczą, w tym wydajemy „Notatki Płockie”, bez których pisać o Płocku i regionie nie sposób. Zbieramy pamiątki kultury i dziedzictwa narodowego, prowadzimy największą na Mazowszu – poza Warszawą – bibliotekę, a w niej lekcje biblioteczne dla młodzieży. Mamy muzeum i archiwum. Współpracujemy z innymi towarzystwami i samorządem lokalnym. Udzielamy stypendia naukowe i socjalne zdolnej młodzieży, na które środki finansowe pozyskujemy od osób prywatnych. Prowadzimy seminarium doktoranckie, ułatwiające uzyskanie doktoratu czy habilitacji. Mamy granty na prace naukowo-badawcze dla doktorów i doktorów habilitowanych ze środków własnych i pozyskiwanych z zewnątrz.

Towarzystwo skupia ludzi nauki i miłośników nauki. Obecne są w naszej działalności dwa nurty: naukowy i popularyzatorski. Oczywiście dziś nauka to często wielkie pieniądze, ale badania humanisty zatopionego w księgach osiemnasto– czy dziewiętnastowiecznych nie wymaga dużych nakładów finansowych, lecz otwartego rozumu. Realizacja grantów, o których wspominałem, to czysta nauka. Natomiast nasza wystawa 200 artefaktów na dwusetlecie Towarzystwa Naukowego Płockiego to czysta popularyzacja dzieł umysłu ludzkiego. Takiej ekspozycji nie powstydziłyby się najlepsze muzea na świecie.

Sala im. Tadeusza Gierzyńskiego w XV-wiecznej siedzibie Towarzystwa Naukowego Płockiego (pierwsze piętro)

O ile dwieście lat temu w Płocku istniała raptem Szkoła Wojewódzka, to dziś macie kilka uczelni. Czy ten fakt ma znaczenie dla działalności TNP i jak na nią wpływa?

W Płocku działają cztery uczelnie. Najstarszą jest istniejące od ponad 430 lat Wyższe Seminarium Duchowne. Od kilkudziesięciu lat działa Filia Politechniki Warszawskiej. A po transformacji ustrojowej powstały najpierw Szkoła Wyższa im. Pawła Włodkowica – jedyna niepubliczna uczelnia w Płocku (Zbigniew Kruszewski jest jej twórcą i rektorem – red.) oraz Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa działająca obecnie pod nazwą Mazowieckiej Uczelni Publicznej. Członkowie zwyczajni towarzystwa rekrutują się nie tylko z tych czterech uczelni, ale również z innych grup inteligencji płockiej i regionu. Są wśród nas lekarze, prawnicy, ekonomiści, nauczyciele, inżynierowie różnych specjalności. Przykładowo w zarządzie moim zastępcą jest ks. Daniel Brzeziński, profesor mieszkający w Płocku, ale pracujący na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, drugim zastępcą jest dr Grzegorz Gołębiewski, nauczyciel w Liceum Ogólnokształcącym, a sekretarzem dr Tomasz Piekarski, dyrektor Archiwum Państwowego w Płocku. Członkami towarzystwa są także wykładowcy innych uniwersytetów, UKSW w Warszawie czy KUL w Lublinie. Towarzystwo powinno pełnić – i sądzę, że tak się dzieje – rolę integrującą ludzi różnych profesji i o różnym poziomie wykształcenia i doświadczenia zawodowego.

Proszę opowiedzieć o współpracy TNP z władzami lokalnymi. Czy towarzystwo jest doceniane, czy uzyskujecie jakąkolwiek pomoc ze strony samorządu?

Odpowiem bardzo krótko, a reszta niech pozostanie milczeniem. Na obchodach 200-lecia towarzystwa nadaliśmy i przyjęliśmy w poczet honorowych członków pana Adama Struzika, Marszałka Województwa Mazowieckiego, natomiast na tych uroczystościach nie było ani prezydenta, ani żadnego z trzech wiceprezydentów miasta Płocka. Muszę jednak powiedzieć, że pozyskujemy środki finansowe od miasta na niektóre nasze wydawnictwa, np. ukaże się publikacja Dzieje Płocka od 1945 do 2020 roku, która prawie w całości sfinansowana jest z budżetu miasta.

Muszę koniecznie zapytać o podstawy prawne i finansowe działania TNP w jego początkach i obecnie.

Nigdy w dziejach towarzystwa nie było wystarczających środków na jego spokojne funkcjonowanie. W pierwszym okresie było ono całkowicie uzależnione od Szkoły Wojewódzkiej. Po 1907 roku oparte było na pracy społeczników, a środki, które pozyskiwało od różnych dobroczyńców, przeznaczało na zakup budynków: jednego na potrzeby Biblioteki Zielińskich, a drugiego na zbiory muzealne. Po drugiej wojnie światowej do 1989 r. mieliśmy zapewnione środki z budżetu państwa, przekazywane różnymi drogami przez Polską Akademię Nauk lub urząd wojewódzki. Była też pewna łatwość pozyskiwania ich bezpośrednio z państwowych zakładów pracy. Po transformacji ustrojowej przez około dziesięć lat można było pozyskiwać pieniądze na realizację określonych zadań, np. na prowadzenie biblioteki, tj. zakupy, udostępnianie, konserwację zbiorów itp. Z czasem pojawiły się różnego rodzaju ograniczenia, aż od 2015 roku całkowicie przestano dofinansowywać towarzystwa naukowe. Dzisiaj Towarzystwo Naukowe Płockie od władz państwowych i samorządowych nie uzyskuje żadnych, powtarzam: żadnych środków finansowych na działalność, nawet na utrzymanie niezwykle cennych zbiorów specjalnych. Możemy aplikować do ministerstwa o granty na zadania, które spodobają się rządzącym, natomiast nie o środki, które ułatwiłyby prowadzenie biblioteki, archiwum czy muzeum; nie wspominam już o towarzystwie jako instytucji, która jest, moim zdaniem, niezwykle potrzebna społeczeństwu jako ogólnonarodowe dobro.

Co TNP robi dla Płocka, dla społeczności lokalnej?

Pytanie bardzo trudne, złożone, a zarazem niebezpieczne, bo odpowiadając, można popaść w samochwalstwo. Planowałem na zakończenie obchodów dwóchsetlecia zorganizować konferencję „TNP dla Płocka”. Ostatecznie COVID temu przeszkodził. Robimy dla miasta bardzo wiele. Płock byłby zupełnie inny niż jest obecnie, gdyby nie było w nim TNP. W sposób szczególny w historii Płocka zapisali się prezesi towarzystwa, którym organizacja dawała dodatkową „moc” działania. Każdy z nich był na swój sposób wyjątkowy. W Płocku mamy dwie świeckie instytucje z historią, której się nie kupi, tj. Liceum Ogólnokształcące im. Marszałka Stanisława Małachowskiego, odwołujące się do tradycji sięgającej 1180 r., oraz Towarzystwo Naukowe Płockie i wyrosłe z niego Muzeum Mazowieckie w Płocku założone w 1821 r. O tym, co zrobiło towarzystwo dla Płocka, można by napisać niejedną księgę. Towarzystwo kształtuje świadomość, buduje więzi lokalne i kreuje postawy regionalistyczne, przyczynia się do przekazywania dziedzictwa kulturowego następnym pokoleniom. Upowszechnia wiedzę o Płocku i Ziemi Płockiej. Przyczynia się do budowania społeczeństwa wiedzy i społeczeństwa obywatelskiego, tak bardzo potrzebnego na każdym etapie rozwoju, a szczególnie obecnie w Polsce. Może warto sparafrazować znaną wypowiedź, że tak niewielu członków towarzystwa robi tak wiele dla społeczności. Prof. Henryk Samsonowicz wyraził kiedyś myśl, że towarzystwa regionalne już samym swoim istnieniem przedstawiają ogromną wartość dla społeczeństwa. Uważam, że tak jest również w przypadku Płocka i jego Towarzystwa Naukowego.

Czy działalność towarzystwa regionalnego ma jakiś wpływ i oddźwięk szerszy niż lokalny?

Ależ oczywiście. Wspomniałem już, skąd rekrutują się nasi członkowie zwyczajni i honorowi. Tematyka grantów naukowych, tak jak cała nauka, jest ponad miejscem, gdzie jest tworzona. Nasza Biblioteka Zielińskich oddziałuje na całe Mazowsze i kraj. A profesor Arkadiusz Wagner, twórca wystawy 200 artefaktów na dwusetlecie Towarzystwa Naukowego Płockiego, w katalogu napisał, że niezwykle bogata kolekcja zabytkowych ksiąg i innych artefaktów, pochodzących z okresów od średniowiecza do współczesności, zasługuje na miano cymeliów w wymiarze nie tylko polskim, ale i światowym. Mogę zapewnić, że nie ma w Polsce, żeby ograniczyć się do kraju, poważnego działacza społecznego ruchu naukowego, który by nie wiedział o naszych działaniach, zbiorach i historii. Ale z drugiej strony lokalność, regionalizm są niezwykle ważne. To dzięki tej kulturze przetrwała polskość. Dobitnie to można zobaczyć, śledząc losy mojego towarzystwa. Kto ma mówić, pisać o społecznościach lokalnych, jak nie my sami? To jest ogromna wiedza. Te tysiące zapisanych stron, setki arkuszy wydawniczych wyszło nakładem Towarzystwa Naukowego Płockiego. „To tu jest Polska właśnie” – jak prawdziwe są to słowa.

TNP dysponuje jedną z największych i najciekawszych bibliotek na Mazowszu. Proszę o kilka zdań o jej powstaniu, zbiorach i kłopotach, o których od lat słyszymy. Czy ma pan pomysł na ich rozwiązanie?

Pomysł jest jeden – możliwości otrzymania dofinansowania dla biblioteki od samorządów albo z budżetu państwa. W Polsce są tylko trzy liczące się biblioteki naukowe prowadzone przez organizacje społeczne. Nie mają żadnego publicznego wsparcia finansowego: nasza, licząca ok. 430 tys. woluminów, Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk licząca ok. 260 tys. woluminów i Przemyskiego Towarzystwa Nauk ze zbiorami liczącymi ok. 7 tys. woluminów. By prawidłowo funkcjonowały, z grubsza potrzeba łącznie raptem 2-2,5 miliona złotych rocznie. Czy to są poważne pieniądze w budżecie państwa? Obecnie Biblioteka Zielińskich została sprofilowana wyłącznie na nabytki dotyczące Płocka i Ziemi Płockiej oraz książek autorów pochodzących z tych terenów. Wydzieliłem archiwum z biblioteki. Występujemy o granty na konserwację i digitalizację zbiorów bibliotecznych. Biblioteka dla czytelników dostępna jest raz w tygodniu, a dla naukowców lub osób chcących pracować naukowo nad naszymi artefaktami – zgodnie z indywidualnie umówionym terminem. Na razie działania te zdają egzamin. Mamy poczucie, że nasza biblioteka karłowacieje i traci swoją uniwersalność. Ale cóż począć, jeżeli dziedzictwo narodowe nie interesuje tych, którzy dbanie o nie mają wpisane w swoje obowiązki polityczne i zawodowe.

Wrócę do jubileuszu: w przemówieniu wspomniał pan o kłopotach, jakie zdarzają się w okrągłe rocznice istnienia TNP. Czy towarzystwo naukowe z Płocka ma jakieś nieprzeciętne zdolności ściągania klęsk na kraj i świat?

Sądzę, że jest wręcz odwrotnie. Niech przykładem będzie wielka manifestacja patriotyczna wywołana ponownym pochówkiem piastowskich władców Polski, Władysława Hermana i Bolesława Krzywoustego, w sarkofagu z Orłem Białym w katedrze płockiej w 1825 roku, co stało się za sprawą członków towarzystwa i jego prezesa, bp. Adama Prażmowskiego, czy równie duża manifestacja patriotyczna w 1982 roku, w stanie wojennym, związana z zawieszeniem drzwi „Porta Fidei” (Brama Wiary) w katedrze płockiej, zorganizowana przez członków towarzystwa i jego prezesa, dr. Jakuba Chojnackiego. W 2003 roku zorganizowaliśmy przybycie do Płocka prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, Róży Thun, Tadeusza Mazowieckiego i Józefa Oleksego, i rozpoczęcie ogólnopolskiej kampanii „Tak dla Polski”, związanej z referendum o przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Był to wyraz dążeń Polaków do państwa wolnego, w pełni demokratycznego, szanującego prawo i prawa człowieka. Wracając do naszych okrągłych jubileuszy, faktycznie trafiają na niesprzyjające okoliczności, bo w roku 1920, w stulecie zawiązania towarzystwa, trwała wojna z bolszewikami, a w Płocku miały miejsce istotne walki, za co i miasto, i wielu jego obywateli otrzymało Krzyż Walecznych z rąk samego marszałka Józefa Piłsudskiego, a w roku 2020, w dwustolecie TNP, mamy epidemię. W związku z tym zmuszeni jesteśmy do różnego rodzaju ograniczeń, bez możliwości zadumy, refleksji nad upływającym czasem towarzystwa i nas, jego członków.

Dante Alighieri, La Commedia, Brescia 1487, ze zbiorów TNP

Przez wiele lat przewodniczył pan Radzie Towarzystw Naukowych. Po co ta instytucja i kogo reprezentuje?

Rada Towarzystw Naukowych przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk jest niezwykle ważną instytucją dla społecznego ruchu naukowego. Jest głosem towarzystw naukowych we wszystkich sprawach i zadaniach, jakie ma do wypełnienia społeczny ruch naukowy. Trudno sobie wyobrazić rozwój nauki i jej popularyzacji w społeczeństwie bez społecznego ruchu naukowego, który jest spersonifikowany w towarzystwach naukowych. Dodatkowo w Polsce, w przeciwieństwie do innych krajów, był i jest on ostoją państwowości, patriotyzmu, ale też inicjatorem powstania wielu uczelni na ziemiach polskich. Przecież nawet w Warszawie powstaje w 1800 roku Towarzystwo Przyjaciół Nauki, a dopiero w 1816 roku Uniwersytet Warszawski z połączenia dwóch szkół, ale przy bardzo aktywnym udziale członków towarzystwa ze Stanisławem Staszicem na czele. Pierwszym rektorem zostaje ks. Wojciech Szweykowski, profesor Wojewódzkiej Szkoły Płockiej. Społeczny ruch naukowy często uznawany jest za czwarty pion nauki – obok uczelni, placówek PAN i instytutów branżowych. Ruch ten bierze udział w organizowaniu i rozwijaniu życia naukowego, upowszechnianiu nauki, szczególnie wśród młodzieży, podejmuje zadania z zakresu poradnictwa i ekspertyz naukowych, jest organizatorem kongresów, konferencji, ale przede wszystkim integruje ludzi nauki niezależnie od ośrodków, w których pracują. Są to miejsca swobodnej wymiany myśli, poglądów, racji. Towarzystwa wypracowują stanowiska oparte na uznawanych wartościach, ważnych dla całej zbiorowości. Stoją na straży rozwoju kultury i nauki, patriotyzmu, dziedzictwa narodowego, opierają swoje idee na myśli humanistycznej i wartościach wynikających z etosu akademickiego. Są organizacjami niezależnymi od władz publicznych, samodzielnymi i samorządnymi. Może dlatego tak często przez władze państwowe są ignorowane i niedoceniane. Różni najeźdźcy i okupanci najpierw uderzali w organizacje samorządne i autonomiczne: w stanie wojennym pierwsze co uczyniono, to zawieszono towarzystwa naukowe, a w wolnej Polsce, mam wrażenie, że władze publiczne działają tak, jakby uważały, że najlepiej, gdyby towarzystwa naukowe nie istniały. W prawie polskim nie ma żadnych zapisów, które definiowałyby, czym jest towarzystwo naukowe. Postanowiono więc je „zagłodzić”, odciąć od źródeł finansowania. Na czele tak ważnego ruchu społecznego dla narodu polskiego, jego tożsamości i znaczenia we współczesnym świecie, gdzie coraz więcej ma nauka do powiedzenia, stoi w Polsce Rada Towarzystw Naukowych.

Ile towarzystw naukowych działa dziś w Polsce? Jak można je podzielić i jakie są podstawy prawne ich działalności?

Podlegają one regulacjom wynikającym z ustawy o stowarzyszeniach. Niektóre towarzystwa naukowe są organizacjami pożytku publicznego, a więc mogą ubiegać się o przekazanie 1% podatku od osób fizycznych. W Polsce funkcjonuje około 320 towarzystw naukowych. Jest to liczba płynna, jak też niepewna, bo nie ma kryteriów określających, czym jest towarzystwo naukowe. Istnieją organizacje, które w nazwie mają określenie „naukowy”, ale nie wykonują zadań, jakie powinno realizować takie stowarzyszenie.

Towarzystwa dzielą się na naukowe ogólne, można by je nazwać regionalnymi, choć nie jest to do końca słuszne określenie, oraz towarzystwa specjalistyczne, które z kolei dzielimy w RTN wedle podziału nauk na: a) nauki społeczne i humanistyczne, b) nauki biologiczne, c) nauki matematyczne, fizyczne i chemiczne, d) nauki techniczne, e) nauki medyczne, f) nauki o ziemi i górnicze oraz stowarzyszenia naukowo–techniczne. Szacuje się, że towarzystwa zrzeszają ok. 700 tys. członków.

Szczególnie interesują nas towarzystwa regionalne – pozostanę przy tej nazwie, bo podoba mi się to określenie – ich związek z miejscem powstania i działania. Ile ich jest, jak działają, jakie znaczenie ma ich działalność dla polskiej nauki, kultury, dla regionów i miast, w których istnieją?

W Słowniku Polskich Towarzystw Naukowych z roku 2004, wydanym przez Polską Akademię Nauk, Bibliotekę PAN i Radę Towarzystw Naukowych, wymienia się trzydzieści trzy towarzystwa naukowe ogólne. Myślę, że na część pańskiego pytania już przed chwilą odpowiedziałem. Każde towarzystwo ma swoją specyfikę w naborze członków, organizacji odczytów, konferencji, publikacji, organizacji wystaw, promocji nauki itp. Jak już wspomniałem, trzy z nich posiadają liczące się w większej skali biblioteki. W 2017 roku została wydana ekspertyza na temat księgozbiorów regionalnych towarzystw, która wskazuje, że prawie każda organizacja posiada większe lub mniejsze zasoby biblioteczne. W roku 2015 w Płocku odbyła się konferencja na temat perspektyw regionalnych towarzystw naukowych w Polsce. Pokłosiem tej konferencji była monografia, w której przedstawiono zadania, kondycję i perspektywy tych towarzystw. Zawiera ona wyniki badań nad różnymi aspektami ludzkiej aktywności w ramach społecznych organizacji regionalnego ruchu naukowego. Jak wynika z badań, organizacje te integrują lokalne społeczności przez różnorodność działań, grupowanie osób zainteresowanych różnymi dziedzinami nauki, promują naukę, uczą funkcjonowania w warunkach społeczeństwa obywatelskiego. Pyta pan o ich znaczenie. Odpowiem najprościej jak potrafię: bardzo duże dla społeczności lokalnej, co wykazała konferencja. Ale nie tylko, bo proszę sobie wyobrazić znaczenie Bydgoskiego Towarzystwa Naukowego, Gdańskiego, Kaliskiego, Lubelskiego, Lubuskiego, Łomżyńskiego, Łódzkiego, Poznańskiego, Szczecińskiego, Toruńskiego, Warszawskiego, Włocławskiego, Wrocławskiego i wielu innych, których nie wymieniłem. Każde z nich grupuje ludzi nauki i jej miłośników na swojej ziemi, każde ma bogate osiągnięcia, to jest ogrom pracy społeczników.

RTN postuluje ustawowe umocowanie tych instytucji. Czy zechciałby pan powiedzieć, skąd taki postulat i po co specjalna ustawa?

Odpowiem przewrotnie, dolejmy do naszej rozmowy trochę populizmu. Świat w obronie przed wirusem COVID-19 zwrócił się z pokorą do naukowców. Nie do zadymiarzy, którzy palą na ulicach opony, race, petardy. Nie do polityków i związkowców. A organizacje tych grup społecznych mają dofinansowanie z budżetu. Często organizacje te funkcjonują raptem parę lat, a nie sto czy dwieście. Franek, Janek, Kazik może zawiązać partię polityczną, związek zawodowy czy inne stowarzyszenie lub fundację, która ma służyć jemu i jego grupie. System prawny przewiduje dofinansowanie dla tych organizacji. Nie kwestionuję potrzeby ich istnienia. Bo tak jak związki zawodowe są potrzebne w przestrzeni publicznej i państwie demokratycznym, tak samo potrzebne są partie jako organizacje publiczne. Ale tak samo w systemie nauki potrzebne są towarzystwa naukowe, funkcjonujące dla dobra wszystkich obywateli w kraju, często o znacznie szerszym zasięgu niż niejedna partia polityczna, a już na pewno związek zawodowy. Towarzystwa naukowe są organizacjami publicznymi działającymi na rzecz i dla dobra społeczeństwa. Jeżeli tak je postrzegamy, to powinny być one wspierane przez państwo. Jeżeli pan pozwoli, posłużę się ściągawką. Już w 2004 roku opracowano Strategię działań Rady Towarzystw Naukowych i Polskiej Akademii Nauk na rzecz poprawy warunków ekonomiczno-finansowych oraz wytyczania celów i form działania towarzystw naukowych wraz z propozycją kryteriów klasyfikacji towarzystw naukowych ogólnych i specjalistycznych. W Poznaniu w 2005 roku Rada Towarzystw Naukowych proklamowała Memoriał w sprawie zabezpieczenia warunków funkcjonowania i rozwoju społecznego ruchu naukowego. W dokumencie tym znalazły się zapisy o pilnej potrzebie objęcia stałą opieką finansową zbiorów bibliotecznych. W 2008 roku sformułowano „Stanowisko Rady Towarzystw Naukowych przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk w sprawie roli i zasad funkcjonowania towarzystw i stowarzyszeń naukowych w społeczeństwie wiedzy” z prośbą o uwzględnienie w zmieniających się aktach prawnych statusu towarzystw naukowych oraz zasad funkcjonowania i finansowania ich działalności. W tym samym roku Rada Towarzystw Naukowych opracowała projekt ustawy o towarzystwach naukowych, który zawierał rozwiązania prawne dotyczące sposobu finansowania społecznego ruchu naukowego w Polsce. W 2013 roku pierwszy Kongres Towarzystw Naukowych w Polsce podjął uchwałę skierowaną do najwyższych władz państwowych naszego kraju o „podjęcie działań mających na celu wypracowanie zasad polityki państwa w stosunku do społecznego ruchu naukowego”. Stulecie odzyskania niepodległości było okazją do zorganizowania drugiego Kongresu Towarzystw Naukowych pod hasłem „Rola towarzystw naukowych w rozwoju świadomości obywatelskiej i kulturowej”. Podjęliśmy wówczas uchwałę, w której przedstawiono doniosłą rolę towarzystw w czasach zaborów i w dziejach niepodległego Państwa Polskiego oraz zwrócono się o uznanie towarzystw naukowych w polskim systemie prawnym.

Treści tych dokumentów wysłano do Prezesa Rady Ministrów, marszałków Sejmu i Senatu, przewodniczących odpowiednich komisji Sejmu i Senatu, indywidualnie do posłów i senatorów zasiadających w odpowiednich komisjach, a także do ministra kultury i dziedzictwa narodowego oraz ministra nauki i szkolnictwa wyższego. Nic z tego nie wyniknęło.

Jakie są szanse na realizację tego postulatu?

Szczerze? Żadne. Ale trzymam kciuki za tych, co sądzą, że załatwią coś z władzą w sprawie towarzystw naukowych.

Rozmawiał Piotr KieracińskiFotografie zbiorów TNP na 3. str. okładki.

Wróć