logo
FA 11/2020 życie akademickie

Andrzej Kwiatkowski

Korporacyjny uniform polskiej uczelni

Rys. Sławomir Makal

Silna władza rektora nie może się obyć bez silnego głosu ogółu. I odwrotnie: ten głos ogółu nada sile rektora nową jakość, sens i znaczenie.

Zapoczątkowana w 2018 roku reforma szkolnictwa wyższego w Polsce znajduje się w obszarze działań poddanych głębokim procesom europeizacyjnym. Konstytucja dla Nauki uwydatniła potrzebę urynkowienia realizowanych przez uczelnie działań, stworzenia warunków, dzięki którym mechanizmy spotykane w podmiotach gospodarczych mogą zastąpić dotychczasowe uczelniane mechanizmy demokratyczne.

Reforma ta jest efektem przyjęcia deklaracji bolońskiej, podpisanej 19 czerwca 1999 roku przez ministrów edukacji z 29 państw europejskich, której celem było stworzenie Europejskiego Obszaru Szkolnictwa Wyższego. Wprowadziła ona na rynek państw unijnych nowy typ uczelni: organizację hierarchiczną. Zdaniem autorów tego aktu w globalnym świecie tylko taki typ organizacji wydaje się odpowiedzią szkolnictwa wyższego na zmiany informacyjne, techniczne, technologiczne oraz społeczno–kulturowe. Ma on dać impuls do innego myślenia i sposobów działania pracowników będących nauczycielami akademickimi, pozwolić im na samoorganizację nowego typu wspólnoty, zorientowanej wokół idei, celów i wartości.

Dotychczasowa praktyka Unii Europejskiej wskazuje i na inne kwestie: wprowadzenie nowego modelu uczelni w Unii Europejskiej może być także powodowane dążnością do centralnego sterowania, przykrawania zasad i wartości globalizacyjnych do rynku szkolnictwa wyższego i nauki. Nie jest także bezzasadne postrzeganie tego faktu jako próby, eksperymentu w sferze realizacji idei doskonałej uczelni, działającej na wzór korporacji gospodarczych, w której chodzi głównie o osiągnięcie wymiernych efektów.

Prawodawstwo polskie, będące konsekwencją wprowadzenia deklaracji bolońskiej, nadało inny sens i znaczenie dotychczasowemu znaczącemu atrybutowi organizacji i funkcjonowania uczelni, jakim jest jej autonomia. Zupełnie innego wymiaru nabierają obecnie obszary rządzenia, zarządzania i administrowania oraz sytuacja prawna nauczyciela akademickiego. Autonomia uczelni została sprowadzona z wymiarów konstytucyjnych do czysto rynkowych, obudowana pojęciami centralizacyjnymi, koncentracji, konkurencji, rywalizacji, przy umniejszeniu czynników decentralizacyjnych i demokratycznych – przynajmniej w dotychczasowym znaczeniu.

Przewartościowanie podstawowych pojęć

W nowej logice zarządzania uczelnią zakłada się generalnie hierarchiczną strukturę dwóch wyszczególnionych organów (rektor i senat), działających niezależnie od siebie układów zespołów w ramach na przykład wydziałów, w których dziekan jest powoływany przez rektora, jak też innych podmiotów prowadzących badania, realizujących projekty, oraz tworzy się nowe parametry pracy nauczycieli akademickich. „Korzyść” z ich zatrudnienia wyraża się w ujęciu ilościowym, przedstawionym wartością punktową, wynikającą z przeliczenia artykułów, monografii, klasyfikacji publikatorów, liczby raportów, publikacji także innych form naukowych, cytowań w innych dokumentach, stosowanej punktacji dla dziedzin HST itd. Inny wymiar badań i ocen, trudniej weryfikowalny, to prognozowany postęp w uzawodowieniu absolwentów czy efektów symbiozy uczelni z otoczeniem zewnętrznym. Ale i tutaj szuka się odpowiednich narzędzi, przy czym nie znaleziono jeszcze dokładnego podłoża badawczego, biorąc pod uwagę naturę tych zdarzeń, usytuowanych w obszarach, w których znaczące są także narzędzia socjologiczne, psychologiczne czy politologiczne.

Procedury pomiaru, swoistej „wyceny” czy też co najmniej skatalogowania wymiernej oceny działań pracownika akademickiego to nowe mierniki fundamentów powołanego do życia uczelnianego ładu korporacyjnego. Mają one przybliżyć określenie jakości kształcenia, poziomów weryfikacji efektów uczenia się i kształcenia za pomocą różnych form weryfikacji, określonych w karcie przedmiotu lub modułu kształcenia. Do obiektywizacji związanych z tym wyników mają służyć narzędzia parametryzacyjne.

Z podanym powyżej pojęciem autonomii uczelni związane jest integralnie inne, „wspólnota uczelni”, do której ustawa z 20 lipca 2018 r. Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce w art. 10 zalicza jej pracowników, doktorantów i studentów. Kreujące ją normy prawne mają tylko charakter prognostyczny, jednak zwracają uwagę na prawidłowe unormowanie organizacji i funkcjonowania uczelni, a przede wszystkim status prawny jednostek wchodzących w skład powyższych grup. Wydaje się, że staną się wówczas wspólnotą, gdy w pełni ujawni się świadomość związków społecznych między jednostkami, gdy znajdzie ona swoje miejsce, swój zewnętrzny wyraz w ich postepowaniu. Podstawowe znaczenie ma tutaj swobodny dostęp do artykulacji potrzeb jednostkowych i społecznych, wpływ na decyzje organów uczelni, samodzielność działania różnych podmiotów uczelni itd. Czy w organizacji hierarchicznej jest to możliwe? Czy nowego typu autonomia zakłada wewnętrzną sterowalność uczelni? W najogólniejszym przybliżeniu można na te pytania odpowiedzieć twierdząco, ale pod pewnymi warunkami.

W uniformie nowego ładu uczelnianego działalność nauczyciela akademickiego poddana została, jak wskazano wyżej, oddziaływaniu innych mierników, związanych z powyżej określoną autonomią. Jej wynikiem są instrumenty kontroli i nadzoru różniące się od wyznaczanych w tradycyjnej wspólnocie akademickiej. Rośnie presja na osiąganie wyników, co samo w sobie nie jest zbędne czy złe. W idealnych warunkach działania nowej organizacji miejsce pracownika akademickiego wydaje się atrakcyjne, rodzą się nowe perspektywy rozwojowe, motywacje mają przynosić satysfakcję z prowadzonych działań, a hierarchia – bezpieczeństwo.

Aby zanadto nie legitymizować złudzeń, należy zwrócić uwagę, iż w rzeczywistości ludzkiej nic nie jest oczywiste i proste. Organizacje zbudowane hierarchicznie zawierają przesłanki do powstania szeregu różnych, konkurujących ze sobą interesów: kierownictwa uczelni, zespołu, wydziału, przełożonego itd. Nadto funkcjonują one w sytuacjach ciągle zwalczających się interesów różnych uczelni, głównie w sferze walki o środki finansowe i otrzymywanie innych beneficjów. W takich warunkach osłabiona jest nie tylko sytuacja społeczna nauczyciela akademickiego, lecz także sytuacja prawna, zagrożone jest jego bezpieczeństwo ekonomiczne. Można sobie zasadnie wyobrazić, iż w wyniku większej siły nacisku danej grupy, niezależnie od potrzeb społecznych, zostanie na przykład skasowana jakaś specjalizacja czy kierunek, co zaowocuje zwolnieniem pracujących tam ludzi. Tego typu problemy mogą spotkać nauczycieli akademickich wykładających określone przedmioty. Można je zastąpić innymi, przy czym racje merytoryczne niekoniecznie muszą mieć tutaj dominujące znaczenie.

Są nauczyciele akademiccy, którzy odnajdują się głównie w procesie nauczania, mają świetny kontakt ze studentami, są liderami organizacji kształcenia, tworzą świetny klimat, w ramach którego nauka jest wyzwaniem, poszukiwaniem wolności. Deklaracja bolońska pozostawia ich, mówiąc umownie, na peryferiach uczelni, gdyż liczą się inne, wskazane wyżej mierniki. W pogoni za ilością niekoniecznie jakość jest zwornikiem postępu, a wydajność – kryterium weryfikacji w działalności instytucji, w której interesem publicznym jest przecież dobro studenta.

Ścieranie się różnych żywiołów

I na koniec należy się skupić na warunkach, które mogą pogodzić nowe wymogi, związane z ukonstytuowaniem uczelni na wzór korporacyjny, z tymi, które kształtują ją w strumieniu kultury akademickiej, obrosłej wielowiekowymi znaczeniami, ideami, wartościami.

Jeśli interesem publicznym uczelni jest dobro studenta, a przecież to nie podlega dyskusji, należy szukać takich kryteriów i wyznaczników jej działania, aby zostało to uwydatnione i zrelatywizowane do innych obszarów jej organizacji i funkcjonowania. Interes ów nie może być umniejszany w świetle innych, wskazanych wyżej interesów, zdominowany przez racje ekonomiczne, polityczne czy innej natury.

Druga uwaga dotyczy kontekstu społeczno–prawnego, kształtującego bezpośrednio atmosferę i stosunki pracy nauczyciela akademickiego. Wydaje się, iż w nowym uniformie polskiej uczelni powinno się znaleźć miejsce dla dialogu społecznego. Jest on ważną częścią organizacji i funkcjonowania każdego podmiotu, a tym bardziej uczelni. Pozwoli utrzymać charakter wspólnotowy uczelni, w tradycyjnym znaczeniu tego słowa, w zderzeniu z korporacyjnym, w którym dominującą pozycję mają organy centralne uczelni przy osłabieniu samodzielności działania innych organów, na przykład dziekanów. Dialog społeczny przyniesie korzyści całej wspólnocie uczelni, gdyż jej administracja oznacza dzisiaj stan ciągłego zarządzania konfliktami. Z punktu widzenia pracodawcy ma on ogromne znaczenie dla legitymizowania władzy, konkretyzacji kompetencji, zarzadzania majątkiem publicznym, rozstrzygania sporów. Polega na poszukiwaniu takich form i środków działania, które mieszczą się w granicach prawa, wyznaczając w istotny sposób sytuację prawną pracownika, będącego indywidualnie słabszą stroną sporu.

Niezbędną przesłanką zaistnienia dialogu społecznego jest, mimo wszystko, instytucjonalizacja procesów decentralizacyjnych. W ich wyniku powinny powstać jasno wyodrębnione centra decyzyjne na poziomie centralnym (rektor, senat, rada uczelni) oraz wydziałowym, instytutowym czy innej struktury dopuszczonej przez statut. Oznacza to powoływanie kierowników jednostek organizacyjnych przez daną społeczność (wyodrębnione poziomy decentralizacyjne) w drodze konkursów na inne stanowiska kierownicze poza prorektorami, dekoncentrację finansów, zarządzania majątkiem administracyjnym, nadanie nowego impulsu instrumentom kontroli i nadzoru.

I trzecia ważna uwaga. W uczelni skomercjalizowanej wzrasta na pewno – i jest niepodważalna – rola liderów, głównie rektora. Przykład idący z góry jest bardziej potrzebny, słuszny, dominujący aniżeli jakiekolwiek odwołania do wzorców etycznych czy „dobrych obyczajów” w nauce, lansowanych od wielu lat w Polsce przez ośrodek ministerialny. Aby ów głos liderów był słyszalny, akceptowalny, godny naśladowania, w środowisku uczelni muszą funkcjonować niezależne „od centrum” podmioty. W aktualnym stanie prawodawstwa zaliczyć można do nich jedynie związki zawodowe, które mają stać na straży szacunku dla prawa, harmonizowania interesów różnych grup, ochrony głównie słabszych podmiotów. Silna władza rektora nie może się obyć bez silnego głosu ogółu. I odwrotnie: ten głos ogółu nada sile rektora nową jakość, sens i znaczenie.

Próbą wprowadzenia nowej jakości w dialog społeczny na uczelni jest powoływanie różnych pełnomocników, a w tym – w ostatnich kilkunastu miesiącach – powoływanie Rzecznika Praw Akademickich, czyli uczelnianego ombudsmana, którego najważniejszą funkcją powinno być pomaganie w rozstrzyganiu konfliktów między pracownikami lub studentami a władzami uczelni oraz między członkami społeczności akademickiej. Rzecznik ma być powoływany przez senat, niezależny od innych organów uczelni, posługiwać się standardami niezależności, neutralności, bezstronności, a także innymi. Sposób kreacji i związane z tym kompetencje sytuują jednak ów organ w pewnej mierze w strumieniu działań dekoncentracyjnych. W związku z tym jego status prawny, oddziaływanie, rola i znaczenie mają zupełnie inny charakter aniżeli związków zawodowych.

Zamiast zakończenia

Nowy uniform polskiej uczelni oznacza jej urynkowienie, przystosowanie się do wymagań społeczeństwa globalnego. Wywołuje to ważne problemy, związane z nowym niejako określeniem jej organizacji i funkcjonowania, głównie zdefiniowaniem miejsca pracowników będących nauczycielami akademickimi. W tej sytuacji ogromnego znaczenia nabierają badania nowego ustroju uczelni, jej organizacji i funkcjonowania, statusu społecznego i prawnego pracownika, jak również innych jej destynariuszy.

Niniejszy szkic jest skromną próbą zwrócenia uwagi na ewentualne konsekwencje zaistnienia konfliktów zderzenia różnych żywiołów w korporacyjnym uniformie polskiego szkolnictwa wyższego. Może należy zacząć pytać o to, jakie miejsce będzie miał w nim student, na którym etapie wyścigu o wyniki odnajdzie się on lub zagubi. A może ważne są inne pytania?

Andrzej Kwiatkowski, jest doktorem praw, starszym wykładowcą Akademii Kaliskiej i przewodniczącym uczelnianego związku zawodowego.email: an_kwiat@wp.pl

Wróć