logo
FA 11/2020 życie akademickie

Krystyna Matuszewska

Pomiędzy Wschodem a Zachodem

Fot. Arch. Didara Gardy

„Rzeki, góry oraz duch tego narodu nadal istnieją” (Amir A. Grgies, Sprawa kurdyjska w XX wieku, Wyd. Dialog, Warszawa 1998).

Podobnie jak obecnie, także w przeszłości wielu obcokrajowców studiujących w Polsce pochodziło z krajów objętych konfliktami. W roku akademickim 2019/20 najliczniejszą grupę studentów zagranicznych stanowili Ukraińcy, natomiast w latach osiemdziesiątych przyjeżdżało do nas wielu Irakijczyków, wśród nich także Kurdowie. Niektórzy studenci po ukończeniu nauki opuszczali nasz kraj, inni decydowali się na dłuższy pobyt, rozpoczynając czasami badania naukowe.

Zdarza się, że tematyka zainteresowań naukowych jest wyraźnie powiązana z krajem pochodzenia i bezpośrednim doświadczeniem jego specyficznych problemów. Obok wartości naukowej pojawia wówczas szczególny walor humanistyczny, będący wyrazem bardzo osobistego odniesienia do omawianych zagadnień. Na taki aspekt zwrócili uwagę recenzenci rozprawy doktorskiej Didara Gardy, Kurda z polskim obywatelstwem, pochodzącego z Erbilu. To jedno z najstarszych miast świata położone jest na terenie dawnej Mezopotamii. Jego historia sięga samych początków cywilizacji, a koncentryczny układ zabudowy wzbudza zachwyt urbanistów tęskniących za utopią miasta idealnego. Jak zauważył prof. Wojciech Kosiński, „Bezpośrednia znajomość rodzinnego miasta wynikająca z zamieszkiwania w nim przez wiele lat wydatnie pomogła autorowi pracy. Zna on Erbil przede wszystkim z autopsji; intuicyjnie rozumie i wyczuwa kontekst wydarzeń”.

Fot. Didar Gardy

Karawany kupców i nauka polskiego

Didar Gardy przyjechał z Iraku do Polski w styczniu 1981 roku. Był to wczesny okres wojny iracko-irańskiej, która z czasem doprowadziła także do konfliktów wewnętrznych w samym Iraku. W 1988 roku, na skutek decyzji rządu Saddama Husajna, wojska irackie przeprowadziły operację Anfal, wymierzoną przeciwko Kurdom zamieszkującym północno-wschodnie tereny kraju. W wyniku akcji zbrojnej życie straciły tysiące Kurdów, a ponad trzy tysiące zamieszkanych przez nich miejscowości zrównano z ziemią. Po latach to dramatyczne wydarzenie stanie się jednym z punktów odniesienia wspomnianej rozprawy doktorskiej pt. Przemiany architektury i urbanistyki miasta Erbil, na tle sytuacji społecznej i geopolitycznej Kurdystanu.

Z doktorem Didarem Gardy, który aktualnie przebywa w Iraku, łączę się poprzez komunikator internetowy. Pytam o początki jego studiowania w Polsce. Jak się okazuje, wystarczył kilkumiesięczny kurs w Gdańsku, aby opanować język polski w stopniu umożliwiającym podjęcie studiów. Jak zapewnia mój rozmówca, Kurdowie mają spore zdolności językowe – Erbil przez wieki był miastem handlowym, położonym na Jedwabnym Szlaku, a przybywający tu z karawanami kupcy porozumiewali się z lokalną ludnością w różnych językach.

Didar Gardy, pomimo szerokich zainteresowań, także artystycznych, zdecydował się rozpocząć studia na Politechnice Poznańskiej, na kierunku budownictwo. „Wiedziałem już wcześniej, że poziom studiów w Polsce jest wysoki i rzeczywiście tak było – wspomina. – Obcokrajowcy nie byli w żaden sposób faworyzowani. Miałem profesora, który mówił: »panowie, jeśli lekarz popełni błąd. to zginie jedna osoba, a błąd inżyniera budowlanego czy architekta może kosztować życie kilkuset osób«. Nie żartowano z nami. Ukończyłem budownictwo, ale stwierdziłem, że ten kierunek jest dla mnie zbyt »suchy«, oparty na ścisłych obliczeniach, i nie daje możliwości kreowania czegoś nowego. Zdałem więc egzamin z rysunku odręcznego i zacząłem studiować architekturę”.

Bogactwo staje się przekleństwem

Po studiach, które wreszcie przyniosły satysfakcję z połączenia wiedzy technicznej z możliwością artystycznej kreacji, Didar Gardy próbuje sił w zawodzie: projektuje, pracuje w różnych firmach, a w czasie wyjazdów do Erbilu zaczyna zbierać coraz więcej materiałów związanych z historią i architekturą miasta. Wykonuje sporo rysunków i fotografii. „Po dłuższym czasie zdecydowałem się na rozpoczęcie studiów doktoranckich w Politechnice Warszawskiej. Promotorem rozprawy doktorskiej została prof. Krystyna Guranowska-Gruszecka, która zaakceptowała temat związany z moim rodzinnym miastem”. Dr Didar Gardy z pasją opowiada o Erbilu – w najstarszej części miasta, którego nieprzerwana historia sięga ośmiu tysięcy lat, znajduje się imponująca cytadela wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jest to najwyższa tego rodzaju budowla na świecie, jej mury osiągają wysokość 31 metrów. Niszczona przez kolejne wojny, wymaga nieustannych remontów. Historia regionu jest bardzo bogata. Nieopodal Erbilu w 331 roku Aleksander Wielki pokonał wojska króla perskiego Dariusza III. W VII wieku miasto opanowali Arabowie, a w późniejszych czasach było zdobywane przez wojska mongolskie i tureckie, które dokonały wielkich zniszczeń. W XVI wieku Erbil na wiele lat został wcielony do Imperium Osmańskiego. Dopiero w 1917 roku tereny obecnego Iraku wraz z Erbilem zajęli Brytyjczycy, którzy zaczęli czerpać zyski z bogactw naturalnych regionu i nawet po oficjalnym proklamowaniu w 1932 roku niepodległości Królestwa Iraku długo zachowali wpływ na jego politykę. Najnowszą historię wyznaczają rządy Saddama Husajna, w czasie których dochodzi do zbrodni na narodzie Kurdyjskim i próbach zniszczenia jego tożsamości, a także kolejne wojny w Zatoce Perskiej i konflikty religijne. Iracki Kurdystan to górzysty kraj obfitujący w wodę, zboża, owoce i przede wszystkim – w ropę naftową. Od wieków to bogactwo staje się także przekleństwem i przyczyną dramatu lokalnej ludności.

Fot. Didar Gardy

Współczesna architektura Kurdystanu

Po zakończeniu wojny w 1991 r. i obaleniu reżimu Husajna, rozpoczęła się intensywna odbudowa kraju, choć sytuacja nadal daleka była od stabilizacji. Dr Didar Gardy w swoich badaniach naukowych skupił się szczególnie na analizie zjawisk architektoniczno-urbanistycznych z tego właśnie okresu. Na jego decyzję wpłynął fakt, że jak dotąd nie powstały żadne poważne publikacje na temat współczesnej architektury Kurdystanu. Temat jest jednak bardzo istotny, gdyż nowa architektura nie powinna być tworzona w sposób przypadkowy, bez uwzględnienia kontekstu kulturowego i urbanistycznego. Niestety, właśnie taka sytuacja ma miejsce w Kurdystanie. Architekci działający w Erbilu chętnie sięgają po inspiracje, a nawet gotowe wzory z sąsiednich krajów: Iranu, Jordanii czy Turcji. Tymczasem miasto intensywnie się rozbudowuje – promień okręgu, który wyznacza jego granice, zwiększył się z 3,8 km w latach dziewięćdziesiątych do 15 km w 2018 r., choć obecnie mamy już do czynienia z coraz mniej regularnym układem przestrzennym. Ze względu na wysoki przyrost demograficzny po wojnie zmienia się także architektura okolicznych miejscowości, budynki mieszkalne stają się obszerniejsze.

Jak wspomina dr Didar Gardy, przy tak intensywnych wyzwaniach budowlanych coraz bardziej daje się we znaki brak odpowiednio wykształconej kadry. „Paradoksalnie w latach osiemdziesiątych poziom kształcenia architektów w Iraku był wyższy niż obecnie. Trwała wymiana naukowa – zajęcia w irackich uczelniach prowadzili między innymi znani polscy architekci i urbaniści. Wojna przyniosła jednak duże zmiany. Gdy ukończyłem studia architektoniczne w Polsce, aby uzyskać uprawnienia, musiałem odbyć praktykę zawodową na budowie i rozliczyć się z działalności projektowej. Obecnie w Kurdystanie dochodzi czasami do takich sytuacji, że projektowaniem architektury zajmują się nawet studenci, oczywiście posiadający odpowiednie znajomości. Brakuje organizacji podobnych do Stowarzyszenia Architektów Polskich, które prowadziłyby konferencje, szkoliły architektów i czuwały nad przestrzeganiem przepisów prawa autorskiego i innych regulacji prawnych. Kilka lat temu projektowałem w Erbilu szpital. Później dowiedziałem się przypadkowo, że podobny ma być wybudowany w Basrze. Po prostu ktoś udostępnił mój projekt, nie pytając o zgodę. Podobne sytuacje dotyczą innych projektów – szkół czy domów, które zdają się pączkować w takim samym kształcie w rozmaitych miejscach. We znaki daje się również brak profesjonalistów zajmujących się ochroną zabytków”.

Postaci z tulipanami

Te zjawiska nie miałyby prawdopodobnie miejsca, gdyby nie burzliwa historia regionu – reżimy, wojny powodują regres we wszystkich dziedzinach związanych z wartościami humanistycznymi, także w architekturze. Dr Didar Gardy bierze udział w konkursach architektonicznych, m.in. na projekty pomników nawiązujących do historii Kurdystanu, jak ten poświęcony ośmiu tysiącom Kurdów – mężczyzn i chłopców powyżej dwunastego roku życia, którzy w 1987 i 1988 roku, w okresie represji Saddama Husajna, zostali uprowadzeni i zamordowani. „Przyszło mi do głowy – mówi – że ci ludzie nadal są wśród nas. Dlatego ziemia się podnosi i widać wychodzące postaci. Każda z nich trzyma w ręku tulipan. Tulipany są kwiatami charakterystycznymi dla Kurdystanu – wiosną w górach robi się od nich czerwono. Zaprojektowałem też, z własnej inicjatywy, Grób Nieznanego Żołnierza – mamy tu mapę łączącą Kurdystan turecki, syryjski, iracki i irański, jest symbol góry pękniętej na pół, bo tylko góry są przyjaciółmi Kurdów i zapewniają im schronienie w czasie ataku wroga. Jest także symbol rzek, Tygrysu i Eufratu, których źródła leżą w Kurdystanie, a ogień pomiędzy nimi wskazuje na bogactwo ropy naftowej. Tego bogactwa Kurdowie zostali pozbawieni. Pomnik dopełniają trzy bryły z nazwiskami naszych bohaterów, którzy walczyli o wolność. Pragnąłbym, aby Pomnik Nieznanego Żołnierza stanowił zwieńczenie Muzeum Kultury Kurdystanu.

Dr Didar Gardy jest Kurdem i czuje się także Polakiem. Praca architekta w Kurdystanie może mieć wymiar ideowy, ale jednocześnie konfrontuje go z chaosem prawnym i trudnością w pozyskiwaniu zleceń. Dotyczy to zwłaszcza projektantów, którzy zdobyli wykształcenie i praktykę w innym obszarze kulturowym i nie mają umocowania w lokalnych strukturach. Lata spędzone w Europie dają poczucie wykorzenienia. Didar Gardy bardzo dobrze wspomina okres studiowania w Polsce, choć nie było łatwo – ze względu na wysoki poziom studiów wielu kolegów nie doczekało się absolutorium. Dla niego samego problemem była sytuacja w Iraku, obawa o możliwość przedłużenia wizy i kontynuacji nauki. „Moi profesorowie zawsze byli ciekawi tego, skąd pochodzę. Szanowali mnie jako Kurda i okazywali mi dużo życzliwości. Muszę tu wspomnieć o prof. Wojciechu Bonnenbergu i prof. Krystynie Bonnenberg z Politechniki Poznańskiej, o nieżyjącym już profesorze Lechu Zimowskim, prof. Krystynie Guranowskiej-Gruszeckiej – promotor mojej rozprawy doktorskiej w Politechnice Warszawskiej, o prof. Robercie Astcie, dr Alicji Łuczak, a przede wszystkim o moim przyjacielu – prof. Eugeniuszu Matejce, z którym nadal prowadzimy niekończące się dyskusje o architekturze”.

Wróć